„Tybetańska Księga Umarłych dla początkujących” to praktyczne wprowadzenie do duchowego tekstu, który zamienia lęk przed końcem w odwagę i spokój. Lhanang Rinpocze i Mordy Levine wyjaśniają nauki o karmie, nietrwałości i stanie pośrednim, oferując proste wskazówki dla tych, którzy mierzą się z własną śmiertelnością.


Nieprzemijająca mądrość, która pomaga odnaleźć odwagę i spokój wobec kresu życia.

„Tybetańska Księga Umarłych dla początkujących” to wyjątkowe wprowadzenie do jednego z najważniejszych tekstów duchowych świata.

W tradycji, w której śmierć nie jest końcem, lecz kolejnym przejściem, Lhanang Rinpocze i Mordy Levine odsłaniają nauki o karmie, nietrwałości i stanie pośrednim, pokazując, że „jak żyjemy, tak umieramy”.

Z ciepłem i głęboką empatią autorzy przekazują praktyki, które uczą mądrości, współczucia i pogody ducha – zarówno dla tych, którzy sami mierzą się z własną śmiertelnością, jak i dla osób towarzyszących bliskim w ich ostatniej drodze. To książka, która inspiruje do pełniejszego życia i pomaga spojrzeć na śmierć z większym spokojem.

Ta książka to nowoczesne i przystępne wprowadzenie do jednego z najważniejszych tekstów buddyzmu tybetańskiego. Choć oryginał sprzed wieków może wydawać się skomplikowany i pełen hermetycznych symboli, Lama Lhanang Rinpoche oraz Mordy Levine przekładają te starożytne nauki na język zrozumiały dla współczesnego, zachodniego czytelnika.

Lama Lhanang Rinpoche, Mordy Levine
Tybetańska Księga Umarłych dla początkujących
Przekład: Robert Sudół
Wydawnictwo Czarna Owca
Premiera: 25 marca 2026
 
 


Prze­szłość to histo­ria. Przy­szłość to tajem­nica. Chwila obecna to dar.
LAMA LHA­NANG RIN­PO­CZE

Dedy­ka­cja

Oby wszyst­kie istoty osią­gnęły szczę­ście i przy­czynę szczę­ścia.
Oby wszyst­kie istoty były wolne od cier­pie­nia i przy­czyny cier­pie­nia.
Oby wszyst­kie istoty rado­wały się pomyśl­no­ścią innych.
Oby wszyst­kie istoty żyły w pokoju, wolne od chci­wo­ści i nie­na­wi­ści.

CZTERY NIE­ZMIE­RZO­NO­ŚCI

Wpro­wa­dze­nie

Nikt z nas nie wie, kiedy nadej­dzie jego koniec. Nie­za­leż­nie od tego, czy umie­ramy w samot­no­ści, czy w oto­cze­niu bli­skich, nagle lub po prze­wle­kłej cho­ro­bie, po dłu­gim lub krót­szym życiu, wydaje się, że naj­czę­ściej nie jeste­śmy przy­go­to­wani na nadej­ście śmierci.
Kiedy pisa­li­śmy tę książkę, na całym świe­cie sza­lała pan­de­mia COVID-19. Miliony ludzi stra­ciły życie – ponad milion w samych Sta­nach Zjed­no­czo­nych, gdzie miesz­kamy. Wiele osób umie­rało samot­nie w szpi­ta­lach, bez rodziny i przy­ja­ciół.
Pan­de­mia COVID-19 sta­nowi przej­mu­jące przy­po­mnie­nie, że nie ma zna­cze­nia, jakie jest nasze wyzna­nie, sta­tus eko­no­miczny czy poglądy. Osta­tecz­nie wszy­scy jeste­śmy tacy sami. Nikt nie chce cier­pieć. Wszy­scy się naro­dzi­li­śmy. I wszy­scy umrzemy.
W więk­szo­ści współ­cze­snych kul­tur zachod­nich jeśli w ogóle roz­ma­wia się o śmierci, to przy­ci­szo­nym gło­sem. Uni­kamy istot­nych dys­ku­sji o kre­sie życia lub o tym, co dzieje się po śmierci. W ten spo­sób chcemy chro­nić sie­bie i naszych bli­skich. Boimy się śmierci, a mówie­nie o niej powo­duje dys­kom­fort.
Zachod­nia medy­cyna i tech­nika służą popra­wie naszego zdro­wia i mogą ura­to­wać nam życie w kry­tycz­nych momen­tach. Nie­stety cza­sem są wyko­rzy­sty­wane do odsu­wa­nia śmierci, a odbywa się to kosz­tem nie­po­trzeb­nego emo­cjo­nal­nego cier­pie­nia pacjenta i jego rodziny.
W więk­szo­ści współ­cze­snych kul­tur Wschodu senio­rzy żyją w spo­łecz­no­ści i w rodzin­nym domu. Gdy nad­cho­dzi sta­rość, są ota­czani sza­cun­kiem i wspie­rani jako część wspól­noty. Żyją w domu i umie­rają w domu, na łonie rodziny i spo­łecz­no­ści.
Dzi­siej­sza kul­tura zachod­nia ma skłon­ność do ukry­wa­nia senio­rów w domach opieki lub ośrod­kach – gdzie możemy ich cza­sem odwie­dzać. U kresu życia oto­czeni są pro­fe­sjo­nalną opieką. Na ostat­nim okrą­że­niu bli­scy czę­sto odczu­wają strach, stres, silne emo­cje. Nie mają poję­cia, jak dosto­so­wać się do oko­licz­no­ści lub wes­przeć uko­chaną osobę.
Nie­za­leż­nie od tego, jak i gdzie prze­ży­wamy nasze ostat­nie lata i czy widzimy nad­cho­dzącą śmierć, dotknie ona nas wszyst­kich. Jed­nak nie musimy się bać.

