Historia Boga w świecie Zachodu jest zarazem historią Diabła, a historia teologii – historią demonologii. „Diabeł. Nowa biografia ” to fascynująca wędrówka przez dwa i pół tysiąclecia historii ludzkości.


Diabeł. Nowa biografiaOdrodzenie Diabła w kulturze popularnej, a nawet w kulturze wysokiej Zachodu to element fascynacji zrodzonym w wyobraźni, zaczarowanym światem nadnaturalnych istot, zarówno dobrych, jak i złych – wampirów i wróżek, czarownic i czarnoksiężników, wilkołaków i zjaw, istot zmiennokształtnych i superbohaterów, aniołów i demonów, duchów i smoków, elfów i kosmitów, sukubów i inkubów, hobbitów, mieszkańców Hogwartu i zombie.

Towarzyszy ona renesansowi ezoterycznych i okultystycznych poszukiwań jaźni (zakorzenionych zarówno w filozofii Wschodu, jak i wczesnomodernistycznego Zachodu), które mają służyć nam za przewodników tam, gdzie zawodzi zarówno nauka, jak i praktyczna wiedza – w dziedzinie astrologii, leczenia magicznego i spirytualnego, oświecenia, starożytnych przepowiedni, medytacji, rozmaitych diet, medycyny komplementarnej i tak dalej.

Nowoczesny-zaczarowany świat to jedno z wielu miejsc, w których duchowość zajmuje przestrzeń pomiędzy tym, co realne, i tym, co nierealne. To domena wiary, która jest kwestią wyboru – niewiarę z premedytacją i z radością odwiesza się tu na kołek.

Wiara bądź niewiara w Diabła jest obecnie kwestią wyboru. Nie zawsze tak było. Przez większą część ostatnich dwóch tysiącleci, nie wierzyć w Diabła na Zachodzie po prostu się nie dało, tak samo, jak nie wierzyć w Boga.

Chrześcijanin wierzył w zbawienie przychodzące poprzez Chrystusa, zarazem zaś oczekiwał kary, zesłanej przez Szatana i jego demony w postaci wiecznego piekła dla tych, którzy nie znaleźli się wśród wybranych. Historia Boga w świecie Zachodu jest zarazem historią Diabła, a historia teologii – historią demonologii.

***

Almond lekko i z humorem prowadzi czytelnika przez najdawniejsze żydowskie pisma o demonach i XVIII-wieczne próby zakwestionowania przekonania, że Szatan działał aktywnie w sprawach ludzkich. Anioły, giganci, opętani i czarownice wypełniają strony książki. Zabawna, ale i pouczająca lektura.
– Marion Gibson

Philip C. Almond
Diabeł. Nowa biografia
Przekład: Paulina Maksymowicz
Wydawnictwo Bellona
Premiera: 17 maja 2018
 
 

Diabeł. Nowa biografia


Diabeł to zło – a jednak zdarza się, że ludzie go wykorzystują, fałszywie obwiniają i bezpodstawnie oskarżają, zrzucając na niego winę, aby uniknąć obarczenia wyłączną odpowiedzialnością za nikczemność, której się dopuścili.
Daniel Defoe, The History of the Devil

Prolog

Ksiądz: – Poznajmy się, jestem Damien Karras.
Diabeł: – A ja jestem diabłem! A teraz łaskawie mnie rozwiąż!
Ksiądz: – Skoro jesteś diabłem, dlaczego nie sprawisz, żeby pęta zniknęły?
Diabeł: – To byłby pokaz siły w bardzo złym guście, Karras.
Ksiądz: – Gdzie jest Regan?
Diabeł: – Tutaj. Z nami.
Egzorcysta (1973)

