Ziścił się jeden z czarnych scenariuszy każdego mola książkowego. Powstałe w 2020 roku wydawnictwo Filtry dołączyło do grona tych, które publikują tylko dobre książki i to z całego świata. Każda ciekawa, każdą chce się czytać od razu, ale przecież kilku jednocześnie się nie da! Nie wierzycie? To przyjrzyjcie się moim zmaganiom z przeglądem nowości tego wydawnictwa z ostatnich tygodni.


Kłamcy – Sarah Manguso

Pierwsza w kolejce, a już mi się podoba. Opis na okładce zapowiada, że to historia o młodych ludziach, którzy sądzili, że gdy się pobiorą, to będą się twórczo rozwijać i wzajemnie inspirować, oddając się uzupełniającym się pasjom: ona jest początkującą pisarką, on filmowcem. Następnie skończyło się tak jak zawsze, to znaczy on się rozwijał, a ona musiała temu podporządkować. Temat mi się spodobał, dlatego, że jest ograny.

Mnóstwo pisarzy się z nim zmaga od dekad, dzięki czemu możemy zobaczyć co się zmienia – lub nie, w ewolucji najważniejszej komórki społecznej czyli rodziny. To jedno. A drugie – że temat pospolity, przegadany, powszechny to dobry sprawdzian dla kunsztu pisarza. Czy mu podoła, czy znajdzie w nim coś takiego, że wbije mnie w fotel? Ciekaw byłem się przekonać, już otworzyłem na pierwszej stronie i widzę: jest dobrze. Ale wtedy wysunęła się spod spodu następna książka z bijącymi po oczach filiżankami na okładce.

Sarah Manguso, Kłamcy, Przekład: Ewa Borówka, Wydawnictwo Filtry, Premiera: 11 czerwca 2025
 
Przeczytaj fragment

Wszystko to zbyt małe – Becca Rothfeld

Autorka tej publikacji jest felietonistką, ma cięty język, to widać od razu, obojętnie w którym miejscu się książkę otworzy (tak właśnie zrobiłem). Postanowiła opowiedzieć nam o tym dlaczego dobrze jest mieć dużo wszystkiego, a nawet za dużo. Oczami wyobraźni od razu zobaczyłem kadry z filmu dokumentalnego, który opowiadał o nadprodukcji odzieży i kamera leciała swobodnym lotem nad gigantycznym wysypiskiem, a wręcz grzęzawiskiem, składającym się z kilometrów ubrań, które stały się już niemodne i niechciane.

Nie utożsamiam się z przekonaniem, że skrajny minimalizm może dać człowiekowi szczęście, ale z „obroną łakomstwa, zbieractwa, chaosu, karnawału i retorycznej przesady” nie utożsamiam się tym bardziej. Czyli też trzeba przeczytać. Cudza perspektywa, odmienna od naszej, jest tym o co chodzi w książkach. Mają nam coś dać. Coś nowego, coś co się przyda, coś co nas skłoni do refleksji, a może przekona do dostrzeżenia czegoś, czego dotychczas nie zauważyliśmy. Już bym ją czytał (akurat od środka, gdzie mnie najbardziej przyciągało), ale na stosiku była jeszcze nowa książka Macieja Hena.

Becca Rothfeld, Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru, Przekład: Piotr Siemion, Wydawnictwo Filtry, Premiera: 17 września 2025
 
Przeczytaj fragment

Tratwa z pomarańczami – Maciej Hen

Dar pisania obrazami Maciejowi Henowi z pewnością jest dany i użytkowany właściwie. Cokolwiek napisał będzie dobre, to wiem od dawna. Więc oczywiście, że przeczytam tę książkę, ale to już trzecia, którą chcę otwierać od razu i czytać natychmiast. Temat jest mi bliski – tym razem pisarz pochylił się nad motywem dzieciństwa we wczesnym PRL-u, które, choć było skromne i proste, to miało urok autentyczności, emocji przeżywanych w wersji analogowej, a nie wirtualnie. Kto nie przeżył, nie zrozumie. Kto przeżył, będzie chciał do tego wracać, zobaczyć co z tych czasów zapamiętali inni. Jestem w opcji numer dwa dlatego już chcę sprawdzić, gdzie się spotykamy z Maciejem Henem w moich i jego wspomnieniach. Mam ochotę na tę podróż, ale kolejna książka, która tutaj leży to najnowsza powieść Joyce Carol Oates, no przecież muszę zobaczyć o czym ona jest.

Maciej Hen, Tratwa z pomarańczami , Wydawnictwo Filtry, Premiera: 27 sierpnia 2025
 
Przeczytaj fragment

Rzeźnik – Joyce Carol Oates

Chwila ulgi. Przynajmniej tej książki nie chcę czytać od razu, bo na te, które poruszają szczególnie drastyczne tematy trzeba mieć odpowiednią przestrzeń i czas. Powieść „Rzeźnik” opowiada o brutalnych eksperymentach na kobietach i opiera się na połączeniu wątków z prawdziwej historii z wyobraźnią autorki. Jest spojrzeniem w stronę źródeł nienawiści do kobiet i męskiej dominacji, która skazała mnóstwo pacjentek pseudonaukowców na niewyobrażalne cierpienia.

Joyce Carol Oates potrafi pisać niesamowicie, na spotkanie z jej prozą lepiej dobrze się przygotować psychicznie. Jej powieść „O człowieku, który stracił cień”, poruszająca temat relacji neuropsycholożki i pacjenta cierpiącego na ciężką amnezję pamiętam do dziś. Jej duszna i klaustrofobiczna atmosfera nie była czymś, nad czym da się łatwo przejść do porządku dziennego, dlatego wysnuwam przypuszczenie, że „Rzeźnik” to o wiele mocniejsza lektura. To może – myślę sobie – wrócę jednak do „Kłamców” i już zacznę czytać? Jednak nie. Skusiła mnie nic nie mówiąca okładka „Ilorazu szczęścia”. Przecież nic się nie stanie, jeśli sprawdzę o czym jest ta książka.

