“Piłsudski, Dmowski i niepodległość” to znakomicie napisane studium, które podejmuje próbę odpowiedzi na pytanie: jak Roman Dmowski i Józef Piłsudski wykorzystali w 1918 roku szansę na odzyskanie przez Polskę niepodległości.


Piłsudski, Dmowski i niepodległośćJak to się stało, że Polska zdołała odzyskać i obronić niepodległość? Co było głównym czynnikiem sprawczym?

Niestety odpowiedzi na te pytania najczęściej były i są uzależnione od politycznych preferencji osób zabierających głos w tej sprawie. Co nie znaczy, że wszystkie są fałszywe.

Tadeusz Kisielewski, politolog, przyznaje rację Romanowi Dmowskiemu, że był to wynik współdziałania wielu czynników, przeważnie od nas niezależnych, korzystnej sytuacji międzynarodowej. Dopiero na tle uwarunkowań zewnętrznych można mówić o wkładzie w to dzieło samych Polaków.

Nigdy by jednak do tego nie doszło, gdyby Polacy nie potrafili wykorzystać tej nadzwyczajnej koniunktury. Gdyby mężowie stanu miary Dmowskiego i Piłsudskiego mimo politycznych różnic i osobistych uprzedzeń nie zdecydowali się współpracować. Kwestią otwartą pozostaje ocena, w jakiej mierze im się to udało.

Nie ma natomiast wątpliwości, że nigdy – ani wcześniej, ani później – Polska nie otrzymała od losu tak nieoczekiwanej i hojnej szansy jak w 1918 roku.

dr Tadeusz A. Kisielewski
Piłsudski, Dmowski i niepodległość
Osobno, ale razem
Dom Wydawniczy Rebis
Premiera: 5 czerwca 2018
 
 

Piłsudski, Dmowski i niepodległość


Od autora

Książka ta jest ponaddwukrotnym rozwinięciem rozdziału piątego Wielkiej Wojny i niepodległości Polski, którą Dom Wydawniczy REBIS opublikował w 2014 roku. Dodałem tu zarówno odpowiednie fragmenty poprzednich rozdziałów Wielkiej Wojny, jak i innych moich prac, nawet jeszcze nie wydanych, ale też partie zupełnie nowe oraz nie publikowane wcześniej w literaturze przedmiotu materiały prasowe z epoki i mapy. Podobnie jak w Wielkiej Wojnie ograniczyłem do minimum liczbę przypisów, by nie odwracać uwagi czytelników od toku narracji.

Wstęp

Po trzecim rozbiorze w 1795 roku Polska na 123 lata znikła z politycznej mapy Europy. Jednak prawie zupełnie zapomnieliśmy, że chociaż po pierwszym i drugim rozbiorze państwo polskie było jeszcze formalnie niepodległe, to suwerenność straciło o wiele wcześniej – w 1704 roku, w czasie wojny północnej. Polska zawarła wtedy z Rosją sojuszniczy traktat narewski, pozwalający jej wojskom działać i stacjonować na terenie całej Rzeczypospolitej. Wojna północna zakończyła się w 1721 roku, ale car wciąż postępował wobec Rzeczypospolitej tak, jakby traktat ów, zawarty na czas wojny, obowiązywał bezterminowo. Od 1702 Litwa, a od 1704 roku także Polska były więc rosyjskim protektoratem. Zresztą podobnie potoczyło się to w latach 1944–1989.
Skoro więc Polacy nie przez 123 lata, ale przez ponad 210 nie mieli suwerennego państwa, to tym bardziej zasługuje na przypomnienie jego odzyskanie.

ROZDZIAŁ 1

Spełnione marzenie Adama Mickiewicza

O wojnę powszechną za wolność ludów,
Prosimy Cię, Panie.
O broń i orły narodowe,
Prosimy Cię, Panie.
[…]
O niepodległość, całość i wolność Ojczyzny naszej,
Prosimy Cię, Panie.

Autor Litanii pielgrzymskiej, choć poeta romantyczny, rozumował chłodno i zdawał sobie sprawę, że podstawowym warunkiem odzyskania przez Polskę niepodległości jest konflikt między jej zaborcami, on zaś musi się przekształcić w ogólnoeuropejską wojnę. Stąd modlitewne błaganie Mickiewicza o „wojnę powszechną za wolność ludów”.
Po 142 latach od pierwszego rozbioru Polski i po 119 latach od zniknięcia jej z politycznej mapy Europy po trzecim rozbiorze spełniło się marzenie poety o „wojnie powszechnej”. Musiały minąć jeszcze cztery lata, zanim owocem tej wojny okazała się „wolność ludów”. Po 123 latach niewoli Polska wyłoniła się z politycznego niebytu.

