Większości ludzi Korea Północna kojarzy się z reżimem politycznym, prześladowaniami i kultem przywódcy kraju, Kim Dzong Una. Książka “Tajemnice Korei Północnej” to kopalnia ciekawych informacji na temat współczesnego życia w tym kraju.


Tajemnice Korei PółnocnejMożna się z niej dowiedzieć między innymi, że Korea Kimów produkuje własne tablety, marki Samijon, ale nie mają one funkcji Wi-Fi. Około 70–80 proc. mężczyzn codziennie pije alkohol.

Studenci uniwersytetu w Pjongjangu mieszkają z rodzicami, więc chętnie wyjeżdżają na czyn społeczny na wieś – mogą spotkać się z rówieśnikami i trochę poimprezować. Najpopularniejszym narkotykiem w Korei Północnej jest metaamfetamina – pamiątka z czasów, kiedy reżim zapełniał swój skarbiec, wytwarzając ten narkotyk i handlując nim. Przyrodni brat Kim Dzong Ila był ambasadorem w Polsce.

I tak dalej – ciekawostka za ciekawostką.

***

„James Pearson i Daniel Tudor to dwaj z najlepiej poinformowanych i najodważniejszych dziennikarzy piszących o Korei. Robią to z werwą, ale dbają także o dokładne przedstawianie faktów – a to rzadka cnota przy relacjonowaniu wydarzeń z Korei Północnej, gdzie przecież wszystko jest możliwe…”
John Delury, ekspert od Korei Północnej na Uniwersytecie Yonsei w Seulu

Daniel Tudor – absolwent filozofi, politologii i ekonomii na Uniwersytecie w Oxfordzie. Pochodzi z Manchesteru, ale od wielu lat mieszka w Seulu. W latach 2010–2013 był korespondentem „The Economist” w Korei. Jest również felietonistą jednego z największych koreańskich dzienników „Joongang Ilbo” i komentatorem dla BBC i Al-Dżaziry. Jego pierwsza książka „Korea: The Impossible Country” została świetnie przyjęta i przetłumaczona na kilka języków.

James Pearson – magister orientalistyki na Uniwersytecie w Cambridge, licencjat sinologii i koreanistyki School of Oriental and African Studies (soas). Pracuje jako korespondent zagraniczny Agencji Reutera w Seulu. Specjalizuje się w tematyce związanej z Koreą Północną i Południową.

James Pearson, Daniel Tudor
Tajemnice Korei Północnej
Przekład: Agnieszka Sobolewska
Wydawnictwo W.A.B.
Premiera: 13 marca 2019
 
 

