Międzygalaktyczne reality show właśnie wkracza na kolejny poziom. „Sądny dzień Carla” Matta Dinnimana – drugi tom bestsellerowej serii „Dungeon Crawler Carl” – to szalona powieść z gatunku LitRPG, w której humor idzie w parze z widowiskową akcją. W pełnym niebezpieczeństw Górnym Mieście Carl i kotka Królewna Pączuś zmierzą się z jeszcze potężniejszymi przeciwnikami i zupełnie nowymi questami. Czy i tym razem spryt i opanowanie wystarczą, by wyjść z rozgrywki cało?


Czołem, Zawodnicy! Trening dobiegł końca. Teraz rozpocznie się prawdziwa gra.

Na trzecim poziomie Lochu Carla i kotkę Pączuś czekają jeszcze trudniejsze wyzwania i mocniejsi przeciwnicy. Raz już udowodnili, że weteran straży przybrzeżnej i kocia królewna z niezbywalnym tytułem to drużyna niemal nie do powstrzymania. Ich oglądalność bije wszelkie rekordy, a widzowie ciągle nie mają dość. Jednak Loch robi się z każdym dniem niebezpieczniejszy, a do tego pojawia się zupełnie nowe wyzwanie: questy.

To miejsce nazywają Górnym Miastem. Wielka, niegdyś kwitnąca metropolia, zniszczona przez tajemniczy kataklizm. Jednak jej ulice nie wydają się opuszczone. Ruiny nawiedza cyrk nieumarłych, z nieba spadają ciała zamordowanych kobiet, a rzucone przed wiekami zaklęcie wreszcie może wypełnić swoje mroczne przeznaczenie… Czy Carl i Pączuś zdołają na czas rozwiązać zagadkę? I czy Carl w końcu znajdzie jakieś spodnie?

***

Jedna z najbardziej porąbanych, śmiesznych i pomysłowych książek, jakie kiedykolwiek czytaliśmy”.
– Book Riot

Matt Dinniman to bestsellerowy pisarz i artysta z Gig Harbow w Waszyngtonie. Opublikował dziesiątki opowiadań i całe mnóstwo książek. Jego grafiki – od pocztówek po zestawy papeterii i kalendarze – można znaleźć w butikach i sklepach papierniczych na całym świecie.

Matt Dinniman
Sądny dzień Carla
Przekład: Sara Manasterska
Seria „Dungeon Crawler Carl”, tom 2
Wydawnictwo Czarna Owca
Premiera: 15 lipca 2026
 
 

