Przedwojenną Warszawę dziś można zobaczyć już tylko na zdjęciach. Miasto tamtych czasów, jego budowle, mieszkańców i ich życie codzienne opisała Maria Barbasiewicz w książce „Warszawa. Perła północy”.


Warszawa Perła PółnocyCzasowe ramy, w których postanowiła się poruszać Maria Barbasiewicz pisząc o Warszawie, to lata 1918-1939, a zatem od odzyskania niepodległości przez Polskę, do jej ponownego utracenia. Okres entuzjastycznego rozwoju, gdy miasto z dnia na dzień się zmieniało, nareszcie uwolnione z jarzma rosyjskiego zaboru i wiążących się z nim zakazów tak w urbanistyce, jak w życiu codziennym.

„Mówiono, że dla podróżnego jadącego z Zachodu Warszawa jawiła się jako pierwsze miasto azjatyckie na tej trasie, natomiast dla przybysza ze Wschodu podróżującego na Zachód – jako pierwsze z miast zachodnioeuropejskich” – pisze Maria Barbasiewicz i słowa te trafnie wyrażają ducha książki.

To opowieść o mieście wielkich kontrastów, gdzie luksusy godne najświetniejszych Europejskich stolic, sąsiadowały z biedą i brzydotą, a wysubli- mowane rozrywki z zatrzęsieniem plebejskich zabaw.

Autorka, korzystając z obszernej bibliografii wspartej zdjęciami z przeszłości, także dostarczającymi wielu informacji, stara się przedstawić czytelnikom możliwie najpełniejszy obraz Warszawy tamtych lat. Poczynając od rysu historycznego przechodzi do omówienia jej przestrzeni i architektury, w których kształtowaniu przejawiły się, uprzednio zduszone, tęsknoty za samodzielnością i wolnością. Znakomitym przykładem, który je ilustruje, jest rozbiórka imponującego Soboru św. Aleksandra Newskiego na Placu Saskim, dokonana w latach 1919 – 1926. „W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości zaczęto usuwać z przestrzeni miejskiej budowle przypominające czasy zaborów i rusyfikatorską politykę carów” – pisze Barbasiewicz ukazując czytelnikowi jak ważne dla dobrego samopoczucia mieszkańców miasta było wymazanie z przestrzeni publicznej obcych obiektów, nawet jeśli reprezentowały niezwykłe walory architektoniczne, tak jak wspomniany Sobór.
Warszawa Perła Północy
Rozbiórki przeplatały się z budowami ponieważ odrodzone państwo i jego nowe struktury potrzebowały swoich siedzib. Nowe oblicza zyskiwały więc całe dzielnice, z dnia na dzień wzrastały kolejne obiekty ku uciesze warszawiaków zachwyconych faktem, że stolica szybko nadrabia zaległości względem miast zachodniej Europy, wynikające z wcześniejszej polityki zaborcy. Ta radość jednoczyła zróżnicowanych społecznie, narodowościowo i etnicznie mieszkańców.
Warszawa Perła Północy
Bogactwo ilustracji zamieszczonych w książce pozwala zyskać dobre wyobrażenie o tym, jak różnorodnym pod wieloma względami była w owym czasie Warszawa, a jednocześnie dostarcza poczucie przemieszczania się po mieście jak ze snu. Towarzyszy mu nuta przygnębiającej refleksji, o tym, jak wspaniałym miastem mogłoby ono być dzisiaj, gdyby nie wyniszczające działania nazistów wskutek których wszystkie starania ludzi Drugiej Rzeczypospolitej, o uczynienie Warszawy prawdziwą perłą, zostały zniweczone.
Warszawa Perła Północy
Warszawa międzywojenna pozostaje zatem z nami na zdjęciach, w spisanych wspomnieniach mieszkańców, a także w piosenkach i melodiach jakie ją wówczas wypełniały. Dzięki nim poznajemy miasto zamieszkane przez ludzi zaradnych i optymistycznych wbrew okolicznościom, odradzające się, raz po raz, niczym przysłowiowy Feniks z popiołów.Agnieszka Kantaruk

Maria Barbasiewicz, Warszawa. Perła Północy, Wydawnictwo DW PWN, seria Metropolie retro, Premiera: 9 czerwca 2014

