Wznowienie kultowej książki Raya Kurzweila o osiągnięciach człowieka w dziedzinie sztucznej inteligencji. Hołd złożony magii technologii przez człowieka, któremu zawdzięczamy m.in. programy do rozpoznawania i syntetyzowania mowy oraz przekształcania skanów w tekst.
Napisana w 2005 roku książka stanowi fascynujący wgląd w umysł wizjonera sprzed 20 lat. Upływ czasu pozwala nam powiedzieć jego przewidywaniom „sprawdzam”. W czym miał rację? Czy w czymś się mylił? Jakich zagrożeń nie przewidział?
Ray Kurzweil snuje porywającą opowieść o przyszłości człowieka i stawia tezę, że przeznaczeniem naszej cywilizacji jest symbioza ludzi z maszynami. To przeznaczenie nazwał „Osobliwością” (ang. Singularity).
Z najdrobniejszymi szczegółami, analizując setki wzorców, autor opisuje, jak z biegiem lat z ludzi analogowych przekształcimy się w Człowieka 2.0 („W naszym krwiobiegu krążyć będą miliardy nanobotów. Będziemy w stanie żyć bez końca, nie starzejąc się…”) i Człowieka 3.0 („Stajemy się cyborgami”).
• Czym ludzki mózg różni się od komputera?
• Czy to możliwe, że jesteśmy śmiertelni tylko dlatego, że wciąż jeszcze nie chcemy żyć wiecznie?
• Czy sztuczna inteligencja zdominuje tę ludzką?
• Czy czeka nas fuzja biologii z technologią i robotyką i co by to dla nas oznaczało?
Czym więc jest Osobliwość? To okres w przyszłości, w którym tempo zmian technologicznych będzie tak szybkie, a jego wpływ tak głęboki, że życie ludzkie zmieni się w sposób nieodwracalny. Mimo że epoka ta nie będzie ani utopią, ani dystopią, przekształci ona pojęcia, na których się opieramy, aby nadać znaczenie naszej egzystencji, poczynając od modeli biznesowych do cyklu ludzkiego życia, w tym śmierci. Zrozumienie Osobliwości zmieni naszą perspektywę widzenia przeszłości i konsekwencje dla naszej przyszłości.
Ray Kurzweil najlepiej ze znanych mi osób przewiduje przyszłość sztucznej inteligencji.
– Bill Gates
Raymond „Ray” Kurzweil (ur. 1948) jest amerykańskim wynalazcą, futurologiem, przedsiębiorcą i pisarzem. Od 2012 roku pełni funkcję dyrektora technicznego firmy Google. Absolwent amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology. Od lat 80. kierował różnymi spółkami, zajmującymi się opracowywaniem i wdrażaniem nowych technologii, takich jak m.in. syntezatory mowy oraz systemy rozpoznawania znaków w plikach graficznych (OCR). Jest autorem znanych na całym świecie książek o sztucznej inteligencji, biotechnologii i transhumanizmie: • „The Age of Intelligent Machines” (1990), • „The Age of Spiritual Machines” (1999), • „Nadchodzi osobliwość” (2005). Założyciel katedry futurologii na Singularity University w Dolinie Krzemowej – interdyscyplinarnych studiach, które mają na celu „przygotować ludzkość na przyśpieszoną zmianę technologiczną”. Od 2001 roku prowadzi instytut Kurzweil Accelerating Intelligence zajmujący się monitorowaniem zmian będących następstwem procesów rozwoju technologii opisanych w jego książkach. W 2011 roku trafił na 30. miejsce w rankingu najbardziej wpływowych ludzi świata tygodnika „Time”.