1

Witaj na trze­cim pozio­mie, zawod­niku.
Poprzed­nie pię­tro Lochu zawali się za trzy godziny i trzy­dzie­ści pięć minut.
Pro­sto z pocze­kalni prze­nie­siono nas do dłu­giego zło­tego kory­ta­rza, przy­po­mi­na­ją­cego ten, w któ­rym zna­leź­li­śmy się na samym początku Lochu.
– Carl, zobacz! Jeste­śmy na zewnątrz! – powie­działa Pączuś, spo­glą­da­jąc w górę.
Istot­nie; ponad naszymi gło­wami roz­cią­gało się upstrzone gwiaz­dami niebo, które pokry­wała kolo­rowa mgła­wica podobna do tła w pro­gra­mie Odette.
Powie­trze na­dal jed­nak wyda­wało się zatę­chłe. Wycią­gną­łem procę, wyce­lo­wa­łem w niebo i wystrze­li­łem.
Stuk. Tak jak się spo­dzie­wa­łem, pocisk odbił się od sufitu jakieś sześć metrów nad nami.
– To ilu­zja – orze­kłem. – Jak w tym cen­trum han­dlo­wym w Las Vegas. Wydaje ci się, że jesteś na zewnątrz, ale to złu­dze­nie.
– Co za roz­cza­ro­wa­nie – sko­men­to­wała Pączuś.
Ściany i pod­łoga zostały wyko­nane z cegieł w zło­tym kolo­rze. Miękki czer­wony dywan pro­wa­dził do wyglą­da­ją­cych zna­jomo drzwi na końcu kory­ta­rza. Gdy się do nich zbli­ży­li­śmy, otwo­rzyły się same. Wyszła z nich jakaś wysoka postać i wszy­scy się zatrzy­ma­li­śmy.
Cze­kał na nas dobrze zbu­do­wany, młody i odra­ża­jąco przy­stojny męż­czy­zna w smo­kingu. Miał ciem­no­szarą skórę, a z czoła wyra­stała mu para krót­kich dia­bel­skich rogów. Był mniej wię­cej mojego wzro­stu, a jego dłu­gie szpa­ko­wate włosy upięte zostały w koń­ski ogon. Z tyl­nej czę­ści smo­kingu wysta­wał kol­cza­sty ogon, a na ple­cach widać było cia­sno zło­żone czarne nie­to­pe­rze skrzy­dła.
– Czo­łem, Mor­de­cai – powie­dzia­łem, przy­glą­da­jąc się jego nowej postaci. – Rany, stary! Naprawdę świet­nie wyglą­dasz.
– Och – sko­men­to­wała Pączuś, tak­su­jąc go wzro­kiem. – Nie wyrzu­ci­ła­bym cię z łóżka za jedze­nie kra­ker­sów.
Nawet zwy­cza­jowe skrzek­nię­cie Monga brzmiało, jakby dino­zaur był ocza­ro­wany.
Mor­de­cai. Inkub – poziom 50
Mistrz tej gil­dii.
Ten NPC nie wal­czy.
Znani jako Giga­chady Gór­nego Mia­sta, inkuby to męskie odpo­wied­niki nie­sław­nych suk­ku­bów. Wyga­dane, uwo­dzi­ciel­skie i osta­tecz­nie zabój­cze inkuby można roz­po­znać po znie­wa­la­ją­cej uro­dzie, nie­wia­ry­god­nym uroku oso­bi­stym i zmy­sło­wych sto­pach. Napo­tkamy je wyłącz­nie w zur­ba­ni­zo­wa­nych pozio­mach Lochu. Nadają nowe zna­cze­nie okre­śle­niu „part­ner na jedną noc”.
– Kró­lewno Pączuś, Carlu, mały Mongo! Witaj­cie na pozio­mie trze­cim. Oto koniec pozio­mów tre­nin­go­wych. Teraz roz­pocz­nie się praw­dziwa gra – powie­dział Mor­de­cai głę­bo­kim gło­sem, kła­nia­jąc się lekko. Wska­zał gestem, że mamy wejść.
Wkro­czy­li­śmy do środka i drzwi się za nami zamknęły.
– Poziomy tre­nin­gowe? – zapy­ta­łem. – Ja pier­dolę. Serio nazy­wasz to „pozio­mami tre­nin­go­wymi”?
– Naresz­cie – powie­dział Mor­de­cai za zamknię­tymi drzwiami. Zerwał z sie­bie mary­narkę i ścią­gnął kra­wat, po czym roz­piął trzy górne guziki koszuli. Góra od smo­kingu wyglą­dała dziw­nie z parą dłu­gich roz­cięć, w któ­rych miały się mie­ścić skrzy­dła. – Zaczy­na­łem się oba­wiać, że już ni­gdy się tu nie poja­wi­cie. Od trzech godzin cze­ka­łem na was w tym świń­stwie. Nie zno­szę for­mal­nych stro­jów.
– Wywiad tro­chę się prze­dłu­żył – wyja­śni­łem. – Rozu­miem, że publicz­ność nie może nas teraz zoba­czyć?
– Tak – potwier­dził. – Będą widzieć, jak tu wcho­dzi­cie, a potem jak wycho­dzi­cie, ale nic z tego, co dzieje się w środku. To jak pomiesz­cze­nie dla ławy przy­się­głych.
Jego miesz­ka­nie wyglą­dało dokład­nie tak jak zawsze, ale tym razem wysprzą­tał je jesz­cze porząd­niej. Od naszej ostat­niej wizyty w magiczny spo­sób poja­wiły się w nim dwa łóżka.
– Posłużą do trans­for­ma­cji, jeśli będzie potrzebna – wyja­śnił. – Pamię­tasz, co się stało z Pączuś, gdy zja­dła ulep­szony sucha­rek dla pupila?
Prze­łkną­łem ślinę na wspo­mnie­nie dzi­wacz­nej glu­to­wa­tej kuli mięsa, w którą prze­mie­niła się wów­czas kotka.
– No dobrze – pod­jął Mor­de­cai – czy usta­li­li­ście już, kto chce być pierw­szy? Oso­bi­ście suge­ro­wał­bym, żeby Kró­lewna…
– Ja – prze­rwała mu Pączuś, wska­ku­jąc na jedno z łóżek. – Jazda z tym kok­sem.
– Dobrze. Usiądź sobie, Carl – powie­dział Mor­de­cai.
Wybra­łem jedno z krze­seł. Mongo wsko­czył mi na kolana i zaskrze­czał z nutą tro­ski w gło­sie.
– Mamusi nic nie będzie – uspo­ko­iła go Pączuś. – Posiedź sobie kilka minu­tek z wuj­kiem Car­lem, a mamu­sia zaj­mie się na chwilkę pracą. Bądź grzeczny.
Mały welo­ci­rap­tor usa­do­wił się wygod­nie na moich kola­nach. Nagle poczu­łem nie­po­kój na myśl, że jego zęby zna­la­zły się tak bli­sko mojego kro­cza. Nie wie­dzia­łem, co się sta­nie, jeśli teraz mnie ugry­zie. Pew­nie nie zostałby już tele­por­to­wany na zewnątrz, ale raczej zamro­żony w miej­scu jak poprzed­nio Frank i Mag­gie. Mia­łem nadzieję, że nie będę musiał na wła­sne oczy się prze­ko­ny­wać, czy moje przy­pusz­cze­nia są słuszne.
– Dobrze – powie­dział Mor­de­cai. Poma­chał ręką i w powie­trzu poja­wił się ekran, jak w pro­gra­mie Odette. – Twoja obecna rasa to „kot”. Tutaj znaj­duje się lista wszyst­kich dostęp­nych dla cie­bie ras. Wygląda na to, że dosta­łaś trzy­sta dwa­dzie­ścia moż­li­wo­ści. Umiesz­czono je na liście w kolej­no­ści alfa­be­tycz­nej i możesz kli­kać na każdą z nich, żeby zapo­znać się z naj­mniej­szymi szcze­gó­łami. Dodat­kowo sztuczna inte­li­gen­cja zawę­ziła swoje reko­men­da­cje do trzech. Przez następną godzinę będziemy szcze­gó­łowo oma­wiać twoje moż­liwe wybory, a potem…
– Wybie­ram kota. Idźmy dalej!
Mor­de­cai wziął głę­boki oddech.
– Pączuś, kilka z opcji, jakie się tu znaj­dują, pozwoli ci wyglą­dać w zasa­dzie tak samo jak…
– Kot. To moje ostat­nie słowo. Przejdźmy do następ­nego kroku.
Mor­de­cai spoj­rzał na mnie. Wzru­szy­łem ramio­nami. Pączuś od początku jasno dawała do zro­zu­mie­nia, że nie zamie­rza zmie­niać rasy. Byłem wystar­cza­jąco zado­wo­lony, że porzu­ciła myśl, aby ze mnie także zro­bić kota.
– Niech będzie – ustą­pił Mor­de­cai. – Pokaże ci się teraz komu­ni­kat i trzeba będzie potwier­dzić wybór rasy za pomocą klik­nię­cia.
– Zacze­kaj – powstrzy­ma­łem ją, bo przy­szło mi do głowy coś okrop­nego. – Ona nie wróci od tego do, no wiesz, stanu poprzed­niego?
– Za późno – odparła Pączuś. Roz­bły­sła na chwilę. – Już klik­nę­łam. – Spoj­rzała na swoją łapkę. – Czuję się tak samo.
– Nie wróci – powie­dział Mor­de­cai, rzu­ca­jąc Pączuś zna­czące spoj­rze­nie – ale zada­wa­nie takich wła­śnie pytań jest ważne. Usta­wi­łem to tak, że Pączuś wybrała brak wyboru. Niczego to nie zmieni, ale będzie teraz miała dostęp do kilku raso­wych bonu­sów, które wcze­śniej były dla niej nie­do­stępne.
– Bonu­sów? Jakich? – zapy­tała Pączuś.
– Nie wiem, Kró­lewno Pączuś – odparł Mor­de­cai ze znu­że­niem w gło­sie. – Nie pozwo­li­łaś nam przyj­rzeć się opcjom kota w menu. Sama je zoba­czysz, gdy zakoń­czymy cały pro­ces. I w tym momen­cie i tak byś się nie zmie­niła. Trans­for­ma­cja ma miej­sce dopiero na samym końcu.
– Okej, Pączuś – powie­dzia­łem. – Musimy poważ­nie prze­my­śleć twój następny wybór. Zobaczmy naj­pierw suge­stie sztucz­nej inte­li­gen­cji. Dobrze?
– Zatem do dzieła! – powie­działa kotka. – Pokaż­cie mi wszystko, co ma w nazwie „księż­niczkę” albo „kró­lową”.
– Przejdźmy więc do następ­nego etapu – powie­dział Mor­de­cai.
Na ekra­nie poja­wiła się lista, ale wyglą­dała na znacz­nie krót­szą niż poprzed­nia. Mor­de­cai zamilkł, a jego oczy roz­bły­sły, gdy bły­ska­wicz­nie prze­glą­dał opcje.
– Dobrze, Kró­lewno Pączuś. Wygląda na to, że otrzy­ma­łaś trzy­dzie­ści cztery moż­liwe klasy. To dosyć krótka lista. Naj­krót­sza, jaką w życiu widzia­łem, ale sądzę, że to rezul­tat wyboru rasy i posia­da­nych przez cie­bie para­me­trów. Twoja pod­sta­wowa Kon­dy­cja na­dal wynosi tylko dwa. – Zamilkł. – Nie, jed­nak cztery, bo wybra­łaś jako rasę kota. – Znowu przez moment prze­glą­dał nie­wi­doczne dla nas menu. – Teraz rozu­miem. To wynika z kom­bi­na­cji czte­rech czyn­ni­ków. Poza tym macie prze­pustki do Klubu Despe­rado, które cał­ko­wi­cie wyklu­czają wybór kilku klas. A tiara na główce Pączuś ogra­ni­cza pozo­stałe opcje jesz­cze bar­dziej. Ale to nie szko­dzi, na­dal pozo­stało jej kilka świet­nych moż­li­wo­ści.
– To które są dobre? – zapy­tała Pączuś, przy­glą­da­jąc się liście. – Ooo, to brzmi faj­nie! Jed­no­cze­śnie groź­nie, tajem­ni­czo i roz­ryw­kowo. Wybie­ram to!
– Zacze­kaj! – powie­dzia­łem, pod­ry­wa­jąc się. Zła­pa­łem pod pachę Mongo, który w mię­dzy­cza­sie zdą­żył zasnąć, i popę­dzi­łem do ekranu. – Nie wybie­raj niczego, dopóki dokład­nie się temu nie przyj­rze­li­śmy!
Pączuś wska­zała na coś o nazwie Nekro­Bardka.
Mor­de­cai chrząk­nął.
– To nie jest zły wybór. Sta­nowi jedną z trzech reko­men­da­cji.
