W świecie, w którym sztuczna inteligencja potrafi podrobić głos, twarz i wiarygodną historię, oszustwa przybierają zupełnie nową skalę. „FAIK. Sztuczna inteligencja w służbie fałszywej rzeczywistości” to praktyczny przewodnik po deepfake’ach, dezinformacji i cyfrowych manipulacjach, który pokazuje, jak działają współcześni oszuści – i jak skutecznie się przed nimi bronić.


Przestępcy szybko zrozumieli, jak wspaniałym narzędziem jest sztuczna inteligencja. Potrafi klonować głos konkretnej osoby, tworzyć fałszywe nagrania wideo i generować przekonujące teksty. Do naszej codzienności wkroczyły oszustwa nowej generacji i wszechobecna dezinformacja. Jak sobie poradzić w świecie ze sztuczną inteligencją i z nieznanymi wcześniej zagrożeniami?

Dzięki tej książce dowiesz się, jak bezpiecznie korzystać z potencjału AI i równocześnie chronić się przed nadużyciami. Na kolejnych stronach odkryjesz niezmienne prawdy o funkcjonowaniu ludzkiej psychiki i sposoby, w jakie oszuści nią manipulują, korzystając ze sztucznej inteligencji. Uzbroisz się w wiedzę i strategie, które pozwolą Ci prosperować w tej nowej rzeczywistości pełnej nowych niebezpieczeństw.

W książce znajdziesz przystępnie przedstawione naukowe wyjaśnienia skuteczności cyfrowych oszustw, a także fascynujące studia przypadków. Poznasz skuteczne strategie ochrony siebie i swoich bliskich przed coraz bardziej wyrafinowanymi metodami przestępców i wykształcisz w sobie świadomość osoby odpornej na manipulację i fałsz.

OPINIE
✓ Oto pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak sztuczna inteligencja wpływa na nasze życie.
– FC (Freakyclown), etyczny haker, autor książki „Jak rabuję banki (i inne podobne miejsca)”

✓ Wzmocnij się i zadbaj o własne bezpieczeństwo!
– Lisa Plaggemier, National Cybersecurity Alliance

✓ Jeśli chcesz zrozumieć nowe zagrożenia, musisz przeczytać tę książkę.
– Ted Harrington, lider w świecie etycznego hackingu i cyberbezpieczeństwa

Perry Carpenter
FAIK. Sztuczna inteligencja w służbie fałszywej rzeczywistości
Jak przetrwać w epoce cyfrowych oszustw
Przekład: Zbigniew Waśko
Wydawnictwo Helion
Premiera: 3 marca 2026
 
 


Rozdział 1.
Odwieczna walka o umysł — dlaczego powinno Cię to obchodzić?


Szepty w szumie
To był wyczerpujący dzień. Leżysz na kanapie, próbując się odprężyć, bezmyślnie przeglądając Facebooka i lajkując filmiki z kotami oraz zdjęcia z wakacji. Nagle jeden post przykuwa twoją uwagę. To twoja najlepsza przyjaciółka, Sara. Płacze, jest zrozpaczona.
— Nie mogę w to uwierzyć — wykrztusza z trudem Sara. Ma zaczerwienioną twarz i ochrypły głos. — Moja mama… odeszła. Zmarła w nocy. To było tak nagłe, wszyscy jesteśmy w szoku. Czujesz, jak żołądek podchodzi ci do gardła. Mama Sary? Nie żyje? To niemożliwe.
Sara bierze urywany oddech, po czym patrzy prosto w kamerę i mówi:
— Założyliśmy zbiórkę na GoFundMe, żeby zdobyć pieniądze na pogrzeb. Wszystko dzieje się tak szybko, a koszty są… Każda pomoc będzie dla nas bezcenna. Naprawdę mamy teraz ciężko.
Sięgasz po telefon, żeby zadzwonić. Ale po chwili namysłu rezygnujesz, bo zdajesz sobie sprawę, że Sara pewnie ma teraz mnóstwo spraw na głowie. Nie chcesz dokładać jej stresu i zamieszania, więc postanawiasz wysłać krótką wiadomość: „Boże, nie mogę w to uwierzyć. Tak mi przykro”. Godzinę później twój telefon wibruje. To Sara. Przygotowujesz się psychicznie i odbierasz.
— Hej, widziałam twój filmik. Tak mi przykro z powodu twojej mamy.
— Co? Z moją mamą wszystko w porządku, właśnie jadłam z nią kolację. Dzwonię, bo chciałam się dowiedzieć, o co ci chodziło w tej wiadomości. Z jakiego powodu jest ci przykro? O jakim filmiku mówisz?
Zamierasz ze zdziwienia.
— O filmiku… na Facebooku. Płakałaś, mówiłaś, że twoja mama zmarła i prosiłaś o datki.
Cisza. A po chwili:
— To nie ma sensu. Wyślij mi ten filmik. Natychmiast.
Drżącymi palcami wysyłasz jej link.
— To nie jestem ja — mówi Sarah po dłuższej chwili, głosem drżącym ze strachu, zdezorientowania i gniewu jednocześnie. — Nie rozumiem… Ktoś sfałszował to nagranie. To moja twarz, mój głos. I mój pokój w tle. Ale to nie jestem ja. Nie nagrałam tego.
Świadomość konsekwencji osiada ci ciężko w żołądku. Jeśli można tak realistycznie sfałszować wideo… Jeśli tak łatwo oszukało ciebie, najlepszą przyjaciółkę Sary…. To co jeszcze można podrobić? Jakie inne kłamstwa można rozpowszechniać jednym kliknięciem?
— O Boże, Sara. Ludzie będą wpłacać pieniądze. Uwierzą, że to prawda.
Sarah przeklina pod nosem:
— Muszę to zgłosić, żeby usunęli tę zbiórkę. Nie mogę uwierzyć, że ktoś mógł to zrobić. Co by było, gdyby to zobaczyła moja babcia albo młody kuzynek?
Oniemiała, możesz odpowiedzieć tylko milczeniem. Milczeniem, któremu towarzyszy ponura świadomość, że to nowa rzeczywistość. Rzeczywistość, w której zaufanie może z przerażającą łatwością być wykorzystane jako broń. To świat, na który nie jesteś gotowa, ale to jedyny świat, jaki masz. I gdy razem z Sarą szukacie sposobu, by zgłosić fałszywe wideo i stronę zbiórki, wiesz, że od tej pory nie możesz niczego brać za pewnik. Nawet łez swojej najlepszej przyjaciółki.

