W książce “Wojny Bizancjum” John Haldon w sposób przystępny dla przeciętnego czytelnika, a także interesujący dla specjalisty, opisał historię rozwoju wojskowości w Cesarstwie Bizantyjskim od VI do XII wieku.


Wojny BizancjumPraca Johna Haldona to doskonały przegląd nieco zaniedbanego przez historyków okresu w dziejach europejskiej średniowiecznej wojskowości, a także cenne spojrzenie na to, jak armia i państwo, któremu służy, w obliczu licznych i zmieniających się w czasie zagrożeń zewnętrznych, może dostosować i wytworzyć nowe doktryny strategiczne i taktyczne, by dać szansę przetrwania imperium o wiele dłużej, niż byłoby to możliwe, trwając w stagnacji, jeśli chodzi o myśl wojskową. Haldon zwraca uwagę, że było to możliwe między innymi dzięki wizjonerskim pomysłom wybitnych dowódców bizantyjskich, którzy dzięki nim zasłużenie weszli do grona najznakomitszych postaci w historii wojskowości.

Każdy z sześciu rozdziałów zawiera przegląd strategii bizantyjskiego państwa i armii w danym okresie, a następnie krótkie podsumowanie zmian w taktyce, wyposażeniu i organizacji armii. Haldon opisuje również najważniejsze bitwy każdego okresu i to, w jaki sposób ilustrują one taktykę i dowodzenie, zmieniające się z czasem w związku z wojnami z nowymi przeciwnikami czy też zmian dokonujących się w technologii i pomysłach taktycznych. Książka zawiera pobudzające wyobraźnię czytelnika graficzne plany bitew, ukazujące szczegółowe ruchy wojsk, dające wgląd w zamysły taktyczne dowódców oraz wiele map, ilustrujących opisywane w tekście bitwy i pokazujące tereny na których toczyły się działania wojenne.

W trakcie pracy nad książką Haldon odwiedził współcześnie wiele miejsc, czego efektem są fotografie, pomocne dla czytelnika w zrozumieniu wpływu warunków terenowych na działania wojenne, decyzje taktyczne i możliwości obronne, choćby w prowadzeniu wojny partyzanckiej czy organizowaniu zasadzek na wrogie armie. Ważną siłą tej książki, której nie należy ignorować, jest fakt, że Haldon pisze w sposób przystępny, ze zwięzłością pozwalającą skupić się odbiorcy na prezentowanych treściach.

“Wojny Bizancjum” to książka przeznaczona raczej dla osób posiadających już podstawową wiedzę o Cesarstwie Bizantyjskim, niemniej jednak z racji tego, że została napisana przejrzystym językiem, przez wybitnego znawcę tematu, stanowi znakomitą lekturę popularnonaukową także dla osób, które chciałyby pogłębić swoją wiedzę o, przeważnie pomijanych w podstawowej edukacji, militarnych aspektach historii średniowiecznej Europy.

Praca Johna Haldona to książka nowatorska, która wychodzi poza obręb hermetycznych wykładów akademickich

Praca Johna Haldona to książka nowatorska, która wychodzi poza obręb hermetycznych wykładów akademickich, to praca drobiazgowa, bardzo precyzyjna, oparta zarówno na źródłach z epoki, wynikach prac badaczy dotychczas eksplorujących dzieje Bizancjum, jak również – co przesądza o jej wyjątkowym charakterze – wizji lokalnej przeprowadzonej w terenie, dającej inną perspektywę wpływającą na realistyczny opis miejsc, w których toczyły się najważniejsze i przełomowe bitwy.