Jak umieramy
Pro­ces umie­ra­nia jest inny w przy­padku każ­dego z nas. Nie ma ogól­nie obo­wią­zu­ją­cego wzoru, jak ktoś „powi­nien” umrzeć ani co w ogóle ozna­cza „dobra śmierć”. Każda śmierć jest wyjąt­kowa, a to, co wydaje się odpo­wied­nie dla jed­nej osoby lub rodziny, może nie być odpo­wied­nie dla innej. To, jak umie­ramy i jak radzą sobie z tym ludzie wokół nas, jest czymś naprawdę wyjąt­ko­wym. Poniż­sze histo­rie ilu­strują to, w jak różny spo­sób doświad­czamy naszej śmierci lub śmierci bli­skich.

INTENSYWNA OPIEKA
Mama tra­fiła na oddział inten­syw­nej tera­pii trzy tygo­dnie temu w środku nocy. Kto mógł to prze­wi­dzieć lub się na to przy­go­to­wać? Jest osła­biona, ale świa­doma oto­cze­nia, nie może jed­nak mówić.
Z każ­dym dniem coraz bar­dziej opada z sił. Z naszych roz­mów z nią na prze­strzeni lat wiemy, że jej pra­gnie­niem było spę­dze­nie ostat­nich dni w domu. Teraz mama znaj­duje się w oto­cze­niu pika­ją­cych maszyn, rurek i per­so­nelu medycz­nego. Jest pod­łą­czona do urzą­dzeń, bez któ­rych z pew­no­ścią już by nie żyła. Wszy­scy wiemy, że jej dni są poli­czone. Chcemy mieć pew­ność, że umrze w spo­koju, wolna od bólu fizycz­nego i emo­cjo­nal­nego. Jak możemy jej to zapew­nić?

W DOMU
Pomimo złych pro­gnoz mój mąż żył dłu­gie lata – dzięki lekom, medy­ta­cji i deli­kat­nym ćwi­cze­niom. Śmierć, nie­gdyś odle­gła, w końcu zakra­dła się do nas, była coraz bli­żej. Wyha­mo­wa­li­śmy tempo życia, aby mieć pew­ność, że mąż odej­dzie w ciszy i spo­koju oto­czony bli­skimi oraz muzyką i sztuką, które tak bar­dzo umi­ło­wał. Pew­nego dnia, po tym, jak skoń­czy­li­śmy czy­tać jego ulu­bioną poezję, zamknął oczy. Wie­dzie­li­śmy, że był szczę­śliwy i niczego nie żało­wał bez względu na to, dokąd po śmierci udał się jego duch lub świa­do­mość.

NAGŁA STRATA
Nasza sio­stra zawsze żyła w zawrot­nym tem­pie. Od cza­sów dzie­ciń­stwa aż do jej trzy­dzie­stych dru­gich uro­dzin kie­ro­wała nią deter­mi­na­cja, by osią­gnąć jak naj­wię­cej – bez względu na koszty. Jej wypa­dek samo­cho­dowy był tylko kon­se­kwen­cją pędze­nia przez życie na zła­ma­nie karku. W jed­nej chwili prze­stała być naszą sio­strą, uoso­bie­niem żywot­no­ści. Z raportu poli­cyj­nego dowie­dzie­li­śmy się, że była przy­tomna przez kilka godzin, potem umarła wsku­tek poważ­nego wstrzą­śnie­nia mózgu. Nie dane nam było się z nią poże­gnać, powie­dzieć jej, jak bar­dzo ją kocha­li­śmy.