Tajemnice Korei Północnej

Wstęp

Czy wiesz, że przeciętny mieszkaniec Korei Północnej żyje z dochodów z kapitalizmu? Że przynajmniej połowa północnych Koreańczyków oglądała południowokoreańskie filmy i seriale, a także słuchała południowokoreańskiego popu? I czy wiesz, że żołnierze północnokoreańskiej armii więcej czasu spędzają na prywatnych budowach niż na snuciu planów zniszczenia Seulu?
„Pjongjangologia” w ostatnim czasie stała się czymś w rodzaju gorącego tematu, w ramach którego powstaje mnóstwo książek, artykułów prasowych i filmów dokumentalnych. Niestety, niewiele jest relacji o tym, jak naprawdę funkcjonuje dziś Korea Północna, na poziomie zarówno pjongjańskiej elity, jak i przeciętnego obywatela. Przyzwyczailiśmy się, że kiedy mówimy o tym kraju, koncentrujemy się wyłącznie na Kim Dzong Unie, geopolityce albo rozwijanym przez reżim programie broni nuklearnej – w ten sposób pomijamy jednak ogromne wewnętrzne zmiany, zachodzące tak na szczycie, jak i na dole północnokoreańskiej hierarchii społecznej.
Czytelników może zaskoczyć informacja, że Korea Północna jest dziś dość dynamicznym krajem. Przeciętny północnokoreański żywiciel (a właściwie żywicielka) rodziny utrzymuje się z prywatnego handlu; ludzie mają oficjalne zatrudnienie w państwowych fabrykach, ale mogą się wykupić łapówkami i prowadzić własne interesy. Mieszkanki terenów w pobliżu chińskiej granicy chodzą w obcisłych dżinsach, mimo że taki strój jest nielegalny. Większość młodych ludzi w Pjongjangu ma telefon komórkowy, a kiedy chcą nawiązać z kimś romans, mogą liczyć na wynajęcie czyjegoś mieszkania na godzinę lub dwie.
Zarówno bogaci, jak i biedni lubią słuchać południowokoreańskiej muzyki pop, całkowicie wbrew życzeniom rządu. Podobnie jak mieszkańcy innych azjatyckich krajów, Koreańczycy z Północy uzależniają się od południowokoreańskich seriali, przemycanych z Chin na DVD, pendrive’ach i mikrokartach SD. Jeśli ktoś zostanie aresztowany za posiadanie południowokoreańskich produkcji muzycznych czy filmowych, na ogół po prostu daje łapówkę i wychodzi na wolność, a to dlatego, że społeczeństwo Korei Północnej stało się w ciągu ostatnich dwudziestu lat potwornie skorumpowane. Największą pazerność można zresztą zaobserwować wśród elity – a więc tych, co do których można by zakładać, że będą „najczystszymi” ideologicznie członkami społeczności.
Typowe relacje na temat Korei Północnej są pisane z ogromnym współczuciem wobec cierpiących w milczeniu obywateli tego kraju. Taka perspektywa często odbiera jednak tym ludziom sprawczość i podmiotowość, sprowadza ich wręcz do zdehumanizowanych karykatur, takich jak poddany praniu mózgu wyznawca Kim Ir Sena czy bezbronna ofiara aparatu bezpieczeństwa państwa. Takie ofiary oczywiście istnieją, dlatego znalazł się tu rozdział o tym, co stanowi zbrodnię i karę w Korei Północnej. Warto jednak pamiętać, że przeciętnego mieszkańca tego kraju zaprzątają na co dzień zwyczajniejsze sprawy. Tak jak gdzie indziej na świecie, Koreańczycy z Północy chcą zarobić, dobrze wychować dzieci, a od czasu do czasu – trochę się zabawić. Coraz częściej są w stanie zaspokoić te potrzeby poza kuratelą państwa.
Główna przyczyna następujących od niedawna w Korei Północnej zmian społecznych jest w istocie tragiczna: to głód w połowie lat dziewięćdziesiątych, w wyniku którego zmarło co najmniej kilkaset tysięcy ludzi. Klęska głodu bardzo osłabiła więź między państwem a ludźmi i zmusiła przeciętnych obywateli do wykazania się przedsiębiorczością. W rezultacie rząd jest dziś raczej jedną z części quasi-kapitalistycznej gospodarki rynkowej niż wyłącznym koordynatorem aktywności gospodarczej, jak to było kiedyś. W całej tej książce, jak można zauważyć, motyw głodu z lat dziewięćdziesiątych wracać będzie jako czynnik społecznych i ekonomicznych zmian.
W koreańskiej historii powtarzają się przykłady tragicznych wydarzeń prowadzących do potężnych wstrząsów społecznych, a w dalszej perspektywie – do niespodziewanego postępu. Z popiołów wojny koreańskiej (1950–1953) powstało pokolenie merytokratycznych, niezwykle zdeterminowanych budowniczych państwa w Korei Południowej. Autorzy tej książki są przekonani, że największa tragedia Korei Północnej – głód – pewnego dnia będzie uważana za podobny bodziec postępu.

