Określenie precyzyjnych granic kulturowych Europy Środkowej nie jest łatwe, gdyż jej tożsamość i dzieje kształtowały bardzo różne kultury. W książce “Turcja, Wielki Step i Europa Środkowa” Adam Balcer ukazuje dziedzictwo kultur wschodnich i ich rolę w tym procesie.

Turcja, Wielki Step i Europa Środkowa

W książce „Turcja, Wielki Step i Europa Środkowa” obala Pan mit Polski jako przedmurza chrześcijaństwa czy stawia raczej znak zapytania?
Adam Balcer: Raczej mówiłbym o czymś pomiędzy znakiem zapytania a dekonstrukcją tego mitu. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy przedmurze; jeśli jesteśmy przekonani, że to główny, niemalże jedyny archetyp, który definiuje historyczne i kulturowe doświadczenie Polski, to byłbym skłonny przychylić się w stronę dekonstrukcji, podważania tego typu myślenia. Natomiast dla mnie pojęcia pomostu i przedmurza, choć są nierzadko w opozycji, to jednocześnie często nie mogą żyć bez siebie. Odwołując się do taoizmu powiedziałbym, że są jak yin i yang, dopiero razem ujmowane stanowią pełną syntezę. Żeby o każdym z nich opowiedzieć, zrozumieć, niezbędny jest ten drugi element. One się po prostu przenikały. Gdybyśmy mieszkali np. na Islandii, rzeczywistość byłaby znacznie prostsza, tymczasem Polska leży się w Europie Środkowo-Wschodniej, która przez wieki była pograniczem między różnymi religiami i wyznaniami. Nie chodzi tylko o katolicyzm, prawosławie, judaizm czy protestantyzm, ale także o politeizm, islam, a nawet buddyzm. Trzeba ponownie odkryć to bogactwo, aby w pełni zrozumieć pstrokatą historię Polski.

Przenikanie się przedmurza i pomostu rozciąga Pan na inne kraje Europy Środkowej?
Tak. Natomiast to co dla mnie w przypadku mitu przedmurza jest w Polsce najtrudniejsze do zaakceptowania – właśnie w porównaniu z innymi krajami środkowoeuropejskimi, które również odwołują się do tego motywu – to definiowanie Polski jako państwa, które przez wieki przede wszystkim walczyło z muzułmanami. W rzeczywistości od początku XVI w. w każdej wojnie Litwy i Polski z Moskwą muzułmańscy krymscy Tatarzy walczyli po naszej stronie. To właśnie wojny z Rosją miały kluczowe znaczenie w historii Polski, doprowadzając do jej upadku. Natomiast wojny Polaków z Osmanami były zdecydowanie krótsze i mniej krwawe. To przeczy lansowanej obecnie przez niektórych historyków, np. Andrzeja Nowaka, tezie o podobieństwie doświadczeń historycznych Polski i Węgier w relacjach z Osmanami. To teza nie do obrony: Węgry w większości zostały rzeczywiście podbite na 150 lat przez Imperium Osmańskie, choć część uzyskała szeroką autonomię – Siedmiogród – i przeżyła złoty okres w kulturze węgierskiej w XVII w., to część była areną zaciętych wojen między Habsburgami a Osmanami.
Myślę, że w Polsce brakuje refleksji nad tym, jakie momenty w dziejach były rzeczywiście istotne dla naszych dalszych losów. Moim zdaniem zdecydowanie ważniejszą od Odsieczy Wiedeńskiej – kluczowego motywu polskiego mitu przedmurza – była bitwa pod Orszą w 1514 roku, kiedy razem z Litwinami, Rusinami i Tatarami odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo nad wojskami moskiewskimi (konsekwencją było powstrzymanie podboju Litwy przez Wielkie Księstwo Moskiewskie – przyp. red.). Warto zobaczyć tę bitwę na jednym z najważniejszych obrazów batalistycznych w historii Polski: Tatarzy są tam przedstawieni w dwóch miejscach, w tym jako straż przyboczna dowódcy wojsk litewsko-polskich, hetmana wielkiego litewskiego Konstantego Ostrogskiego prawosławnego Rusina z Wołynia… (obraz „Bitwa pod Orszą”, autor nieznany, w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie – przyp. red.).

Myślę, że w Polsce brakuje refleksji nad tym, jakie momenty w dziejach były rzeczywiście istotne dla naszych dalszych losów.

