Znany niemiecki historyk ujawnia plany sojuszu II Rzeczypospolitej i III Rzeszy.


Wspólny wrógSkrupulatne badania nieznanych wcześniej materiałów źródłowych doprowadziły cenionego niemieckiego historyka do szokującego wniosku: by jak najszybciej zrealizować plan ataku na Związek Radziecki, Adolf Hitler chciał zawrzeć sojusz z Polską.

Co więcej, Rolf-Dieter Müller twierdzi, że idea niemiecko-polskiego sojuszu wcale nie była z góry skazana na niepowodzenie. Bezlitośnie cytuje przy tym polskiego ambasadora w Berlinie Józefa Lipskiego, który za rozwiązanie „kwestii żydowskiej” miał obiecywać Hitlerowi pomnik w Warszawie.

Podpisany w 1934 r. polsko-niemiecki pakt o niestosowaniu przemocy doprowadził do ożywienia kontaktów między państwami, a intensywne zabiegi ze strony Niemiec, by przeciągnąć Polskę na swoją stronę, trwały aż do pierwszych miesięcy 1939 r. Gwałtowny zwrot w planach Hitlera nastąpił dopiero po odrzuceniu przez Polskę warunków dotyczących Gdańska i eksterytorialnego korytarza, biegnącego przez polskie terytorium. Starcie ze Związkiem Sowieckim zostało odłożone na później, na pierwszy plan wysunęło się rozwiązanie „kwestii polskiej”.

Najnowsza książka Rolfa-Dietera Müllera to mocny głos w trudnej powojennej debacie historycznej.

Profesor Rolf-Dieter Müller – renomowany historyk, dyrektor niemieckiego Wojskowego Biura Badań Historycznych. Autor wielu znakomitych publikacji dotyczących II wojny światowej, m.in. wydanej w Polsce książki na temat sojuszniczych formacji wojsk niemieckich na froncie wschodnim.

Rolf-Dieter Müller
Wspólny wróg. Hitlerowskie Niemcy i Polska przeciw Związkowi Radzieckiemu
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Premiera: 16 kwietnia 2013


Wprowadzenie

71 lat temu, 22 czerwca 1941 roku, rozpoczęła się inwazja Wehrmachtu oraz jego sojuszników na Związek Radziecki. Operacja nosiła kryptonim „Barbarossa”. Była to przygrywka do największej i najkrwawszej wojny w dziejach świata. Pomimo dotkliwych strat i słabnącego stopniowo tempa marszu, w pierwszych tygodniach kampanii pewne rychłego zwycięstwa armie Hitlera parły na wschód. Tymczasem wbrew oczekiwaniom imperium Stalina nie załamało się po pierwszych uderzeniach.

Opór Armii Czerwonej wzmagał się, okupiony kosztem straszliwych ofiar. Po pięciu miesiącach kampanii Niemcom udało się wprawdzie dotrzeć niemal na przedmieścia Moskwy, jednak kontrofensywa Stalina wstrząsnęła frontem wschodnim. Mimo to musiało minąć czterdzieści długich miesięcy, nim radziecka armia przedarła się na zachód, a Hitler, zażywszy truciznę, popełnił samobójstwo w swoim bunkrze, otwierając tym samym drogę do kapitulacji Niemiec.

Wojna niemiecko-radziecka stanowiła kluczowe wydarzenie II wojny światowej. Konfrontacja obu potęg była czymś więcej niż pojedynkiem dyktatorów. Hitler postrzegał swoją walkę w kategoriach rasowo-ideologicznej wojny totalnej. To on odpowiadał za to, że sposób prowadzenia wojny przez Niemców cechowały bezprzykładna bezwzględność i brutalność, którym towarzyszyła równie nieludzka zbrodnicza polityka okupacyjna. Cel, jaki wytyczył sobie Hitler, sprawił, że była to największa w dziejach ludzkości wojna totalna, przy której bladły okrucieństwa, jakich dopuszczały się hordy Czyngis-chana.

Klęska Hitlera doprowadziła nie tylko do upadku Rzeszy Niemieckiej, ale także do zniewolenia państw Europy Wschodniej, które na ponad 40 lat popadły w zależność od radzieckiego imperium. Na długie lata podział Europy oraz zimna wojna bloku wschodniego z zachodnim stały się czynnikami kształtującymi wydarzenia na świecie. A wszystko zaczęło się od hitlerowskiej agresji z 22 czerwca 1941 roku. Nic więc dziwnego, że wojna niemiecko-radziecka wciąż zajmuje wyjątkowe miejsce w pamięci zbiorowej i skłania historyków do zadawania pytań.

