“Władcy Polski” to historie królów i książąt polskich – od czasów najdawniejszych do ostatniego króla Stanisława Augusta – w zupełnie nowej odsłonie. Z rozmów z wybitnymi historykami wyłania się opowieść, która łączy cechy historycznej gawędy i solidnej porcji wiedzy dla każdego.


Władcy Polski. Historia na nowo opowiedzianaWładcy polski schodzą z piedestałów. Zapomnijmy o ich dostojnym wizerunku z kanonu polskiej sztuki i krępującym gorsecie poprawności z podręczników – oto historie królów i książąt polskich od czasów najdawniejszych do ostatniego króla Stanisława Augusta w zupełnie nowej odsłonie.
Wciągnęła cię „Gra o tron”? Nie oderwiesz się od tej książki!

Anglicy i Francuzi uczynili ze swoich władców towar eksportowy. Książki o królowej dziewicy Elżbiecie czy krwawej Margot mają miliony czytelników. Nasi zaś monarchowie, zasuszeni w „Poczcie” Matejki, wydają się nudni i prowincjonalni, wciąż wegetują w rezerwacie szkolnych podręczników. A przecież dzieje naszego kraju są pasjonujące i dramatyczne! Jest w nich bezwzględna rywalizacja o władzę i sukcesję, zdrady i sojusze, dworskie intrygi, romanse i walka na śmierć i życie – wszystko, czego potrzeba, by trzymać czytelnika w najwyższym napięciu. Jest też barwna sfera życia codziennego, w którym zachodnie wpływy zderzają się z sarmackim przepychem i wschodnim rozpasaniem.

***

„Tę książkę można by streścić: «od Mieszka I do Stanisława Augusta Poniatowskiego», lub równie dobrze: «od Jerzego Strzelczyka do Piotra Ugniewskiego», bo to oni otwierają i zamykają listę znakomitych badaczy naszej przeszłości, którzy opowiadają nam o sukcesach i klęskach, zaletach i wadach, jak też o dokonaniach i tajemnicach naszych koronowanych władców. Jest to więc zarówno poczet polskich książąt i królów, jak i swoisty poczet polskich historyków, którzy o poszczególnych władcach wiedzą chyba wszystko. Jest to wiedza fascynująca w wielu detalach, o których przeciętny Polak nie ma pojęcia, a które autorzy potrafią wyciągnąć od swoich uczonych rozmówców. To sprawia, że te wywiady udatnie zastępują rozmowy z samymi władcami, których niestety nie możemy wypytać o ciekawe szczegóły z ich życia. Polecam!”
prof. Przemysław Urbańczyk, mediewista, archeolog, Polska Akademia Nauk, Uniwersytet Kardynała Wyszyńskiego

„Najlepsi polscy historycy o najważniejszych postaciach z naszych dziejów. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą wiedzieć, co zmienia się w naszym postrzeganiu przeszłości, co nowego odkryto w biografiach polskich królów i jakimi mitami wciąż karmią nas podręczniki”
Kamil Janicki, historyk, publicysta, pisarz, redaktor naczelny portalu Ciekawostkihistoryczne.pl

WE „WŁADCACH POLSKI” O WŁADCACH OPOWIEDZIELI:
prof. Maria Bogucka (Uniwersytet Warszawski), dr hab. Marek Ferenc (UJ), prof. Tomasz Jurek (Polska Akademia Nauk), prof. Maria Koczerska (Uniwersytet Warszawski), dr Andrzej K. Link-Lenczowski (Uniwersytet Jagielloński), prof. Jacek Maciejewski (Uniwersytet Bydgoski im. Kazimierza Wielkiego), prof. Mirosław Nagielski (Uniwersytet Warszawski), dr hab. Adam Perłakowski (Uniwersytet Jagielloński), prof. Stanisław Rosik (Uniwersytet Wrocławski.), prof. Henryk Samsonowicz (Uniwersytet Warszawski), prof. Maciej Serwański (UAM), dr hab. Aleksandra Skrzypietz (Uniwersytet Śląski), prof. Jerzy Sperka (Uniwersytet Śląski), prof. Jerzy Strzelczyk (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), dr hab. Piotr Ugniewski (Uniwersytet Warszawski), dr hab. Piotr Węcowski (Uniwersytet Warszawski), prof. Henryk Wisner (PAN), prof. Przemysław Wiszewski (Uniwersytet Wrocławski.), prof. Jerzy Wyrozumski (Uniwersytet Jagielloński).