Miło Cię poznać, mam nadzieję, że odgadłeś moje imię
Jeśli istnieje coś fundamentalnego dla ludzkiej natury, to jest to oszustwo. Wystarczy się nad tym chwilę zastanowić: motywy związane z kłamstwem i oszustwem przenikają wszystko — od baśni, w których wielki zły wilk przebiera się za kruchą babcię, po ulubione filmy szpiegowskie, w których agenci przywdziewają stroje ekipy sprzątającej, by uniknąć wykrycia. Te historie o oszustwie zapadają nam w pamięć, ponieważ odzwierciedlają nasze doświadczenia. Być człowiekiem to oszukiwać i być oszukiwanym. Jednak z każdą epoką i każdym postępem oszustwo ewoluuje. Jest to szczególnie widoczne w naszej obecnej erze cyfrowej. I ten proces przyspiesza. Ostatnie postępy w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI), a zwłaszcza generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI), dały każdemu możliwość tworzenia wiarygodnych oszustw na wielką skalę i w formach praktycznie nie do odróżnienia od rzeczywistości.
Bez wątpienia technologia osiągnęła punkt, w którym naszym największym zmartwieniem nie są już fałszywe wiadomości. Fałszywe może być wszystko. Tworzenie fałszywych rzeczywistości zostało zdemokratyzowane. Władza dla ludu… władza przekonującego oszukiwania, rzecz jasna.
Dzisiejsze kłamstwa są „turbodoładowane” przez technologię. I przez to trudno je wykryć. Deepfaki mogą sprawić, że światowi przywódcy wydają się mówić rzeczy, których nigdy nie powiedzieli, pokazywać celebrytów w kompromitujących sytuacjach, które nigdy nie miały miejsca, i skłonić nas do kwestionowania samej natury tego, co jest rzeczywiste. Grafika generowana komputerowo (CGI) może wyczarować wydarzenia z niczego, wraz z fałszywymi materiałami informacyjnymi, które wyglądają aż nazbyt prawdziwie. Armie botów mogą zalać nasze media społecznościowe sztucznie wykreowanym oburzeniem. Rezultat? Możemy zostać przekonani, że marginalne idee nagle stały się głównym nurtem.
Witajcie w odważnym nowym świecie deepfake’ów: świecie, w którym wpływowe postacie stają się nieświadomymi marionetkami, a ich cyfrowe wizerunki zostają przejęte, by szerzyć sfabrykowane prawdy. Sama natura rzeczywistości staje się przedmiotem manipulacji, a odróżnienie prawdy od przekonującej iluzji staje się coraz trudniejsze. W tej nowej cyfrowej dystopii, gdzie piksele mogą kłamać równie łatwo jak słowa, jak nauczyć się oddzielać fakty od fikcji? Czy zmierzamy w stronę świata, w którym nawet pojęcia prawda i fakty są zagrożone?
Aby mieć szansę w starciu z zalewem tego nowego fałszu, musimy najpierw zrozumieć ponadczasowe zasady stojące za skutecznością oszustw. W tym celu udajmy się w podróż przez barwną przeszłość dawnych oszustów. Śledząc ewolucję oszustwa od starożytnych mitów po współczesne memy, odkryjemy trwałe ludzkie dziwactwa i kognitywne skłonności, które dzisiejsi technooszuści tak umiejętnie wykorzystują.

Oszustwa i przekręty w kontekście historycznym
Przez tysiąclecia, od starożytnych wodzów prezentujących fałszywe relikwie po współczesnych prezesów fałszujących księgi rachunkowe, oszuści doskonalili swoje metody. Technologia może się zmieniać, ale podstawowe taktyki pozostają te same: wykorzystaj zaufanie, wykorzystaj chciwość i użyj strachu jako broni. Nazwiska i twarze zmieniają się wraz z upływem wieków, ale istota gry jest stara jak ludzka natura.