Już w czasie wojny nie brakowało takich, którzy twierdzili, że napaść na Związek Radziecki to największy błąd Hitlera. Zwycięskie mocarstwa uznały przygotowania do wojny najeźdźczej za jedną z głównych zbrodni narodowosocjalistycznego reżimu, zwłaszcza w świetle zawartego w sierpniu 1939 roku paktu o nieagresji pomiędzy Trzecią Rzeszą a Związkiem Radzieckim. Uderzenie, na które Hitler zdecydował się dwa lata później, nastąpiło bez wyraźnej pilnej przyczyny, było złamaniem danego słowa i jawnym aktem zdrady.

W odezwie skierowanej do armii i narodu Hitler wyraził przekonanie, że radziecką politykę ekspansji można powstrzymać jedynie na drodze wojny prewencyjnej. Obrońców tego niedorzecznego uzasadnienia można spotkać do dziś, m.in. wśród historyków i emerytowanych generałów. Sędziowie Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze nie mieli najmniejszych wątpliwości, że „Barbarossa” miała charakter wojny rozbójniczej. W dużym stopniu przychylili się jednak do argumentacji oskarżonych oraz ich obrońców, którzy utrzymywali, że decyzję o operacji Hitler podjął samodzielnie, komunikując ją w formie rozkazu podczas spotkania najwyższych dowódców wojskowych 31 lipca 1940 roku.

Otwarte pozostaje pytanie, czy Führera motywowały silniej czynniki natury strategicznej czy ideologicznej. Podczas gdy dwaj najbliżsi doradcy wojskowi Hitlera: Wilhelm Keitel – szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu (niem. Oberkommando der Wehrmacht, OKW) oraz Alfred Jodl – szef Sztabu Dowodzenia Wehrmachtu (niem. Wehrmachtführungsstab), zostali skazani na karę śmierci i straceni, odpowiedzialnym za popełnione zbrodnie oficerom Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (niem. Oberkommando des Heeres, OKH) zasądzono jedynie symboliczne wyroki.

Jeśliby dać wiarę hitlerowskim generałom i ich wysuwanym po 1945 roku przy braku jakichkolwiek głosów sprzeciwu sugestiom, można by odnieść wrażenie, jakoby w odpowiedzi na rozkazy Hitlera opracowali oni i wdrożyli doskonały plan kampanii wschodniej, który załamał się jedynie z powodu nieustannej ingerencji Hitlera. Ich największym wrogiem okazała się zatem nie Armia Czerwona, lecz własny Führer. Do legendy o „nieskazitelnym Wehrmachcie” dołączyła kolejna: o niedoścignionym profesjonalizmie najwyższych dowódców wojskowych.

Teza, jakoby całą odpowiedzialność za agresję na ZSRR ponosił Adolf Hitler, kierowany swoimi ideologicznymi obsesjami, których źródeł należy dopatrywać się w jego wczesnym politycznym manifeście programowym Mein Kampf, stała się jednym z fundamentów współczesnego zasobu wyobrażeń historycznych. To na niej od dziesięcioleci opiera się szeroko pojęta interpretacja polityki zagranicznej Hitlera. W jej myśl, po przejęciu władzy, wewnętrznym skonsolidowaniu reżimu i zrealizowaniu gigantycznego programu zbrojeniowego, dyktator konsekwentnie, metodą małych kroków, zmierzał ku urzeczywistnieniu swojego właściwego celu, jakim była wojna o przestrzeń życiową na Wschodzie.

Po Austrii i Czechosłowacji ofiarą niemieckiej polityki ekspansji stała się Polska. Było to konieczne do wyeliminowania Francji i zabezpieczenia tyłów, dzięki czemu Hitler mógł zwrócić się przeciwko swojemu właściwemu celowi. Podbój ZSRR miał z kolei umożliwić poprowadzenie „wojny przeciwko kontynentom”, tj. wojny o dominację nad światem. Czy rzeczywiście Hitler stworzył tego rodzaju „harmonogram”? I czy dysponował potencjałem pozwalającym na konsekwentną, prawidłową pod względem taktycznym realizację swojego planu? Czy Związek Radziecki faktycznie figurował dopiero na przedostatniej jego pozycji?