ROZMOWY PRZEPROWADZILI:
Beata Maciejewska (ur. 1964) – historyk, od 1992 r. dziennikarka „Gazety Wyborczej”. Autorka książek, m.in. „Wrocław. Dzieje miasta”, „Wrocław walczy o wolność”, „Spacerownik wrocławski”, „Spacerownik dolnośląski”, „Miasto w muzyce”, autorka tygodnika „Ale Historia”. Laureatka wielu nagród, m.in. Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej, Nagrody Kulturalnej Śląska przyznawanej przez rząd Dolnej Saksonii i Dolnośląski Urząd Marszałkowski.

Mirosław Maciorowski (ur. 1963) – absolwent politechniki, z pasji i zamiłowania dziennikarz historyczny. W „Gazecie Wyborczej” pracuje od 1992 r., redaktor naczelny dodatku „Ale Historia”. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w 2002 r., finalista Nagrody im. Dariusza Fikusa w 2011 r. za książkę „Sami swoi i obcy” o powojennych przesiedleniach z Kresów Wschodnich.

Beata Maciejewska, Mirosław Maciorowski
Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana
Wydawnictwo Agora
Premiera: 28 listopada 2018
 
 

Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana


Anglicy i Francuzi uczynili ze swoich władców produkt eksportowy – dzieje krwawej Margot, Henryka VIII, królowej dziewicy Elżbiety I czy Elżbiety II weszły do popkultury i są znane milionom ludzi na całym świecie.
Przy nich polscy monarchowie, zasuszeni w „Poczcie” Matejki, wydają się nudni i prowincjonalni. A przecież historia Polski jest równie pasjonująca i dramatyczna. Napędza ją bezwzględna rywalizacja o władzę i sukcesję, są w niej zdrady i sojusze, dworskie intrygi i romanse, nie brakuje walki na śmierć i życie. Jest też bogata warstwa życia codziennego, w której zachodnie wpływy zderzają się z sarmackim rozpasaniem.
W 49 wywiadach tworzących książkę Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana, którą oddajemy Czytelnikom, próbowaliśmy przyjrzeć się bliżej ludziom na szczytach władzy: jak podejmowali decyzje, kiedy naszymi dziejami rządził przypadek, a komu udało się osiodłać kobyłę historii. Ciekawiły nas mechanizmy decydujące o losach narodów – ciągle aktualne, wiele mówiące o świecie, sposobie rozumienia polityki, rozwoju cywilizacji i losie człowieka.
Nasza książka nie aspiruje do roli dzieła naukowego, choć dzięki naukowcom powstała. Naszym celem było stworzenie opowieści o polskich dziejach, która łączyłaby w sobie cechy historycznej gawędy i naukowego wykładu. Do współpracy zaprosiliśmy znawców dziejów Polski z różnych pokoleń i uczelni. Znaleźli się wśród nich zarówno luminarze polskiej nauki, jak i naukowcy średniego oraz młodszego pokolenia, jednak o niekwestionowanym już dorobku. Wszystkim z całego serca dziękujemy i w tym miejscu składamy hołd ich wiedzy i osiągnięciom naukowym.
Zderzenie eksperckiej wiedzy z dziennikarską ciekawością pozwoliło – mamy nadzieję – w atrakcyjny sposób przerzucić pomost między naszą historią a współczesnością.
Beata Maciejewska
Mirosław Maciorowski