Nadchodzi osobliwość
Kiedy człowiek przekroczy granice biologii
Przekład: Anna Nowosielska, Eliza Chodkowska
Wydawnictwo Relacja
Premiera w tej edycji: 27 listopada 2024
PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO Z 2013 ROKU
Kiedy w 1996 roku ówczesny arcymistrz szachowy Garri Kasparow przegrał z IBM Deep Blue, cały świat wstrzymał oddech, a prasę obiegały nagłówki w rodzaju „Game Over” podkreślające koniec dominacji człowieka nad maszyną. Wtedy jednak komputery osobiste oraz internet dopiero wchodziły pod strzechy i przegrana człowieka z czymś tak obcym jak szafa procesorów wydawała się wydarzeniem szokującym. Gdy w 2011 roku IBM Watson wygrał turniej Jeopardy! z dwoma mistrzami tej gry, wydarzenie to przeszło jakby niezauważone.
A warte było uwagi. Mimo że upłynęło zaledwie 15 lat, obie te maszyny, które rywalizowały z człowiekiem, dzieli absolutna przepaść. Deep Blue był bardzo mocnym liczydłem z dość ubogim algorytmem zastosowanym do bardzo wąsko określonego zadania. Watson jest bardzo złożonym systemem potrafiącym zrozumieć pytanie zadane mu w potocznym ludzkim języku, przeanalizować je i odpowiedzieć zgodnie z samodzielnie zebraną w sieci wiedzą. Niby nic, przecież każdy z nas codziennie robi coś takiego bez wysiłku. Człowiekowi dojście do sprawności w żonglowaniu abstrakcyjnymi pojęciami zajęło jednak kilka milionów lat (ewolucja), a komputery istnieją dopiero od kilkudziesięciu. I, co bardziej szokujące, już robią to szybciej od ludzi.
Ten sam IBM Watson już od dwóch lat jest „szkolony” w różnych projektach komercyjnych na między innymi: lekarza onkologa, lekarza internistę, prawnika, pracownika call center. Pomyślcie, lekarz, który myśli z szybkością miliardów operacji na sekundę, ma natychmiastowy dostęp do całej wiedzy zgromadzonej w internecie, periodykach medycznych i kartotekach pacjentów, nigdy niczego nie zapomina, cały czas się doskonali, zawsze jest na bieżąco z najnowszymi wynikami badań. Czy po wizycie u takiego specjalisty będziecie chcieli wrócić kiedykolwiek do zapracowanego, nie nadążającego za coraz szybciej zmieniającą się medycyną i wiecznie o czymś zapominającego zwykłego lekarza? Konsekwencje powszechnego zastosowania Watsona będą dla całego rynku pracy, struktury społecznej i siły nabywczej poszczególnych klas społecznych trudne do wyobrażenia.
Jak pokazuje to niniejsza książka, moc obliczeniowa maszyn podąża od ponad 100 lat dość przewidywalną ścieżką podwajania swojej wartości w ciągu każdych 18‒22 miesięcy. Jeśli następne lata nie przyniosą załamania tej tendencji, to we wczesnych latach 20. naszego stulecia moc obliczeniowa komputera wartego 1000 USD będzie zbliżona do mocy ludzkiego mózgu. 15–20 lat później ten sam komputer będzie dysponował mocą wszystkich ludzkich mózgów!
Na naszych oczach odbywa się cicha rewolucja, której przyszłe skutki zdaje się zauważać bardzo niewielu, ale której konsekwencje dotkną każdego na tej planecie. Ray Kurzweil jest jednym z niewielu, którzy w związku z pojawieniem się nowej inteligencji wieszczą konsekwentnie od kilkudziesięciu lat schyłek świata, jaki znamy. Dominować zacznie inteligencja niebiologiczna, która będzie wielokroć potężniejsza od ludzkiej, a także, co bardziej zdumiewające, której tempo rozwoju będzie stale przyspieszało, zgodnie z wykładniczym charakterem całego procesu.