I choć od czasów Cesarstwa Bizantyjskiego dzieli nas kilka wieków, w czasie których powstało sporo prac historyków, to jak dotąd żaden autor nie zebrał w jednym tomie samego szczegółowego przeglądu bizantyjskich wojen, wraz z opisami taktyki bitew, wyposażenia wojsk, aspektów technologicznych i kwestii skomplikowanej wojskowej logistyki. Nikodem Maraszkiewicz

John Haldon, Wojny Bizancjum, Przekład: Norbert Radomski, Dom Wydawniczy Rebis, Premiera: 26 marca 2019
 

konkurs

 

Wojny Bizancjum

John Haldon
Wojny Bizancjum
Przekład: Norbert Radomski
Dom Wydawniczy Rebis
Premiera: 26 marca 2019
 

WPROWADZENIE

Podczas swego tysiącletniego istnienia – od panowania Justyniana I (527–565) do rządów ostatniego cesarza, Konstantyna XI (1445–1453) – cesarstwo bizantyńskie (czyli średniowieczne imperium wschodniorzymskie) prowadziło niemal nieustające wojny z tym czy innym ze swych sąsiadów. Wynikało to z jego położenia geograficznego i sytuacji strategicznej, z punktem ciężkości na południowych Bałkanach oraz w Azji Mniejszej. Musiało ono stale odpierać zagrożenia, jakim dla jego integralności terytorialnej byli z jednej strony Persowie, a później islamskie arabskie i tureckie potęgi ze wschodu, z drugiej zaś bałkańscy sąsiedzi z północy – rozmaite barbarzyńskie grupy, w szczególności Słowianie i koczowniczy Awarowie w wiekach VI i VII, a potem, aż do XIII wieku, Bułgarzy. Sprawy komplikował dodatkowo fakt, że stosunki ze średniowiecznymi państwami, które począwszy od V wieku wyrastały na gruzach zachodniego cesarstwa rzymskiego, nie układały się gładko; przez cały czas polityczna atmosfera między partiarchatem w Konstantynopolu a papiestwem, dwoma głównymi ośrodkami religijnymi chrześcijańskiego świata (pozostałe to patriarchaty Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy), była napięta. W miarę jak zachodnio i środkowoeuropejskie mocarstwa rosły i krzepły – najpierw w formie imperium karolińskiego, potem cesarstwa niemieckiego i królestwa Węgier – zaczęto kwestionować prymat polityczny Bizancjum, aż wreszcie pod koniec XII wieku imperium stało się państwem drugiej kategorii, podporządkowanym rozgrywkom politycznym potężnych zachodnich królestw i sile gospodarczej republik kupieckich w Italii, takich jak Wenecja, Genua i Piza.
Przez całe dzieje imperium fundamentalne znaczenie miały dla niego kwestie militarne, nic dziwnego więc, że na wojsko i pokrewne sprawy przeznaczano nader pokaźną część rocznych dochodów państwa. Jednak choć armia i fizyczna obrona jego ziem były sprawą najwyższej wagi, równie istotną rolę odgrywały dyplomacja i polityka. Były wręcz absolutnie niezbędne dla jego przetrwania, gdyż ze względu na niewielką populację nie można było pozwolić sobie na beztroskie szafowanie tak cennym dobrem. Stąd reputacja Bizantyńczyków jako zręcznych dyplomatów i, w pokrucjatowej zachodniej tradycji, ludzi przebiegłych i kłamliwych – w rzeczywistości niezbyt zasłużona, zwłaszcza w porównaniu z postępowaniem zachodnich mocarstw wobec nich, będąca zaś niefortunnym rezultatem zachodnich uprzedzeń kulturowych. W Bizancjum sławiono zalety pokoju, a wojna była zwykle potępiana. Walki należało unikać za wszelką cenę.
Niemniej imperium odziedziczyło wojskowe struktury administracyjne oraz, w wielu aspektach, militarystyczną ideologię ekspansywnego przedchrześcijańskiego imperium rzymskiego z czasów jego świetności. Sprzeczności te przezwyciężano, łącząc chrześcijańskie ideały z polityczną wolą przetrwania i usprawiedliwiając wojnę jako zło konieczne, podejmowane przede wszystkim w obronie rzymskiego świata (tak, jak rozumieli go Bizantyńczycy, sami określający siebie mianem „Rzymian”) i prawosławnej wiary. Późnorzymskie i średniowieczne chrześcijańskie społeczeństwo w regionie wschodniego Śródziemnomorza i południowych Bałkanów wytworzyło zatem wyjątkową kulturę, która potrafiła trwać bez zastrzeżeń przy pacyfistycznych ideałach, legitymizując i zarazem usprawiedliwiając utrzymywanie niebywale sprawnego i na ogół bardzo skutecznego aparatu wojskowego.