Prowadzili wojny, zawierali sojusze, żenili się, płodzili następców, tłumili bunty – tyle o pierwszych Piastach wiemy bez wątpienia. Pewni możemy być też kilkunastu wydarzeń: przyjęcia chrztu przez Mieszka I, utworzenia metropolii kościelnej w Gnieźnie, kilku wojen polsko-niemieckich, najazdów na Ruś, Czechy i Pomorze oraz monarszych zjazdów, m.in. w Merseburgu i Gnieźnie.
Znamy garść dat z życia „panów przyrodzonych” (domini naturales), jak Gall Anonim określił przedstawicieli rodu Piasta, którzy ponad dziesięć wieków temu zdobyli władzę nad ludami Wielkopolski, Kujaw, a potem Małopolski, Śląska i w końcu Mazowsza.
Wiemy też co nieco o ludziach, którzy mieli wpływ na nasze najwcześniejsze dzieje: o władcy Mazowsza Miecławie, palatynie Sieciechu czy Wojciechu Sławnikowicu, który wraz ze Stanisławem ze Szczepanowa tworzy dziś tandem najważniejszych polskich świętych.
Jednak im bardziej zagłębiamy się w szczegóły, tym więcej napotykamy białych plam. Niewiele źródeł opisuje wydarzenia, do których doszło u zarania naszych dziejów. W kronikach dużo informacji nie zasługuje na wiarę, często z faktami sąsiadują legendy, a nierzadko – celowa dezinformacja. W średniowieczu walka toczyła się bowiem nie tylko na miecze, lecz także na pióra.
Mediewiści odtwarzali nasze najwcześniejsze dzieje na podstawie strzępów informacji. Ustalali niektóre fakty i – jak to tylko możliwe – uprawdopodobniali inne. Ale w naszych rozmowach powtarza się słowo „domysły”, bo w przypadku pierwszych Piastów w dużej mierze jesteśmy na nie skazani. Przez całe dziesięciolecia badacze rozmaicie interpretowali niewyraźne sygnały z przeszłości, różnie odczytywali informacje zawarte między wierszami kronik oraz ustalenia archeologów. Swoje hipotezy stawiają także nasi rozmówcy. Nie konfrontujemy ich z poglądami innych badaczy (w kilku miejscach robią to sami), najbardziej zależało nam bowiem na autorskiej interpretacji przeszłości dokonanej przez specjalistów.
W rozmowach o pierwszych Piastach siłą rzeczy niektóre wątki muszą się powtarzać. Na przykład panowanie Władysława Hermana tak ściśle splata się z działalnością jego synów – Zbigniewa i Bolesława Krzywoustego – że nie sposób pominąć tych samych wydarzeń w opowieściach o każdym z tych władców. Ciekawe jest jednak to, że badacze interpretują je czasem zupełnie inaczej.
Opinie naszych rozmówców idą często w poprzek poglądów utrwalanych całe lata przez tzw. politykę historyczną. Na nowo interpretują fakty, weryfikują oceny wydarzeń i odbrązawiają bohaterów.

WŁADCY LEGENDARNI

Popiel, książę panujący w Gnieźnie
Piast, ubogi oracz spod Gniezna
Siemowit, syn Piasta, którego Bóg „za powszechną zgodą” ustanowił pierwszym księciem Polski
Lestek, syn Siemowita, „czynami dorównał ojcu w zacności i odwadze”
Siemomysł, syn Lestka, spłodził „wielkiego i sławnego Mieszka”
Synowie Siemomysła
Mieszko I (między 920 a 940 – 25 maja 992), książę Polski [rozmowa na s. 38]
N.N., syn (? – ok. 963)
Czcibor (? – po 972)

Mirosław Maciorowski: Wierzy pan w istnienie Popiela, pierwszego znanego z imienia władcy Polski?
Prof. Jerzy Strzelczyk: To nie jest kwestia wiary. Jestem przekonany, że go nie było. Nie ma żadnych poważnych argumentów za tym, że istniał.
 