Starożytne początki: od konia trojańskiego do sprzedawców cudownych eliksirów
Karty historii są pełne opowieści o oszustwach i oszustach. Weźmy słynnego konia trojańskiego, prawdopodobnie najbardziej legendarny przykład podstępu. Pomyślcie tylko: ten przykład jest tak ikoniczny, że ludzie używają terminów podstęp i koń trojański niemal zamiennie. Jednym ogromnym aktem pozornej życzliwości Grecy oszukali swoich wrogów i sprawili, że ci z radością sprowadzili na siebie zgubę. To dobitne przypomnienie, że czasami najniebezpieczniejsze kłamstwa to te, w które tak desperacko chcemy wierzyć.
Albo weźmy wyrocznię delficką, najbardziej znane w starożytnym świecie źródło przepowiedni. Dzięki swoim słynnym z niejasności oświadczeniom, które można było interpretować na wiele sposobów, wyrocznia stworzyła dochodowy interes. Mówiła ludziom dokładnie to, co chcieli usłyszeć. Wykreowała schemat, który współcześni jasnowidze, astrolodzy, specjaliści od marketingu i komentatorzy telewizyjni bezwstydnie kopiują do dziś1.
Przenieśmy się o kilka tysięcy lat do przodu, do czasów sprzedawców cudownych eliksirów — tych krasomówczych handlarzy mikstur i leków na wszystko: od fałszywych suplementów na odchudzanie po oszukańcze toniki na porost włosów. Ci oszuści zbijali fortuny, żerując na odwiecznym ludzkim pragnieniu szybkiego i łatwego rozwiązywania problemów. Nie miało znaczenia, że ich mikstury często były niczym więcej niż aromatyzowaną wodą lub alkoholem. Prawdziwym magicznym składnikiem zawsze była sztuka perswazji.

Ewolucja oszustw: dostosowywanie się do nowych technologii
Wraz z rozwojem narzędzi ewoluowały także taktyki oszustów. Z pojawieniem się prasy drukarskiej nastąpił rozkwit podrabianych dokumentów, od fałszywych pieniędzy po sfałszowane akty własności. Telegraf zapoczątkował erę oszustw na odległość, w których manipulanci podszywali się pod dalekich krewnych w rzekomej potrzebie, aby wyłudzić od ofiar pieniądze. A wraz z nastaniem ery cyfrowej wrota oszustwa naprawdę się otworzyły. Ale to pojawienie się mediów masowych wyniosło sztukę mistyfikacji na zupełnie nowy poziom. Panika wywołana słuchowiskiem radiowym Orsona Wellesa Wojna światów z 1938 roku — gdy miliony ludzi uwierzyły, że Marsjanie naprawdę atakują New Jersey — zapoczątkowała nową erę, w której kłamstwa mogły być wzmacniane i rozpowszechniane jak nigdy dotąd2. Jak się okazało, ta „masowa panika” była również kłamstwem, wymyślonym przez przebiegłą gazetę, chcącą zdyskredytować rozwijające się medium radiowe3. Co ciekawe, w obu przypadkach mamy do czynienia z oszustwem. W obu widzimy, jak łatwo można na masową skalę manipulować rozumieniem rzeczywistości.

Era cyfrowa — nowy wiek oszustwa
Z wielką technologią przychodzą wielkie możliwości. Czy to prasa drukarska, fale radiowe czy niemal świetlna prędkość internetu* — oszustwo rozprzestrzenia się z prędkością, na jaką pozwala technologia. Żyjemy w czasach, gdy armie botów i farmy trolli są gotowe w każdej chwili zasypać media społecznościowe dezinformacją. Deepfaki i inne syntetyczne media† mogą fabrykować dowody audiowizualne z niczego. W tej nowej rzeczywistości, gdzie każdy głos może zostać sklonowany, a każda twarz podmieniona, stare powiedzenie „zobaczyć znaczy uwierzyć” przestaje mieć zastosowanie.

* Tak… No cóż. Mój domowy internet jeszcze o tym nie wie.
† Syntetyczne media to takie fantazyjne określenie treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Mamy z tym do czynienia, gdy algorytmy komputerowe tworzą, modyfikują lub mieszają informacje oraz ich nośniki takie jak wideo, obrazy i nagrania audio. Klasycznym tego przykładem są deepfaki — treści zmanipulowane przez AI, często by oszukać ludzi lub zmienić pierwotny sens informacji.