Warszawa Perła Północy


Chociaż pierwsza wojna światowa wyniszczyła kraj, to – w wyniku klęski wojennej Niemiec na zachodzie, rewolucji w Rosji oraz rozpadu monarchii Austro–Węgier – powstała korzystna sytuacja geopolityczna. Polacy potrafili wykorzystać koniunkturę sprzyjającą odbudowie Rzeczypospolitej. Kiedy w 1918 roku „wybuchła” – jak mówiono – niepodległość, Warszawa była biedna i głodna: w mieście obowiązywały kartki żywnościowe, tłumy stały w kolejkach po bezpłatnie rozdawaną zupę; była też rozpolitykowana: ulicami przeciągały pochody i demonstracje, odbywały się wiece.
Od miesięcy panował nastrój oczekiwania i nadziei na wolną Polskę. Te marzenia i radość wyrażano w różny sposób. Oto np. pocztówka patriotyczna z 1917 roku, z wizerunkiem Orła Białego niosącego nad Warszawą insygnia królewskie (por. il. s. 9).
Obok rysunku umieszczono czterowiersz:

Długo Polska spała święta,
Długo Orzeł Biały spał!
Wnet się zbudził i pamięta,
Że on wolność niegdyś miał!
Gdy w listopadzie 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, Warszawa powróciła do swojej funkcji stolicy wolnego państwa.

Niepodległość z problemami

Sformułowanie o „mieście na skrzyżowaniu dróg”, użyte w tytule rozdziału wstępnego, możemy potraktować również jako przenośnię nawiązującą do socjologicznego zróżnicowania mieszkańców Warszawy pod względem wyznania, dochodów, wykształcenia, postaw wobec wydarzeń politycznych, przekonań ideologicznych itd. Różnorodność sądów i rozpolitykowanie wcale nie są wynalazkiem naszej epoki. Przypomnijmy choćby ostrość dyskusji w okresie Sejmu Czteroletniego i okoliczności uchwalenia Konstytucji 3 maja. Nie będziemy dogłębnie analizować tych spraw, ale nie sposób ich nie zauważyć.
W okresie dwudziestolecia międzywojennego było kilka znaczących wydarzeń, kiedy to na ulice Warszawy gremialnie wyszli mieszkańcy, aby manifestować swoją wolę oraz emocje.
W listopadzie 1918 roku ludzie entuzjastycznie cieszyli się z odzyskania niepodległości, jednak już wtedy oczekiwania względem wolnej ojczyzny były zróżnicowane – w zależności od przekonań, umiejętności realnego oceniania sytuacji, dojrzałości patriotycznej i społecznej; każda opcja polityczna pragnęła realizacji swojej wizji Polski. Mieszkańcy powszechnie – z ulgą i radością – manifestowali po zwycięskiej Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 roku. W podniosłej ciszy i ze wzruszeniem ludność stolicy uczestniczyła 2 listopada 1925 roku w uroczystości złożenia prochów nieznanego żołnierza w grobowcu–pomniku przy ówczesnym Pałacu Saskim. Cała Warszawa potrafiła też jednoczyć się w chwilach smutku – mieszkańcy tłumnie dołączali do konduktów pogrzebowych cenionych twórców (np. Stefana Żeromskiego), aktorów teatralnych, polityków.
Największą manifestacją tego rodzaju były uroczystości pogrzebowe marszałka Józefa Piłsudskiego w maju 1935 roku. Częściej jednak demonstracje i wiece były organizowane przez opozycyjne nurty polityczne.
Ulice miasta były widownią pochodów i „polemik” endeków, piłsudczyków, socjalistów, komunistów.
Dochodziło do starć z policją. Na ulice wychodzili też protestujący robotnicy i studenci. Już u progu istnienia Drugiej Rzeczypospolitej doszło w Warszawie do mordu politycznego. Od kul zamachowca zginął pierwszy prezydent kraju – Gabriel Narutowicz. Jego wybór 9 grudnia 1922 roku głosami lewicy, centrum i mniejszości narodowych wywołał histeryczny protest i ostrą kampanię propagandowo-agitacyjną stronnictw prawicowych. Wybory prezydenckie podzieliły społeczeństwo na dwa wrogie obozy. 15 grudnia, w tydzień po zaprzysiężeniu, w czasie oficjalnej wizyty na wystawie w warszawskiej Zachęcie Gabriel Narutowicz został śmiertelnie raniony przez fanatycznego zwolennika Narodowej Demokracji.
Opinia publiczna była też mocno podzielona w sprawie wydarzeń rozgrywających się na ulicach Warszawy podczas zamachu majowego w 1926 roku. Przewrót poparły radykalna inteligencja, część korpusu oficerskiego i przeważająca część klasy robotniczej oraz mieszczaństwa żydowskiego. Przeciwnikami zamachu były konserwatywne mieszczaństwo, część korpusu oficerskiego i większość klasy średniej.
Na ulicach Warszawy starło się wówczas 2200 żołnierzy wiernych rządowi i 8500 żołnierzy popierających Piłsudskiego. W czasie trzydniowych walk w stolicy zginęło 379 osób (w tym 164 osoby cywilne), a 920 osób zostało rannych.