Takie prze­ży­cia są otrzeź­wia­jące. Jeśli ni­gdy nie towa­rzy­szy­li­ście umie­ra­ją­cej oso­bie, zapew­niamy, że prze­ży­wa­nie tych chwil oka­zuje się bar­dziej doj­mu­jące i dłu­go­trwałe, niż mogli­by­ście sobie wyobra­zić. Taka jest rze­czy­wi­stość.
Mamy wiel­kie szczę­ście, że dzięki roz­wo­jowi opieki hospi­cyj­nej nasi bli­scy mogą umie­rać oto­czeni miło­ścią i współ­czu­ciem. Możemy się wiele nauczyć od osób pra­cu­ją­cych w hospi­cjach, które opie­kują się naszymi bli­skimi u kresu ich życia.
Czy śmierć może być wyda­rze­niem rado­snym, które dodaje nam sił? Czy możemy cie­szyć się życiem i w rezul­ta­cie lepiej się przy­go­to­wać na nadej­ście śmierci? Czy śmierć może naprawdę stać się czę­ścią kręgu życia?
Tybe­tań­ska Księga Umar­łych dla począt­ku­ją­cych uka­zuje wie­lo­wie­kową mądrość – postawę wobec śmierci z per­spek­tywy bud­dy­zmu tybe­tań­skiego – dostępną dla współ­cze­snych czy­tel­ni­ków bez względu na to, czy są bud­dy­stami. Ucząc się akcep­to­wać rze­czy­wi­stość śmierci, możemy żyć peł­nią życia i umie­rać z więk­szym spo­ko­jem oraz wspie­rać naszych bli­skich w tej sytu­acji. Jako auto­rzy tej książki mamy nadzieję, że uda nam się prze­ka­zać tę mądrość Czy­tel­ni­kowi.

Śmierć z perspektywy buddyzmu tybetańskiego
Bud­dyzm potrafi przy­go­to­wać nas na śmierć. Bud­dy­ści wie­dzą, że to, jak żyjemy, warun­kuje to, jak umrzemy. W bud­dy­zmie tybe­tań­skim nie­uchron­ność śmierci znaj­duje odzwier­cie­dle­nie w codzien­nych prak­ty­kach, modli­twach i naucza­niu, które moty­wują nas do pro­wa­dze­nia etycz­nego i szczę­śli­wego życia. Gdy nasze życie wypeł­nione jest rado­ścią i życz­li­wo­ścią, śmierć witamy z ufno­ścią, bez lęku.
Bud­dy­ści dążą do tego, by śmierć była łagod­nym, natu­ral­nym i spo­koj­nym pro­ce­sem – przej­ściem do kolej­nego doświad­cze­nia po życiu. Osią­gnię­cie tego wymaga prak­tyki za życia – prak­tyki w for­mie medy­ta­cji, kon­tem­pla­cji i umie­jęt­nego dzia­ła­nia pod kie­run­kiem wykwa­li­fi­ko­wa­nego bud­dyj­skiego nauczy­ciela.
Gdy oswa­jamy się ze śmier­cią, może to się oka­zać prze­mianą przy­no­szącą nam wyzwo­le­nie. Jeśli tego nie robimy, śmierć, kiedy już nadej­dzie, może się oka­zać wyzwa­niem bar­dzo trud­nym.

Myśli Dalajlamy o śmierci
Jego Świą­to­bli­wość XIV Dalaj­lama czę­sto odnosi się do śmierci w swo­ich naukach. Pisze mię­dzy innymi:

Będąc bud­dy­stą, postrze­gam śmierć jako natu­ralny pro­ces, rze­czy­wi­stość, którą akcep­tuję dopóty, dopóki wiodę swoją ziem­ską egzy­sten­cję. Świa­dom, że nie mogę unik­nąć śmierci, nie widzę sensu, by się zamar­twiać z jej powodu. O śmierci myślę raczej jako o zmia­nie zno­szo­nego i sta­rego ubra­nia, nie zaś jako o osta­tecz­nym końcu. Jed­nak śmierć jest nie­prze­wi­dy­walna: nie wiemy, kiedy i jak nastąpi. Roz­sądne wydaje się więc pod­ję­cie pew­nych przy­go­to­wań, zanim śmierć nadej­dzie.