Przyj­rza­łem się liście. Jedy­nymi dostęp­nymi dla Pączuś kla­sami bazo­wymi były Bardka, Użyt­kow­niczka Magii i Bar­ba­rzynka. Każda z tych klas miała pod spodem kilka dodat­ko­wych pozy­cji, w tym Nekro­mantkę, Magi­nię Wia­tru i Cza­row­nicę. Klasa Nekro­Bardki znaj­do­wała się zarówno pod Bardką, jak i pod Nekro­mantką. Był też nagłó­wek Klasy Ziem­skie i więk­szość tych dostęp­nych umiesz­czona była wła­śnie pod nim, a wśród nich kilka cie­ka­wych pozy­cji, jak Dzika Kotka Ber­ser­kerka, Zwie­rzę Eks­pe­ry­men­talne oraz Ści­gaczka w Rol­ler Derby.
Spoj­rza­łem na listę trzech suge­stii wybra­nych przez sztuczną inte­li­gen­cję. Były nimi:
Szy­cha ze Strefy Arty­stów
Nekro­Bardka
oraz
Była Dzie­cięca Aktorka
W myślach podzię­ko­wa­łem bogom tej gry, że nie nazwali tej klasy z wyści­gów wrot­kar­skich „Kró­lową Derby”. Pączuś na pewno nale­ga­łaby, żeby ją wybrać. Roz­ma­wia­li­śmy o tym i opra­co­wa­li­śmy plan, oparty luźno na radach Odette, ale kotce zda­rzało się czę­sto podej­mo­wać sza­lone decy­zje.
– Pączuś – powie­dzia­łem – klik­nij na każdą z trzech reko­men­da­cji i zobacz, jakie mają opisy.
– Mówię ci już teraz, że abso­lut­nie nie zamie­rzam wybrać tego – oświad­czyła Pączuś, kli­ka­jąc na pierw­szą pro­po­zy­cję.
Szy­cha ze Strefy Arty­stów
Ta klasa oparta na Cha­ry­zmie i Inte­li­gen­cji to współ­cze­sna forma kupca. Wyko­rzy­stu­jąc wyjąt­kowy arty­styczny talent, by roz­ba­wić i ocza­ro­wać swo­ich zio­mów ner­dów, Szy­cha z kon­wen­to­wej Strefy Arty­stów wędruje po całym świe­cie, ofe­ru­jąc na sprze­daż swój łamiący prawa autor­skie towar. Cho­ciaż fizycz­nie ten dzielny przed­się­biorca nie sta­nowi więk­szego zagro­że­nia, bar­dzo trudno go zra­nić. Człon­ko­wie tej klasy otrzy­mują nastę­pu­jące bonusy:
+5 do Zwin­no­ści
Natych­mia­stowy dostęp do zaklę­cia Tar­cza poziomu 5
25% zniżki we wszyst­kich skle­pach oraz 15% pre­mii do wszyst­kich sprze­daży
Pre­mia 10% do wszyst­kich monet przy zej­ściu na następny poziom
Umie­jęt­ność Tro­pi­ciel na pozio­mie 5
Dostęp do Ulep­szo­nego Uniku, który pozwala wytre­no­wać umie­jęt­ność Unik do poziomu 20
Umie­jęt­ność Unik na pozio­mie 5 (już dostępna)
Dodat­kowe pod­klasy poja­wią się na pozio­mie 6.
To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.
Mor­de­cai chrząk­nął.
– Ten pre­zent w bonu­sie jest dość kiep­ski w porów­na­niu z tym, co zwy­kle ofe­rują. Zazwy­czaj dostaje się złotą skrzynkę i kilka dodat­ko­wych punk­tów para­me­trów.
– Wcale mnie to nie dziwi – mruk­ną­łem. Mój wzrok natych­miast powę­dro­wał do umie­jęt­no­ści Tro­pi­ciel. Odette powie­działa, że muszę ją mieć. Jed­nak szu­ka­li­śmy także cze­goś innego.
– Ale to i tak – cią­gnął Mor­de­cai – bar­dzo dobry wybór dla niej. Jeśli zdoła wytre­no­wać Unik do poziomu pięt­na­stego, będzie prak­tycz­nie nie­moż­liwa do zra­nie­nia. I dwu­dzie­sto­pię­cio­pro­cen­towa zniżka w skle­pach też jest świetna, a prze­cież dosta­nie ją jako doda­tek do zniżki, jaka wynika z jej Cha­ry­zmy. Będzie kupo­wać wszystko za połowę ceny, a to naprawdę się przy­daje. Lecz co naj­waż­niej­sze, zyska w ten spo­sób dostęp do umie­jęt­no­ści Tro­pi­ciel. To sprawi, że znaj­do­wa­nie scho­dów, skle­pów i gil­dii sta­nie się o wiele prost­sze.
– Nie ma mowy – zapro­te­sto­wała Pączuś. – Strefa Arty­stów na kon­wen­cie? Serio? Czy to nie te nerdy, które lubią Gwiezdne Wojny i rysują obrazki z kotami ubra­nymi jak kole­sie z Dru­żyny A? – Wzdry­gnęła się.
– To dobra opcja – powie­dzia­łem. – Spójrzmy na dwie pozo­stałe.
Nekro­Bardka
Ta nie­co­dzienna klasa łączy jedną z naj­bar­dziej uwiel­bia­nych pro­fe­sji z jedną z naj­bar­dziej pogar­dza­nych. Nekro­manci spe­cja­li­zują się w magii opar­tej na przy­zy­wa­niu umar­łych. Bar­do­wie muszą wybrać umie­jęt­ność zwią­zaną z roz­rywką. Zależ­nie od tego, czy będzie to śpiew, gra na wuwu­zeli czy opo­wia­da­nie histo­rii, uzbro­jony w ten spo­sób zawod­nik będzie wyko­rzy­sty­wał swoją umie­jęt­ność do zaba­wia­nia, chro­nie­nia albo zauro­cza­nia zarówno żywych, jak i umar­łych.
Człon­ko­wie tej klasy otrzy­mują nastę­pu­jące bonusy:
Natych­mia­stowy dostęp do poziomu 5 dowol­nej umie­jęt­no­ści zwią­za­nej z roz­rywką
Dostęp do wszyst­kich klu­bów z zamkniętą listą człon­ków, bez względu na posia­dane obec­nie człon­ko­stwa
Dar­mowe pokoje we wszyst­kich bez­piecz­nych prze­strze­niach
Dodat­kowy koszt w wyso­ko­ści 10% many przy rzu­ca­niu wszyst­kich zaklęć nie­na­le­żą­cych do reper­tu­aru Barda lub Nekro­manty
Natych­mia­stowy dostęp do poziomu 3 zaklę­cia Prze­ka­ba­ca­nie Nie­umar­łych
Natych­mia­stowy dostęp do poziomu 3 zaklę­cia Łowca Maj­te­czek
+5 do Kon­dy­cji, Cha­ry­zmy i Inte­li­gen­cji
−2 do Siły
Dodat­kowe bonusy zależą od wyboru umie­jęt­no­ści zwią­za­nej z roz­rywką.
– Na wszyst­kie świę­to­ści – powie­dzia­łem – przy­się­gam, że porzucę cię tu i teraz, jeśli posta­no­wisz grać na wuwu­zeli.
– Mogła­bym grać na jakimś instru­men­cie – powie­działa Pączuś z zachwy­tem. – Mogła­bym zostać pio­sen­karką!
– Przy­po­mi­nam, że mie­li­śmy utrzy­my­wać przy sobie widzów – ostrze­głem.
– Ten opis nie wspo­mina o tym, że wiele zaklęć nekro­manty będzie rzu­ca­nych za pomocą jej instru­mentu – uzu­peł­nił Mor­de­cai. – Ozna­cza to, że nie będzie musiała do nich uży­wać punk­tów magii. To nie­sa­mo­wi­cie korzystne. Poza tym każdy instru­ment ma długą listę dodat­ko­wych bonu­sów. Nekro­Bardka będzie świet­nym wybo­rem, jeśli ty, Carl, zde­cy­du­jesz się na klasę ofen­sywną. Któ­rąś z tych, które zadają wyso­kie obra­że­nia. Pączuś posia­da­łaby wów­czas sze­roką gamę umie­jęt­no­ści zapew­nia­ją­cych ochronę i wspar­cie.
– Zobacz, Carl! Mogła­bym grać na har­mo­nijce! – wykrzyk­nęła Pączuś. Otwo­rzyła dodat­kowe menu z listą umie­jęt­no­ści. Pra­wie zadła­wiła się z zachwytu. – Bongo! Carl, oni mają bębenki bongo.
– Na har­mo­nijce? Jak to by w ogóle miało dzia­łać? – zapy­ta­łem. – Nie masz prze­ciw­staw­nych kciu­ków.
– Do har­mo­nijki nie są potrzebne żadne kciuki, Carl. Nie jeśli znajdę sobie jedną z tymi teges na szyję.
Wyobra­zi­łem sobie, jak Zev pró­buje mnie udu­sić, gdy­bym pozwo­lił Pączuś wybrać jakiś gro­te­skowy instru­ment.
– Pro­szę, spójrzmy po pro­stu na trze­cią opcję.
Była Dzie­cięca Aktorka
Ta rzadka klasa to odmiana klasy Aktorka. Uzy­skują do niej dostęp wyłącz­nie zawod­nicy, któ­rzy zdo­byli osią­gnię­cie „Cię­cie!” oraz co naj­mniej bilion odsłon.
Kie­dyś roz­pusz­czony bachor i mię­dzy­na­ro­dowa gwiazda, potem ofiara uza­leż­nie­nia od nar­ko­ty­ków – odczoł­ga­łaś się od kra­wę­dzi sil­niej­sza niż kie­dy­kol­wiek. Jesteś gotowa na wielki powrót. Ta klasa oparta na Cha­ry­zmie i przy­padku może zadzia­łać lub nie. Albo wej­dziesz na sam szczyt, albo za tydzień znajdą cię mar­twą w jakimś rowie.
Ta uni­kalna Klasa Ziem­ska bazuje na pod­kla­sie Bardka/Łotrzyca Specka od Wszyst­kiego, jed­nak z kil­koma waż­nymi róż­ni­cami.
Poza wyli­czo­nymi poni­żej bonu­sami wyróż­nia­jącą cechą tej wszech­stron­nej klasy jest umie­jęt­ność Aktorka na pozio­mie 3. Prze­cho­dzi ona na wyż­szy poziom wyłącz­nie po zej­ściu na kolejne pię­tro Lochu.
Dodat­kowe bonusy:
Odpor­ność na wszyst­kie cho­roby i tru­ci­zny
Umie­jęt­ność Kara­luch na pozio­mie 5
+10% do Cha­ry­zmy
+15% do szyb­ko­ści wzro­stu wszyst­kich umie­jęt­no­ści opar­tych na Cha­ry­zmie
Bonus Mene­dżera
To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.
Patrzy­łem, jak w cza­sie lek­tury Pączuś sze­roko otwie­rała oczy ze zdu­mie­nia.
– Co to, do cho­lery, jest umie­jęt­ność Aktorka? I Kara­luch? – zapy­ta­łem. – I czym było osią­gnię­cie „Cię­cie!”? W ogóle takiego nie pamię­tam.
– Dosta­łam je za świetną grę aktor­ską – wyja­śniła Pączuś. – Jak wystrych­nę­li­śmy na dudka te gobli­nie sza­manki.
– Ale na­dal nie wiem, co zna­czy „Aktorka”. Mor­de­cai?
Mor­de­cai mil­czał przez kilka chwil. Skrzy­wił się z nie­sma­kiem. Na jego nowej twa­rzy inkuba wyglą­dało to nie­mal groź­nie.
– Co? – ock­nął się. – Ach, Aktorka. To tro­chę skom­pli­ko­wane. Pączuś mogłaby na każ­dym pozio­mie wybie­rać sobie spe­cjal­ność.
– Spe­cjal­ność? – zapy­ta­łem.
– Po pro­stu może na każ­dym pozio­mie wybrać nową klasę. Od tej pory każdy poziom Lochu będzie miał jakiś motyw prze­wodni, więc taka umie­jęt­ność na pewno by się przy­dała. Jeśli na następ­nym pozio­mie zaroi się od lodo­wych potwo­rów, Pączuś będzie mogła wybrać klasę opartą na ogniu i tak dalej. Umie­jęt­ność ma jed­nak silny kom­po­nent losowy. Jeśli Pączuś ją wybie­rze, a potem posta­nowi zostać magi­nią ognia, sztuczna inte­li­gen­cja rzuci kośćmi i zde­cy­duje, ile przy­znać jej wyko­rzy­stu­ją­cych ogień zaklęć i umie­jęt­no­ści. I gdy tylko Pączuś opu­ści poziom, straci wszyst­kie dotych­cza­sowe umie­jęt­no­ści i będzie musiała wybie­rać od nowa. Jed­no­cze­śnie każdy awans umie­jęt­no­ści Aktorka na kolejny poziom ozna­cza zdo­by­cie lep­szych umie­jęt­no­ści na tym pozio­mie. Byłaby dość słaba na niż­szych pozio­mach, ale gdy­by­ście doszli dalej, mogłaby stać się cał­kiem silna, zależ­nie od wybra­nych przez nią klas.