Trudno byłoby sobie wyobrazić książkę spoza domeny science fiction, której tezy byłyby bardziej szokujące. Nie sposób jednak oprzeć się dobrze udokumentowanym argumentom autora, które tezy te uwiarygadniają. Naszym zdaniem jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich zastanawiających się nad tym, jak wyglądać będzie nasza niedaleka przyszłość. Okazać się bowiem może, że problemy które dziś uznajemy za główne wyzwania ludzkości (kryzys demograficzny, kryzys gospodarczy, zmiany klimatu itd.), zostaną zepchnięte na plan dalszy w wyniku eksplozji nowej inteligencji i ogromnego przyspieszenia i tak już szybkiego tempa powstawania kolejnych, zmieniających świat technologii.
Wielu krytyków zarzuca autorowi, że przesadny jest jego optymizm w odniesieniu do pozycji zajmowanej w tym wyścigu przez człowieka. Kurzweil należy do grona tzw. transhumanistów. Zakłada, że proces integracji człowieka z maszyną już się rozpoczął i zrodzi w efekcie byt, który będzie połączeniem istoty biologicznej ze stworzoną przez nią maszyną. Według Kurzweila proces ten uchroni nas przed dominacją maszyn nad biologią i będzie naturalną częścią ewolucji inteligencji we wszechświecie. Można nie zgadzać się z taką wizją, ale warto się z nią zapoznać, bo przy okazji dotkniemy tych rodzajów i obszarów wiedzy, z którymi obcujemy bardzo rzadko, a właściwie wcale. Główną siłą tej książki jest przedstawienie olbrzymiej liczby procesów toczących się obok nas, ale niemal nieznanych, a także ogromnej skali zmian jakie nas prawdopodobnie czekają. Czy autor ma rację, a jeśli tak, to czy trafne są wszystkie jego oceny i prognozy? Kto to wie? Konkluzje każdy może sobie wyciągnąć sam.
W tym miejscu warto uczynić jeszcze zastrzeżenie techniczne. Nadchodzi Osobliwość to kompilacja kilku książek i artykułów Raya Kurzweila. Niektóre fragmenty tego tekstu powstały więc jeszcze przed rokiem 1990. Opracowanie redakcyjne umożliwia dobrą orientację w czasoprzestrzeni. Czytając wywody, w których autor odnosi się do „teraźniejszości” lub „niedalekiej przyszłości”, weźcie jednak pod uwagę, że ta „niedaleka przyszłość” miała miejsce już dawno temu, bo np. w początkach minionej dekady.
Profesor Jürgen Schmidhuber, dyrektor jednego z najlepszych ośrodków sztucznej inteligencji na świecie (The Swiss AI Lab IDSIA), powiedział kilka lat temu podczas jednego ze swoich wykładów, że jego dzieci urodzone kilkanaście lat wcześniej, spędzą większą cześć swojego dorosłego życia nie będąc najinteligentniejszymi istotami na tej planecie. Pomyślcie. Czy zdajecie sobie sprawę, co to może oznaczać dla waszych dzieci, ich ścieżek kariery, wyborów edukacyjnych, szansy na sukces zawodowy? Naszym zdaniem jest to kwestia warta głębszej refleksji. Miłej lektury.
Maciej Żukowski
Warszawa, wrzesień 2013 r.
PROLOG
MOC POMYSŁÓW
Myślę, że nic nie da się porównać z drżeniem serca, które odczuwa wynalazca, kiedy widzi, że dzieło jego umysłu znajduje się na drodze do sukcesu.
– NIKOLA TESLA, 1896, WYNALAZCA PRĄDU PRZEMIENNEGO
Gdy miałem pięć lat, wpadłem na pomysł, że zostanę wynalazcą. Wydawało mi się wówczas, że wynalazki mogą zmienić świat. Kiedy inne dzieci zastanawiały się głośno, kim chciałyby zostać, czułem pewien rodzaj dumy wynikającej z faktu, że ja już to wiedziałem. Statek kosmiczny na Księżyc, który wówczas budowałem (prawie dekadę wcześniej, nim prezydent Kennedy wezwał do tego naród), nigdy nie poleciał. Kiedy miałem jakieś osiem lat, moje wynalazki stały się jednak znacznie bardziej realistyczne. Był to na przykład teatr robotów z mechanicznymi połączeniami, które mogły wprawiać w ruch scenografię i bohaterów tak, aby pokazywali się i znikali z oczu publiczności, a także wirtualna gra w baseball.