Rozwój internetu: rozszerzanie zasięgu oszustów
Internet zrewolucjonizował sposób działania oszustów. Nie są już ograniczeni do bezpośrednich kontaktów czy zaułkowych transakcji — teraz jednym kliknięciem mogą dotrzeć do milionów potencjalnych ofiar na całym świecie. Anonimowość cyfrowego świata ułatwia oszustwa i utrudnia ich wykrycie. A niemal natychmiastowa prędkość globalnej komunikacji oznacza, że cyfrowi oszuści mogą sięgać dalej i szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Oto przykład, jak rozwój internetu może wspomóc ewolucję oszustwa. Zapewne słyszałeś o słynnym spamowym „szwindlu nigeryjskim”. To klasyczne oszustwo znane jako wyłudzenie zaliczki. Zaczyna się od e-maila, w którym ktoś podający się za nigeryjskiego arystokratę lub wysokiego urzędnika kontaktuje się z ofiarą, aby złożyć jej niesamowitą propozycję. Opowiada historię o dużej sumie pieniędzy, do której nie ma dostępu, i obiecuje znaczny udział w zamian za pomoc. Wystarczy wpłacić zaliczkę na pokrycie różnych fikcyjnych kosztów. Gdy ofiara zapłaci, gra się kończy. Oszust znika z pieniędzmi, a ofiara zostaje z niczym.
Ale jak mówi przysłowie, „co stare, to nowe”. Korzenie szwindlu nigeryjskiego sięgają znacznie dalej w przeszłość, niż mogłoby się wydawać. Można powiedzieć, że Nigeryjczyk to tak naprawdę Hiszpan w przebraniu. To ewolucja znacznie starszego przekrętu znanego jako oszustwo „na hiszpańskiego więźnia”4. W oryginalnej wersji, która pojawiła się pod koniec XIX wieku, oszust wysyłał listy, w których podawał się za bogatego więźnia potrzebującego pomocy w dostępie do swojej fortuny i obiecywał udział w bogactwie w zamian za pomoc. Oczywiście „pomoc” polegała na wpłaceniu pieniędzy. Pieniędzy na pokrycie różnych opłat, łapówek czy wydatków, aby móc odzyskać fortunę. Uwaga… żadnej fortuny nie było. Po drugiej stronie był tylko oszust, który właśnie wzbogacił się o pieniądze ofiary. W erze cyfrowej to samo oszustwo rozprzestrzenia się przez e-maile, docierając do znacznie szerszego grona odbiorców.
To tylko jeden przykład. Oszustwa rozwijają się w tempie postępu technologicznego. Wraz z rozwojem technologii ewoluowały też przekręty. Popularną strategią stał się phishing polegający na wysyłaniu e-maili starannie spreparowanych, tak by przypominały wiadomości od legalnych firm, i nakłaniających odbiorców do ujawnienia poufnych informacji. Pojawiły się fałszywe strony internetowe, gotowe wykraść dane kart kredytowych pod pretekstem niesamowitych okazji. Internet stworzył — i nadal tworzy — żyzny grunt dla tych, którzy chcą doskonalić swoje techniki oszukiwania i zarzucać coraz szerszą sieć.

Nadejście mediów społecznościowych — idealnej platformy dla dezinformacji
Media społecznościowe, początkowo chwalone jako narzędzie do budowania relacji i społeczności, przekształciły się w wylęgarnię dezinformacji. Wśród miliardów aktywnych użytkowników na platformach takich jak Facebook, X (dawniej Twitter) i Instagram fałszywe informacje mogą stać się wiralem w ciągu kilku godzin5. Co więcej, rozprzestrzeniają się „dalej, szybciej, głębiej i szerzej niż prawda”6. Im bardziej szokująca i emocjonalna jest treść, tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie szeroko udostępniona7.
To zjawisko napędziło wzrost fake newsów — historii celowo stworzonych, aby wprowadzać w błąd i manipulować. Źli ludzie rozumieją ogromną moc mediów społecznościowych w kształtowaniu opinii publicznej i wykorzystują je do niecnych celów. Od wpływania na wybory po sianie niezgody społecznej; wpływ kampanii dezinformacyjnych może być daleko idący i niszczycielski. Ale nie chodzi tylko o treść. Algorytmy mediów społecznościowych, zaprogramowane tak, aby utrzymać uwagę użytkowników, często tworzą bańki informacyjne8 — przestrzenie, w których użytkownicy otrzymują głównie informacje zgodne z ich przekonaniami i zainteresowaniami. Jak można sobie wyobrazić, ma to efekt wzmacniania uprzedzeń i zacierania granicy między faktem a fikcją. Ten błędny cykl przyczynia się do zwiększonej polaryzacji i podważa podstawy konstruktywnego dialogu.

Punkt zwrotny sztucznej inteligencji — automatyzacja i udoskonalenie oszustwa
Jakby krajobraz nie był już wystarczająco złożony, rozwój sztucznej inteligencji dodaje kolejną warstwę do problemu. Dziedziny takie jak uczenie maszynowe, przetwarzanie języka naturalnego i generatywna AI ułatwiają automatyzację i zwiększanie skali oszustw na bezprecedensową skalę. Deepfaki, na przykład, to przekazy generowane przez sztuczną inteligencję, które mogą przedstawiać kogokolwiek mówiącego lub robiącego cokolwiek, niezależnie od tego, czy taka sytuacja faktycznie miała miejsce. Potencjał nadużyć jest ogromny, od sabotażu politycznego po osobiste porachunki.


