„Nie mówi się takich rzeczy” to książka dla osób naprawdę odważnych. W mistrzowskich miniaturach Hanny Krall humor i zachwyt przeplatają się z rozpaczą i strachem. Wybitna reporterka zwraca uwagę czytelników na szczegóły, których większość osób nie zauważa, a rysunki Zbigniewa Libery dopełniają tę wyjątkową narrację.


Jak poznać prawdę, o którą trudno zapytać?

Kto przepytuje Hannę Krall? Czemu to właśnie ona ma składać doniesienia? Czy dlatego że zawsze była prawdomówną reporterką?

Krall donosi rzeczowo i skrupulatnie, a od swojego słuchacza oczekuje uważności – by dostrzegł to, co istotne, ale ukryte w szczegółach. Mistrzowskie miniatury reporterskie o dawnych i najnowszych wydarzeniach opowiadają o doświadczeniu, w którym jest miejsce na humor i strach, zachwyt i smutek, rozpacz i nadzieję.

Wyjątkowy projekt łączy narrację Hanny Krall z rysunkami Zbigniewa Libery – jednego z najważniejszych współczesnych polskich artystów. Z tego połączenia wyłania się obraz świata, w którym pamięć jest obowiązkiem i przekleństwem.

„Nie mówi się takich rzeczy” to szczera i intymna rozmowa, która trwa jeszcze długo po zamknięciu książki i domaga się, by do niej wracać.

Hanna Krall, Zbigniew Libera
Nie mówi się takich rzeczy
Wydawnictwo Znak
Premiera: 25 marca 2026
 
 

ZOŚKA

Jaka jest sytuacja? – pyta mnie Ojczenasz.

Nauczył się od mojej córki.

Podczas choroby ojca dzwoniła co parę dni – Jaka jest… Potem co parę godzin…

Sytuacja jest taka, mówiłam, że ojciec leży na podłodze, nie mam siły go podnieść, u nas jest trzecia w nocy.

Albo – Nie będę pani oszukiwać, pacjent nie odpowiada na leczenie, powiedziała pani doktor.

Chciała wiedzieć, to mówiłam, nie lubię ściemniać.

I dzisiaj, od rana, Ojczenasz – Jaka jest…?

Taka, mówię, że Zośkę uprowadzili razem z krową i zagwałcili na śmierć, ale są…

Jaką Zośkę? Ojczenasz nie rozumie – o czym ty mówisz?

Nie przerywaj mi, bo są dwie wersje. Druga, że tylko jeden gwałcił, zastrzelił i włożył do worka. Nie mam pojęcia, która prawdziwa.

Powiesz mi wreszcie, jaką Zośkę? Ojczenasz zaczyna się na serio niecierpliwić.

Tę, co nie chciała za męża Bohatera Narodowego. Może nie ona, może rodzice go za zięcia nie chcieli, dość, że musiał sprawę załatwić i przysłał swoich ludzi. Też bohaterów, jak przypuszczam.

Martwą Zośkę ludzie znaleźli w worku w lesie, rozwłóczoną częściowo przez zwierzęta.

Ojczenasz zaczyna coś niecoś rozumieć, tylko nie wie, dlaczego mu o tym opowiadam.

Bo książka mi akurat wpadła w ręce i było o Zośce.

Wiedziałeś o niej?

Nie wiedziałeś.

O Bohaterze musiałeś słyszeć, bo pan pre­zydent osobiście jego pomnik odsłaniał, a o niej nie, to Ci opowiadam.

GODZINY

Nie wiem, dlaczego mnie właśnie Ojczenasz zaszczyca codziennym pytaniem. Widocznie chce prawdę wiedzieć, a ja jestem prawdomówną reporterką.

I jak? – pyta.

A tak, że należy przygotować radio na baterię, niezbędne lekarstwa, sprawną latarkę i wodę do picia. Jedzenia trzeba na siedemdziesiąt dwie godziny.

Poważny gość to mówił, doradca Ursuli… Wyleciało mi z głowy jej nazwisko, no wiesz, tej takiej europejskiej.

A co w siedemdziesiątej trzeciej? – pyta Ojczenasz, wyraźnie zaciekawiony godzinami.

Skąd mogę wiedzieć, doradca nie mówił. Powiem Ci, jak nas zawiadomi.

Koniecznie powiedz. I w siedemdziesiątej czwartej co. I w piątej.

Daj spokój, Ojczenaszu.

W siedemdziesiątej piątej będę jeszcze? Tak uważasz?

 
Wesprzyj nas