Joyce Carol Oates, Rzeźnik, Przekład: Kaja Gucio, Wydawnictwo Filtry, Premiera: 9 lipca 2025
 
Przeczytaj fragment

Iloraz szczęścia – Angie Kiim

Okładka mnie nie zachęca, opis na okładce też nie. Zaginął ojciec rodziny, a jedynym świadkiem i osobą, która wie co się stało jest nastoletni syn, który nie mówi i w ogóle nie komunikuje się z otoczeniem w możliwy do zrozumienia sposób więc zagadka będzie trudna do rozwikłania. Czy ja wiem? Ten motyw autorzy thrillerów przemielili już na dziesiątą stronę. Poza tym na okładce jest napisane, że książka chwyta za serce, to ja się jednak boję, bo takie sformułowanie od razu mi się kojarzy z twórczością Paula Coelho, a nie lubię żeby mnie ktoś chwytał w ten sposób. To może tą jedną odłożę, bez… A później jestem już na dziewiętnastej stronie i nie wiem jak to się stało.

Człowiek prawdopodobnie mógłby wrócić cały i zdrowy do domu, gdyby tylko nastąpiła szybka reakcja rodziny, ale nie! Jednoznaczne dla czytelnika sygnały, że stało się coś naprawdę złego zostały przez bohaterów zignorowane w taki sposób, w jaki zignorowałby je każdy z nas. Ależ to się autorce udało, to pokazanie, że to jest historia moja i twoja. Taka zwyczajna, przez co taka prawdziwa i taka błyskawicznie wciągająca. Zdezorientowany odłożyłem książkę na kolana. Skoro tutaj jest taki dynamit, to co może kryć się w jeszcze dwóch książkach, które mi pozostały na stosiku? Obie są bardzo cienkie, szybko sprawdzę.

Angie Kiim, Iloraz szczęścia, Przekład: Rafał Lisowski, Wydawnictwo Filtry, Premiera: 28 maja 2025
 
Przeczytaj fragment

Wyliczanka – Tamta Melaszwili

Zaczynam być wkurzony. Naprawdę wszystkie są dobre? „Wyliczanka” jest debiutem tej pisarki, która napisała powieść „Kos kos jeżyna”. Założę się, że ją znacie, emocjonalnie daje popalić, mnóstwo osób ją przeczytało i będzie miało w głowie już zawsze. Istnieje możliwość, że w przypadku tej cienkiej czerwonej książeczki będzie tak samo. To historia o dwóch nastoletnich dziewczynach, które muszą szybko dorosnąć, ponieważ tam, gdzie żyją, zdarzyła im się wojna.

Najgorszy niefart z możliwych – stracić najwspanialszy czas życia przez to, że jacyś beznadziejni dorośli nie potrafią normalnie rozwiązać animozji między sobą, tylko posyłają żołnierzy, żeby się nawzajem zabijali. I z tym trzeba żyć, dalej dojrzewać i przeżyć. Młode bohaterki muszą się nauczyć funkcjonowania w nowych warunkach i zorientować się jak wykorzystać niezaprzeczalny fakt swojej młodości aby im się to udało. Zaglądam do środka: surowy język, realizm, stoimy blisko bohaterek, jesteśmy tam. Patrzę na drugą cienką książkę, dokąd ta by mnie zaprowadziła?

Tamta Melaszwili, Wyliczanka, Przekład: Magdalena Nowakowska, Wydawnictwo Filtry, Premiera: 30 lipca 2025
 
Przeczytaj fragment

Hafni mówi – Helle Helle

To propozycja od duńskiej pisarki, która postanowiła opowiedzieć czytelnikom o tym jak poradziła sobie z rozwodem czterdziestoośmioletnia tytułowa bohaterka Hafni. I to też jest ciekawe, od razu, od pierwszej linijki, na którą pozwoliłem sobie spojrzeć, bo daje wgląd w późne zmagania ze stworzeniem w swoim życiu miejsca na coś lepszego niż to, co aktualnie jest. O czym już wspominałem, interesują mnie perspektywy inne niż moja własna. Nigdy nie dowiem się na własnej skórze jak to jest być dojrzałą kobietą, która odchodzi od męża i zaczyna układać swoje życie od nowa, dlatego chętnie o tym przeczytam. Po co? Zdradzę Wam: czym więcej cudzych perspektyw rozumiemy tym lepiej czujemy się we własnym życiu, lepiej się orientujemy i poruszamy w świecie, który jest tak różnorodny i zmienny, mamy lepsze relacje. Książki dają nam tę magiczną wręcz możliwość. Dlatego o tym co spotkało Hafni też chcę przeczytać, ale nie będę Was oszukiwał – „Iloraz szczęścia” jednak „chwycił mnie za serce”, nie mogę przestać myśleć o tej książce więc to ona będzie pierwsza. Witaj zarwana nocy, nadchodzisz!

Helle Helle, Hafni mówi, Przekład: Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Filtry, Premiera: 13 sierpnia 2025
 
Przeczytaj fragment

I co z tym wszystkim zrobić? W internecie krąży w wielu wariantach obrazek przedstawiający rozdzierające rozterki rozgoryczonego mola książkowego, który martwi się faktem, że istnieje już masa dobrych książek, „a oni wciąż piszą nowe!”. Jedyne rozwiązanie jakie mogę Wam polecić brzmi: dbajcie o zdrowie. Dłużej pożyjecie, więcej przeczytacie.

Tomasz Orwid


 

 
Wesprzyj nas