Definicja deepfake’u

Termin deepfake nie zawsze jest właściwie rozumiany. Ogólnie, jest to połączenie dwóch różnych terminów: głęboki (ang. deep) i fałszywy (ang. fake). Deep odnosi się tu do stosowania procesu uczenia głębokiego (ang. deep learning). Nie musimy się zagłębiać zbytnio w ten proces. Wystarczy wiedzieć, że słowo deep określa tu, jak dobrze sieć neuronowa jest w stanie odtworzyć bardzo realistyczny przekaz na podstawie danych treningowych. A fake oznacza, no cóż… wiadomo… fałszywy. Po prostu fałszywy.
Deepfake to niezwykle realistyczny i zwodniczy materiał wygenerowany przy użyciu technik głębokiego uczenia. Choć termin ten może odnosić się do dowolnych
syntetycznych mediów stworzonych przez sztuczną inteligencję, większość ludzi używa go do określenia złośliwego wykorzystania takich materiałów. Co więcej, niektórzy stosują to pojęcie w odniesieniu do wszelkich wprowadzających w błąd treści stworzonych przy pomocy technologii, niezależnie od tego, czy w proces ten zaangażowano sztuczną inteligencję.


Zjawisko to nie ogranicza się tylko do nagrań wideo. Sztuczna inteligencja może również z zatrważającą wydajnością generować fałszywe teksty, tworząc przekonujące artykuły, posty w mediach społecznościowych, a nawet całe strony internetowe pełne dezinformacji — a wszystko to w tempie i skali niemożliwych do osiągnięcia przez człowieka. Szczególnie niepokojący jest fakt, że spersonalizowany chatbot AI, dysponujący nawet niewielką ilością informacji o Twoich zainteresowaniach i przekonaniach, często skuteczniej zmienia Twoje zdanie niż żywa osoba9. Innymi słowy, im więcej model AI wie o Tobie, tym lepiej może dostosować swoje kłamstwa, aby wykorzystać Twoje unikalne uprzedzenia i słabości.
W miarę rozwoju sztucznej inteligencji te zwodnicze techniki będą stawać się coraz bardziej wyrafinowane i trudniejsze do wykrycia. Stoimy przed poważnym wyzwaniem w walce z cyfrowym oszustwem we wszystkich jego wciąż ewoluujących formach. Połączenie internetu, mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji stworzyło podatny grunt dla rozkwitu oszustw. To trudna rzeczywistość, z którą musimy się zmierzyć. Konsekwencje tej nowej ery wykraczają daleko poza sferę cyfrową, wpływając na jednostki, firmy i całe społeczeństwa.

Rozwój deepfake’ów — od celebryckich twarzy do sabotażu politycznego
W kwietniu 2017 roku artysta Cameron-James Wilson wywołał na Instagramie poruszenie serią zdjęć oszałamiającej modelki Shudu Gram10,11. Shudu, chwalona za swoją wyjątkową urodę, szybko zdobyła ogromną rzeszę fanów. Był jednak haczyk: Shudu nie była prawdziwa. Była hiperrealistyczną trójwymiarową cyfrową kreacją wymyśloną przez Wilsona. W ciągu ostatnich kilku lat obrazy i filmy generowane przez sztuczną inteligencję stały się jeszcze bardziej wyrafinowane i doprowadziły do wielu przypadków, w których opinia publiczna dała się zwieść ich realizmowi. Oto kilka przykładów:
– Papież w puchowej kurtce. Wygenerowany przez AI obraz papieża Franciszka ubranego w modną białą kurtkę puchową12 stał się viralem w mediach społecznościowych. Wiele osób, włącznie z celebrytami takimi jak Chrissy Teigen, uwierzyło, że zdjęcie jest prawdziwe13.
– Aresztowanie Donalda Trumpa. Wygenerowane przez AI obrazy przedstawiające byłego prezydenta Donalda Trumpa podczas aresztowania wywołały poruszenie w mediach społecznościowych. Mimo szerokiego rozpowszechnienia, nie były jednak prawdziwe i stanowiły część narracji stworzonej przy użyciu Midjourney, generatora obrazów AI14.
– Dzieła generowane przez AI wygrywają konkursy. Dzieło zatytułowane Théâtre D’opéra Spatial, stworzone przez Jasona Allena przy użyciu programu Midjourney, zdobyło pierwsze miejsce w konkursie Colorado State Fair. Wywołało to debatę na temat roli AI w sztuce i natury kreatywności15.
– Fałszywe zdjęcia historyczne. AI została wykorzystana do tworzenia fałszywych zdjęć historycznych, które wyglądają autentycznie16, na przykład obraz przedstawiający Elona Muska jako bezdomnego z lat 20. poprzedniego wieku17. Te obrazy mogą być szczególnie mylące, ponieważ płynnie wtapiają się w autentyczne zapisy historyczne. Wyobraźmy sobie, co może wyniknąć z przekonującego przepisania historii w połączeniu z sugestywnymi zdjęciami.
– Deepfake’owe nagrania celebrytów. Za pomocą technologii deepfake’owej stworzono filmy z udziałem celebrytów takich jak Taylor Swift i Tom Hanks, a następnie wykorzystano te filmy w oszustwach bez pytania bohaterów o zgodę18. Filmy były na tyle przekonujące, że wprowadziły w błąd fanów i były szeroko rozpowszechniane w mediach społecznościowych.
– Fałszywe oskarżenie. W styczniu 2024 roku w mediach społecznościowych pojawiło się szokujące 42-sekundowe nagranie głosowe. Klip, rzekomo nagrany potajemnie, przedstawiał dyrektora liceum w Maryland wygłaszającego rasistowskie komentarze. W wyniku oburzenia publicznego dyrektor został zawieszony w obowiązkach. Później okazało się jednak, że nagranie było deepfakiem stworzonym przez niezadowolonego pracownika po sporze dotyczącym umowy19.
– Oszustwo z udziałem dyrektora finansowego. W Hongkongu pracownik działu finansowego został oszukany i wypłacił 25 milionów dolarów po uczestnictwie w wideokonferencji z deepfake’owymi reprezentacjami pracowników firmy, w tym dyrektora finansowego. W rzeczywistości pracownik finansowy był jedyną prawdziwą osobą na rozmowie. Deepfaki były na tyle przekonujące, że przezwyciężyły początkowe podejrzenia pracownika20.