Moi rodzice, oboje artyści, którym udało się uciec przed Holokaustem, chcieli zapewnić mi wychowanie bardziej światowe, mniej prowincjonalne, ale jednocześnie religijne1. W efekcie moja edukacja religijna odbywała się w Kościele unitariańskim. Przez sześć miesięcy uczyliśmy się o jednym wyznaniu, chodząc na nabożeństwa, czytając książki, rozmawiając z jego przywódcami, a następnie zajmowaliśmy się kolejnym, zgodnie z myślą przewodnią, że wiele dróg prowadzi do prawdy. Oczywiście zauważyłem wiele podobieństw między tradycjami religijnymi na świecie, ale nawet różnice były pouczające. Stało się dla mnie jasne, że podstawowe prawdy były wystarczająco głębokie, aby pokonać wyraźne sprzeczności.
Mając osiem lat, odkryłem serię książek o Tomie Swifcie Juniorze. Fabuła każdej z trzydziestu trzech książek (tylko dziewięć z nich zostało opublikowanych do roku 1956, kiedy zacząłem je czytać) była zawsze taka sama: Tom popadał w okropne kłopoty, a los jego i jego przyjaciół, często także całej ludzkości, wisiał na włosku. Tom udawał się wtedy do swojego laboratorium w piwnicy, aby pomyśleć nad rozwiązaniem problemu. Wtedy w każdej książce z tej serii pojawiało się ogromne napięcie: co zrobią Tom i jego przyjaciele, aby ocalić siebie i świat? Morał wynikający z tych opowieści był prosty: dzięki odpowiedniemu pomysłowi można sprostać nawet pozornie przytłaczającym wyzwaniom.
Do dziś jestem przekonany o słuszności tej podstawowej zasady. Niezależnie od tego, jakie stają przed nami dylematy – problemy biznesowe, zdrowotne, osobiste czy też wielkie naukowe, społeczne i kulturalne wyzwania naszych czasów – zawsze istnieje pomysł, który pomoże nam je rozwiązać. Co więcej, możemy wpaść na ten pomysł. A kiedy na niego już wpadniemy, musimy go wdrożyć. Moje życie zostało ukształtowane przez ten właśnie imperatyw. Pomysł sam w sobie jest potęgą.
Z tym samym okresem, kiedy czytałem serię książek o Tomie Swifcie Juniorze, wiążą się moje wspomnienia o dziadku, który uciekł z Europy wraz z moją matką, a kiedy po raz pierwszy pojechał tam ponownie, przywiózł stamtąd dwa najważniejsze wspomnienia. Pierwsze dotyczyło tego, jak dobrze traktowali go Austriacy i Niemcy, ci sami ludzie, którzy zmusili go do ucieczki w 1938 roku. Drugie – niezwykłej możliwość własnoręcznego dotknięcia oryginalnych rękopisów Leonarda da Vinci, która została mu dana. Oba te wspomnienia wywarły na mnie wpływ, ale to do tego drugiego wracałem w myślach wielokrotnie. Dziadek opisywał to doświadczenie z takim uwielbieniem, jakby dotknął prac samego Boga. To właśnie była religia, w której wzrastałem: podziw dla ludzkiej kreatywności i potęgi pomysłów.