Tymi słowami Diabeł przywitał nas u schyłku XX wieku. Egzorcysta przypomniał widzom o istnieniu tajemniczego Innego, obecnego w świadomości Zachodu od ponad dwóch tysięcy lat. Film przedstawiał ciemną stronę świętości, uosobienie zła – Diabła. Dziewczynka opętana przez Diabła mówi głębokim kontraltem, wykrzykuje sprośności, wymiotuje i lewituje, odwraca głowę o 180 stopni, masturbuje się krucyfiksem i biega niczym pająk. Widownia była przerażona i wstrząśnięta, ale też zafascynowana. W ten sposób wątek demoniczny powrócił do kina, telewizji, literatury i muzyki, aby pozostać z nami także w dwudziestym pierwszym stuleciu. Efektem miało być zwiększenie liczby opętań w konserwatywnych Kościołach chrześcijańskiego głównego nurtu – zarówno katolickich, jak i protestanckich, co wywołało z kolei falę egzorcyzmów i rytuałów wypędzania demonów. Pojawił się też strach przed rzekomym molestowaniem seksualnym dzieci przez satanistyczne kulty. Wśród konserwatywnych chrześcijan wzrosły także (nieuzasadnione) obawy przed demonicznym wpływem rozwijających się ruchów New Age, w szczególności współczesnego kultu czarownic (wicca) i neopoganizmu.
Odrodzenie Diabła w kulturze popularnej, a nawet w kulturze wysokiej Zachodu to element fascynacji zrodzony w wyobraźni zaczarowanym światem nadnaturalnych istot, dobrych oraz złych – wampirów i wróżek, czarownic i czarnoksiężników, wilkołaków i zjaw, istot zmiennokształtnych i superbohaterów, aniołów i demonów, duchów i smoków, elfów i kosmitów, sukubów i inkubów, hobbitów, mieszkańców Hogwartu i zombie. Towarzyszy ona renesansowi ezoterycznych i okultystycznych poszukiwań jaźni (zakorzenionych zarówno w filozofii Wschodu, jak i wczesnomodernistycznego Zachodu), które mają służyć nam za przewodników tam, gdzie zawodzi nauka i praktyczna wiedza – w dziedzinie astrologii, leczenia magicznego i spirytualnego, oświecenia, starożytnych przepowiedni, medytacji, rozmaitych diet, medycyny komplementarnej i tak dalej. Nowoczesny zaczarowany świat to jedno z wielu miejsc, w których duchowość zajmuje przestrzeń pomiędzy tym, co realne, i tym, co nierealne. To domena wiary, która jest kwestią wyboru – niewiarę z premedytacją i radością odwiesza się tu na kołek.
Wiara bądź niewiara w Diabła jest obecnie kwestią wyboru. Nie zawsze tak było. Przez większą część ostatnich dwóch tysiącleci nie wierzyć w Diabła na Zachodzie po prostu się nie dało, tak samo jak nie wierzyć w Boga. Chrześcijanin wierzył w zbawienie przychodzące poprzez Chrystusa, zarazem zaś oczekiwał zesłanej przez Szatana i jego demony kary w postaci wiecznego piekła dla tych, którzy nie znaleźli się wśród wybranych. Historia Boga w świecie Zachodu jest zarazem historią Diabła, a historia teologii – historią demonologii.
Chrześcijańska opowieść ma walor historyczny. Rozpoczyna się od Boga – stworzyciela aniołów, świata, zwierząt, mężczyzny i kobiety. Opowiada o katastrofalnym upadku człowieka: gdy Adam i Ewa dali się skusić wężowi w rajskim ogrodzie, sprzeniewierzyli się Bogu i zostali wygnani z Edenu. Upadek człowieka i jego separacja od Stwórcy skłoniły Boga, by stać się człowiekiem w Chrystusie, a Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie otworzyły drogę dla nowego przymierza Boga i człowieka. Czas na kulminację i zakończenie chrześcijańskiej opowieści – Bóg nadejdzie ponownie, by osądzić żywych i zmartwychwstałych, by zbawionym dać wieczne szczęście w niebie, a potępionych skazać na wieczny ogień piekielny.