A w oracza Piasta, który go obalił i założył nową dynastię?
Też za bardzo nie wierzę, choć w tym przypadku można by mieć pewne wątpliwości. W przeciwieństwie do Popiela chodzi tu bądź co bądź o protoplastę rzeczywiście panującego rodu. Trudno przyjąć, że ktoś go po prostu wymyślił.
 
Historię Popiela i Piasta opisał w XII w. Gall Anonim. Jego „Kronika i czyny książąt czyli władców polskich” traktowana jest jak źródło historyczne.
Gall (zm. po 1116) przybył na dwór księcia Bolesława Krzywoustego na początku XII w. i nie znał polskiej tradycji, był zatem zdany na innych. Jego informacje można traktować na ogół jako wiarygodne, choć nie musi to dotyczyć tego krótkiego okresu naszej „historii” sprzed Mieszka. Po prostu chciał coś o tych czasach opowiedzieć.
 
Streśćmy więc legendę o Popielu w wersji Galla Anonima:
W Gnieźnie książę Popiel wyprawia ucztę z okazji postrzyżyn dwóch synów. To w pogańskiej tradycji ważny rytuał: siedmioletnim chłopcom obcina się włosy, nadaje dorosłe imiona, a opiekę nad nimi od matki przejmuje ojciec. Na uczcie zjawiają się dwaj tajemniczy wędrowcy, ale zostają przegnani. Idą więc do chaty ubogiego oracza Piasta i jego żony Rzepki, gdzie znajdują gościnę. Podczas postrzyżyn ich jedynego syna dzieje się cud: pomnożenie jadła i picia, których jednocześnie ubywa na uczcie u Popiela. Za zgodą tajemniczych wędrowców Piast zaprasza na biesiadę także księcia, który przybywa do chaty kmiotka. Syn Piasta podczas postrzyżyn otrzymuje imię Siemowit, a potem rośnie w siłę i w końcu „król królów i książę książąt”, czyli Bóg, ustanawia go księciem Polski. Popiel zaś wraz z potomstwem zostaje przepędzony z księstwa, w dodatku prześladują go myszy. Ukrywa się przed nimi w drewnianej wieży na wyspie, ale to mu nie pomaga – ginie zagryziony.
 
Prawda to czy bajka?
Przez długi czas w polskiej nauce i świadomości historycznej ta wersja uchodziła za jedynie słuszną. Naturalnie uważano, że jest w niej znaczny pierwiastek legendy, ale zasadniczo nie miało to znaczenia. Nawet historycy najbardziej krytyczni wobec źródeł tłumaczyli, że to niemożliwe, by na dworze Bolesława Krzywoustego zapomniano, kto panował przed Mieszkiem I. Tym bardziej że w średniowieczu dużą rolę odgrywała tzw. pamięć dynastyczna.
Skoro w polinezyjskich kulturach nieznających pisma przechowywano pamięć kilkudziesięciu przodków wstecz, to zapamiętanie kilku prostych imion, i to zaledwie sześć pokoleń wstecz, a gdyby cofnąć się aż do Popiela, to tylko dziewięć, nie przekraczało w średniowieczu zdolności nikogo w Polsce, „chyba że jakichś matołków” – pisał wybitny mediewista prof. Karol Buczek.
 