Zastrzeżenie

Pisanie o Korei Północnej stanowi dla dziennikarza ogromne wyzwanie. Brakuje wiarygodnych statystyk dotyczących tego kraju. Okazja do zapytania „szarego obywatela” na ulicy w Pjongjangu o jego opinię o Kim Dzong Unie – i otrzymania szczerej odpowiedzi – trafia się niezmiernie rzadko (chociaż prawdopodobieństwo takiej rozmowy zdecydowanie rośnie, jeśli usiądziemy przy butelce soju z Koreańczykiem z Północy, który mieszka za granicą). Dołożyliśmy jednak wszelkich starań, żeby przedstawić jak najwierniejszy portret kraju. Rozmawialiśmy z ekspertami, którym ufamy (część z nich jest bardzo znana, część – mniej), oraz z ludźmi pochodzącymi z różnych części północnokoreańskiego społeczeństwa. Znaleźli się wśród nich członkowie pjongjańskiej elity, nadal w znacznym stopniu „wtajemniczeni”; uciekinierzy różniący się wiekiem i miejscem pochodzenia, którzy opuścili kraj w różnych latach; dyplomaci i pracownicy organizacji pozarządowych; a także handlarze i inne osoby przekraczające granicę z Koreą Północną, a mieszkające w Yanji, chińskim mieście oddalonym od niej o czterdzieści minut drogi samochodem. Wykorzystujemy tu źródła pisane w języku angielskim, koreańskim i chińskim. Na ogół decydowaliśmy się uznawać za wiarygodne twierdzenia podawane przez co najmniej trzy odrębne, godne zaufania źródła. Czytelnicy mogą oczywiście przyjąć inne kryteria.
Nie przedstawiamy zatem tej książki jako ostatniego słowa na temat Korei Północnej i uprzejmie prosimy czytelników, aby nie mieli takich oczekiwań. W końcu nie potraktowalibyśmy też jako ostatniego słowa krótkiej książeczki, której autor by twierdził, że to cała opowieść o dzisiejszych Stanach Zjednoczonych. Mamy nadzieję, że czytelnicy uznają tę pozycję za bogaty w informacje wstęp do prawdziwej opowieści o współczesnej Korei Północnej – opowieści nie tylko o jej przywódcach, lecz także o radykalnie zmieniającym się życiu 24 milionów mieszkających tam ludzi.

Uwagi o latynizacji koreańskiego

W Korei Północnej i Południowej obowiązują dwa różne systemy konwersji języka koreańskiego na alfabet łaciński. Tam, gdzie to możliwe, autorzy stosowali północnokoreańską konwencję latynizacji północnokoreańskich nazwisk, nazw miejsc czy pojęć. Południowokoreańskie nazwiska i nazwy zapisywali natomiast w konwencji południowokoreańskiej, której używali także do zapisu wypowiedzi po koreańsku. A zatem Kim Dzong Un (nie Kim Jeong-eun) mieszka w Pjongjangu (nie Pyeongyangu)1.