W 1960 roku, gdy miałem dwanaście lat, odkryłem komputer i zafascynowałem się jego możliwościami modelowania i ponownego stwarzania świata. Kręciłem się po Canal Street na Manhattanie, gdzie było wiele sklepów z elektroniką (które wciąż tam są!), i zbierałem części, aby zbudować własne urządzenie obliczeniowe. W latach 60. tak jak moich rówieśników zaprzątały mnie ówczesne ruchy muzyczne, kulturalne i polityczne, ale w takim samym stopniu interesowałem się mniej znanym kierunkiem, a mianowicie niezwykłym ciągiem maszyn, które w owej dekadzie oferował IBM: od ich wielkiej serii 7000 (7070, 7074, 7090, 7094) do małego 1620, który w rzeczywistości był pierwszym minikomputerem. Maszyny wprowadzano w rocznych odstępach czasu, a każda kolejna była tańsza i bardziej wydajna od poprzedniej – to zjawisko jest znane również dzisiaj. Uzyskałem dostęp do IBM 1620 i rozpocząłem pisanie programów do analizy statystycznej, a następnie komponowania muzyki.
Wciąż pamiętam, jak w 1968 roku zostałem wpuszczony do ogromnej zabezpieczonej komory, w której znajdował się najpotężniejszy wówczas komputer w Nowej Anglii, model 91, najlepszy z serii IBM 360 ze swoim niezwykłym milionem bajtów (jeden megabajt) pamięci „rdzeniowej” i imponującą szybkością miliona operacji na sekundę (jeden MIPS). Koszt jego wynajęcia wynosił zaledwie tysiąc dolarów na godzinę. Udało mi się opracować program komputerowy umożliwiający dobranie uczniowi szkoły średniej odpowiedniego college’u i zafascynowany patrzyłem, jak światełka na przednim panelu komputera tańczyły, tworząc charakterystyczny wzór, podczas gdy maszyna przetwarzała zgłoszenia uczniów2. Mimo że znałem dość dobrze każdą linię kodu, wydawało mi się, że komputer był pogrążony głęboko w myślach za każdym razem, gdy światełka przygasały na kilka sekund przed zakończeniem cyklu. W istocie maszyna mogła zrobić bezbłędnie w ciągu dziesięciu sekund to, co wykonane ręcznie ze znacznie mniejszą dokładnością zabrałoby nam dziesięć godzin.
Już jako wynalazca w latach 70. uświadomiłem sobie, że moje wynalazki nie mogą pozostawać w oderwaniu od technologii umożliwiających ich wykorzystanie oraz sił rynkowych działających w momencie ich wprowadzenia, a te warunki mogą być zupełnie inne niż w momencie wymyślania. Rozpocząłem tworzenie modeli pokazujących, jak rozwijają się różne technologie – elektroniczne, komunikacyjne, związane z procesorami, pamięcią, zapisem magnetycznym i innymi czynnikami, i jak te zmiany wpływają na rynki i ostatecznie na instytucje społeczne. Zrozumiałem, że większość wynalazków nie wchodzi na rynek nie dlatego, że wydziały prac badawczo-rozwojowych ich nie dopuszczają, ale dlatego, że pojawiają się w nieodpowiednim czasie. Praca wynalazcy jest bardzo podobna do surfowania: musimy poczekać na falę i popłynąć z nią we właściwym momencie.
Moje zainteresowanie trendami w technologii i ich zastosowaniami zaczęło żyć własnym życiem w latach 80., kiedy zacząłem używać moich modeli do projektowania i przewidywania przyszłych technologii, innowacji, które miały się pojawić w roku 2000, 2010, 2020 i później. To pozwoliło mi wymyślać przyszłe możliwości przez wyobrażanie sobie i projektowanie wynalazków na miarę tych możliwości. Od połowy do późnych lat 80. pisałem moją pierwszą książkę – The Age of Intelligent Machines3. Zawierała ona szczegółowe (i dość dokładne) prognozy na lata 90. i początek XXI wieku i zakończyła się przedstawieniem wizji inteligencji maszyn niemożliwej do odróżnienia od inteligencji ich ludzkich twórców. Miała ona pojawić się w pierwszej połowie XXI wieku. Wniosek ten zdawał mi się tak poruszający, że uznałem za zbyt trudne wybieganie w jeszcze dalszą przyszłość, poza to rewolucyjne wydarzenie.