Według Galla Anonima następcą Siemowita był Lestek, a po nim władzę miał przejąć jego syn Siemomysł, ojciec Mieszka I. Autorzy wielu opracowań tę listę trzech przedmieszkowych władców uznali za wiarygodną.
Oni mogli istnieć, ale nie musieli. Argumentem przeciw nim jest fakt, że te imiona nie pojawiły się w rodzie Piastów w kilku pokoleniach po Mieszku I. Pierwszy znany Lestek, czyli Leszek, panował dopiero w XII w., a Siemowit – w następnym stuleciu, co jednak może być efektem dość już wtedy znanej XIII-wiecznej Kroniki polskiej Wincentego Kadłubka (ok. 1150–1223), w której pojawiły się te imiona, bo mistrz Wincenty obficie korzystał z dzieła Galla.
Natomiast za ich istnieniem paradoksalnie przemawia to, że Gall Anonim nie pisze o nich wiele. Jego informacje – w zasadzie same imiona i ogólniki – mogłyby w gruncie rzeczy pasować do każdego władcy. A co szkodziło, żeby ich historię upiększyć, dodać parę chwalebnych czynów z zasłyszanej tradycji czy z własnej inwencji, wynieść bohaterów, a tym samym całą dynastię? Gall jednak tego nie zrobił, co może świadczyć o tym, że był uczciwy i pisał tylko to, o czym był przekonany. Co więcej, sam zastrzegł, że o czasach przedmieszkowych pisze to, co opowiadają „starcy sędziwi”. Jakby trochę się od tego odcinał.
 
Ale przecież Gall przebywał na dworze polskiego księcia i zdawał sobie sprawę, że powinien napisać panegiryk na jego cześć. Barwna opowieść o przodkach władcy byłaby jego ważnym elementem.
Taki panegiryk był Bolesławowi Krzywoustemu rzeczywiście wtedy bardzo potrzebny. Po krwawej rozprawie ze starszym bratem Zbigniewem, którego ok. 1113 r. kazał oślepić [niektórzy badacze datują to wydarzenie na 1111 r. – więcej o nim na s. 189], duża część społeczeństwa stanęła przeciw niemu, a biskup gnieźnieński Marcin obłożył go klątwą. Książę potrzebował więc ideologicznego wzmocnienia.
Wracając do tematu, przyjmijmy, że Siemowit, Lestek i Siemomysł mogli być postaciami historycznymi, ale z Piastem bym nie zaryzykował. Już pochodzenie jego imienia wywołuje spory. Niektórzy uczeni twierdzą, że to wcale nie jest imię, tylko przydomek pochodzący od zajęcia: Piast, czyli piastun, opiekun dzieci władcy.
 
Gall Anonim był duchownym. Czy ten fakt wpływał na treść jego zapisków?
Musiał uwzględniać oczekiwania kościelnych zwierzchników, których punkt widzenia niekoniecznie był zbieżny ze zdaniem panującego. Na początku XII w. biskupi dobrze pamiętali, że kilkadziesiąt lat wcześniej, ok. 1038 r., zaraz po śmierci Mieszka II, wybuchło powstanie ludowe [patrz s. 102]. Wstrząsnęło ono chrześcijaństwem w państwie piastowskim i niemalże zakwestionowało jego istnienie. Dopóki więc była możliwość recydywy, przypominanie czasów pogańskich nie leżało w interesie Kościoła, który starał się zatrzeć wszelkie przedchrześcijańskie ślady w Polsce.