ROZDZIAŁ 2

Przygotowania

Przez te wszystkie lata Polacy albo walczyli o niepodległość, albo na różne sposoby przygotowywali się do niej. Wywoływali kolejne antyrosyjskie powstania – kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe – aż wreszcie po tym ostatnim represje polityczne i ekonomiczne stały się tak dotkliwe, że idąc za przykładem Wielkopolan, uznano, że jedyną szansą ocalenia narodu jest podjęcie przez warstwy oświecone we wszystkich zaborach pracy organicznej, zmierzającej do poprawy stanu gospodarczego ziem polskich, oraz podniesienie poziomu edukacji, kultury i świadomości narodowej wszystkich warstw niższych, czyli praca u podstaw.
Nie oznaczało to, że całkowicie porzucono wszelkie myśli o zbrojnym oporze.
Dominującą rolę w polskiej polityce XIX wieku grała Wielka Emigracja, nazwana tak nie z racji liczebności, bo nie przekraczała 6 tysięcy osób (dla porównania przypomnę, że po drugiej wojnie światowej zostało na Zachodzie około pół miliona Polaków), lecz z uwagi na liczbę wybitnych jej członków.
Pośród mnogości polskich emigracyjnych ugrupowań znajdowały się republikański Komitet Narodowy Polski (KNP)1 historyka Joachima Lelewela oraz monarchistyczny, konserwatywno-arystokratyczny Hôtel Lambert księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, zwanego wówczas niekoronowanym królem Polski. KNP głosił program wyzwolenia Polski w granicach przedrozbiorowych, co miało się dokonać własnymi, powstańczymi siłami na terenie zaboru rosyjskiego. Nawet podjęto taką próbę pod dowództwem pułkownika Józefa Zaliwskiego, której bezpośrednim organizatorem był powołany ad hoc komitet Zemsta Ludu: już w 1833 roku wysłano do Królestwa Polskiego małe grupy spiskowców, których zadaniem było wzniecenie powstania. Jednak policje rosyjska i austriacka prawie natychmiast rozbiły ten ruch. Natomiast Czartoryski, polityczny realista, stawiał na pomoc i interwencje rządów europejskich na rzecz sprawy polskiej. Dążył do wykorzystania ewentualnych konfliktów Wielkiej Brytanii lub Francji z Rosją.
Pod jednym względem oba tak różniące się ugrupowania były do siebie podobne: łączyło je wysyłanie tajnych emisariuszy niemal na wszystkie strony Europy.
Emisariusze Hôtelu Lambert docierali na Węgry, Bałkany i Kaukaz, inspirując tamtejsze narody i pomagając im w walce przeciw Rosji i Austrii (a jednocześnie sam Czartoryski czynił wielorakie zabiegi dyplomatyczne i zwalczał rewolucyjną propagandę na ziemiach polskich oraz na emigracji). Z kolei według koncepcji Lelewela powstanie Polaków miało być częścią ogólnoeuropejskiej rewolucji. Liczył on na poparcie i solidarność narodów pozbawionych wolności i w konsekwencji w 1834 roku założył organizację Młoda Polska, działającą do 1836 roku, a będącą częścią międzynarodowej organizacji rewolucyjnej Młoda Europa. Siłą rzeczy sieć tajnych emisariuszy była podstawą tych międzynarodowych kontaktów i uzgadniania projektów powstań.
Zawarty w 1815 roku sojusz najważniejszych absolutystycznych monarchów, zwany Świętym Przymierzem, rozciągnął „więzienie narodów”, jak nazywano carską Rosję, na całą Europę. Nic dziwnego, że odpowiedzią było umiędzynarodowienie oporu przeciw uciskowi – jeden czy dwa narody nie miałyby szans wyzwolenia się z niego. Najważniejszą formą organizacyjną owego oporu stała się Młoda Europa.
