Julia Walsh przygotowuje się do ślubu ze swoim ukochanym. Niestety na kilka dni przed uroczystością odbiera smutną wiadomość: jej ojciec zmarł przebywając za granicą. Zamiast wesela będzie pogrzeb! Dziewczyna nie żyła z ojcem w przykładnej zgodzie. Od lat żywiła do niego żal za to, że poświęciwszy się bez reszty swoim interesom, wciąż nie znajdował dla niej czasu. Z jej punktu widzenia zawsze coś okazywało się ważniejsze od niej.

Ale czy na pewno osądzała go sprawiedliwie? Gdy trumna zostaje złożona w ziemi zdaje się, że na wyjaśnienie wzajemnych zarzutów jest już za późno. Jednak niedługo po pogrzebie Julia otrzymuje zaskakującą przesyłkę: ogromne pudło, które zawiera naturalnej wielkości androida o wyglądzie jej ojca – rezultat pracy wynalazców, pracujących w laboratoriach, w które zainwestował. Konstruując prototyp humanoida posłużyli się oni fizjonomią Anthony’ego Walsha, przenieśli też do elektronicznego umysłu maszyny myśli i pamięć zmarłego. Niezwykła postać może więc – przez sześć dni – opowiedzieć Julii o tym wszystkim czego przed śmiercią nie powiedział jej ojciec. Pamięć wynalazku kończy się na dniu, gdy jego żywy pierwowzór opuścił Amerykę udając się do Europy i tam zmarł. Wszystkie wspomnienia, które wgrano przed tą chwilą do oprogramowania androida może teraz poznać Julia. Ale czy zechce?

Marc Levy stworzył lekką, zabarwioną humorem i pewną dozą nieprawdopodobieństwa opowieść o rzeczach naprawdę ważnych. Możliwe, że właśnie na tym polega fenomen i wielka popularność jego książek, że w sposób nie obciążający czytelnika podsuwa mu myśli i idee, nad którymi przeważnie wolimy się nie zastanawiać. Ta sama historia opowiedziana przez innego pisarza mogłaby się stać ciężkim dramatem, którego każda linijka sprawia ból – bo przecież każdy z nas ma na swoim koncie rzeczy przemilczane, niedopowiedziane, niewysłowione żale i pretensje- choćby z dalekiej przeszłości. Tymczasem dzięki talentowi Levy’ego patrzymy na życiowe dylematy i rozterki przez pryzmat nieco fantastycznej, a nawet dowcipnej historii. Levy przypomina, że czas płynie prędko, a odwaga w samodzielnym podejmowaniu decyzji może uczynić życie człowieka spełnionym w przeciwieństwie do ciągłego obciążania innych winą za własne niepowodzenia. Pisarz przypomina o tym, że nie tylko zależymy od tego jak kształtowali nas rodzice, ale przede wszystkim jesteśmy sumą własnych wyborów. Czy możemy obarczyć najbliższych odpowiedzialnością za to, że sami nie mamy na coś odwagi, postępujemy w sposób konformistyczny albo wręcz wbrew sobie?

„Wszystko, czego nie zdążyliśmy powiedzieć” toczy się szybkim rytmem. Powieść pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, doprawdy przyjemnie spędza się nad nią czas, a czytać ją inaczej niż jednym tchem nie przychodzi do głowy. Tylko – do diaska – dlaczego streszczenie na skrzydełku okładki zawiera rozwiązanie jednego z kluczowych elementów romantycznej części fabuły? Nie czytajcie go, bo popsujecie sobie przyjemność z lektury! A zaręczam, że będzie zajmująco. (WP)

Marc Levy
Wszystko, czego nie zdążyliśmy powiedzieć
Wydawnictwo Albatros A Kuryłowicz 2010

 
Wesprzyj nas