ORACZ ZOSTAJE WŁADCĄ

Jak historycy próbowali wyjaśnić albo interpretować legendę o Popielu i Piaście?
Rozmaicie. Przed laty wielu badaczy po prostu brało ją dosłownie, ale im bliżej naszych czasów, tym bardziej krytyczne stały się komentarze, za którymi stoją wnikliwe badania.
Najbardziej przekonuje nowoczesna interpretacja prof. Jacka Banaszkiewicza, który uznał legendę opisaną przez Galla Anonima za echo zjawisk typowych dla różnych ludów indoeuropejskich, do których przecież należą Słowianie. Prof. Banaszkiewicz umieścił ją w kontekście tzw. schematu trójfunkcyjnego, teorii sformułowanej przez wybitnego francuskiego badacza Georges’a Dumézila (1898–1986). Mówi ona, że indoeuropejskie wspólnoty zorganizowane były wokół trzech dziedzin życia: kapłaństwa, wojowania i produkcji. To temat na wielogodzinny wykład, skupię się więc tylko na jednym, według mnie najbardziej prawdopodobnym elemencie teorii prof. Banaszkiewicza.
Otóż jedną z cech godziwego, dobrego i wskazanego przez Boga władcy, nawet pogańskiego, jest wielkoduszność i gościnność. Tymczasem książę Popiel (czy jego ludzie) przepędził wędrowców, którzy poszli od niego do prostego oracza. Podczas uczty doszło do cudu rozmnożenia pokarmów jak w Kanie Galilejskiej. Dzięki temu na biesiadzie Piast mógł podjąć mnóstwo gości, w tym także księcia Popiela z jego dworem. Nastąpiło odwrócenie ról: prosty oracz przejął funkcję władcy. Popiel nie mógł zaspokoić potrzeb wspólnoty, a zrobił to jego sługa. Godny był więc władzy.
Opowiadanie o Popielu i Piaście, ucztach i tajemniczych wędrowcach miało na celu wyjaśnienie, jak to się stało, że na trzy pokolenia przed Mieszkiem I doszło w Gnieźnie do zamachu stanu. Panującego władcę zastąpił nowy, z rodu Piasta, wybrany przez Opatrzność. Prawdopodobnie tej legendy Gall Anonim wcale nie musiał wymyślać, mógł ją usłyszeć od kogoś na dworze Bolesława.
 
Mistrz Wincenty Kadłubek swoją „Kronikę polską” zaczął pisać ok. 1190 r. Korzystał z dzieła Galla Anonima, opowieść jednak wzbogacił i ubarwił. Popiel to u niego Pompiliusz (Kadłubek latynizował imiona) i jest którymś tam z kolei władcą o tym imieniu. Mistrz Wincenty cofnął korzenie piastowskie aż do starożytności.
Nie wiemy, skąd wziął te historie, natomiast znamy europejską atmosferę intelektualną z przełomu XII i XIII w., kiedy pisał kronikę.
Galla od Kadłubka dzieli jedno stulecie. W czasach gdy tworzył pierwszy z nich, potrzeby intelektualne polskich elit nie były jeszcze rozbudzone. Do zaspokojenia aspiracji dworu Krzywoustego Gallowi wystarczała krótka, kilkupokoleniowa perspektywa, a historia prapiastowska jest u niego zawieszona w próżni dziejowej.
Natomiast w epoce Wincentego Kadłubka, który w przeciwieństwie do cudzoziemca Galla był rodowitym Polakiem, potomkiem rycerskiego rodu i w dodatku dostojnikiem kościelnym – biskupem krakowskim, sytuacja była już inna. W kulturze europejskiej trwał tzw. renesans XII w., w łacińskiej i greckiej części kontynentu nastąpił intelektualny postęp, którego echa niewątpliwie docierały na ziemie polskie. Pisząc kronikę w takich czasach, Kadłubek chciał wykazać szlachetność i ważność własnego narodu oraz państwa. Musiał więc udowodnić jego bardzo wczesną genezę w myśl przekonania, że co prastare, to czcigodne.
 