Była ona swego rodzaju luźną konfederacją sekcji narodowych. Pierwszą z nich były Młode Włochy, założone w 1831 roku przez Giuseppe Mazziniego. Celem organizacji było wyzwolenie Włoch spod panowania Habsburgów, Burbonów i dynastii sabaudzkiej, a następnie ich zjednoczenie. Dwa lata później Mazzini podjął – w Piemoncie, stąd powszechnie przyjęto nazywać Piemontem (z odpowiednim przymiotnikiem) kolebki wszelkich ruchów narodowowyzwoleńczych – próbę wyzwolenia tej prowincji północnych Włoch spod panowania Królestwa Sardynii, ale poniósł klęskę. Uciekł do Szwajcarii i tam – po dojściu do wniosku, że samotni rewolucjoniści w jednym kraju nie mają szans na jego wyzwolenie – w 1834 roku założył Młodą Europę. W tym samym roku i także w Szwajcarii pięciu Niemców, zainspirowanych ideami Mazziniego, powołało do życia Młode Niemcy. Miesiąc później, również w Bernie, Lelewel założył Młodą Polskę. Wkrótce dołączyły do nich Młoda Francja, Młoda Szwajcaria i Młoda Hiszpania. Przynależność do sekcji była tajna, ich struktury były wzorowane na masońskich, zresztą wielu członków było masonami.
Tak szeroko rozprzestrzeniona organizacja potrzebowała sprawnej i wolnej od państwowego nadzoru łączności, czyli tajnych emisariuszy Młodej Europy i jej sekcji narodowych.
Przede wszystkim byli oni okazjonalnymi kurierami przewożącymi ważne wiadomości, ale czasem też stałymi rezydentami, nawet realizującymi w terenie wytyczne swoich przełożonych. Takim emisariuszem był na przykład Szymon Konarski w Wolnym Mieście Krakowie, we wszystkich trzech zaborach i na Ziemiach Zabranych (czyli włączonych bezpośrednio do Rosji, na wschód od Królestwa Kongresowego). W tym sensie emisariusze stawali się agentami operacyjnymi sekcji Młodej Europy. Bywali jednak i tacy, którzy przy okazji pełnienia funkcji kurierskich zajmowali się wywiadem politycznym i szpiegostwem wojskowym.
Pod koniec lat trzydziestych XIX wieku rewolucyjne nastroje w Europie nieco przygasły, lecz w 1846 roku doszło do powstania krakowskiego, a dwa lata później prawie całą Europę ogarnęła Wiosna Ludów. W maju 1849 roku tylko interwencja rosyjskiego korpusu feldmarszałka Iwana Paskiewicza umożliwiła zgniecenie powstania węgierskiego. Uratowała ona Królestwo Węgier dla Habsburgów i był to łabędzi śpiew Świętego Przymierza, ostatni akord współpracy Petersburga i Wiednia. Wtedy też zaczął się najważniejszy okres w politycznym życiu Zygmunta Miłkowskiego, lepiej znanego jako pisarz pod pseudonimem Teodor Tomasz Jeż.
Ten syn napoleońskiego oficera walczył w latach 1848–1849 w powstaniu węgierskim jako żołnierz Legionu Polskiego generała Józefa Bema. Po upadku powstania był przez rok internowany w Turcji, a następnie udał się do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, które kilkanaście lat wcześniej wyodrębniło się z KNP. Wtedy rozpoczęła się jego kilkunastoletnia kariera jako międzynarodowego agenta politycznego.
Centralny Komitet Demokracji Europejskiej, założony w 1850 roku w Londynie przez Mazziniego, doszedł do wniosku, że skoro Miłkowski walczył na Węgrzech i był internowany w Turcji, to pewnie jest ekspertem od Bałkanów. I rzeczywiście, w 1851 roku wysłano go w stopniu pułkownika na Bałkany, gdzie działał przez siedem lat. A były to w europejskiej polityce lata gorące – zaczynał wrzeć „bałkański kocioł”, który wreszcie wybuchł w 1914 roku. Na razie, w 1853 roku, wybuchła trzyletnia wojna krymska, która ostatecznie pogrzebała Święte Przymierze. Spowodowała ją rosyjska ekspansja w stronę Bałkanów, a za Turcją opowiedziały się Wielka Brytania, Francja i Królestwo Sardynii. Austria, także mająca interesy na Bałkanach, nie zrewanżowała się Rosji za pomoc na Węgrzech sprzed kilku lat, lecz skorzystała z okazji, by przejściowo okupować Wołoszczyznę, która była rosyjskim protektoratem. Wiedeń postąpił tak, choć na mocy traktatu był zobowiązany udzielić Rosji pomocy.