To wszystko świadczy o rosnących trudnościach w odróżnianiu prawdziwych treści od tych generowanych przez sztuczną inteligencję oraz o potencjale wykorzystania tej technologii do celowego wprowadzania w błąd. Przez wieki polegaliśmy na aksjomacie „zobaczyć znaczy uwierzyć”. Jednak w erze mediów syntetycznych jest on nieaktualny. Treści generowane przez AI potrafią fabrykować realia nieodróżnialne od prawdziwych.
Konsekwencje są ogromne. Jeśli każde zdjęcie, film czy nagranie dźwiękowe może być fałszywe, skąd mamy wiedzieć, którym można zaufać? Jak poruszać się w rzeczywistości, w której nasze zmysły mogą być oszukiwane na każdym kroku?

Dalekosiężne konsekwencje istnienia mediów syntetycznych
Technologia tworzenia niezwykle realistycznych fałszywych treści rozwija się w zawrotnym tempie. Narzędzia do tworzenia podstawowych deepfake’ów istnieją od lat, w różnym stopniu zaawansowania i wiarygodności. Jednak w momencie, gdy piszę te słowa w 2024 roku, osiągnęliśmy punkt, w którym syntetyczne media są praktycznie — a często całkowicie — nie do odróżnienia od rzeczywistości21.
Potencjalne zastosowania są alarmujące. Wyobraźmy sobie ucznia szkoły średniej wykorzystującego technologię deepfake do tworzenia kompromitujących nagrań swojego nauczyciela. Albo niezadowolonego pracownika używającego klonowania głosu opartego na sztucznej inteligencji do generowania fałszywych nagrań, na których jego szef wypowiada dyskryminujące uwagi. Możliwości nękania, zastraszania i niszczenia reputacji są nieograniczone.
Na poziomie społecznym implikacje są jeszcze bardziej oszałamiające. Sfabrykowane nagrania polityków przyjmujących łapówki, fałszywe klipy audio prezesów firm ujawniających poufne informacje, zmyślone artykuły cytujące lekarzy zalecających niebezpieczne cudowne leki — wszystko to może mieć dalekosiężne konsekwencje. Gdy wszystko staje się nasycone syntetycznymi mediami, naszego postrzeganie rzeczywistości zaczyna się rozpadać.