W ciągu ostatnich 20 lat nauczyłem się doceniać ważny metapomysł: tempo, w którym rośnie siła pomysłów dotyczących przekształcania świata, przyspiesza. Mimo że ludzie łatwo zgadzają się z trafnością tej obserwacji, kiedy się tylko o niej mówi, stosunkowo niewielu obserwatorów naprawdę docenia wynikające z tego daleko idące implikacje. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat będziemy mieli możliwość zastosowania pomysłów do rozwiązania odwiecznych problemów i przy okazji stworzenia kilku nowych.
W latach 90. zebrałem dane empiryczne dotyczące widocznego przyspieszenia wszystkich technologii opartych na informacji i dążyłem do udoskonalenia modeli matematycznych leżących u podstaw tych obserwacji. Opracowałem teorię, którą nazwałem prawem przyspieszających zwrotów, wyjaśniającą, dlaczego procesy technologiczne i ewolucyjne zazwyczaj rozwijają się według modelu wykładniczego4. W książce Age of Spiritual Machines, którą napisałem w 1998 roku, starałem się przedstawić, jak zmienić się może ludzkie życie po przekroczeniu punktu, w którym granice poznania przez człowieka i maszynę się zatrą. W istocie widziałem tę epokę jako okres coraz bliższej współpracy między naszym biologicznym dziedzictwem a przyszłością, która przekracza granice wyznaczone przez biologię.
Od czasu wydania Age of Spiritual Machines zacząłem się zastanawiać nad przyszłością naszej cywilizacji i jej związkiem z naszym miejscem we wszechświecie. Mimo że przewidywanie możliwości przyszłej cywilizacji, której inteligencja znacznie przewyższy naszą, może się wydawać trudne, nasza zdolność tworzenia modeli rzeczywistości w umyśle pozwala nam na formułowanie głębokich spostrzeżeń dotyczących skutków połączenia naszego biologicznego myślenia z niebiologiczną inteligencją, którą tworzymy. To właśnie historia, którą chcę opowiedzieć w mojej książce. Historia ta jest oparta na założeniu, że mamy zdolność do rozumienia naszej własnej inteligencji albo, inaczej mówiąc, dostęp do naszego własnego kodu źródłowego – oraz możliwość poprawiania go i rozwinięcia.
Niektórzy obserwatorzy zadają pytania o ludzką zdolność zastosowania naszego własnego myślenia do jego zrozumienia. Badacz sztucznej inteligencji Douglas Hofstadter uważa, że „to musiałoby być zrządzenie losu, gdyby nasze mózgi były zbyt słabe, aby zrozumieć same siebie. Możemy na przykład pomyśleć o niżej stojącej od nas pod względem rozwoju żyrafie, której mózg jest niewątpliwie znacznie poniżej poziomu pozwalającego na zrozumienie samego siebie, mimo że jest bardzo podobny do naszego mózgu”5. Udało się nam już modelować części naszego mózgu – neurony i ich ważne obszary; złożoność takich modeli gwałtownie wzrasta. Nasze postępy w odwrotnej inżynierii ludzkiego mózgu, kluczowy problem, który opiszę szczegółowo w tej książce, pokazują, że naprawdę mamy zdolność rozumienia, modelowania i rozwijania naszej inteligencji. To jeden z aspektów wyjątkowości naszego gatunku: nasza inteligencja znajduje się wystarczająco powyżej krytycznego progu niezbędnego do wspinania się na nieograniczone wyżyny mocy twórczej, a jednocześnie mamy narzędzia – nasze ręce – aby zmieniać wszechświat zgodnie z naszą wolą.