* * *

Niniejsza książka poświęcona jest przedwojennej Warszawie: stolicy państwa, siedzibie najwyższych władz, miejscu ważnych inicjatyw gospodarczych, centrum nauki i kultury mającemu wpływ na cały kraj, ale przede wszystkim – życiu codziennemu miasta i jego mieszkańców.
Spróbujemy zarejestrować niektóre przemiany zachodzące w stolicy w latach 1918–1939. Warszawa w tamtych czasach nie miała jednowymiarowego i jednolitego oblicza. Każdy rok tego dwudziestolecia można by opisywać osobno. Dynamizm zmian politycznych, gospodarczych i społecznych wpływał na życie mieszkańców, inwestycje oraz wygląd miasta. Często nie uświadamiamy sobie, jak bardzo dzisiejsza Warszawa różni się od tej sprzed 1939 roku – zarówno pod względem zabudowy, jak i panującej atmosfery. Przedwojenna stolica to dla wielu współczesnych warszawiaków terra incognita, ziemia nieznana, a dla równie wielu – kraina zmitologizowana. Wybierzemy się więc na jej zwiedzanie…

Wiemy oczywiście, że przedwojenna Warszawa borykała się z wieloma problemami, ale fascynacja tym okresem nie przemija, co jest niepodważalną zasługą ówczesnej kultury popularnej – filmów fabularnych, piosenek kabaretowych i melodii tanecznych. Na parkietach królowało tango. Można było je usłyszeć grane przez orkiestry podwórkowe, z płyt gramofonowych lub nadawane przez radio, wyśpiewywane przy biesiadnych stołach w knajpach czy u cioci na imieninach. Opowieść o Warszawie i życiu jej mieszkańców nie byłaby pełna, gdybyśmy pominęli ten muzyczny akcent. Słowa przedwojennych piosenek potraktujmy więc jako autentyczny przekaz historyczny. Przypominają one bowiem o ówczesnych gustach i emocjach, a przez to – o atmosferze stolicy Drugiej Rzeczypospolitej.
Kompozytorzy i autorzy tekstów stworzyli setki utworów, bez których nie istniałby czar tamtych lat. Wystarczy przywołać chociażby Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie (słowa Walerego Jastrzębiec-Rudnickiego, muzyka Zygmunta Białostockiego) w cudownej interpretacji Tadeusza Faliszewskiego – jednego z najbardziej cenionych piosenkarzy dwudziestolecia:
Dlaczego na tym świecie
Czasem tak się dziwnie plecie,
Że biedne serce jest wciąż w rozterce?
I mało tak w miłości bywa szczęścia i radości,
Lecz za to często spotkać można łzy?
Ten pierwszy wzdychał skrycie, cierpiał, kochał ją nad życie,
W serdecznej męce całował ręce,
Lecz serca jej nie skruszył. Litość miała w duszy.
Choć on często mówił ci:
Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie,
Potem przyjdzie mróz i szczęście pryśnie.
Pustka w sercu, w duszy mrok,
I tak do końca, za rokiem rok.
Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie,
Póki jeszcze czas, niech szczęście błyśnie.
Chwycić szczęście, co masz sił.
Kochać, żyć, na jawie śnić ten sen, co się w dzieciństwie śnił.
Innego znów poznała, serce za nim by oddała.
Te smutne skargi, oddała wargi.
Myślała często skrycie, że oddałaby mu życie
I siebie samą, gdyby zabrać chciał.
Lecz wiem, że on żartował, gdy ją pieścił i całował.
Tak była biedna, tak sama jedna,
Że błagać chciała życie, więc szeptała skrycie,
Gdy ją porwał czasem szał.
Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie.
[…]