Miłkowski pospieszył do Konstantynopola, gdzie starał się sformować Legion Polski do walki z Rosją. W tym czasie przebywał też w Turcji Michał Czajkowski, od 1841 roku emisariusz-rezydent i szef Agencji Głównej Misji Wschodniej Hôtelu Lambert, któremu Czartoryski polecił przeciwstawianie się rosyjskim wpływom w Turcji. W 1850 roku Czajkowski przeszedł na islam i odtąd nosił nazwisko Mehmed Sadyk Effendi (a później Pasza), a w czasie wojny krymskiej zorganizował jednostkę kozaków sułtańskich i walczył na jej czele. Wysiłki Miłkowskiego były mniej udane, podobnie jak Adama Mickiewicza. Przebywał w Turcji do 1857 roku, a od 1858 roku zamieszkał na dwa lata w Wielkiej Brytanii.
Później wyruszył na nowe misje: w 1860 roku w Galicji, w następnym w Rumunii. Po wybuchu powstania styczniowego sformował oddział, który miał poprowadzić do Polski. Został jednak aresztowany przez Rumunów, którzy wydali go Austriakom, a ci na krótko uwięzili go we Lwowie. Ostatnia misja Miłkowskiego zaprowadziła go w latach 1864–1866 do Belgradu.
Następne lata spędził w Brukseli, a od 1872 roku żył w Szwajcarii, gdzie został prezesem Komisji Nadzorczej Skarbu Narodowego oraz członkiem Zarządu Związku Wychodźstwa Polskiego i Rady Zarządzającej Muzeum Narodowym Polskim w Rapperswilu.
Zanim przejdziemy do najważniejszych politycznie dokonań Zygmunta Miłkowskiego, wspomnijmy o wywiadowczych losach o dwanaście lat starszego Józefa Ignacego Kraszewskiego.
Urodził się jako poddany rosyjski, ale różnorakie perypetie osobiste i rodzinne sprawiły, że zmieniał miejsca pobytu i przynależność państwową. W 1858 roku odbył półroczną podróż po Europie Zachodniej i od tej pory włączył się w działalność polityczną Wielkiej Emigracji, przy czym – należy podkreślić – był przeciwnikiem wszczynania kolejnych polskich powstań.
W styczniu 1863 roku był zmuszony przenieść się do Drezna, gdzie – niejako wyrzekając się swej dotychczasowej biernej postawy politycznej – został szefem tamtejszej placówki Agencji Głównej w Paryżu. Pod naporem wydarzeń (powstanie styczniowe) książę Władysław Czartoryski też się bowiem zaangażował w czynną walkę z Rosją, przyjmując od powstańczego Rządu Narodowego stanowisko ministra spraw zagranicznych oraz ambasadora we Francji. Agencja Główna pełniła funkcje MSZ (chociaż podlegała Wydziałowi Spraw Zagranicznych rządu), agencje w Wielkiej Brytanii, Włoszech (w Rzymie i w Turynie), Szwecji i Turcji były ambasadami i konsulatami, a placówki (jedna w Szwajcarii i dwie na terytorium niemieckim: w Berlinie i w Dreźnie) działały jako konsulaty.
Kariera konsularna Kraszewskiego trwała do lutego 1864 roku, kiedy to Agencja Główna zakończyła działalność. Do Królestwa Polskiego nie mógł już wrócić, osiadł więc najpierw we Lwowie, a następnie w Krakowie i przyjął obywatelstwo austriackie. Później postanowił przenieść się do znanego mu już Drezna i w 1868 roku założył tam drukarnię. Interes szedł tak źle, że po trzech latach sprzedał drukarnię poniżej ceny kupna i postanowił, że odtąd będzie zdobywał środki na utrzymanie siebie i licznej rodziny wyłącznie pracą pisarską.
Był rok 1871 i po wojnie prusko-francuskiej powstała II Rzesza. Tym samym obywatelstwo Kraszewskiego z dnia na dzień zmieniło się z saksońskiego na niemieckie. Jednak pisarz, sympatyzujący z Francją, nie zamierzał zostać lojalnym poddanym cesarza Wilhelma I i nawiązał kontakt z francuskim wywiadem.