W następnych rozdziałach przyjrzę się rozwojowi tej organizacji wojskowej i zilustruję jej efektywność przykładami rozegranych bitew. Historia sił zbrojnych nie jest sprawą czysto wojskową – blaski i cienie militarnych dziejów imperium znajdują analogię we wzlotach i upadkach państwa, zarówno w jego aspekcie politycznym, jak i społeczno-gospodarczym. Sukcesy przeplatały się z klęskami. W VI wieku, dysponując zasobami wciąż jeszcze dominującego imperium, armie zdołały dokonać zdumiewającego wyczynu, odzyskując wiele regionów podbitych w poprzednim stuleciu przez germańskie ludy, takie jak Goci (w Italii) i Wandalowie (w Afryce Północnej), a także odeprzeć barbarzyńskie zagony na Bałkanach i pokonać innego ważnego gracza w zachodnim świecie eurazjatyckim – perskie imperium Sasanidów.
Z kolei w VII i większej części VIII wieku utracono pokaźne terytoria w wyniku islamskich podbojów Bliskiego Wschodu, Egiptu, a w końcu Afryki Północnej, czego konsekwencją była restrukturyzacja organizacji wojskowej imperium. W X wieku Bizancjum ponownie przeszło do ofensywy, a w latach trzydziestych XI wieku znów stało się główną potęgą we wschodnim basenie Morza Śródziemnego, z armiami dobrze dowodzonymi i zdyscyplinowanymi do tego stopnia, że sama pogłoska o wymarszu cesarskich wojsk wystarczała, by przywołać większość krnąbrnych byłych sojuszników lub sąsiadów do porządku. Jednak do czasu czwartej wyprawy krzyżowej z 1204 roku z imperium pozostał jedynie cień, a jego siły zbrojne składały się głównie z cudzoziemskich najemników i nieskutecznych lokalnych milicji. Odtąd, choć w drugiej połowie XIII wieku zdołało się na krótko odrodzić, Bizancjum było imperium już tylko z nazwy, jego armie nieustannie w odwrocie, okrojone liczebnie, uformowane i uzbrojone w dużej mierze na modłę zachodnią oraz zbyt kosztowne jak na możliwości państwa. Z tego też względu w niniejszej książce skupię się na okresie do połowy XII wieku, w równej mierze na zwycięstwach i na porażkach oraz na przyczynach jednych i drugich.
Prezentując historyczne ramy, w których toczono poszczególne bitwy i potyczki, korzystałem z najnowszych wyników badań nad bizantyńską i średniowieczną sztuką wojenną oraz organizacją wojskową. Jednak źródła opisów samych bitew są często bardzo stronnicze i nierzadko brak w nich szczegółów koniecznych dla zrozumienia zastosowanej taktyki, ruchów wojsk przed bitwą oraz w jej trakcie, liczby żołnierzy i typów jednostek biorących udział w walkach, a także ukształtowania terenu, gdzie doszło do starcia. Bitwom omówionym w źrodłach nieco dokładniej poświęcono sporo uwagi, choć interpretacje tego, co naprawdę się wydarzyło, bywają różne. Tak więc bitwy pod Adrianopolem (378), w której cesarz Walens został pokonany i zabity przez Gotów, na Polach Katalaunijskich (451), gdzie Rzymianie pokonali Hunów, opisane przez Prokopiusza i Agatiasza boje z czasów panowania Justyniana, a także Manzikert z roku 1071 zostały przeanalizowane dość gruntownie. Jest jednak wystarczająco dużo informacji na temat wielu innych starć, by usprawiedliwić coś więcej niż tylko krótką wzmiankę o ich wyniku. Pisząc tę książkę, starałem się wydobyć możliwie jak najwięcej wiadomości o owych bitwach.
W niektórych wypadkach szczegółów, przynajmniej części, może dostarczyć wizyta w terenie (albo próba zlokalizowania omawianych miejsc). Odwiedziłem większość zidentyfikowanych pól bitew lub okolic, w których rozegrały się omawiane starcia, i wykorzystałem to jako wskazówkę przy interpretacji źródeł pisanych. Kiedy indziej głębię i koloryt zapewnić można, posiłkując się innymi opisami podobnych bitew z tego samego okresu i tego samego obszaru, niekiedy pióra tego samego średniowiecznego autora lub autorów. Pod tym względem muszę zatem wyznać, że odmalowując pewne szczegóły niektórych starć, uciekałem się czasem do domysłów i odrobiny wyobraźni, zawsze jednak opierając się na przekazie średniowiecznych tekstów. We wszystkich takich wypadkach odnotowuję to w wykazie źródeł i literatury na końcu książki.