Czy zatem odniesione w pierwszych latach wojny sukcesy pozwalają uznać Hitlera za błyskotliwego stratega, któremu udawało się niemal wszystko, dysponującego siłami zbrojnymi, które prąc naprzód zgodnie z taktyką wojny błyskawicznej, były właściwie nie do pokonania? Dawniejsza historiografia nie miała co do tego wątpliwości. W badaniach opierano się na licznych pionierskich opracowaniach autorstwa historyków z „pokolenia podporuczników”, które w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych cieszyły się najwyższym uznaniem i które do dziś kształtują postrzeganie wydarzeń, jakie miały miejsce przed rozpoczęciem operacji „Barbarossa” oraz jej przyczyn.

Najbardziej znanymi przedstawicielami tej grupy są Andreas Hillgruber oraz Hans-Adolf Jacobsen. Szczególnie istotna dla interpretacji „planu stopniowego” Hitlera jest usystematyzowana prezentacja polityki zagranicznej Trzeciej Rzeszy autorstwa Klausa Hildebranda. Przetartym przez niego szlakiem podążyło wielu historyków, zarówno niemieckich, jak i zagranicznych. Podobny schemat myślowy charakteryzuje cykl prac wydanych nakładem Wojskowo-Historycznego Instytutu Badawczego Bundeswehry, Das Deutsche Reich und der Zweite Weltkrieg (Rzesza Niemiecka a II wojna światowa); szczegółowe opracowanie operacji „Barbarossa” znalazło się w tomie IV, który ukazał się w 1983 roku. Niemal bez echa przeszło ważne spostrzeżenie Ernsta Klinka, który ustalił, że po raz pierwszy rozważania (oraz idące w ślad za nimi przygotowania) o ewentualnej wojnie ze Związkiem Radzieckim podjęto już w czerwcu 1940 roku, w Naczelnym Dowództwie Wojsk Lądowych, bez jakichkolwiek wcześniejszych wytycznych ze strony Hitlera.

Odkrycie Klinka próbowano zmarginalizować twierdzeniem, jakoby w OKH plan wschodni Hitlera był doskonale znany, a wysuwane przez tamtejszych sztabowców propozycje należy traktować jedynie jako przejaw nadgorliwości i wypełniania z wyprzedzeniem woli dyktatora. Przez ostatnie trzy dekady zarówno historycy, opinia publiczna, jak i media w Niemczech zajmowały się niemal wyłącznie zbrodniczymi aspektami operacji „Barbarossa”. Dyskusję podgrzała dodatkowo kontrowersyjna hamburska wystawa poświęcona Wehrmachtowi, zaprezentowana w 1995 roku.

Dziś nie ulega już niemal wątpliwości, że dowództwo Wehrmachtu ponosi dużą część odpowiedzialności za rozpętanie wojny na Wschodzie. Kwestią bezsporną jest również to, że „wojna ideologii” została zainicjowana już na etapie planowania i przygotowań do kampanii, aby następnie znaleźć urzeczywistnienie w postaci osławionych, zbrodniczych rozkazów. Czy mogło to jednak mieć związek z rozmachem i śmiałością planów operacyjnych OKH? I czy możliwe jest, że i samymi wojskowymi kierowały antybolszewickie, antysłowiańskie uprzedzenia? Czy plan operacji „Barbarossa” był majstersztykiem niemieckiego sztabu generalnego, a nieliczne jego błędne założenia mogły wynikać z postrzegania ZSRR jako „kolosa na glinianych nogach”? Czy zapoczątkowane latem 1940 roku planowanie militarne rozpoczęto od podstaw, na fali doskonałych nastrojów po nieoczekiwanym, efektownym triumfie nad Francją? Innymi słowy: czy był to, używając sformułowania Andreasa Hillgrubera, projekt wyciągnięty „niejako z rękawa”, czy też sięgnięto po starsze koncepcje? Czy ewentualna wojna ze Związkiem Radzieckim, która miałaby rozegrać się pomiędzy 1933 a 1940 rokiem, była jedynie wizją przyszłości fanatycznych nazistów, wymykającą się prawidłom trzeźwej kalkulacji wojskowej? Czy Hitler, postrzegający siebie jako „największego wodza wszech czasów”, miał swoje własne wyobrażenia i koncepcje dotyczące prowadzenia wojny na Wschodzie?