Słowo o magii: kiedy czytałem książki z serii o Tomie Swiftcie Juniorze, byłem także zapalonym magikiem. Cieszył mnie zachwyt mojej widowni, gdy przeprowadzałem pozornie niemożliwe przekształcenia rzeczywistości. Kiedy stałem się nastolatkiem, zamieniłem magię na projekty technologiczne. Odkryłem, że w przeciwieństwie do zwykłych sztuczek technologia nie traci swej transcendentnej mocy, kiedy ujawnia się jej tajemnice. Często przypominam sobie trzecie prawo Arthura C. Clarke’a, że „każda wystarczająco zaawansowana technologia jest niemożliwa do odróżnienia od magii”.
Z tej właśnie perspektywy można się zastanawiać nad powieściami J.K. Rowling o Harrym Potterze. Te historie, dotyczące naszego świata za kilkadziesiąt lat, mogą być wymyślone, ale nie są nieuzasadnione. Zasadniczo wszystkie „czary” Pottera będą dokonywane dzięki technologiom, które będę zgłębiać w tej książce. Gra w quidditcha oraz przemienianie ludzi i przedmiotów w inne formy staną się możliwe po pełnym zanurzeniu się w wirtualnej rzeczywistości, a w realnej rzeczywistości dzięki nanourządzeniom. Bardziej wątpliwe jest odwrócenie czasu (tak jak to zostało opisane w książce Harry Potter i więzień Azkabanu), ale przedłożono już poważne propozycje rozwiązań pozwalających uzyskać podobne zjawisko (bez powodowania paradoksów przyczynowych) dla jakichś bitów informacji, co w gruncie rzeczy zostało ujęte w mojej książce (zob. dyskusja w rozdziale 3 na temat ostatecznych granic przetwarzania).
Zwróćmy uwagę na to, że Harry uwalnia swoją magię, wypowiadając odpowiednie zaklęcia. Oczywiście odkrywanie i stosowanie tych zaklęć nie jest prostą sprawą. Harry i jego koledzy muszą je wygłaszać w prawidłowej kolejności, dokładnie przestrzegając procedur i kładąc akcent w odpowiednim miejscu. Ten proces odzwierciedla nasze doświadczenie w dziedzinie technologii. Nasze zaklęcia to wzory i algorytmy leżące u podstaw magii czasów współczesnych. Znając prawidłową kolejność, możemy sprawić, że komputer odczyta głośno książkę, zrozumie ludzką mowę, będzie w stanie przewidzieć atak serca (i mu zapobiec) albo zmiany na giełdzie papierów wartościowych. Jeśli zaklęcie jest niepoprawne nawet w nieznacznym stopniu, siła magii słabnie lub przestaje działać.
Można się nie zgodzić z tym porównaniem, wskazując, że zaklęcia z Hogwartu są krótkie i nie zawierają wielu informacji w porównaniu z – powiedzmy – kodem nowoczesnego oprogramowania. Ale podstawowe metody nowoczesnej technologii zasadniczo charakteryzują się tą samą zwięzłością. Zasady działania zaawansowanego oprogramowania, takiego jak to służące do rozpoznawania mowy, mogą być zapisane na zaledwie kilku stronach wzorów. Często kluczem postępu jest wprowadzenie małej zmiany w pojedynczym wzorze.
Ta sama obserwacja odnosi się do „wynalazków” ewolucji biologicznej: zauważmy, że różnica genetyczna między szympansami a na przykład ludźmi to tylko kilkaset tysięcy bajtów informacji. Mimo że szympansy są zdolne do niektórych czynności intelektualnych, ta mała różnica w naszych genach wystarczyła, by nasz gatunek stworzył magię technologii.