Dalaj­lama przy­go­to­wuje się na czas śmierci i w rezul­ta­cie nie mar­twi się swoim umie­ra­niem. Z całego serca zga­dzamy się z jego poglą­dem – możemy przy­go­to­wać się na śmierć, a w ramach tych przy­go­to­wań możemy rów­nież ją zaak­cep­to­wać. W tej książce poka­żemy, jak możemy pra­co­wać z obec­nym sta­nem naszego umy­słu, jak wieść sen­sowne życie i jak – w chwili śmierci – dopro­wa­dzić do swo­jego szczę­śli­wego odro­dze­nia.

Tybetańska Księga Umarłych
Wśród licz­nych tek­stów bud­dyj­skich, które odno­szą się do kresu życia, jed­nym z naj­czę­ściej czy­ta­nych, naucza­nych i oma­wia­nych jest Tybe­tań­ska Księga Umar­łych. Uczeni uwa­żają, że powstała w VIII wieku, a jej auto­rem jest mistrz Pad­ma­sam­bhawa, odkryta zaś została w środ­ko­wym Tybe­cie w wieku XIV.
Tekst ten opi­suje prak­tyki przy­go­to­wu­jące bud­dy­stów na doświad­cze­nie, które roz­ciąga się od czasu, gdy zaczy­namy umie­rać, aż do odro­dze­nia. W miarę jak sta­jemy się coraz bar­dziej zaawan­so­wani w tych przy­go­to­wa­niach, wzra­sta nasz poziom pew­no­ści sie­bie – za życia i tuż przed śmier­cią. Dzięki tym prak­ty­kom doświad­czamy rów­nież spo­koju, współ­czu­cia i mądro­ści.
Kiedy włą­czamy prak­tyki opi­sane przez tego wiel­kiego mistrza do naszego codzien­nego życia, per­spek­tywa śmierci może być postrze­gana jako coś, co dodaje nam sił.
Lama Lha­nang nauczał prak­tyk zawar­tych w Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych na całym świe­cie i był świad­kiem potęż­nego wpływu tych nauk na życie wielu osób – oraz na życie ich bli­skich. Pełny tekst Tybe­tań­skiej Księgi Umar­łych jest łatwo osią­galny, jed­nak czy­tel­ni­kowi, który nie jest zaawan­so­wa­nym bud­dy­stą, może wyda­wać się ezo­te­ryczny i mało przy­stępny. Niniej­sza książka opiera się na kon­cep­cjach zawar­tych w Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych – a przy­świeca nam chęć udo­stęp­nie­nia tych nauk każ­demu, kto jest nimi zain­te­re­so­wany i kto ma w sobie odwagę, aby żyć peł­nią życia i przy­go­to­wać się na jego kres.
Załącz­nik A zawiera krót­kie pod­su­mo­wa­nie prak­tyk zawar­tych w Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych, choć w tej książce nie zamie­ści­li­śmy jej peł­nego ory­gi­nal­nego tek­stu. Zamiast tego Czy­tel­nik znaj­dzie tutaj nauki zaczerp­nięte z samego sedna tej księgi, spraw­dzone przez poko­le­nia na wielu kon­ty­nen­tach, ofe­ro­wane z inten­cją zła­go­dze­nia cier­pie­nia, co przy­nosi nam więk­szą radość i spo­kój.
Tybe­tań­ska Księga Umar­łych zawiera opisy wszyst­kich eta­pów, przez które prze­cho­dzą istoty ludz­kie w cyklu naro­dzin, życia, śmierci oraz życia po życiu. Wpro­wa­dza kon­cep­cję natury Buddy – pod­sta­wo­wej, fun­da­men­tal­nej natury wszyst­kich czu­ją­cych istot. Wresz­cie wielki mistrz Pad­ma­sam­bhawa przed­sta­wia wiele wizu­ali­za­cji, modlitw i prak­tyk, które zaawan­so­wani prak­tykujący mogą zasto­so­wać, aby popro­wa­dzić umie­ra­jącą osobę przez pro­ces śmierci i życie poza­gro­bowe, aby zapew­nić jej świa­do­mo­ści pomyślne odro­dze­nie lub przej­ście do Czy­stej Kra­iny.
Adre­su­jemy tę książkę do osób, które nie­wiele wie­dzą o bud­dyj­skich prak­ty­kach i naukach doty­czą­cych życia i śmierci. Jest oparta na Tybe­tań­skiej Księ­dze Umar­łych, aby każdy zain­te­re­so­wany mógł osią­gnąć spo­kój i ufność, gdy nad­cho­dzi śmierć – w życiu jego lub jego bli­skich.

 
Wesprzyj nas