1
GEOGRAFIA BIZANTYŃSKICH WOJEN

Zanim przystąpimy do zgłębiania sztuki wojennej i organizacji wojskowej, warto rzucić okiem na fizyczny kontekst, w którym należy je sytuować, gdyż oczywiste jest, że nie można ich naprawdę zrozumieć bez wyobrażenia o krajobrazie i innych podobnych czynnikach, które wywierały na nie wpływ. Zasoby, środki łączności, wielkość populacji i wzorce osadnictwa – wszystko to ma tutaj znaczenie i tak jak współcześni strategowie muszą brać te elementy w rachubę, tak też rzymscy oraz bizantyńscy wodzowie i politycy musieli zwracać baczną uwagę na takie sprawy przy planowaniu i realizacji jakiejkolwiek strategii wojskowej.
W bizantyńskim świecie w VI wieku dominowały trzy wielkie regiony: Bałkany, niekiedy sięgające na północ aż po Dunaj, Azja Mniejsza (Anatolia, w przybliżeniu obszar zajmowany przez dzisiejszą Turcję) oraz bliskowschodnie tereny Syrii, zachodniego Iraku i Jordanii; do tego dochodził Egipt, Afryka Północna, Italia, a także morza stanowiące łącznik między owymi ziemiami.
Odmienne aspekty klimatyczne w każdym z tych regionów determinowały charakter działalności rolniczej i pasterskiej, a tym samym to, na co władza w Konstantynopolu mogła liczyć pod względem zasobów ludzkich i materialnych. Półwysep Bałkański przedstawia bardzo surowy i pofragmentowany krajobraz, aczkolwiek rozległe równiny Tracji, Tesalii i południowego dorzecza Dunaju są żyzne i stosunkowo gęsto zasiedlone. Mniej więcej dwie trzecie jego powierzchni pokrywają góry. Alpy Dynarskie przecinają jego zachodnią część w kierunku południowo-wschodnim i wraz ze stanowiącym ich przedłużenie pasmem Pindos górują nad zachodnią i środkową Grecją. Dalsze odnogi tego systemu ciągną się przez południową Grecję i Peloponez.
Łańcuch Bałkanu biegnie na wschód od rzeki Morawy mniej więcej 550 km aż do wybrzeży Morza Czarnego, Rodopy zaś tworzą łuk wyginający się na południe, przez Macedonię, w stronę Niziny Trackiej. Doliny rzek i nadmorskie równiny zajmują stosunkowo niewielki obszar, wyraźne jest więc zróżnicowanie klimatyczne między dość łagodnymi warunkami okolic nadmorskich a kontynentalnymi terenów położonych w głębi lądu i gór, zwłaszcza w północnej części regionu. W osadnictwie odzwierciedla to wiele odrębnych jednostek geopolitycznych poprzedzielanych grzbietami gór, rozkładających się wachlarzem wzdłuż dolin rzek w stronę wybrzeży.
W opisach bizantyńskich wojen na Bałkanach przewija się pięć głównych szlaków:

1. Via Egnatia: Konstantynopol – Heraklea w Tracji – Tesalonika (Saloniki) – Edessa – Bitola – Ochryda – Elbasan – Dyrrachion (Durrës) nad Adriatykiem.
2. Konstantynopol – Adrianopol (Edirne) – wzdłuż rzeki Maricy – Filipopolis (Płowdiw) – przełęcz Sukki (strzeżona u północnego wylotu przez tzw. Wrota Trajana i zagrodzona murem oraz fortami) – przełęcz Wakarel – Serdika (Sofia) – dolina Niszawy – Naissus (Nisz) – główne skrzyżowania dróg na szlakach na południe do Morza Egejskiego i Macedonii, na zachód do Adriatyku, na południowy wschód do Tracji i Konstantynopola oraz na północ do Dunaju – dolina Morawy – Wiminacjum (koło dzisiejszego miasta Kostolac) – Singidunum (Belgrad). Był to główny trakt wojskowy, który uzupełniały liczne odnogi na wschód i zachód, dające dostęp do południowej doliny Dunaju, gór Hajmos i nadbrzeżnej równiny nad Morzem Czarnym, a także, na zachodzie, dolin Morawy Zachodniej, Ibaru i Drinu.
3. Tesalonika – dolina Aksjosu (Wardar) oraz przełęcz Demir Kapija (lub wschodni wariant trasy omijający ten wąwóz i prowadzący przez inną przełęcz, nazwaną przez Bizantyńczyków Kleidion (Kljuć) – Stobi – Skopia (Skopje) – Naissus (Nisz).
4. Konstantynopol – Anchialos (Pomorie) – Mesembria (Nesebyr) – Odessos (Warna) – ujście Dunaju.
5. Adrianopol – przeprawa przez łańcuch Srednej Gory – przełęcz Szipka w głównym paśmie Bałkanu – Nikopolis (Wielkie Tyrnowo) – Novae (Swisztow) nad Dunajem.

Z punktu widzenia strategii wojskowej należy odnotować, że wszystkie te szlaki przechodzą w kilku miejscach przez stosunkowo wąskie i często dość wysokie przełęcze, łatwo blokowane zarówno przez działalność ludzką, jak i zjawiska naturalne. Taki teren idealnie nadawał się do urządzenia zasadzki na nieprzyjacielską armię, a w połączeniu z pogodą (zimowe śniegi mogą tworzyć potężne zwały) stwarzał ciężkie warunki walk. Nawet dziś w pewnych okresach roku przeprawa jest bardzo trudna.
Cechy te odcisnęły silne piętno na historii regionu bałkańskiego; szczególnie dobitnie ukazuje to układ szlaków komunikacyjnych oraz stopień i głębia bizantyńskiej kontroli, gdyż w południowej części Bałkanów brak jakiegokolwiek wyraźnego geograficznego centrum – głównymi miastami w okresie średniowiecza były Tesalonika i Konstantynopol, oba położone na obrzeżach półwyspu i jego rozczłonkowanego krajobrazu. W górzystych rejonach, zwłaszcza w Rodopach i Pindosie, władza – czy to w okresie rzymskim, bizantyńskim, osmańskim czy w bliższych nam czasach – zawsze była ograniczona z powodu odległości i niedostępności terenu. W tych okolicach pogaństwo i herezje mogły przetrwać przy znikomych możliwościach ingerencji ze strony władz państwowych albo kościelnych. I choć niewątpliwie opór tamtejszej ludności wobec centralnej władzy politycznej trudno było przełamać, regiony te dostarczały również twardych żołnierzy.
Ta struktura geofizyczna wpływa również na zagospodarowanie terenu. Rejony górskie porastają lasy; niższe partie pogórza zajmują lasy, zarośla i ubogie pastwiska. Ekstenstywne rolnictwo możliwe jest tylko w dolinie Dunaju oraz na równinach Tesalii i Macedonii, z kilkoma dolinami rzecznymi i przynależnymi do nich odcinkami wybrzeży mającymi podobny, lecz skromniejszy potencjał. Tutejsze uprawy oprócz podstawowych zbóż obejmują także drzewa owocowe, winorośl i oliwki. Te aspekty rzeźby terenu determinują nie tylko wzorzec osadnictwa, rozmieszczenie większych ośrodków miejskich i osiedli wiejskich. Mają one wpływ także na polityczną, wojskową i kulturalną historię tego regionu. Z wyjątkiem północnej granicy jest on zewsząd oblany wodami, a rozczłonkowana linia brzegowa, z zatokami i głęboko powcinanymi w ląd odnogami morza, pełni rolę łącznika między sąsiednimi i bardziej odległymi regionami, rozprzestrzeniającego wspólne elementy kulturowe. Łatwy dostęp morski od zachodu, południa i, poprzez Morze Czarne, północnego wschodu miał jednak ujemne strony, otwierając południe Półwyspu Bałkańskiego – Grecję, a zwłaszcza Peloponez – na inwazję.