W tej dziedzinie także odnosił sukcesy. Przekazywał raporty dotyczące szczególnie wrażliwych spraw, a mianowicie niemieckich sił zbrojnych, zarówno lądowych, jak i rosnącej w siłę marynarki wojennej. Wprawdzie część danych pochodziła z białego wywiadu, lecz dużą wartość miały na przykład charakterystyki niemieckich dowódców oraz informacje o dyslokacji jednostek i ich uzbrojeniu. We francuskim ministerstwie wojny raporty Kraszewskiego przyjmował polski emigrant Ildefons Kosiłowski. Pisarz nie pracował samotnie, lecz stworzył niewielką siatkę szpiegowską, do której należeli między innymi były kapitan wojsk pruskich Rudolf Hentsch i literat Armin Adler, dawny konfident pruskiej policji.
Nie wiadomo bezspornie, jak niemiecka policja wpadła na trop tej siatki. W każdym razie w kwietniu 1882 roku przeprowadziła rewizję w willi Kraszewskiego. Wydawało się, że pisarz był bardzo ostrożny, ponieważ nie znaleziono niczego, co by go obciążało. Jednak pozostawił ślad u swoich agentów… Jeden z nich, Adler, zaczął go szantażować, że ujawni jego listy; widocznie zawierały instrukcje lub podziękowania za wydajną pracę… Kraszewski trzy razy zapłacił mu za milczenie, ale w końcu przestał płacić, zerwał kontakt z Adlerem i Hentschem i powziął zamiar wyemigrowania do Szwajcarii. Zanim jednak urzeczywistnił ten plan, w czerwcu 1883 roku został aresztowany.
Do procesu, który rozpoczął się 12 maja 1884 roku, Kraszewski większość czasu spędził w areszcie domowym. Skazano go na trzy i pół roku więzienia. Najpierw osadzono go w Lipsku, a wkrótce potem w twierdzy w Magdeburgu. Ponieważ zarzuty były słabo udowodnione (większość dotyczyła informacji pochodzących z białego wywiadu), w obronie pisarza energicznie wystąpiła opinia publiczna, w tym książę Antoni Wilhelm Radziwiłł spokrewniony z cesarzem Wilhelmem I i jego adiutant, oraz król Włoch Humbert I. Ich dodatkowym argumentem był wiek Kraszewskiego i jego nadszarpnięte zdrowie. 7 listopada 1885 roku Kraszewski został warunkowo zwolniony na pół roku dla podreperowania zdrowia. Zamieszkał najpierw w San Remo, a następnie w Lozannie, w której od kilkunastu lat żył już Miłkowski. Pół roku dawno minęło i niemieckie władze rozesłały za nim list gończy, lecz ani Włosi, ani Szwajcarzy nie mieli zamiaru go wydać. Zmarł na zapalenie płuc 19 marca 1887 roku.
W tym samym roku, w którym zmarł Kraszewski, Miłkowski utworzył Ligę Polską. Jej zadaniem było „przysposobienie wszystkich sił narodowych celem odzyskania niepodległości Polski w granicach przedrozbiorowych na podstawie federacyjnej i z uwzględnieniem różnic narodowościowych”. Łączyła ona tradycję powstańczą z hasłami pracy organicznej i miała prowadzić działalność rozpoznawczą w polityce międzynarodowej, przez co należy rozumieć zarówno analizowanie wydarzeń w sferze dyplomacji, jak i aktywność wywiadowczą; przygotować plany polskiej organizacji wojskowej; występować w obronie polskiego żywiołu przed wpływami obcymi i wynarodowieniem przez zaborców; popierać oświatę ludu i dobrobyt klas wydziedziczonych.
W 1888 roku Liga Polska opracowała nowy program, w którym między innymi frazę o „Polsce w granicach przedrozbiorowych” zastąpiono zdaniem „Lyga z gorącym współczuciem popierać będzie rozwój samodzielny narodowości, które wchodziły do składu dawnej Rzeczypospolitej”. Zrezygnowano zatem z postulatu federacji narodów dawnej Rzeczypospolitej i powrotu do granicy wschodniej z 1772 roku.
Rozczarowani i zniecierpliwieni brakiem konkretnych działań politycznych członkowie Związku Młodzieży Polskiej „Zet” – od 1888 roku przybudówki Ligi – na czele z Zygmuntem Balickim, Janem Ludwikiem Popławskim i Romanem Dmowskim, przemianowali w 1893 roku (wraz z Miłkowskim) Ligę Polską na Ligę Narodową i objęli jej kierownictwo. Już w 1897 roku wyłoniło się z niej Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne i wkrótce endecja miała się stać najsilniejszym polskim ugrupowaniem politycznym, a Dmowski – jej przywódcą.