Bez Diabła chrześcijańska narracja nie istnieje. W całej historii odgrywa on najważniejszą rolę tuż po samym Bogu. Jest pierwszym i najważniejszym z aniołów, które zostały stworzone przed innymi bytami. To on jako pierwszy sprzeciwia się Bogu i razem z resztą upadłych aniołów zostaje wygnany z nieba. Od tego czasu historia jest zapisem konfliktu pomiędzy Bogiem, stojącym na czele anielskich zastępów, a Diabłem oraz jego armią demonów. To Diabeł, niebawem po swym upadku, ukryty pod postacią węża, przynosi zgubę ludziom. To on sprawia, że Bóg musi objawić się na ziemi pod postacią Jezusa Chrystusa, i to jego Chrystus musi pokonać. To zwycięstwo nad Diabłem poprzez życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa ma kluczowe znaczenie dla ostatecznego pojednania człowieka z Bogiem. To Diabeł, niezrażony pozorną klęską, pozostaje źródłem kosmicznego zła i ludzkiego cierpienia. Wreszcie to on i jego demony ponoszą w końcu porażkę w potężnej bitwie dobra ze złem i za karę zostają strąceni na wieczność do piekła. Opowieść ta kryje w sobie jednak potężny paradoks. Diabeł jest w niej nieprzejednanym wrogiem Boga – który dał mu wolność, a tym samym możliwość buntu. Zarazem jest jednak Jego wiernym sługą, działającym wyłącznie na polecenie Pana, a w każdym razie za jego przyzwoleniem.
Diabeł jest dosłownym i metaforycznym uosobieniem paradoksu leżącego u podstaw teologii chrześcijańskiej. Z jednej strony, jeśli przyjmiemy, że Diabeł jest dla Boga wrogiem, wymykającym się spod jego kontroli, można obarczać go odpowiedzialnością za zło. Miłość Boga to pewnik, choć płacimy za nią utratą władzy. Z drugiej strony, jako sługa Boży i wykonawca Jego woli, Diabeł dopuszcza się zła, za które odpowiedzialność ponosi sam Bóg. Diabeł może stać się potężny jak sam Bóg, ale ceną za to jest boska miłość. Ten „demoniczny paradoks” Diabła, będącego zarazem sługą i przeciwnikiem Boga, plasuje się w samym centrum historii chrześcijaństwa.
Niniejsza książka traktuje o „nowym życiu” Diabła, dając mu miejsce w narracji chrześcijańskiej, gdzie pozostaje jej integralną częścią. Rozdział drugi, „Upadek Diabła”, opowiada o jego życiu od „narodzin” – od chwili stworzenia aż do upadku, w którym towarzyszyli mu anielscy bracia, i roli, jaką odegrał w upadku człowieka. Rozdział trzeci, „Anioł Piekła”, to analiza miejsca Diabła w apostolskim dziele Jezusa Chrystusa, jego pozornej, choć nieostatecznej klęski i knowań w piekle i na ziemi po tym, jak Chrystus odniósł nad Diabłem „zwycięstwo”. Rozdział siódmy, „Bardzo chciwy Diabeł”, opowiada o narastaniu diabelskiego gniewu w miarę, jak historia zmierza ku końcowi i zbliża się czas nieuchronnej klęski „złego”.
Rozdział ósmy, „Diabeł pokonany”, przedstawia Antychrysta jako „wcielenie” Diabła, ostateczne zwycięstwo Boga z nadejściem końca świata i strącenie Diabła do piekła w dniu Sądu Ostatecznego, gdzie – paradoksalnie – jest zarazem katem i torturowanym; wymierza sprawiedliwość potępionym i sam jest jednym z nich.
Książka ta opowiada jednak też inną historię. W chrześcijańską opowieść o Diable wplata się inna, złożona i skomplikowana, która ją poprzedza, biegnie równolegle, a miejscami się na nią nakłada – jest to idea Diabła w myśli filozoficznej Zachodu. Chrześcijańska wersja historii Diabła nabrała kształtu w pierwszych stuleciach po narodzinach tej wiary. Jednak historia „idei diabła” rozpoczęła się co najmniej pięćset lat wcześniej. Dlatego pierwszy rozdział, „Narodziny Diabła”, poświęcony jest rozważaniom o tym, w jaki sposób idea Diabła narodziła się w judaistycznych źródłach biblijnych i pozabiblijnych, jak ewoluowała i rozwijała się w zwojach znad Morza Martwego, a