Dlaczego syntetyczne media omijają nasze zabezpieczenia?
Oto sekret, który wcale nie jest tajny: jesteś łatwowierny. Ja też taki jestem. Wszyscy tacy jesteśmy. To nie obelga, to po prostu ludzka natura. Nasze mózgi są zaprogramowane, by ufać temu, co widzą nasze oczy i słyszą nasze uszy. Z natury jesteśmy podatni na oszustwa. A im bardziej realistyczne stają się syntetyczne media, tym bardziej nasz wrodzony „wewnętrzny sceptyk” staje się bezradny.
Pomyśl o swoich ostatnich miesiącach w internecie. Założę się, że pamiętasz przynajmniej jeden przypadek, gdy natknąłeś się na post, film lub inną formę treści, która przykuła Twoją uwagę. Może to było nagranie polityka lub celebryty mówiącego coś szokującego lub nietypowego. I może później dowiedziałeś się, że to nie było prawdziwe. Ale bardzo prawdopodobne, że Twoją pierwszą myślą nie było: „To musi być fałsz”. Zamiast tego prawdopodobnie pomyślałeś: „Wow, nie mogę uwierzyć, że to powiedzieli!”.
Wszyscy mamy naturalną skłonność do ufania temu, co wydaje się autentycznym dźwiękiem i obrazem. To ten sam powód, dla którego zeznania naocznych świadków są tak przekonujące w sądzie, mimo że mnóstwo badań pokazuje, jak zawodna jest ludzka pamięć22. Po prostu jest w nas coś, co każe nam wierzyć ludzkim zmysłom.
Złoczyńcy tworzący wprowadzające w błąd syntetyczne media rozumieją to i wykorzystują. Ale też idą o krok dalej, wykorzystując inną kluczową ludzką słabość: emocje. Jak już wspomnieliśmy w części o platformach społecznościowych, badania wielokrotnie pokazywały, że treści wywołujące intensywną reakcję emocjonalną — czy to gniew, strach, obrzydzenie czy radość — są znacznie łatwiej zapamiętywane i chętniej przekazywane. Dlatego twórcy oszukańczych syntetycznych mediów projektują je tak, by naciskać nasze emocjonalne guziki, co praktycznie gwarantuje, że te zniekształcone informacje staną się wiralami. Wykorzystując zarówno nasze wrodzone zaufanie do treści audiowizualnych, jak i naszą skłonność do reagowania emocjonalnie zamiast racjonalnie, mogą ominąć nasze psychologiczne mechanizmy obronne i zmanipulować nas, byśmy uwierzyli w fałszywe informacje i je rozpowszechniali.
To podstępny cios. A w miarę postępu technologii te zmanipulowane media będą coraz bardziej naturalne i przekonujące. Bez dalszego treningu naszego wewnętrznego sceptyka po prostu nie będziemy w stanie odróżnić prawdziwego wideo od dobrze wykonanego deepfake’u.
Co możemy więc zrobić? Jak mamy bronić nasze umysły przed kłamstwami, które wyglądają, brzmią i wydają się prawdziwe?
Kluczem jest rozwijanie naszych kognitywnych mechanizmów obronnych.

Podstawy bezpieczeństwa poznawczego — ochrona umysłu w erze cyfrowej
Bezpieczeństwo poznawcze polega na ochronie naszej zdolności do trzeźwego myślenia, logicznego rozumowania i podejmowania dobrych decyzji w obliczu coraz bardziej wyrafinowanych prób wpływania na nas. Tak jak cyberbezpieczeństwo chroni nasze systemy cyfrowe, tak bezpieczeństwo poznawcze ma na celu ochronę naszych procesów myślowych.
Nasze zdolności poznawcze — umiejętność zdobywania wiedzy, postrzegania rzeczywistości i wydawania sądów — są fundamentalne dla tego, kim jesteśmy i jak radzimy sobie w życiu. W erze cyfrowej złoczyńcy mają bezprecedensowe możliwości wykorzystywania ludzkich słabości poznawczych przez szybkie rozprzestrzenianie błędnych informacji w mediach społecznościowych i za pośrednictwem innych platform internetowych. Deepfaki, teorie spiskowe i podburzająca retoryka mogą się rozprzestrzeniać w sieci jak pożar, przyciągając naszą uwagę i manipulując emocjami. Długotrwała ekspozycja na tego typu treści może osłabiać naszą zdolność do odróżniania faktów od fikcji, kształtowania wyważonych opinii i podejmowania rozsądnych decyzji — pogarszając nasze indywidualne samopoczucie i zbiorową zdolność do funkcjonowania jako społeczeństwo.
Tu właśnie wkracza bezpieczeństwo poznawcze. Czerpiąc z nauk behawioralnych, neurobiologii i informatyki, badacze z tej rozwijającej się dziedziny pracują nad zrozumieniem, w jaki sposób nasze umysły przetwarzają informacje i jak można nami manipulować. Następnie wykorzystują tę wiedzę do opracowywania strategii i technik wzmacniania naszych poznawczych mechanizmów obronnych.
Obejmuje to między innymi:
– badanie wpływu różnych rodzajów mediów na procesy poznawcze oraz opracowywanie modeli mentalnych i technik krytycznej oceny informacji,
– tworzenie programów edukacyjnych rozwijających odporność poznawczą, umiejętność korzystania z mediów i krytyczne myślenie od najmłodszych lat,
– projektowanie opartych na sztucznej inteligencji narzędzi do wykrywania i zwalczania zmanipulowanych treści, kampanii informacyjnych z udziałem botów i innych form ataków poznawczych przeprowadzanych w tempie i skali internetu,
– integrowanie zbiorów danych i wiedzy z różnych dyscyplin w celu lepszego zrozumienia i przeciwdziałania ewoluującym zagrożeniom dla bezpieczeństwa poznawczego.
Odporność poznawcza wymaga od nas wykształcenia nawyków krytycznego myślenia i świadomego korzystania z mediów. Oznacza to naukę rozpoznawania charakterystycznych oznak dezinformacji, takich jak manipulacja emocjonalna, fałszywy kontekst i niesprawdzone twierdzenia. Wymaga to poświęcenia chwili na weryfikację podejrzanych lub emocjonalnie nacechowanych treści przed zareagowaniem na nie lub udostępnieniem ich dalej. Oznacza to również sięganie po różnorodne, wiarygodne źródła i gotowość do zmiany poglądów w świetle rzetelnych dowodów.
W istocie bezpieczeństwo poznawcze polega na rozwijaniu praktyk higieny umysłowej w erze deepfake’ów. Podobnie jak uczymy się myć ręce, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się zarazków, potrzebujemy zestawu nawyków, praktyk i narzędzi do bezpiecznego poruszania się w środowisku cyfrowym i do takiej konsumpcji informacji, która pozwoli zapobiegać rozprzestrzenianiu się fałszu i manipulacji.
To nie tylko kwestia osobistego dobrostanu, ale także bezpieczeństwa narodowego i globalnego. Technologia obecnie umożliwia złoczyńcom wykorzystywanie informacji jako broni siejącej niezgodę, zamieszanie i wątpliwości na masową skalę. Dlatego nasza najlepsza obrona będzie polegać na celowym budowaniu odporności poznawczej.
Rzecz w tym, że Twój umysł jest Twoim najcenniejszym zasobem. To soczewka, przez którą postrzegasz rzeczywistość, silnik Twojego procesu decyzyjnego, istota Twojej autonomii. Jego ochrona nie jest tylko aktem troski o siebie, ale aktem samozachowawczym w czasach, gdy sama prawda jest zagrożona. W związku z tym bezpieczeństwo poznawcze to nie tylko miły dodatek, ale niezbędny zestaw umiejętności do poruszania się w świecie cyfrowym z zachowaniem autonomii i integralności. Rozumiejąc słabości naszego poznania i świadomie kształtując nawyki krytycznej konsumpcji i jasnego rozumowania, możemy wzmocnić nasze umysły przeciwko tym, którzy chcą nas oszukać i zmanipulować.
Ostatecznie celem bezpieczeństwa poznawczego jest wzmocnienie jednostek i społeczeństwa jako całości, abyśmy mogli bronić się przed złośliwymi wpływami, podejmować świadome decyzje i wchodzić w interakcje z innymi ludźmi i światem, opierając się na sprawdzalnych faktach. Jest to kluczowa forma dbania o siebie i odpowiedzialności społecznej w XXI wieku. A wszystko zaczyna się od świadomości.