Są to pytania, na które odpowiedzi należy szukać w klasycznej historii wojskowości, w świecie sztabów dowódczych i centrów decyzyjnych. Wobec zdecydowanie dominującego w badaniach historycznych kulturowo-historycznego sposobu postrzegania może się to wydawać „staromodnym” podejściem do tematu, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że kwestia planowania operacyjnego oraz przygotowań wojennych w przypadku operacji „Barbarossa” od trzydziestu lat uchodzi za wyjaśnioną. Naturalnie, podczas przedsięwziętej w niniejszej książce nowej „wyprawy” do starej historii, na tyle, na ile będzie to konieczne, uwzględniony zostanie również aspekt polityczny, ideologiczny oraz przede wszystkim ekonomiczny.

Nacisk będzie jednak położony na zagadnienia planowania wojskowego. Dlatego punktem wyjścia do podjętych w książce rozważań jest nie analiza Mein Kampf, ale pytanie: kiedy po raz pierwszy w głowach niemieckich polityków i wojskowych zrodziła się myśl o wojnie z Rosją, a dokładniej: o wojnie mającej na celu podbicie rosyjskiego terytorium; jaki przybierała ona kształt z biegiem czasu, jakie towarzyszyły jej wątpliwości. Wywalczone ogromnym wysiłkiem, lecz w ostatecznym rozrachunku daremne zwycięstwo nad rosyjską armią w latach 1917–1918 ukształtowało całe pokolenie oficerów, którzy później, jako generałowie Hitlera, zaplanowali i poprowadzili II wojnę światową. Zwięzły zarys dziejów Republiki Weimarskiej wyjaśni powody, dla których ów horyzont doświadczeń, w ramach którego Hitler rozwinął swoją ideologię „przestrzeni życiowej”, nie pozwolił na pchnięcie niemieckiej armii w drogę bez powrotu w kierunku Stalingradu.

W pierwszej połowie XX wieku elity wojskowe miały znaczący wpływ na politykę, zwłaszcza w Niemczech, a jednocześnie same podporządkowane były politykom. W jaki sposób po 1933 roku w myśleniu niemieckich elit wojskowych dokonała się tak diametralna przemiana, że zarzucone zostały plany wspólnej ze Związkiem Radzieckim wojny przeciwko Polsce, a cała uwaga – po podpisaniu paktu o nieagresji z Polską w 1934 roku – została skierowana na konfrontację z Rosją, w ramach sojuszu z Japonią i Polską? Uwzględnienie wspomnianych mocarstw, którym w przeszłości (w 1905 roku – Japonii, w 1920 – Polsce) udało się wyjść zwycięsko z konfrontacji z armią rosyjską, sprawia, że niniejsze opracowanie przyjmuje całkiem nową perspektywę.

Analiza myśli operacyjnej niemieckich wojsk lądowych prowadzi nas na tereny pomiędzy Rygą, Mińskiem i Kijowem – obszar, na którym w czasie przyszłej wojny miały rozstrzygnąć się losy armii radzieckiej, podobnie jak miało to miejsce wcześniej, w latach I wojny światowej oraz w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Okoliczności poprzedzające operację „Barbarossa” to swego rodzaju „trójkąt miłosny”, do tego z uwzględnieniem Japonii, postrzeganej jako potencjalny partner strategicznego manewru oskrzydlającego, który miał zadać rosyjskiemu imperium decydujący cios. Przeanalizujemy również, na ile poważne były rozmowy na temat antyrosyjskiego sojuszu wojskowego zwieńczonego podpisaniem w 1934 roku niemiecko-polskiej deklaracji o niestosowaniu przemocy, oraz w jaki sposób wolta Hitlera w 1939 roku i jego zwrócenie się przeciwko Polsce doprowadziły do zawarcia paktu ze Stalinem.

Niemiecko-polskie stosunki wojskowe w latach trzydziestych XX wieku są w dalszym ciągu stosunkowo mało poznane. Przed badaczami jeszcze wiele pracy. Należy zadać sobie również pytanie, kiedy w Trzeciej Rzeszy narodziły się plany wojny z ZSRR i kiedy stały się przedmiotem przemyśleń wojskowych strategów. Jaką rolę odgrywał stosunek do Polski, postrzeganej jako „antyrosyjski szaniec”? Czy nagła zmiana postawy Hitlera wobec Polski, jaka dokonała się wiosną 1939 roku, nie nastąpiła przypadkowo, lecz była wyrachowanym działaniem, mającym stworzyć odpowiednie przesłanki dla późniejszego uderzenia w kierunku zachodnim lub wschodnim? Odpowiedzi na te pytania znajdą się w niniejszym opracowaniu.