potem w Nowym Testamencie. Rozdział „Upadek Diabła” analizuje konstrukcję chrześcijańskiej opowieści o Diable w pierwszych pięciu stuleciach ery chrześcijańskiej oraz narodziny demonicznego paradoksu. Rozdział trzeci, „Anioł Piekła”, to analiza dominującej w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa narracji o zwycięstwie Chrystusa nad Szatanem – klasycznej teorii odkupienia. Wskazuje ona, że ambiwalentny charakter zwycięstwa Chrystusa nad Szatanem prowadzi do kolejnego „demonicznego paradoksu” w historii religii – Diabeł, choć zwyciężony przez Chrystusa, może nadal swobodnie czynić zło na świecie.
Koncepcja Diabła w intelektualnej historii Zachodu osiąga punkt kulminacyjny w pierwszej połowie drugiego tysiąclecia. Rozdział czwarty, „Diabeł wypuszcza się w świat”, analizuje ekspansję „elitarnej” sztuki magicznej na Zachodzie od XI wieku i jej nasilającą się stopniowo demonizację. Kolejny rozdział, „Diabelskie ciała”, to z kolei analiza rosnącego znaczenia koncepcji „Diabła” w demonizacji „popularnej” magii i czarownictwa w ramach klasycznej demonologii okresu, który rozpoczął się w XV wieku. Rozdział szósty, „Diabeł i czarownica”, wskazuje dalej, w jaki sposób klasyczna demonologia doprowadziła do prześladowań czarownic w XV, XVI i XVII wieku.
Rozdział siódmy, „Bardzo chciwy Diabeł”, opisuje czas ogromnego nasilenia opętań przez demony, lata 1550–1700, gdy Diabła postrzegano jako władającego ciałem jednostki, podobnie jak – bardziej ogólnie – naturą i historią. Wzrost liczby opętań rozumiano wówczas jako wskazówkę, że zbliża się czas ostatecznej klęski Diabła, a co za tym idzie – koniec świata. Stąd też w rozdziale ósmym, „Diabeł pokonany”, analizujemy rolę Diabła i jego poplecznika – Antychrysta w chrześcijaństwie w dniach ostatnich, zarówno w kontekście katolicyzmu, jak i rodzącego się właśnie protestantyzmu XVI i XVII wieku.
W historii chrześcijaństwa Diabeł jako nieśmiertelny duch nie może umrzeć. Gdy nastąpi koniec świata, będzie żył, choć strącony do piekieł. Idee jednak umierają – a w każdym razie znikają z obszaru myśli intelektualnej. Rozdział dziewiąty, „»Śmierć« Diabła”, poświęcony jest rozkładowi idei Diabła w myśli filozoficznej Zachodu. W roku 1550 nie można było w Diabła nie wierzyć. Tymczasem w rozdziale tym rozpatrujemy zmieniające się uwarunkowania intelektualne w okresie od schyłku XVI do połowy XVIII wieku, które sprawiły, że przynajmniej „oświecona” elita zaczęła rozważać możliwość jego nieistnienia, a w każdym razie kwestionować jego rolę we współczesnym świecie, historii oraz w życiu człowieka. Można uznać, że od tego czasu Diabeł może istnieć jedynie w sensie „duchowym” lub nawet „metaforycznym” w ludzkich sercach i umysłach. Mimo że Diabeł nadal „żyje” we współczesnej kulturze popularnej, od dwustu pięćdziesięciu lat znajduje się na marginesie zachodniej myśli intelektualnej. Zapomnieliśmy już niemal, że był taki czas, kiedy nie można było wyobrazić sobie życia bez niego, kiedy był częścią codzienności, stale obecną w naturze, historii, w głębi naszych dusz. Niniejsza książka jest próbą uświadomienia współczesnym czytelnikom, że od zarania naszych dziejów aż po dziś historii ludzkości nie da się opowiedzieć, a życia ludzkiego nie można było przeżyć w oderwaniu od historii Diabła. Świadomość ta pozwoli nam zarazem zrozumieć, że przez ostatnie dwa tysiące lat walka dobra ze złem, tocząca się w sercach i umysłach ludzi, była jedynie odzwierciedleniem kosmicznej walki Boga z Szatanem – tego, co boskie, z tym, co diabelskie – która stworzyła całą naszą historię.