– Chyba nie bar­dzo mi się to podoba – powie­dzia­łem. – Zbyt wiele zależy od przy­padku. A co z jej dotych­cza­so­wymi umie­jęt­no­ściami, jak zaklę­cie Magiczny Pocisk?
– Te pozo­sta­łyby nie­tknięte. Gdyby jed­nak wybrała klasę, która obniża jej te zaklę­cia i umie­jęt­no­ści, obo­wią­zy­wa­łyby ją wszyst­kie obcią­że­nia. Na przy­kład jeśli wybie­rze spe­cjal­ność Nekro­mantka, zaklę­cie Magiczny Pocisk będzie kosz­to­wać o dzie­sięć pro­cent wię­cej many, ale tylko na tym jed­nym pozio­mie. A jeśli wybie­rze Cza­row­nicę, jej Kon­dy­cja obniży się o jeden punkt, dopóki nie opu­ści tego poziomu Lochu.
Podo­bało mi się, że Pączuś byłaby odporna na tru­ci­zny i cho­roby.
– A czym jest umie­jęt­ność Kara­luch?
– Daje szansę prze­trwa­nia śmier­tel­nego ataku. Na pozio­mie pią­tym mogłaby prze­żyć jeden śmier­telny cios na walkę, cho­ciaż zosta­łoby jej nie­wiele punk­tów życia. Na pozio­mie dzie­sią­tym ta umie­jęt­ność spra­wia, że punkty życia w ogóle nie spa­dają po pierw­szym śmier­telnym ude­rze­niu. Pro­blem polega na tym, że można ją wyćwi­czyć wyłącz­nie poprzez uży­wa­nie. Albo zwięk­szyć jej poziom za pomocą elik­si­rów, albo w gil­dii tre­nin­go­wej, jeśli zdo­ła­cie jakąś zna­leźć, ale to może być kosz­towne.
– Mnie się podoba – oświad­czyła Pączuś. – Jeśli to wybiorę, będę mogła zosta­wać na każ­dym pozio­mie Nekro­Bardką, ale wybie­rać sobie nowy instru­ment. Czy to nie byłoby cie­kawe? Naj­lep­sze z obu świa­tów!
– Nie­ko­niecz­nie, Pączuś – ostu­dzi­łem ją. – Jeśli sztuczna inte­li­gen­cja wylo­suje ci kiep­skie para­me­try, zosta­niesz ze sła­bymi umie­jęt­no­ściami i zaklę­ciami do końca poziomu.
– Otóż to – potwier­dził Mor­de­cai.
– Przyj­rzyjmy się naj­pierw pozo­sta­łym moż­li­wo­ściom – zapro­po­no­wa­łem. – Ale ze wszyst­kich trzech naj­bar­dziej podoba mi się Szy­cha ze Strefy Arty­stów.
– Zga­dzam się – powie­dział Mor­de­cai. – Nekro­Bardka mogłaby być lep­sza. Ale masz rację, Carl. Ta decy­zja może się oka­zać ryzy­kowna dla waszej pozy­cji w mediach spo­łecz­no­ścio­wych.
Przez jakiś czas dys­ku­to­wa­li­śmy nad pozo­sta­łymi moż­li­wo­ściami, przy­glą­da­jąc się uważ­nie umie­jęt­no­ściom. Dzika Kotka Ber­ser­kerka była zasad­ni­czo rodza­jem bar­ba­rzyńcy i po wybra­niu tej klasy Pączuś na pewno zgi­nę­łaby przez niskie punkty życia, a Zwie­rzę Eks­pe­ry­men­talne było po pro­stu magiem spe­cja­li­zu­ją­cym się w tru­ci­znach. Wybór tej klasy powo­do­wał rów­nież, że zawod­nik zaczy­nał migo­tać na zie­lono. Cza­row­nica ozna­cza­łaby nowy zestaw sen­sow­nych umie­jęt­no­ści, ale obni­ży­łaby Kon­dy­cję Pączuś o jeden punkt, co nara­zi­łoby ją na zbyt duże nie­bez­pie­czeń­stwo. Pozo­stałe klasy wyma­gały ata­ków z bli­skiej odle­gło­ści i nie nada­wały się dla kotki.
Wzią­łem głę­boki oddech.
– Wiem, że nie­szcze­gól­nie ci się to podoba, ale naprawdę uwa­żam, że powin­naś wybrać Szy­chę ze Strefy Arty­stów. Nie jest to ide­alna opcja, ale naj­bar­dziej uni­wer­salna z tych dostęp­nych.
– Dobrze – powie­działa.
Wymie­ni­łem spoj­rze­nie z Mor­de­ca­iem, żeby upew­nić się, czy to kupił. Wyda­wał się scep­tyczny.
– Naprawdę? – zapy­ta­łem.
Pączuś wyko­nała koci odpo­wied­nik wzru­sze­nia ramio­nami.
– Musimy prze­cież wybrać to, co naj­lep­sze dla dru­żyny, nie­praw­daż? Chcesz, żebym była nerdką, to będę nerdką.
Pączuś: CARL, JESTEŚ PEWIEN? ON BĘDZIE NAPRAWDĘ WŚCIE­KŁY.
Carl: Zrób to.
– No dobrze – powie­dział Mor­de­cai. – Teraz pojawi się menu i będziesz musiała prze­wi­nąć je do dołu i wybrać klasę.
Kotka roz­bły­sła na moment. Chwilę póź­niej roz­bły­sła jesz­cze raz.
– Gotowe. Jestem głu­pią Szy­chą ze Strefy Arty­stów.
– Cho­lerny świat, Pączuś! – zawo­łał Mor­de­cai. – Cho­lerny jebany świat!
– O rety – powie­dzia­łem. Mongo poru­szył się na moich kola­nach. – Co się dzieje?
– Mor­de­cai, mój drogi, ta kwe­stia należy do Carla. Musisz sobie zna­leźć coś innego. Carl, on jest nie­za­do­wo­lony, bo wybra­łam klasę Dawna Dzie­cięca Aktorka. Zagra­łam to, co? Czy nie byłam cudowna?
– Niczego nie zagra­łaś – popra­wi­łem ją. – Skła­ma­łaś.
– Tech­nicz­nie nie skła­ma­łam. Wybra­łam Szy­chę ze Strefy Arty­stów jako spe­cjal­ność na pozio­mie trze­cim. To i tak z grub­sza to samo, więc nie rozu­miem, czemu się tak uniósł. Powia­do­mie­nie mówiło, że dosta­łam wszyst­kie bonusy oprócz dwu­dzie­sto­pię­cio­pro­cen­to­wej zniżki. I zaklę­cia Tar­cza. I umie­jęt­no­ści Tro­pi­ciel.
– To chyba wszyst­kie uży­teczne bonusy, Pączuś. – Wes­tchną­łem. – Przy­naj­mniej twoja Cha­ry­zma jest teraz wyż­sza. I na­dal masz umie­jęt­ność Kara­luch.
– I jestem odporna na tru­ci­zny i cho­roby!
– Tak – przy­znał Mor­de­cai z prze­ką­sem. – Do tego otrzy­ma­łaś Bonus Mene­dżera.
– O wła­śnie – wtrą­ci­łem. – Co to takiego?
Wie­dzia­łem już, na czym pole­gał bonus mene­dżera. Odette wyja­śniła go ze szcze­gó­łami.
– To ja – odparł Mor­de­cai. – Ja jestem mene­dże­rem. Od tej pory aż do końca waszego pobytu w tym prze­klę­tym miej­scu będę auto­ma­tycz­nie tele­por­to­wać się do każ­dej bez­piecz­nej prze­strzeni, w jakiej się znaj­dzie­cie.
– Jupi! – zawo­łała Pączuś.
– Nie, nie „jupi” – roze­źlił się Mor­de­cai. – Po tym pozio­mie mia­łem zostać prze­nie­siony do gil­dii magicz­nej. Lubię pro­wa­dzić gil­die magiczne. Dostaję prze­stron­niej­szy pokój i dostęp do więk­szej liczby elik­si­rów i zaklęć. Teraz zostanę zmu­szony spę­dzać z wami czas za każ­dym razem, gdy pój­dzie­cie spać albo zatrzy­ma­cie się w gospo­dzie, by umyć zęby. Z dala od mojego miesz­ka­nia, ubrań i jedze­nia. O, bogo­wie! I stra­ci­łem dostęp do tuneli. Koniec z tele­wi­zją. Koniec ze spraw­dza­niem szcze­gó­łów w kodek­sie infor­ma­cyj­nym. I ponie­waż nie mogę już wię­cej patrzeć, jak roz­bi­ja­cie się po Lochu, nie otrzy­mam żad­nego ostrze­że­nia przed nad­cho­dzącą tele­por­ta­cją. A jeśli kupi­cie pry­watną prze­strzeń… – Zaczął mam­ro­tać coś pod nosem.
– To nie było w porządku, Pączuś – powie­dzia­łem.
Pączuś: MÓWI­ŁAM, ŻE BĘDZIE SIĘ ZŁO­ŚCIŁ. NIE LUBIĘ, JAK LUDZIE SIĘ NA MNIE ZŁOSZ­CZĄ.
Carl: Tak, jest wku­rzony. Sorki za to.
Odette nas ostrze­gła:
– Jeśli będzie­cie chcieli wybrać bonus mene­dżera i nie będzie on dostępny przy oczy­wi­stym wybo­rze, musi­cie spra­wić, żeby to wyglą­dało na błąd – powie­działa. – Nie pytaj go o to, bo gdy wam wyja­śni, będzie już za późno. Nie wolno mu nic powie­dzieć, dopóki nie zapy­ta­cie. Niech to wygląda na pomysł Pączuś, z któ­rym ty nie mia­łeś nic wspól­nego. Mor­de­cai potrafi nie­źle się obra­zić, ale uważa kotkę za dziecko. Jej wyba­czy. Jeśli kie­dy­kol­wiek się dowie, że zro­bi­łeś to spe­cjal­nie, ni­gdy ci tego nie zapo­mni.
– Co, jeśli ten bonus jest dołą­czony do kiep­skiej klasy? – zapy­ta­łem. – Faj­nie jest mieć go przy sobie, ale nie wiem, czy to będzie miało sens, jeśli nasz wybór osłabi Pączuś.
– Jako prze­wod­nik po grze w wielu sytu­acjach nie może wam udzie­lić pomocy, a w wielu innych musi mil­czeć. Gdy będzie mene­dże­rem, takie ogra­ni­cze­nia prze­staną go obo­wią­zy­wać. Straci dostęp do kodeksu i jedy­nym źró­dłem tego, co wam opo­wie, staną się jego wspo­mnie­nia. Jed­nak Mor­de­cai spę­dził w Lochu tak dużo czasu, że jego mózg to jeden z naj­bar­dziej pomoc­nych dla zawod­nika zaso­bów. Jak długo zechce wam poma­gać, pozy­cja mene­dżera będzie słab­sza wyłącz­nie od jego obec­no­ści w dru­ży­nie. Będzie mógł korzy­stać z funk­cji czatu. Jest mistrzem alche­mii. Postaw go przed Sto­łem Alche­mika, a będzie two­rzył dla cie­bie elik­siry. Sam widzisz, jakie to ozna­cza zyski.
Ski­ną­łem głową na znak, że istot­nie je widzę. Posta­no­wi­li­śmy więc sko­rzy­stać z rady Odette. Nie podo­bało mi się, że musie­li­śmy okła­mać albo wziąć Mor­de­caia pod­stę­pem. Był tak bli­skim przy­ja­cie­lem, jakim mógł stać się dla mnie kosmita, i rozu­mia­łem, że gdyby kie­dy­kol­wiek dowie­dział się o moim oszu­stwie, zaufa­nie i przy­jaźń mię­dzy nami mogłyby zostać nie­od­wra­cal­nie zerwane. Poza tym nie ufa­łem Odette. Byli­śmy jej dłużni i moż­liwe, że dali­śmy jej do rąk coś, co mogła potem wyko­rzy­stać prze­ciw nam. Jed­nak wie­rzy­łem, że naprawdę pra­gnie, byśmy prze­trwali tak długo, jak to tylko moż­liwe.
Po krót­kiej dys­ku­sji z Pączuś doszli­śmy do wnio­sku, że to warte ryzyka. Wybie­rzemy bonus mene­dżera, jeśli będzie dostępny.
Pięk­nie wyrzeź­bione wargi Mor­de­caia wyrzu­cały z sie­bie kolejne wyrze­ka­nia. Jego pło­nący wzrok sku­pił się na Pączuś:
– Moje gra­tu­la­cje, zawod­niczko. Jesteś teraz Kró­lewną Pączuś, Kotką Byłą Dzie­cięcą Aktorką poziomu trzy­na­stego. Witaj na jeba­nym trze­cim pozio­mie Lochu!
Rzu­cił mi nie­na­wistne spoj­rze­nie.
– Twoja kolej – powie­dział.