Rozdział 1. Północnokoreańskie bazary: jak, gdzie i po ile

„Komunistyczna” i „skolektywizowana” to już całkowicie nieaktualne określenia północnokoreańskiej gospodarki. Dziś opiera się ona w znacznej mierze na kwitnącej indywidualnej wymianie rynkowej, w ramach której mieszkańcy kupują i sprzedają prywatną własność w celu osiągnięcia zysku. Prywatny handel stał się w ostatnich latach tak powszechny, że obejmuje wszystkie szczeble społeczeństwa, od osób najuboższych aż po elity partyjne i wojskowe. Jednak z kapitalizmem w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej (KRLD) jest jak z seksem w wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii: chociaż wszyscy się nim zajmują, mało kto publicznie przyzna się do jego uprawiania.
Co prawda, w KRLD zawsze powstawały targowiska w tej czy innej formie, ale malejąca rola państwa w działalności gospodarczej oznacza, że prywatny handel nigdy jeszcze nie był tak szeroko rozpowszechniony – ani konieczny – jak dzisiaj. Powód jest prosty: państwo nie może już zapewnić ludziom utrzymania, tak jak mogło to czynić kiedyś.
Jak się przekonamy, punktem zwrotnym gospodarki koreańskiej był straszliwy głód panujący w Korei Północnej w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Regularne, dostarczane przez rząd racje żywności w tym okresie właściwie zanikły i nigdy już w pełni nie powróciły. Dla tych, którym udało się przeżyć, to doświadczenie stało się lekcją samodzielności – nie tej w rozumieniu ideologii dżucze, lecz tej w duchu nieprzebierającego w środkach kapitalizmu. Własność prywatna i prywatny handel pozostają nielegalne, ale w Korei Północnej w czasach po wielkim głodzie obowiązuje jedna prawdziwa zasada ekonomiczna: nie przestrzegaj zasad. W przeprowadzonej w 2010 roku ankiecie 62 procent uciekinierów stwierdziło, że przed opuszczeniem Korei Północnej podejmowało się zajęć poza oficjalną pracą, a kwitnący czarny rynek, na którym używa się nieoficjalnych kursów walut, de facto ustala dziś ceny – nawet dla elit.

Załamanie systemu

Od powstania KRLD w latach czterdziestych XX wieku Korea Północna przez wiele lat była niemal samowystarczalna żywnościowo. W ramach Publicznego Systemu Dystrybucji rolnicy przekazywali większość zbiorów państwu, które następnie rozdzielało je wśród obywateli. We wczesnych i środkowych latach rządów Kim Ir Sena Koreańczycy z Północy nie byli zamożni, ale przynajmniej masowo nie głodowali. Starsi Chińczycy mieszkający w pobliżu granicy z KRLD wspominają, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zazdrościli koreańskim sąsiadom stopy życiowej.
Północnokoreańska gospodarka w istocie radziła sobie całkiem nieźle od końca lat pięćdziesiątych przez całe lata sześćdziesiąte aż do początku lat siedemdziesiątych. Jeśli mierzyć według PKB per capita, gospodarka nakazowo-rozdzielcza Północy była silniejsza od modelu kapitalizmu państwowego, obowiązującego na Południu mniej więcej do 1973 roku. Wynikało to częściowo z powodów historycznych: Japończycy, kolonizujący Koreę w latach 1910–1945, zdecydowali się industrializować północną część kraju ze względu na bliskość Mandżurii i Chin, natomiast regiony południowe miały być rolniczym „spichlerzem”. Wobec tego to Północ miała na starcie przewagę nad Południem w postaci lepszej infrastruktury. To, w połączeniu z ogólnym zapałem do odbudowy wyniszczonego wojną i podzielonego kraju, pomogło napędzać północnokoreańską gospodarkę w tych wczesnych latach.
Istniał jednak jeszcze jeden kluczowy czynnik tego początkowego sukcesu: radziecka i chińska pomoc. Przez całą epokę zimnej wojny Korea Północna mogła wykorzystywać rozdźwięk między Chinami a Związkiem Radzieckim i sprytnie rozgrywać te dwa mocarstwa przeciwko sobie. W tym „miłosnym trójkącie” KRLD ostrożnie zabiegała o korzyści dla siebie zarówno w Pekinie, jak i w Moskwie, zmieniając swoją słabość „krewetki między dwoma wielorybami” w atut. Ta strategia – której swoistą kontynuacją jest obecna zdolność północnokoreańskiego reżimu do wykorzystywania tarć między Chinami a Stanami Zjednoczonymi – owocowała stałym dopływem pomocy, dzięki czemu można było zwiększyć racje żywnościowe obywateli. Nie mówiono im jednak, że to dzięki pomocy zagranicznej mają co jeść: rząd pozwalał im wierzyć, że wszystko zawdzięczają szczodrości Kim Ir Sena2.