1.

Narodziny Diabła

A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. Wtedy Bóg rzekł: „Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat”. A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach (Rdz 6: 1–4)‹1›.

Aniołowie i demony, synowie i kochankowie

W pierwszej księdze Biblii – Księdze Rodzaju – pomiędzy zabójstwem Abla przez Kaina i decyzją Boga o zniszczeniu całego gatunku ludzkiego z wyjątkiem Noego i jego rodziny można znaleźć przedziwną opowieść o synach Boga i córkach człowieczych. W późniejszej tradycji judaistycznej i wczesnej chrześcijańskiej te cztery wiersze przerodziły się w złożoną opowieść o tym, jak na świat przyszło zło – ściągnięte nań przez boskich aniołów, pożądających córek człowieczych, o strąceniu aniołów z nieba, w wyniku czego ziemia zaludniła się demonami i złymi duchami. Od czasu gdy synowie Boga zostali kochankami ziemskich kobiet, zaistniał podział na aniołów i demony.
W pierwotnym kontekście Księgi Rodzaju znaczenie tego tekstu nie pozostawia wątpliwości. Synowie Boga byli niebiańskimi dworzanami, nieśmiertelnymi istotami, które – skoro miały „łączyć się” z kobietami i płodzić dzieci – zostały stworzone jako mężczyźni. W pierwszym zdaniu nie pojawia się sugestia, że wzięcie córek człowieczych za żony ani też przyzwolenie na to samych kobiet mogło być grzechem, źródłem winy czy wstydu.
Drugie zdanie prowadzi nas jednak do takiej właśnie konkluzji. Jakkolwiek Bóg nie odnosi się do postępków synów Boga i córek człowieczych, wydaje się, że ludzie zostali za nie właśnie ukarani. Wcześniej ludzie dożywali sędziwego wieku – Adam żył 930 lat, Set – 912, Enosz – 905, Jered – 962, Henoch – 365, i tak dalej. Teraz jednak ludzkość straciła Boże błogosławieństwo, a karą za połączenie tego, co boskie i ludzkie, było skrócenie życia człowieka do 120 lat.
W trzecim zdaniu dowiadujemy się, że człowiecze córki rodziły dzieci synom Boga. Nie ta informacja jest jednak najważniejsza. Chodzi przede wszystkim o to, by czytelnik dowiedział się, że w czasach, gdy na świat przychodziły dzieci synów Boga i ziemskich kobiet, na ziemi żyli giganci. Kim byli? Wskazówkę odnajdujemy w czwartej księdze Biblii – Księdze Liczb. Czytamy w niej, że Mojżesz posłał ludzi, aby zbadali Ziemię Obiecaną. Powróciwszy z podróży, oświadczyli oni Mojżeszowi, co następuje: „Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. Widzieliśmy tam nawet olbrzymów […] a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach” (Lb 13: 32–33). Giganci żyli więc na ziemi jeszcze przed Potopem, a „mocarze, mający sławę w dawnych czasach” należeli do tego samego plemienia co olbrzymi, rdzenni mieszkańcy Kanaan – Ziemi Obiecanej.
W hebrajskiej wersji Księgi Rodzaju i Księgi Liczb mocarze ci nazywani są „nefilim”; w pierwszym przekładzie greckim – Septuagincie – hebrajskie „nefilim” zostało przetłumaczone jako „giganci”. Wersja łacińska w tłumaczeniu świętego Hieronima, pochodząca z IV wieku‹2› Wulgata, idzie tym samym tropem – autor przekładu używa słowa „gigantes”. W Biblii króla Jakuba z 1611 roku pojawia się zdanie: „Na ziemi żyli w owych czasach giganci” (Rdz 6: 4).
Opowieść o synach Boga łączących się z córkami człowieczymi i płodzącymi z nimi potomstwo ma ukryte znaczenie, na które zwrócono uwagę w późniejszym okresie. „Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się” (Rdz 6: 5–6). Bóg postanowił więc zniszczyć ludzi i „bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne” (Rdz 6: 7) z wyjątkiem Noego i jego rodziny oraz ptaków i zwierząt, które Noe miał zabrać ze sobą na arce.
Choć Księga Rodzaju sugerowała, jakkolwiek niejasno, że współżycie synów Boga z córkami człowieczymi było wielkim złem i skłoniło Boga, by rozpocząć dzieło stworzenia od początku, w późniejszej teologii „synów Boga” utożsamiano z aniołami, a gigantów, którzy żyli na ziemi przed Potopem – z dziećmi narodzonymi z synów Boga i córek człowieczych. W ten sposób doszło do upadku aniołów, powstania złych duchów i narodzin ponadnaturalnego zła. Otwórzmy teraz Pierwszą Księgę Henocha[1].