2

Mor­de­cai wziął głę­boki wdech, a ja patrzy­łem, jak się uspo­kaja.
– Dobrze – powie­dział – przyj­rzyjmy się twoim opcjom, Carl.
Usia­dłem na łóżku. Na­dal śpią­cego Mongo umie­ści­łem na krze­śle. Pączuś usia­dła obok małego welo­ci­rap­tora i poło­żyła mu łapkę na główce.
Na ekra­nie poja­wiły się dłu­gie linie tek­stu.

– Wygląda na to, że masz trzy­sta dzie­więć­dzie­siąt osiem moż­li­wo­ści. To cał­kiem przy­zwo­ita liczba – powie­dział inkub.
Sku­pi­łem się na wer­sie, w któ­rym znaj­do­wały się trzy reko­men­da­cje sztucz­nej inte­li­gen­cji, i zaśmia­łem się na głos.
Hob­go­blin
Czło­wiek
oraz
Sasqu­atch
– Ojej, to dziwne – skwi­to­wał Mor­de­cai. – Jesz­cze ni­gdy nie widzia­łem, żeby sztuczna inte­li­gen­cja pole­cała zawod­ni­kowi dotych­cza­sową rasę.
– Sys­tem lubi stópki Carla – odparła Pączuś.
Mor­de­cai zro­bił dziwną minę. Otwo­rzył usta, jakby chciał coś powie­dzieć, ale osta­tecz­nie zmie­nił zda­nie.
Klik­ną­łem na pierw­szą rasę, hob­go­blina.
W powie­trzu uka­zał się wiru­jący trój­wy­mia­rowy model tego stwo­rze­nia. Był to zasad­ni­czo duży, bar­dziej musku­larny goblin, tylko z ropie­ją­cymi wrzo­dami na twa­rzy. Na jego widok ogar­nęły mnie mdło­ści i po raz pierw­szy naprawdę do mnie dotarło, co się tu teraz działo.
Mogłem powie­dzieć jedno słowo i zmie­nił­bym się w tę istotę już na zawsze. Ja jebię.
– Fuj – sko­men­to­wała Pączuś. – Carl, zabra­niam ci to wybie­rać. Jeśli musisz się zmie­niać, wybierz to, co on ma teraz. – Mach­nęła łapką w stronę Mor­de­caia. – Inkuba. Albo odmieńca. Tak, odmieńca! Będziesz mógł prze­cho­dzić trans­for­ma­cje, by dopa­so­wać się do mojej obec­nej klasy. Czy to by nie było cudowne?
– Żad­nej z tych opcji nie ma na liście – ostu­dzi­łem jej zapał. Cała idea tego odmieńca i tak mi się nie podo­bała. Mor­de­cai powie­dział wcze­śniej, że kopia, podob­nie jak w przy­padku Pączu­sio­wej umie­jęt­no­ści Aktorka, nie była zawsze tak dobra jak ory­gi­nał. Zbyt wielka wszech­stron­ność miała swoją cenę.
Hob­go­blin
Ta limi­to­wana rasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy osią­gnęli poziom 5 umie­jęt­no­ści Obcho­dze­nie się z Mate­ria­łami Wybu­cho­wymi do momentu, w któ­rym stał się moż­liwy wybór rasy.
Hob­go­blin jest tym, co otrzy­mu­jemy, gdy trol­lowa dama zdoła upić goblina dość mocno, by skło­nić go do spę­dze­nia z nią na słod­kich igrasz­kach nocy. Wiel­kie, umię­śnione i inte­li­gentne, hob­go­bliny są świetne w budo­wa­niu puła­pek, ogar­nia­niu mate­ria­łów wybu­cho­wych oraz wszel­kiego rodzaju zamę­cie. Nie­stety są jed­no­cze­śnie tak brzyd­kie, że nawet gor­gony muszą zwró­cić obiad, gdy na nie spoj­rzą. Ta rasa jest naj­lep­sza dla klas opar­tych na Łotrzyku i Wojow­niku.
Auto­ma­tyczny bonus +3 do wszyst­kich umie­jęt­no­ści zwią­za­nych z pułap­kami i mate­ria­łami wybu­cho­wymi
+5% do pręd­ko­ści awansu wszyst­kich umie­jęt­no­ści zwią­za­nych z pułap­kami i mate­ria­łami wybu­cho­wymi
Otwiera dostęp do mate­ria­łów wybu­cho­wych wyż­szego rzędu oraz zdol­no­ści two­rze­nia puła­pek, pozwa­la­jąc, by jedna z rele­want­nych umie­jęt­no­ści awan­so­wała na poziom 20
Bez­płatny dostęp do wszyst­kich Warsz­ta­tów Hob­go­bli­niego Sapera
−5 do Cha­ry­zmy. Mak­sy­malna Cha­ry­zma wynie­sie 10
+1 do Zwin­no­ści
+2 do Inte­li­gen­cji
Dodaje umie­jęt­ność Rege­ne­ra­cji (obec­nie dostępna dzięki zbroi z trol­lo­wej skóry)
To była dobra rasa, wła­ści­wie ide­alna dla postaci, jaką sobie umy­śli­łem. Ale nie mia­łem zamiaru zmie­niać się w takiego stwora. Wyklu­czone. Bonusy były świetne, ale stra­cił­bym wszyst­kich obser­wu­ją­cych. Hob­go­bliny wyglą­dały obrzy­dli­wie, ale nie w ten brzydki-słodki spo­sób, co Mongo. Naprawdę nie­przy­jem­nie się na nie patrzyło.
Cie­ka­wiło mnie, co sys­tem miał do powie­dze­nia o ludziach.
Czło­wiek
Jesteś czło­wie­kiem. Zary­zy­kuję śmiałe stwier­dze­nie, że nie potrze­bu­jesz tu żad­nego opisu. Jeśli wybie­rzesz tę rasę, nic się nie zmieni. Poza tymi bonu­sami wyni­ka­ją­cymi z rasy:
+2 do wszyst­kich pod­sta­wo­wych para­me­trów
Zdol­ność adap­ta­cji: +2% do pręd­ko­ści awansu umie­jęt­no­ści na następny poziom
Wybra­nie tej rasy otwo­rzy dostęp do wielu eks­klu­zyw­nych klas ziem­skich.
Wzdry­gną­łem się lekko, kli­ka­jąc na ostat­nią z trzech opcji.
W powie­trzu zakrę­cił się wielki, wło­chaty huma­noid z ogrom­nymi sto­pami. Wyglą­dał pra­wie zupeł­nie jak stwór z reklam przy­sma­ków z suszo­nej woło­winy. Była to ste­reo­ty­powa, pokryta wło­sami wiel­ko­stopa istota z kłami i ogrom­nym czo­łem.
Sasqu­atch
Ta limi­to­wana rasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli poziom piąty w umie­jęt­no­ści Plask do momentu, w któ­rym stał się moż­liwy wybór rasy.
Wielka Stopa. Yeti (jeśli zde­cy­du­jesz się na klasę opartą na lodzie). Małpa-skunks z Flo­rydy. Lista prze­zwisk, jakimi okre­śla się te istoty, jest w zasa­dzie nie­skoń­czona, ale rezul­tat zawsze jest ten sam. Weź czło­wieka, skrzy­żuj go z gory­lem, wynik krzy­żówki powiększ o pół metra, pokryj wło­sami, a potem dodaj stopy w roz­mia­rze 58. Otrzy­many w wyniku tej pro­ce­dury gigant jest potworną mie­szanką gra­cza wal­czą­cego z bli­skiej odle­gło­ści oraz czołgu.
+1 do umie­jęt­no­ści Łup
+1 do umie­jęt­no­ści Plask
−3 do Inte­li­gen­cji
−1 do Cha­ry­zmy
+6 do Siły
+6 do Kon­dy­cji
+2 do Zwin­no­ści
Otwiera dostęp do wyż­szych pozio­mów umie­jęt­no­ści Plask.
Spoj­rza­łem z odrazą na wiru­jący trój­wy­mia­rowy model wiel­ko­sto­pego stwora. Wbi­łem wzrok w jego wiel­kie błysz­czące stopy. Nie mia­łem zamiaru do tego dopu­ścić. Ani mi się śniło zro­bić z sie­bie pośmie­wi­sko, zosta­jąc paro­dią ziem­skiego stwora z legend. Przy­po­mnia­łem sobie, co powie­dział tam­ten ork – że jestem dziwką sztucz­nej inte­li­gen­cji. Nie. Nie ma mowy.
– Twoja rada? – zapy­ta­łem Mor­de­caia.
– Szu­kaj dalej – powie­dział. – Na liście znaj­duje się kilka dodat­ko­wych opcji, które dadzą dostęp do eks­klu­zyw­nych ziem­skich klas. Wnio­sku­jąc z tego, co mogła wybrać Pączuś, wydaje się, że ziem­skie klasy należą w tym roku do naj­lep­szych.