Podsumowanie
Oszustwa rozprzestrzeniają się z prędkością, a jaką pozwala rozwój technologii. Dlatego ważniejsze niż kiedykolwiek jest zrozumienie zmieniającego się krajobrazu manipulacji cyfrowych i rozwijanie umiejętności poznawczych, które pozwalają się w nim poruszać. Oto trzy kluczowe wnioski:
– Media syntetyczne, takie jak deepfaki i treści generowane przez sztuczną inteligencję, stają się coraz bardziej wyrafinowane i trudniejsze do wykrycia. Od fałszywych filmów z celebrytami po sfabrykowane posty polityczne, technologia ta może tworzyć rzeczywistość praktycznie nie do odróżnienia od prawdy. W miarę jak te narzędzia stają się coraz bardziej dostępne i zaawansowane, musimy być przygotowani na przyszłość, w której to, co widzimy, nie zawsze będzie prawdą.
— Nasze mózgi są zaprogramowane, by ufać temu, co widzimy i słyszymy, a to czyni nas podatnymi na oszustwa. Złoczyńcy doskonale o tym wiedzą. W pełni to wykorzystują i bombardują nas treściami zaprojektowanymi tak, by wywoływać silne emocje i rozprzestrzeniać się błyskawicznie. Aby zachować trzeźwy osąd, musimy aktywnie doskonalić nasze „detektory bzdur” oraz rozwijać krytyczne myślenie, świadomość emocjonalną i umiejętność korzystania z mediów.
– Bezpieczeństwo poznawcze, czyli ochrona naszych umysłów przed szkodliwymi wpływami i manipulacją, to kluczowa umiejętność w cyfrowym świecie. Przez zrozumienie słabych punktów naszego systemu poznawczego i świadome budowanie odporności psychicznej możemy uzbroić się przeciwko oszustwom i podejmować bardziej świadome decyzje.
Jak więc żyć w świecie pełnym deepfake’ów, dezinformacji i oszustw generowanych przez AI? Należy zacząć od uświadomienia sobie problemu. Musimy zdać sobie sprawę z jego skali i złożoności. Możemy zacząć podejmować kroki, by chronić nasz najcenniejszy zasób: zdolność do jasnego i niezależnego myślenia, nawet gdy jesteśmy zalewani sfabrykowanymi „prawdami” i ukrytymi interesami. Walka o rzeczywistość zaczyna się w umyśle i jest to bitwa, na której przegranie nie możemy sobie pozwolić.
Właśnie dlatego powstała ta książka. Ten pierwszy rozdział to zaledwie muśnięcie tematu. W kolejnych rozdziałach zagłębimy się w działanie generatywnej sztucznej inteligencji, omówimy narzędzia i techniki używane do tworzenia mediów syntetycznych oraz przeanalizujemy szersze implikacje stosowania tych technologii w kreowaniu wyrafinowanych oszustw. Postaramy się też objaśnić sposób myślenia atakujących, niektóre z podstępnych metod omijania zabezpieczeń większości systemów AI oraz jak to wszystko wpływa na zaufanie w zakresie osobistym i społecznym.

 
Wesprzyj nas