Nie chcemy wiedzieć czy po prostu nie wiemy?
Z jednej strony faktycznie można mówić o nieświadomości, którą można zrzucić na karb niewiedzy. Ale jestem pewien, że wielu osobom mógłbym przedstawić prezentowany przed chwilą punkt widzenia, a one i tak by trwały przy swoich poglądach na zasadzie „tym gorzej dla faktów”. To jest nasz polski problem, że mamy pewne wyobrażenie i trzymamy się go kurczowo. Brakuje stawiania prowokacyjnych tez, wzbudzających zdrowy ferment intelektualny np. nad tym, czy paradoksalnie klęski Imperium Osmańskiego w Europie Środkowo-Wschodniej oraz uzyskanie wyraźnej przewagi przez Rosję i Austrię nie stworzyły warunków wstępnych do rozbiorów Polski. Proszę zauważyć, że w XIX w. nie przypadkiem możemy mówić o tęsknocie Polaków za powrotem potężnej Turcji. Każdy wykształcony Polak słyszał o proroctwie Wernyhory z motywem przewodnim, że właśnie z Turcji przyjdzie wyzwolenie, że Turcja jest naszym kluczowym sojusznikiem. To proroctwo wyrastało z rzeczywistości. Wystarczy przywołać legiony polskie w Turcji, największe po Paryżu skupisko polskich emigrantów było w Stambule. Nie przypadkiem właśnie tam umarł Adam Mickiewicz, który czuł się w Stambule jak w domu. Mickiewicz pisał wprost, że będąc w Stambule ma poczucie jakby wrócił do czasów dzieciństwa, jakby był w swoim ukochanym Nowogródku, małym litewskim miasteczku, gdzie znaczna część mieszkańców, kiedy tam się wychowywał, była Tatarami muzułmanami, gdzie do dzisiaj stoi meczet. Przypomnijmy Wilno, miasto Mickiewicza młodzieńca, gdzie „Panna Święta w Ostrej świeci Bramie”, a przed zniknięciem z mapy Wielkiego Księstwa Litewskiego także jedyna stolica w Europie z meczetem, poza Stambułem oczywiście. Mickiewicz, sam posiadający korzenie tatarskie, autor znakomitych „Sonetów Krymskich” uwielbianych do dzisiaj przez Tatarów, umiera pisząc ostanie zdania w alfabecie arabskim w języku tureckim, którego zaczął się uczyć nad Bosforem. Fascynujące zapętlenie. Ja tego wszystkiego w szkole się nie nauczyłem, a mówimy przecież o wieszczu narodowym.

Turcja, Wielki Step i Europa Środkowa

Mam wrażenie, że idzie Pan pod prąd…
To chyba nieuchronne… Dzisiejsza polityka historyczna, kształtowana jest na zasadzie glajszaltowania; jak są jakieś kanty, to je obcinamy (nawet jeśli paradoksalnie mogłyby być powodem do dumy), albo próbując podkreślić pozytywne elementy robi się to w sposób nieprzekonywujący, bo pełen sprzeczności. Przyznajemy pośmiertnie order Orła Białego Leonowi Kryczyńskiemu, wybitnemu polskiemu muzułmaninowi z czasów II RP, który twierdził, że „polscy Tatarzy są tą spójnią, która węzłami krwi łączy polskie społeczeństwo ze światem Islamu” i jednocześnie twierdzimy, że islam jest kompletnie obcą i wrogą religią.

Podkreśla Pan w książce, że Rzeczpospolita u szczytu swojej świetności była państwem wieloetnicznym, wieloreligijnym i to nas szczególnie zbliżało do Imperium Osmańskiego.
Tak, i wyróżniało w Europie. Co więcej, wiele grup etnicznych i religijnych mieszkało przede wszystkim właśnie w tych dwóch państwach: Żydzi, Tatarzy, Karimi, Ormianie, Cyganie, Wołosi, Grecy i inni. Utrzymywały one intensywne kontakty ponad granicami, bo Osmanowie i Sarmaci nigdy nie byli oddzieleni murem. Dlatego może w rzeczywistym świecie trudno było Polsce być przedmurzem? Lubimy podkreślać, że Polska była wówczas pod względem tolerancji religijnej wyjątkowa w świecie zachodnim. Jeśli mamy znaleźć zjawisko, które stanowi apogeum tej tolerancji, to będzie to fakt, że wówczas byliśmy jedynym krajem zachodnim, gdzie mieszkała bez większych problemów mniejszość muzułmańska, mająca istotny wkład w polską kulturę.
Dziękuję za rozmowę.

Turcja, Wielki Step i Europa ŚrodkowaRozmawiała: Beata Kaniewska
Zdjęcie Autora: Krzysztof Kaniewski

Adam Balcer – współautor książek “Polska na globalnej szachownicy” (2014) i „Orzeł i półksiężyc” (2014). Autor licznych artykułów poświęconych Turcji, Bałkanom i Morzu Czarnemu. Szef projektu unijnego badającego relacje Europy z Azją Centralną w instytucie WiseEuropa. Wykładowca w Studium Europy Wschodniej UW. Prowadzi podcast Lechistan w TOK FM o związkach Polski ze światem islamu.

Adam Balcer, Turcja, Wielki Step i Europa Środkowa, Wydawnictwo: Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie, Premiera: 28 wrzesnia 2018
 
 

Turcja, Wielki Step i Europa Środkowa