Przez następne dwie godziny czy­ta­łem opisy wszyst­kich dostęp­nych dla mnie ras. Mia­łem duży wybór, od niskich i przy­sa­dzi­stych małych ludzi­ków z fio­le­tową skórą o nazwie nocne kra­sno­ludy, przez wyso­kich i szczu­płych, przy­po­mi­na­ją­cych gazele wojow­ni­ków – elfy lyrx, aż po mon­stru­alne skalne potwory z jądrami z płyn­nej skały zwane sil­ni­kami węglo­wymi. Znaj­do­wał się pośród nich nawet paso­żyt­ni­czy stwór wiel­ko­ści palca o nazwie łowca inte­lek­tów. Zacie­ka­wiło mnie, czy takie same istoty kie­ro­wały Kor­po­ra­cją Val­tay, ale bałem się zapy­tać. Mogły zawład­nąć cia­łem każ­dej istoty, którą zabiły, cho­ciaż ciała ich ofiar natych­miast zaczy­nały gnić. Mor­de­cai powie­dział, że to dla mnie cał­kiem porządna opcja, ale nie umia­łem sobie wyobra­zić przy­bra­nia takiej formy.
Więk­szość z dostęp­nych istot miała bar­dzo podobne zalety. Z reguły nowe para­me­try ozna­cza­łyby wzrost o jakieś dzie­sięć punk­tów, a jeśli nie, to dostał­bym dodat­kowe poziomy umie­jęt­no­ści albo jakieś nowe zdol­no­ści, jak nocne widze­nie, zdol­ność lata­nia na krót­kie dystanse czy zaklę­cia spe­cy­ficzne dla rasy. Eks­klu­zywne rasy, jak hob­go­blin i sasqu­atch, zwy­kle miały jakieś dodat­kowe zalety, które czy­niły je nieco lep­szymi.
Wśród wszyst­kich tych opcji zna­la­złem ukrytą jedną, która była inna niż wszyst­kie. Pier­wotny. Klik­ną­łem na nią, ale nie poja­wił się żaden trój­wy­mia­rowy model.
Pier­wotny
Przez kilka pierw­szych sezo­nów Świata Lochu wszy­scy zawod­nicy zaczy­nali jako Pier­wotni. To czy­ste, nie­za­pi­sane tablice. Będziesz wyglą­dał jak do tej pory. Otrzy­masz wszyst­kie umie­jęt­no­ści zwią­zane z twoją obecną rasą z jed­nym wyjąt­kiem:
−1 do wszyst­kich pod­sta­wo­wych para­me­trów
Dostęp do wyż­szych pozio­mów wszyst­kich umie­jęt­no­ści. Można je awan­so­wać do poziomu 20
Wybór tej rasy otwo­rzy dostęp do wielu eks­klu­zyw­nych Klas Ziem­skich.
Zasta­na­wia­łem się nad tym przez kilka dłuż­szych chwil, pró­bu­jąc dojść, czy to była lep­sza czy gor­sza opcja niż zwy­kły czło­wiek.
– Jak trudno jest wytre­no­wać umie­jęt­ność powy­żej poziomu pięt­na­stego? – zapy­ta­łem Mor­de­caia.
– Wytre­no­wa­nie umie­jęt­no­ści do poziomu dzie­sią­tego czy jede­na­stego jest łatwe, jak długo regu­lar­nie z nich korzy­stasz. Spójrz tylko na Magiczny Pocisk Pączuś. Jeste­śmy dopiero na trze­cim pozio­mie, a zaklę­cie osią­gnęło już poziom dzie­wiąty. Ale każdy kolejny poziom jest o wiele trud­niej­szy do osią­gnię­cia, chyba że naprawdę sku­pisz się na tre­ningu. Ist­nieje wiele spo­so­bów na pod­nie­sie­nie poziomu umie­jęt­no­ści. Są gil­die, bonusy zwią­zane z ekwi­pun­kiem, kosz­towne elik­siry i zaklę­cia, na któ­rych śred­nio można pole­gać. Jeśli znaj­dzie­cie sobie naprawdę szczo­drego spon­sora, może poda­ro­wać wam coś, co ulep­szy wasze umie­jęt­no­ści. Jed­nak osią­gnię­cie wyż­szych pozio­mów jest moż­liwe, jeśli będzie­cie ciężko pra­co­wać i dzia­łać stra­te­gicz­nie. W każ­dym sezo­nie kilku zawod­ni­ków wybiera tę rasę, ale to się zwy­kle mało opłaca. Tylko nie­wielu z nich jest w sta­nie dopro­wa­dzić jedną bądź dwie umie­jęt­no­ści poza poziom pięt­na­sty.
– Ale czy warto mieć takie umie­jęt­no­ści?
– Jak naj­bar­dziej – odparł Mor­de­cai. – Ogni­sta Kula pięt­na­stego poziomu to potężne zaklę­cie, które jest w sta­nie zruj­no­wać dzień nawet naj­po­tęż­niej­szym mobom. Na pozio­mie dwu­dzie­stym może zmie­nić górę w aktywny wul­kan. Jeśli zdo­łasz dopro­wa­dzić jedną ze swo­ich umie­jęt­no­ści pię­ściar­skich na poziom pięt­na­sty, będziesz nie­po­wstrzy­many. Ale naj­pierw musisz tam dotrzeć. Jeśli wybie­rzesz tę rasę zamiast czło­wieka, stra­cisz dzie­sięć punk­tów para­me­trów i kilka innych, dodat­ko­wych. To jak­byś zaczął o pięć pozio­mów niżej, a to poważne wyzwa­nie. Nie sta­nowi jed­nak prze­szkody nie do poko­na­nia. Ten wybór może bar­dzo się opła­cić, jeśli opra­cu­jesz dobry plan i sku­pisz się na kilku klu­czo­wych umie­jęt­no­ściach.
– Pozwól, że zapy­tam cię o coś jesz­cze – powie­dzia­łem. – W cza­sie swo­jego pro­gramu ten cały Maestro poda­ro­wał Mag­gie coś, co nazy­wało się Legen­dar­nym Elik­si­rem Umie­jęt­no­ści. Czy to łatwo dostępny przed­miot?
– Nie mogę… – zamilkł na chwilę, spo­glą­da­jąc na Pączuś. Zro­bił kwa­śną minę, jakby wła­śnie sobie przy­po­mniał, że wszystko się zmie­niło dzięki bonu­sowi mene­dżera. – Nie są czę­sto spo­ty­kane, a jeśli znaj­dziesz je w jakimś skle­pie, będą warte wiele milio­nów zło­tych monet. Jeśli ta cała Mag­gie ma choć odro­binę oleju w gło­wie, sprzeda elik­sir. Jed­nak w cza­sie seg­mentu z Wojną Frak­cji na dzie­wią­tym pozio­mie każdy klan może zabrać ze sobą skrzy­nię z zapa­sami. Skrzy­nia jest jed­nostką miary obję­to­ści. Każdy klan wypełni swoją skrzy­nię takimi wła­śnie elik­sirami i magicz­nymi pier­ście­niami, i innymi małymi, ale potęż­nymi przed­mio­tami. Potem będę musiał wam wyja­śnić, jak to działa.
– Więc w skrzy­niach będą te elik­siry?
– Dzie­wiąty poziom otwo­rzy się za pół godziny i jakiś kwa­drans póź­niej więk­szość elik­si­rów zosta­nie wyko­rzy­stana, ale nie wszyst­kie. Długo by trzeba wyja­śniać.
– Jak ty uwa­żasz? – zapy­ta­łem. – Co powi­nie­nem wybrać, czło­wieka czy pier­wot­nego?
– Powi­nie­neś wybrać hob­go­blina albo sil­nik węglowy, ale taka decy­zja przy­czy­ni­łaby się zna­cząco do utraty obser­wu­ją­cych. Nikt nie lubi hob­go­bli­nów. Gospo­da­rze pro­gra­mów nie zno­szą ich zapra­szać.
Spoj­rza­łem na Pączuś, która tym­cza­sem zasnęła. Zwi­nęła się w kłę­bek obok Mongo.
– Czym w ogóle jest ten pier­wotny? – zapy­ta­łem. – Tu nic nie jest o nim napi­sane. Czy to coś, co wymy­ślili na potrzeby Lochu?
– Tak i nie – odparł Mor­de­cai. – Pier­wotni to nasi przod­ko­wie, pierw­szy ze zna­nych gatun­ków, który pod­bił kosmos. Matki w całym wszech­świe­cie stra­szą nimi swoje dzieci. Nikt nie wie, jak wyglą­dali. W ogóle nic o nich nie wia­domo poza tym, że roz­prze­strze­nili się po całej galak­tyce, a potem pew­nego dnia po pro­stu znik­nęli. Miała miej­sce wielka wojna, która ogar­nęła naj­dal­sze krańce galak­tyki. Tu i ówdzie możemy obser­wo­wać pozo­sta­ło­ści ich bitew. Jeśli pier­wotni wal­czyli z jakimś obcym dla sie­bie gatun­kiem, to nie wiemy z jakim. Gdy ktoś natyka się na porzu­cone ruiny ich cywi­li­za­cji, rezy­du­jąca w nich sztuczna inte­li­gen­cja, jeśli nie postra­dała zmy­słów, zwy­kle przy­biera formę rasy, która ją odkryła. Dla­tego wyglą­dają tak samo jak osoba, która obie­rze ich sobie na rasę. Mówi się, że pew­nego dnia wrócą. Matki grożą dzie­ciom, że pier­wotni po nie przyjdą, jeśli będą nie­grzeczne. Nie­które sys­temy czczą ich jako bogów.
Otwo­rzy­łem menu, prze­wi­ną­łem je do samego dołu i wybra­łem jako rasę Pier­wot­nego.