* * *

Azję Mniejszą, stanowiącą aż do drugiej połowy XIII wieku teren znacznej militarnej aktywności imperium, można podzielić na trzy wyraźnie odrębne strefy: nadbrzeżne równiny, centralny płaskowyż oraz oddzielające je od siebie łańcuchy górskie. Klimat płaskowyżu charakteryzują bardzo gorące, suche lata i ekstremalne mrozy zimą. Ostro kontrastuje to z łagodniejszym śródziemnomorskim klimatem wybrzeży, gdzie rolnictwo jest najbardziej produktywne, a gęstość zaludnienia największa – nadając tym obszarom wielkie znaczenie dla władz jako źródło dochodów. Z wyjątkiem paru osłoniętych dolin rzek na płaskowyżu przeważa gospodarka pasterska – hodowla owiec, bydła i koni.
Najgęściej zasiedlonymi obszarami Azji Mniejszej były wąskie nadmorskie niziny na północy i na południu oraz znacznie rozleglejsze równiny regionu egejskiego, poprzecinane przez zachodnie podnóża centralnego płaskowyżu, który ciągnie się na osi wschód–zachód. To tu właśnie koncentrowało się osadnictwo miejskie, choć na niektórych terenach w głębi lądu, gdzie korzystniejsza od przeciętnej lokalizacja chroniła przed skrajnymi upałami i mrozami, także powstawały nieduże miasta i wioski.
Przez całe średniowiecze i aż do całkiem niedawna (dopóki nie wprowadzono nowoczesnych nawozów i mechanizacji rolnictwa) na płaskowyżu dominowało pasterstwo, na żyznych terenach nadmorskich zas uprawiano zboża, warzywa, winorośl i oliwki. Ekonomiczny byt miast zawsze uzależniony był od ich rolniczego zaplecza, gdyż koszty transportu lądem towarów masowych, takich jak zboże, były zaporowe, jeśli odległość przekraczała kilka kilometrów. Miasta posiadające porty lub inny dostęp do wybrzeża mogły się rozwijać jako ośrodki lokalnego oraz dalekosiężnego handlu i wymiany i w okresach niedostatku pozwolić sobie na sprowadzanie zasobów morzem; ich wielkość nie była zatem aż tak zależna od rozmiarów ich rolniczego zaplecza.
Układ dróg i sieci łączności w Azji Mniejszej podlegał podobnym ograniczeniom jak w regionie Bałkanów. Armie, duże czy małe, podczas przemarszów lub kampanii w Azji Mniejszej napotykały rozmaite trudności, zwłaszcza długie odcinki dróg przez stosunkowo bezwodne i odkryte tereny, oraz surowe góry oddzielające nadmorskie równiny od centralnego płaskowyżu. Jednak te cechy krajobrazu wpływały w takim samym stopniu na siły nieprzyjacielskie i mogły być wykorzystane ze znakomitym skutkiem przeciwko najeźdźcy. Średniobizantyńskie planowanie strategiczne w dużej mierze determinowały te elementy właśnie. Hellenistyczna i rzymska sieć dróg była mocno rozbudowana i choć ze znacznej jej części nadal korzystano w skali lokalnej, w okresie bizantyńskim wyłoniło się wiele głównych szlaków wojskowych, wzdłuż których powstał też łańcuch ufortyfikowanych posterunków i baz wojskowych, kiedy szlaki te stały się korytarzami dostępu dla arabskich najeźdźców. Tak jak na Bałkanach sieć ta ewoluowała zgodnie z wymogami epoki, tak więc z biegiem czasu drogi niekiedy wchodziły do użytku i wychodziły z użycia.