“Akademia Pana Kleksa” – przestarzała czy ponadczasowa?

Akademia Pana Kleksa

Wydana w 1946 roku “Akademia Pana Kleksa”, tuż po wojnie dawała czytelnikom możliwość zanurzenia się w kolorowym świecie sennych marzeń, nie mającym z logiką i konsekwencją zbyt wiele wspólnego. Pierwotny sukces tej książki polegał właśnie na tym, że opowieść w formie pamiętnika Adasia Niezgódki, ucznia tytułowej akademii, chcieli poznać ludzie zgnębieni przez szarą rzeczywistość. Dzieciom dawała inspirację do snucia barwnych marzeń, dorosłym chwile oderwania od codziennych zmagań. Zarazem była jednak dość czytelnie osadzona w czasach, które starsze pokolenie odbiorców dobrze znało z własnego doświadczenia: szkoła tylko dla chłopców, patriarchalna wizja świata mocno naznaczona hierarchizacją, brak istotnych postaci kobiecych w całej fabule – zarówno pierwszego tomu, jak i późniejszych “Podróży Pana Kleksa” i “Tryumfu Pana Kleksa”.

Z dzisiejszej perspektywy elementy te prezentują się archaicznie, jednak w książce nie brak i takich, które dopiero teraz uzmysławiają, jak nowatorskie poglądy reprezentował 72 lata temu Jan Brzechwa. Mianowicie pisarz uważał, że dziecko powinno uczyć się poprzez zabawę, poświęcać czas zajęciom, które dają mu radość i możliwość nieskrępowanego rozwijania swoich indywidualnych zainteresowań. Poglądom tym nadał postać Pana Kleksa, pedagoga prowadzącego wesołą szkołę, która, chociaż formą przypominała te znane z rzeczywistości, to programem nauczania zdecydowanie już nie!

Adaś Niezgódka, o czym dowiadujemy się już w pierwszych zdaniach powieści, w zwyczajnym życiu nie radził sobie najlepiej. Kiepsko odnajdywał się pośród codziennych zadań i reguł, toteż rodzice postanowili posłać go do szkoły pana Kleksa, gdzie odmienność była pożądaną normą. W połowie XX wieku takie założenie mogło zdarzyć się jedynie na kartach książki i było równie fantastyczne, co wyobrażenie o tym, że każdy mógłby posiadać przenośny telefon. Musiało upłynąć wiele lat, by edukacja została skierowana w stronę pomagania uczniom w zdefiniowaniu swoich mocnych stron i uwypuklania indywidualnych talentów, w opozycji do formowania wszystkich uczniów za pomocą jednego odgórnie narzuconego szablonu. A przede wszystkim do tego, by uczyć poprzez zabawę, wzmacniając tym samym skuteczność zapamiętywania nowych informacji przez dziecko. Ambroży Kleks i Jan Brzechwa wiedzieli wiele dekad wcześniej, że tak to właśnie działa.

Musiało upłynąć wiele lat, by edukacja została skierowana w stronę pomagania uczniom w zdefiniowaniu swoich mocnych stron i uwypuklania indywidualnych talentów.

Na ponowne, wzmożone zainteresowanie czytelników „Akademią Pana Kleksa” na początku XXI wieku z pewnością miała wpływ moda na książki o szkołach dla młodych czarodziejów, wywołana światową popularnością serii o Harrym Potterze. Jednak i bez tego przyczyniały się do niej liczne adaptacje utworu na deskach teatrów w całym kraju.

Najgłośniejsze w ostatnich latach współczesne widowisko Teatru Muzycznego ROMA, obejmujące wątki z „Akademii pana Kleksa”, “Podróży pana Kleksa” oraz “Tryumfu Pana Kleksa”, ma charakter multimedialny, a przygody bohaterów Brzechwy rozgrywają się na tle animacji stworzonych przez nominowanego do Oscara Tomasza Bagińskiego, skutecznie przenosząc przygody powojennych bohaterów w dzisiejsze czasy. Przy czym, im dalej od chwili powstania literackiego pierwowzoru, tym bardziej dochodzą do głosu jego baśniowe aspekty. Było tak już w roku 1983, gdy Krzysztof Gradowski nakręcił film fabularny na podstawie powieści. Magia, niezwykłe zdarzenia, zapierające dech w piersiach przygody i potwierdzenie, że wyobraźnia to wielkie bogactwo, wciąż przyciągają wielu odbiorców do tego utworu Jana Brzechwy. Nikodem Maraszkiewicz

Jan Brzechwa, Akademia pana Kleksa, Ilustracje: Dorota Prończuk, Seria z Niezapominajką, Wydawnictwo Wilga, Premiera w tej edycji: 14 marca 2018
 
 

Akademia Pana Kleksa