* * *

Moja lista dostęp­nych klas zawie­rała sześć­set pięć­dzie­siąt pozy­cji.
– Miał­byś ich wię­cej bez tego tatu­ażu na szyi – sko­men­to­wał Mor­de­cai.
– Czemu? I jakie klasy zostały usu­nięte?
– Klub Despe­rado nie wpusz­cza, jak im tam… świę­tosz­ków? Pry­mu­sów? Nie wpusz­cza ich do środka. Więc klasy Kle­ry­ków i Pala­dy­nów – wyja­śnił Mor­de­cai. – Do tego kilka klas mni­chów, co jest nie­for­tunne, bo warto by było rzu­cić na nie okiem. Myślę jed­nak, że otrzy­mane przez cie­bie suge­stie są dobre.
Spoj­rza­łem na reko­men­da­cje sztucz­nej inte­li­gen­cji. Wszyst­kie trzy pocho­dziły z puli Klas Ziem­skich.
Tech­nik z Dru­żyny Saper­skiej
Bok­ser Zawo­dowy
oraz
Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia
– Hm… – mruk­ną­łem. Otwo­rzy­łem opisy wszyst­kich po kolei.
Tech­nik z Dru­żyny Saper­skiej
Ta eks­klu­zywna klasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli osią­gnię­cie Łubu-du!
Ci, któ­rzy z wła­snej nie­przy­mu­szo­nej woli decy­dują się na pracę z mate­ria­łami wybu­cho­wymi, należą do naj­bar­dziej poje­ba­nych typów, na jakich można się nadziać w Lochu. Świet­nie ci idzie wysa­dza­nie szpeju w powie­trze. I cho­ciaż umiesz spra­wić, żeby bomby nie wybu­chały ci w rękach, Tech­nicy z Dru­żyny Saper­skiej mają ten­den­cję do tego, by w alar­mu­ją­cym tem­pie tra­cić zarówno przy­ja­ciół, jak i koń­czyny. Na szczę­ście ta klasa daje ci moż­li­wo­ści, by pozbyć się połowy tego pro­blemu.
Wszyst­kie pułapki z mate­ria­łami wybu­cho­wymi będą widoczne, gdy się do nich zbli­żysz.
Każdy pan­cerz jest o 10% bar­dziej efek­tywny.
+5% do umie­jęt­no­ści Bom­bowy Chi­rurg
+2 do Zwin­no­ści
+2 do Kon­dy­cji
−2 do Inte­li­gen­cji (osta­tecz­nie tylko kre­tyn wybrałby sobie taką pro­fe­sję)
W bonu­sie: Rege­ne­ra­cja Koń­czyn
To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.
To wyglą­dało dobrze, a nawet bar­dzo dobrze, ale bra­ko­wało mi kilku klu­czo­wych dodat­ków, które były mi potrzebne. Następna klasa miała te same pro­blemy.
Bok­ser Zawo­dowy
Ta eks­klu­zywna klasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli poziom 5 umie­jęt­no­ści Pię­ściar­stwo.
To pod­klasa Mni­cha.
Spo­ceni, pół­na­dzy męż­czyźni okrą­ża­jący się na bok­ser­skim ringu, miaż­dżący sobie nawza­jem twa­rze przy akom­pa­nia­men­cie wrza­sków tłumu. Publicz­no­ści nie obcho­dzi, kto z kim wal­czy, jak długo jedna ze stron legnie zakrwa­wiona na macie, nim zegar wybije pół­noc. Bok­se­rzy Zawo­dowi nie wal­czą dla chwały albo honoru; po pro­stu muszą z cze­goś żyć. To nic oso­bi­stego, stary.
Bok­se­rzy Zawo­dowi otrzy­mują nastę­pu­jące bonusy:
+5 do Kon­dy­cji
+2 do Siły
−2 do Inte­li­gen­cji
−2 do Cha­ry­zmy
+3 do umie­jęt­no­ści Pię­ściar­stwo
+1 do umie­jęt­no­ści Walka bez Broni
+1 do umie­jęt­no­ści Żela­zna Pięść
+5 do umie­jęt­no­ści Nokaut
+ (1 × poziom Lochu) zło­tych monet za każ­dego moba zabi­tego cio­sem pię­ścią
Daje dostęp do bonusu zwią­za­nego z wyż­szym pozio­mem umie­jęt­no­ści Pię­ściar­stwo (już otrzy­many)
To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.
To +3 do Pię­ściar­stwa sta­no­wiło ogromny bonus, bio­rąc pod uwagę, że już zdo­ła­łem osią­gnąć dzie­siąty poziom tej umie­jęt­no­ści dzięki Elik­si­rowi z Che­atem. Gdy­bym sądził, że zdo­łam pię­ściami prze­drzeć się przez Loch, wybrał­bym tę klasę bez waha­nia. Jed­nak już teraz wie­dzia­łem, że na to nie było naj­mniej­szych szans. Potrze­bo­wa­łem cze­goś bar­dziej prak­tycz­nego.
Wes­tchną­łem i otwo­rzy­łem opis trze­ciej reko­men­do­wa­nej klasy.
Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia
Ta rzadka i eks­klu­zywna klasa dostępna jest wyłącz­nie dla zawod­ni­ków, któ­rzy zdo­byli poziom 5 umie­jęt­no­ści Obcho­dze­nie się z Mate­ria­łami Wybu­cho­wymi oraz co naj­mniej 500 miliar­dów odsłon, zanim zeszli na trzeci poziom Lochu.
Kiedy oli­gar­cho­wie pra­gną stwo­rzyć oddolny ruch poli­tyczny albo nawet lepiej – powstrzy­mać praw­dziwy oddolny ruch poli­tyczny, muszą wpro­wa­dzić do gry zawod­ni­ków wagi cięż­kiej: opła­ca­nych demon­stran­tów i pro­wo­ka­to­rów poli­tycznych. Ta klasa, hybryda Mni­cha i Łotrzyka, to praw­dziwy kłę­bek ener­gii, cią­gle two­rzący pułapki, bomby i posty w mediach spo­łecz­no­ścio­wych. Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia z równą chę­cią wrzuci kok­tajl Moło­towa przez okno, co wystąpi przed kamerą z żar­li­wym ape­lem o zaprze­sta­nie prze­mocy. Eks­pert w walce wręcz i całej bate­rii nie­uczci­wych tak­tyk, Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia słabo sobie radzi tylko z bar­dziej tra­dy­cyj­nymi tech­ni­kami walki.
+1 do umie­jęt­no­ści Bom­bowy Chi­rurg
+1 do umie­jęt­no­ści Inży­nier Puła­pek
+1 do umie­jęt­no­ści Walka bez Broni
−25% do obra­żeń zada­nych bro­nią z ostrzem
+25% koszt w punk­tach magii do zaklęć zada­ją­cych obra­że­nia
+5% do tempa roz­wi­ja­nia umie­jęt­no­ści zwią­za­nych z pro­duk­cją puła­pek i bomb
+2 do umie­jęt­no­ści Ukryty w Cie­niu
+ zaklę­cie Lęk
+1 do Inte­li­gen­cji
+5 do Cha­ry­zmy
+5 do umie­jęt­no­ści Znajdź Pułapkę
+5 do umie­jęt­no­ści Odwrotny Sku­tek
+5 do umie­jęt­no­ści Plan Ucieczki
Wstęp do Klubu Despe­rado (już uzy­skany)
Wstęp do Agen­cji Zatrud­nie­nia Nie­grzecz­nych Chłop­ców
To Klasa Ziem­ska. Po wybo­rze Klasy Ziem­skiej dosta­niesz w pre­zen­cie Srebrną Ziem­ską Skrzynkę na zachętę.
Anar­chi­ści do Wyna­ję­cia muszą wybrać pod­klasę przy zej­ściu na szó­sty poziom.
– Cho­lera! To chyba zwy­cięzca – powie­dzia­łem. – Ma całą masę bonu­sów. Cho­ciaż „Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia” to prak­tycz­nie oksy­mo­ron. Pew­nie o to w tym cho­dzi.
– Tak, wszyst­kie klasy z mini­malną liczbą odsłon są zwy­kle bar­dzo dobre. Robią to spe­cjal­nie, żeby pomóc naj­po­pu­lar­niej­szym zawod­ni­kom. Ta klasa wygląda na stwo­rzoną dla cie­bie. Przyj­rzę się jej bli­żej, a ty zer­k­nij na pozo­stałe. Jestem pewien, że kryją się w niej jakieś pułapki.
Zaczą­łem się prze­dzie­rać przez zatrzę­sie­nie pozo­sta­łych klas. Mogłem ukryć wszyst­kie te, które nie posia­dały żad­nych dodat­ko­wych wyma­gań, bo zwy­kle nie były zbyt dobre.
Nie dotar­łem daleko, gdy cały świat zady­go­tał. Zasko­czony spoj­rza­łem w górę. Drugi poziom się zawa­lił.
Poja­wiło się nowe odli­cza­nie. Na ukoń­cze­nie trze­ciego poziomu dosta­li­śmy tylko osiem dni.
Dro­dzy zawod­nicy, witaj­cie na pozio­mie trze­cim! Zostało was już tylko jakieś sie­dem­set tysięcy. Na ukoń­cze­nie tego poziomu dosta­li­ście osiem peł­nych dni. Póź­niej usły­szy­cie dłuż­sze obwiesz­cze­nie, ale zda­jemy sobie sprawę, że więk­szość z was zajęta jest teraz nara­dami ze swo­imi prze­wod­ni­kami po grze. Cze­kamy z nie­cier­pli­wo­ścią, by prze­ko­nać się, jakie wybie­rze­cie rasy i klasy. W tym sezo­nie wpro­wa­dzi­li­śmy tro­chę nowych i eks­cy­tu­ją­cych opcji! Powo­dze­nia wszyst­kim!
– Osiem dni – powie­dział Mor­de­cai, spo­glą­da­jąc w sufit. Pokrę­cił głową. – Jak tak dalej pój­dzie, szó­sty poziom będzie otwarty nie dłu­żej niż przez jede­na­ście do dwu­na­stu dni. Frak­cje będą wście­kłe. Zwy­kle jest otwarty przez trzy­dzie­ści.
Wró­ci­łem do roboty. Zna­la­złem wiele klas, które pozor­nie wyda­wały się bar­dzo korzystne, w tym wiele podob­nych do Tech­nika z Dru­żyny Saper­skiej, jak Wspar­cie Sił Porząd­ko­wych albo Dowódca Tre­bu­sza. Kilka klas poza tymi ziem­skimi też wyda­wało się inte­re­su­ją­cych, jak Łotrzyk Pułap­ko­mistrz albo Trik­ster.
Pączuś i Mongo chra­pali jed­no­gło­śnie, a Mor­de­cai i ja oma­wia­li­śmy zalety i wady poszcze­gól­nych klas.
– Muszę cię ostrzec – powie­dział Mor­de­cai. – Pączuś nie musiała się tym mar­twić, ale nie­które z tych klas mają ści­słe minima doty­czące para­me­trów. Mini­malna Cha­ry­zma dla Anar­chi­sty do Wyna­ję­cia wynosi dwa­dzie­ścia pięć. Dosta­niesz do dys­po­zy­cji trzy­dzie­ści sześć punk­tów, ale sie­dem­na­ście będziesz od razu musiał wyko­rzy­stać na Cha­ry­zmę, nawet z tymi dodat­ko­wymi pię­cioma punk­tami. A potem następne sześć, by pod­nieść twoją pod­sta­wową Zwin­ność do dzie­się­ciu, cho­ciaż to i tak bym ci pole­cił.
– Kur­czę, to nie­zbyt faj­nie.
– Ale nie­które umie­jęt­no­ści, które gwa­ran­tuje ci ta klasa, są rzadko spo­ty­kane. Na przy­kład Odwrotny Sku­tek – wyli­czył Mor­de­cai. – Pozwala ci pod­nieść pułapkę i ją roz­mon­to­wać. Będziesz mógł do wła­snych celów wyko­rzy­stać mate­riały, z któ­rych była zbu­do­wana. Same mecha­ni­zmy zapal­ni­ków są dość cenne. Mógł­byś się utrzy­my­wać z samego far­mie­nia puła­pek.
Przej­rze­li­śmy kilka pozo­sta­łych umie­jęt­no­ści. Bom­bowy Chi­rurg, który poja­wił się w kilku inte­re­su­ją­cych mnie kla­sach, pozwo­liłby mi zasad­ni­czo na wzię­cie laski dyna­mitu i pokro­je­nie jej na kawałki, dzięki czemu two­rzył­bym mniej­sze i słab­sze bomby. Albo mógł­bym roz­mon­to­wać bombę dymną i wyko­rzy­stać jej poje­dyn­cze czę­ści do stwo­rze­nia puła­pek. Ukryty w Cie­niu nie wyma­gał żad­nych wyja­śnień, cho­ciaż nie umia­łem sobie wyobra­zić, by ta umie­jęt­ność oka­zała się szcze­gól­nie uży­teczna, jak długo pozo­sta­wa­łem w dru­ży­nie z Pączuś i Mon­giem.
Cał­kiem sporo klas dawało umie­jęt­ność Tro­pi­ciel, łącz­nie z klasą Trik­stera. Ale po chwili dowie­dzia­łem się, że Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia posia­dał coś pra­wie rów­nie dobrego.
– Co to za umie­jęt­ność „Plan Ucieczki”?
Mor­de­cai ski­nął głową i przyj­rzał się jej.
– Cie­kawe. Wygląda na starą umie­jęt­ność, ale jesz­cze ni­gdy wcze­śniej jej nie widzia­łem. Czło­wiek uczy się całe życie. Pozwala ci szyb­ciej zoba­czyć ukryte drzwi, ale przede wszyst­kim posiada ukryty bonus. – Mor­de­cai chrząk­nął. – Możesz podzię­ko­wać swo­jej kotce. Tu jest napi­sane, że umie­jęt­ność daje dostęp do Locho­wego Loka­li­za­tora, ale nie wyja­śnia, co to jest ani jak ten dostęp uzy­skać. Na szczę­ście ja wiem, jak go zna­leźć i wyko­rzy­stać. Wcze­śniej nie mógł­bym ci o tym powie­dzieć.
– Co to takiego?
– Przy każ­dym więk­szym skrzy­żo­wa­niu Lochu ukryty jest dro­go­wskaz, z któ­rego korzy­stają inte­li­gentne wędrowne stwory. Daje bar­dzo ogólny opis tego, co znaj­duje się przy dro­dze pro­wa­dzą­cej w każdą ze stron. Wiesz, jak w zoo, gdzie wiszą tabliczki z napi­sami „małpy w tę stronę, lwy w tamtą”? To ta sama kon­cep­cja. Loka­li­za­tor wskaże ci wyj­ścia, bos­sów miast i tak dalej. Nie jest tak dobry jak umie­jęt­ność Tro­pi­ciel, która otwiera mapę na dużym tere­nie, ale to może się w pew­nych sytu­acjach oka­zać nawet bar­dziej uży­teczne.
– No dobra, a czym jest Agen­cja Zatrud­nie­nia Nie­grzecz­nych Chłop­ców?
Wzru­szył ramio­nami.
– Nie mam poję­cia. Brzmi jak jakaś gil­dia, która będzie dawać misje.
– A ta pod­klasa? Tu jest napi­sane, że będę ją musiał wybrać na szó­stym pozio­mie.
– Nie możemy jesz­cze zoba­czyć, jakie są dostępne. Rzadko się zda­rza, że trzeba sobie jakąś wybrać, ale widzia­łem to już kilka razy. Będziesz pew­nie musiał wyspe­cja­li­zo­wać się w jed­nej z trzech pod­sta­wo­wych umie­jęt­no­ści: bomby, pułapki albo walka wręcz.
– No dobra – powie­dzia­łem po chwili. – Więc co o tym myślisz?
– Gdy­byś był w dru­ży­nie, któ­rej człon­ko­wie posia­dają wiele uży­tecz­nych umie­jęt­no­ści, pole­cił­bym ci Zawo­do­wego Bok­sera – odparł Mor­de­cai. – Gdy­byś był w więk­szej dru­ży­nie, zasu­ge­ro­wał­bym tego sapera. Wszyst­kie trzy opcje są dobre. Anar­chi­sta do Wyna­ję­cia wygląda poten­cjal­nie naj­le­piej, ale podob­nie jak twoja rasa, wymaga dużo pracy. Będziesz musiał cią­gle far­mić moż­li­wie naj­więk­sze ilo­ści doświad­cze­nia. A ze skró­co­nym cza­sem trwa­nia poszcze­gól­nych pozio­mów sta­nie się to o wiele trud­niej­sze.
Wyszcze­rzy­łem zęby w uśmie­chu.
– A więc całe szczę­ście, że ktoś w naszej dru­ży­nie wie, co robi – oświad­czy­łem.
Mor­de­cai zmru­żył oczy, a ja prze­su­ną­łem w dół menu i wybra­łem Anar­chi­stę do Wyna­ję­cia.