Zawarte w książce przemyślenia opierają się na założeniu, że po rozpoczęciu II wojny światowej Niemcy mniej więcej do października 1939 roku mieli kilka wariantów jej kontynuowania; konfrontacja zbrojna z Armią Czerwoną była jedną z opcji. Wbrew szeroko rozpowszechnionemu w historiografii poglądowi, niemieckie uderzenie na ZSRR było już w 1939 roku jak najbardziej możliwe i realne. Aby to podkreślić, zostaną wykorzystane nowe i mało znane bądź zapomniane źródła, przypomniane będą również historyczne epizody oraz kontekst, w jakim były osadzone. Ich kontrfaktyczna specyfika pozwoli na zakwestionowanie silnie ugruntowanej, niejako obowiązującej interpretacji niemieckiej polityki ekspansji. Należy mieć na uwadze, że w kwestii niemieckiego planowania wojskowego w 1939 roku istnieje wiele niewiadomych: dokumenty z okresu poprzedzającego rozpoczęcie działań zbrojnych zaginęły, a centralne źródła w rodzaju dzienników wojennych: Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu oraz szefa sztabu generalnego wojsk lądowych Franza Haldera zaczęły być prowadzone stosunkowo późno (odpowiednio: od sierpnia 1940 roku oraz 14 sierpnia 1939 roku).

Do tego dochodzi budząca wątpliwości autentyczność części kluczowych źródeł bądź wręcz ewidentne fałszerstwa niektórych z nich. Bez wątpienia w 1939 roku Adolf Hitler dążył do jak najszybszego rozpętania wojny w Europie. Pragnął sprawdzić się w roli organizatora kampanii i ostatecznie uzyskać „wolną rękę na Wschodzie”. Konieczność prowadzenia negocjacji i zawierania kompromisów stanowiła dla niego bolesny obowiązek. Nie chciał pertraktować, lecz zadawać „ciosy”. Kolejność, w jakiej miałby je wymierzać, była mu zupełnie obojętna. Jedynie w kwestii oceny ryzyka i własnych szans miał pewne wyczucie. W razie potrzeby jednak nie zawahałby się poprowadzić tak bardzo niechcianej wojny totalnej na wielu frontach. Od dwóch dziesięcioleci zasadniczy kierunek uderzenia pozostawał niezmienny: Rosja!

Inwazja na ZSRR miała być – jak twierdził Hitler w 1939 roku – łatwą rozgrywką i po wsze czasy miała uczynić z Trzeciej Rzeszy potęgę nie do pokonania. Gdyby do operacji „Barbarossa” doszło jeszcze w 1939 roku, oznaczałoby to najprawdopodobniej rozpad Związku Radzieckiego i upadek Rosji. Współpraca ze Stalinem została wykorzystana jako blef mający wprowadzić w błąd mocarstwa Zachodu. Po odrzuceniu przez nie możliwości porozumienia z Hitlerem nakłonienie sztabu generalnego do kampanii przeciwko państwom zachodnim kosztowało go wiele starań.

W ostatnim rozdziale książki znalazła się analiza ponownego zwrotu Hitlera przeciwko Wschodowi, latem 1940 roku. Czy rzeczywiście inicjatywa wyszła od dyktatora? Jaką rolę odegrały motywy natury ideologicznej? Jakie wyobrażenia dotyczące wojny mógł mieć Hitler? A może jego szef sztabu generalnego podsunął mu starsze plany zakrojonej na ograniczoną skalę wojny przeciwko ZSRR? Należy mieć tu na uwadze, że postawieni przed alianckim Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze hitlerowscy generałowie mieli wszelkie powody, by tuszować i marginalizować znaczenie swoich wcześniejszych planów rozprawy zbrojnej ze Związkiem Radzieckim.

To, w jaki sposób operacja „Barbarossa” ze znanego w 1939 roku modelu wojny interwencyjnej przeobraziła się dwa lata później w totalną wojnę zaborczą, która w aspekcie wojskowo-operacyjnym już po upływie kilku tygodni poniosła klęskę, dowodzi znacznie większej, niż uważano do tej pory, współodpowiedzialności dowództwa wojsk lądowych.