Warto streścić również dzieje Polski według Kadłubka:
Opowieść ma formę dialogu między biskupem krakowskim Mateuszem a arcybiskupem gnieźnieńskim Janem. Według nich państwo Polaków było mocarstwem, które podbiło ludy nad Bałtykiem i rozciągało się aż do kraju Partów (starożytny Iran), Bułgarii i Karyntii. Księciem obrali Grakcha, czyli Kraka, który założył Kraków i pod którego panowaniem Polska rozkwitła. Nienazwani z imienia synowie Kraka wsławili się tym, że pokonali potwora – całożercę, który pożerał ich poddanym bydło, a gdy zabrakło krów, trzeba było dawać mu ludzi. Podłożyli mu skóry wypchane zapaloną siarką i całożerca się udusił. Jednak młodszy brat podstępnie zabił starszego, ojcu zaś powiedział, że zrobił to potwór. W ten sposób objął rządy, ale sprawa się wydała i został wygnany.
Po nim panowała jedyna córka Kraka – Wanda [patrz s. 36]. Kraj pod jej rządami został najechany przez „tyrana lemańskiego”, czyli Niemca uzurpującego sobie prawo do polskiego tronu. Wanda powstrzymała jego wojska siłą swego majestatu, a tyran, „na miecz dobyty rzuciwszy się, ducha wyzionął”.
Po Wandzie rządy przypadały ludziom czasem niskiego i niepewnego pochodzenia, ale lista pokonanych przez nich wodzów jest imponująca. Zwyciężyli m.in. Aleksandra Macedońskiego, co udało się dzięki przemyślnemu fortelowi. Jego pomysłodawca w nagrodę został władcą – Lestkiem I. Jego wnuk Lestek III pobił z kolei rzymskich wodzów: Krassusa oraz Juliusza Cezara, i to aż trzykrotnie! Cezar był zmuszony sprzymierzyć się z Lestkiem III, dlatego dał mu za żonę swą siostrę Julię.
Z tego związku urodził się Pompiliusz I, czyli Popiel I, ale dopiero jego syn Pompiliusz II to właśnie ten, od którego swą kronikę zaczyna Gall Anonim. Pompiliusz II (Popiel II) u Kadłubka jest zbrodniarzem, który za namową złej żony wytruł swoich stryjów. Z ich niepogrzebanych ciał wylęgły się myszy, które ścigały władcę, jego żonę i dwóch synów, aż dopadły ich w wieży i zagryzły.
Dalej historia Kadłubka jest zbieżna z wersją Galla Anonima: wędrowcy odpędzeni przez Pompiliusza II trafili do chaty Piasta i jego żony Rzepicy. Ich syn Siemowit został księciem, jego następcą był Lestek (u Kadłubka już czwarty), a po nim rządził Siemomysł, ojciec Mieszka I.
 
Kadłubek często odwołuje się do greckich i rzymskich autorów.
Zgrzebna wersja Galla Anonima w czasach Kadłubka już nie wystarczała. W XII w. trwała w Europie licytacja, kto ma szlachetniejsze korzenie. Skandynawski kronikarz Saxo Gramatyk (między 1140 a 1150 – między 1220 a 1230), który przedstawił dzieje Duńczyków, także sięgał do czasów starożytnych. Kadłubek uznał, podobnie zresztą jak inni tworzący naszą tradycję historyczną, że Polacy przecież nie mogli wypaść sroce spod ogona i musieli mieć starożytną genezę.
Warto też zwrócić uwagę na polityczną aktualność tego spojrzenia: Kadłubek wykazuje, że królestwo czy wręcz imperium Lechitów jest niezmiernie stare, a jego przodkowie byli odważni i wszystkich podbijali.
Tymczasem w XII i XIII w. państwo polskie, które zdążyło się już rozpaść na dzielnice, miało poważne zatargi z zachodnim sąsiadem. Cesarze niemieccy kilkakrotnie próbowali ingerować w polskie sprawy, a w 1157 r. cesarz Fryderyk Barbarossa dotarł ze zbrojną ekspedycją aż pod Poznań. Ówczesny senior Bolesław Kędzierzawy musiał złożyć mu hołd lenny. Interesy Polski i Niemiec były wtedy po prostu sprzeczne, a Niemcy uważali się za kontynuatorów Cesarstwa Rzymskiego.
Polskie elity musiały więc przeciwstawić temu silniejszą ideologię i przebić Niemców. Podobnie uczyniły elity francuskie: wy wywodzicie się od cezarów i Romulusa, a my od Priama, króla Troi. A kto to był ten Romulus? Tchórz i uciekinier, inaczej niż wybitny wódź Priam.
Nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy, kto podsunął Kadłubkowi Kraka, czterech Lestków i dwóch Pompiliuszów-Popielów. Nie bardzo wierzę, że to wyłącznie jego wymysły. Gdyby tak było, współcześni by go wyśmiali. Musiały stać za tym jakieś przekazy, czyjeś opowieści.