* * *

Potem musia­łem zde­cy­do­wać, co zro­bić z para­me­trami. Pączuś skoń­czyła z nastę­pu­ją­cymi:
Siła: 20
Inte­li­gen­cja: 23 + 5 (Tiara) + 1 (Charms) = 29
Kon­dy­cja: 4 + 2 (Szczotka) = 6
Zwin­ność: 12 + 2 (Nazad­nik) + 2 (Bran­so­letka) + 5 (cza­sowy bonus z poziomu) = 21
Cha­ry­zma: 70
Jej Siła zmniej­szyła się o trzy, ale Zwin­ność wzro­sła o cztery, Kon­dy­cja o dwa, a Cha­ry­zma o dodat­kowy punkt dzięki wybo­rowi kociej rasy. Jej Kon­dy­cja na­dal pozo­sta­wała na nie­po­ko­jąco niskim pozio­mie. Jed­nym z naszych prio­ry­te­tów musiało być teraz zna­le­zie­nie przed­mio­tów, które ją pod­wyż­szą.
Wybie­ra­jąc jako rasę kota, zyskała netto tylko cztery punkty, ale otrzy­mała za to całą masę nowych umie­jęt­no­ści. Nocne Widze­nie, Atak Tnący, Koci Refleks i dodat­kowy bonus o nazwie Dzie­więć Żyć.
Dzie­więć Żyć przy­po­mi­nało nieco umie­jęt­ność Kara­luch, ale nie było aż tak dobre. Zmniej­szało o połowę obra­że­nia otrzy­mane w cza­sie pierw­szych dzie­wię­ciu fizycz­nych ata­ków w ciągu dnia. To było pomocne, zwłasz­cza bio­rąc pod uwagę niską Kon­dy­cję kotki, jed­nak jeśli mie­li­by­śmy sta­wić czoła naprawdę potęż­nym stwo­rom, połowa ataku na­dal prze­cię­łaby ją na pół.
Pączuś w końcu się obu­dziła.
– Co mnie omi­nęło? Czy uro­sły ci elfie uszy? – Otak­so­wała mnie z góry na dół. – Na­dal jesteś czło­wie­kiem. To nudne.
– Nie jestem czło­wie­kiem. Jestem pier­wot­nym.
– Czy to coś jak jaski­nio­wiec? – Demon­stra­cyj­nie mnie obwą­chała. – Pach­niesz jak jaski­nio­wiec.
– Gdy­byś nie zasnęła, dowie­dzia­ła­byś się, co to zna­czy.
Wyko­nała koci odpo­wied­nik wzru­sze­nia ramio­nami i prze­cią­gnęła się. Mongo ziew­nął gło­śno, także się prze­cią­ga­jąc. Wydał z sie­bie mru­czący odgłos, przy­po­mi­na­jący do złu­dze­nia mru­cze­nie kota.
Musia­łem pozo­stać tan­kiem naszej dru­żyny. Przy awan­sie na nowy poziom otrzy­my­wa­łem po trzy punkty para­me­trów, więc mia­łem ich teraz trzy­dzie­ści sześć, cho­ciaż ponad połowa z nich została przy­dzie­lona auto­ma­tycz­nie dzięki mini­mom zwią­za­nym z klasą. Gdy już wszystko usta­li­łem, moje para­me­try wyglą­dały nastę­pu­jąco:
Siła: 10 + 3 (Pier­ścio­nek na palec u nogi) = 13 + 3 (Z akty­wo­waną ręka­wicą)
Inte­li­gen­cja: 5
Kon­dy­cja: 10 + 4 (Koszula) + 1 (Pier­ścio­nek) + 2 (Pier­ścio­nek) + 2 (Bok­serki) = 19
Zwin­ność: 10 + 1 (Ręka­wica) = 11
Cha­ry­zma: 25
Doda­łem sobie dość do Inte­li­gen­cji, by prze­czy­tać księgę Wid­mo­wej Zbroi, ale jesz­cze tego nie uczy­ni­łem. Na­dal nie umia­łem zde­cy­do­wać, czy wola­łem sam nauczyć się zaklę­cia, oddać je Pączuś czy może sprze­dać wolu­min. Chcia­łem naj­pierw zoba­czyć, ile był warty. Moje nowe zaklę­cie Lęk kosz­to­wało trzy punkty many.
Nie byłem jesz­cze zado­wo­lony z mojej postaci. Pączuś na­dal była ode mnie o wiele sil­niej­sza. Po raz setny w ciągu ostat­nich minut zada­łem sobie pyta­nie, czy nie byłem idiotą, wybie­ra­jąc dla sie­bie tę ścieżkę. Zosta­łem zmu­szony do zuży­cia mnó­stwa punk­tów na Cha­ry­zmę, choć ten para­metr był zasad­ni­czo bez­u­ży­teczny, zwłasz­cza że Pączuś miała go już na pozio­mie nie­mal boskim. Będę musiał jak naj­szyb­ciej awan­so­wać na następny poziom. W głębi serca od początku liczy­łem na wyż­szą Siłę i Kon­dy­cję. Od teraz będę w nie inwe­sto­wał wszyst­kie moje punkty, póki ich bazowe poziomy nie osią­gną przy­naj­mniej dwu­dziestki.
Pączuś wylą­do­wała z zesta­wem umie­jęt­no­ści, które pozwa­lały jej na impro­wi­za­cję. Moja ścieżka wyma­gała bar­dzo sta­ran­nego pla­no­wa­nia i regu­lar­nego tre­ningu. Ale jeśli uda mi się osią­gnąć dobry poziom – i prze­trwać – mogłem stać się kimś bar­dzo potęż­nym. Czy byłem idiotą? Wie­dzia­łem, że wielu widzów na pewno tak pomy­śli.
– Jest coś, co sprawi, że to zadziała – powie­dział Mor­de­cai. Brzmiał, jakby czy­tał mi w myślach.
– Tre­ning? – zapy­ta­łem.
– Nie – odparł. – Pie­nią­dze. Całe mnó­stwo pie­nię­dzy. Chodźmy na zewnątrz. – Zaczął ponow­nie zapi­nać koszulę. – Gdzie ja poło­ży­łem ten cho­lerny kra­wat? O, tu jest.
– Zacze­kaj. Możesz opu­ścić ten pokój?
– Oczy­wi­ście, że mogę. Jestem teraz waszym mene­dże­rem. Poza tym muszę was przed­sta­wić. To część moich obo­wiąz­ków. – Wypro­sto­wał kra­wat i prze­je­chał dło­nią po prze­dzie mary­narki.
– Tech­nicz­nie jesteś moim mene­dże­rem – mruk­nęła Pączuś. Mongo zaskrze­czał.
To była dość istotna uwaga, ale ani Mor­de­cai, ani ja nie chcie­li­śmy na razie poru­szać tego tematu. Zigno­ro­wał słowa kotki.
– Nie wolno mi bez­po­śred­nio poma­gać wam w walce, ale mogę od czasu do czasu wyjść na zewnątrz. Zwłasz­cza na pozio­mach miej­skich. Chodźmy. Przed­sta­wię was, a potem muszę wam coś poka­zać. Naj­pierw Carl, a potem Pączuś i Mongo.
Sta­nę­li­śmy rzę­dem obok drzwi. Mor­de­cai otwo­rzył je zama­szy­stym ruchem.
Weszli­śmy do jego pokoju z dłu­giego zło­tego kory­ta­rza z wyso­kimi ścia­nami. Jed­nak teraz roz­cią­gała się przed nami tęt­niąca życiem wio­ska z dzie­siąt­kami róż­nego rodzaju stwo­rów. Zatrute powie­trze gęst­niało od smrodu siarki i dymu. Całą oko­licę wypeł­niały skle­piki o śre­dnio­wiecz­nym wyglą­dzie. Pod­łoże wyda­wało się zro­bione z drew­nia­nych listew, pomię­dzy któ­rymi gdzie­nie­gdzie wid­niały spore szpary. Z dziur w pod­łożu uno­siły się leni­wie kłęby dymu. W górze, na sufi­cie uda­ją­cym niebo, wze­szło palące słońce, wypeł­nia­jąc prze­strzeń Lochu świa­tłem o szkar­łat­nym odcie­niu.
Mor­de­cai rozej­rzał się po wio­sce. Żaden z miesz­kań­ców nie zwró­cił na niego uwagi. Poma­chał mi, żebym wyszedł na zewnątrz, więc to uczy­ni­łem. Moje kroki na deskach ode­zwały się echem. Pano­wała tu znacz­nie wyż­sza tem­pe­ra­tura niż na poprzed­nim pozio­mie.
– Pra­gnę zapre­zen­to­wać zawod­nika Carla, Pry­mi­tyw­nego Anar­chi­stę do Wyna­ję­cia na pozio­mie trzy­na­stym. Witaj na pozio­mie trze­cim, Carl.

 
Wesprzyj nas