Według Muriel Rukeyser „wszechświat składa się z historii, a nie z atomów”. W rozdziale 7 opiszę siebie jako „entuzjastę wzorców”, kogoś, kto postrzega wzory informacji jako podstawową rzeczywistość. Na przykład cząstki zawarte w moim mózgu i ciele zmieniają się co tydzień, ale jest pewna ciągłość wzorców tworzonych przez te cząstki. Historia może być traktowana jako mający znaczenie wzorzec informacji, a więc możemy rozpatrywać aforyzm Muriel Rukeyser właśnie z tej perspektywy. Niniejsza książka jest zatem historią losów cywilizacji łączącej człowieka i maszynę, losu, który będziemy nazywać Osobliwością.
ROZDZIAŁ 1
SZEŚĆ EPOK
Każdy człowiek bierze ograniczenia własnego pola widzenia za ograniczenia całego świata.
‒ ARTUR SCHOPENHAUER
Nie jestem pewien, kiedy po raz pierwszy stałem się świadom nadejścia Osobliwości. Muszę przyznać, że było to stopniowe przebudzenie. Zajmując się prawie pół wieku komputerami i technologiami informatycznymi, starałem się zrozumieć znaczenie i cel ciągłych zmian, które dostrzegałem na wielu poziomach. Stopniowo stałem się świadom tego, że w pierwszej połowie XXI wieku dojdzie do zdarzenia, które zmieni świat. Tak samo jak czarna dziura w kosmosie dramatycznie zmienia wzorce materii i energii, przyspieszając w kierunku horyzontu zdarzeń, ta nadchodząca Osobliwość coraz bardziej przekształca każdą instytucję i każdy aspekt ludzkiego życia, od seksualności po duchowość.
Czym więc jest Osobliwość? To okres w przyszłości, w którym tempo zmian technologicznych będzie tak szybkie, a jego wpływ tak głęboki, że życie ludzkie zmieni się w sposób nieodwracalny. Mimo że epoka ta nie będzie ani utopią, ani dystopią, przekształci ona pojęcia, na których się opieramy, aby nadać znaczenie naszej egzystencji, poczynając od modeli biznesowych do cyklu ludzkiego życia, w tym śmierci. Zrozumienie Osobliwości zmieni naszą perspektywę widzenia przeszłości i konsekwencje dla naszej przyszłości. Pełne jej zrozumienie zmieni ogólną wizję życia, a także samo życie jednostki. Każdego, kto rozumie Osobliwość i kto zastanawiał się nad jej konsekwencjami dla własnego życia, uważam za wyznawcę Osobliwości1.
Jestem w stanie pojąć, dlaczego wielu obserwatorów nie potrafi objąć umysłem oczywistych implikacji, które nazwałem prawem przyspieszających zwrotów (naturalne przyspieszenie tempa ewolucji z ewolucją technologiczną jako konsekwencją ewolucji biologicznej). Przecież dopiero po czterdziestu latach zdołałem zobaczyć prawdę, którą miałem przed oczami, i wciąż nie mogę powiedzieć, że czuję się całkiem komfortowo w obliczu jej konsekwencji.
Zasadniczą ideą leżącą u podstaw zbliżającej się Osobliwości jest stwierdzenie, że tempo zmian technologii tworzonej przez człowieka przyspiesza, a jej moc rośnie w tempie wykładniczym. Wzrost wykładniczy jest zwodniczy. Zaczyna się prawie niezauważalnie i potem wybucha z nieoczekiwaną furią. Nieoczekiwaną, jeśli ktoś nie śledzi jego trajektorii. (Zob. wykres poniżej: „Wzrost liniowy a wzrost wykładniczy”).
Zastanówmy się nad takim przykładem. Właściciel jeziora postanawia zostać w domu, aby doglądać ryb w jeziorze i upewnić się, że nie zarośnie ono liliami, które podwajają swoją liczbę co kilka dni. Czeka cierpliwie, miesiąc za miesiącem, ale może dostrzec jedynie niewielkie płaty lilii, a i te nie wydają się rozprzestrzeniać w żaden widoczny sposób. Wiedząc, że liście pokrywają mniej niż 1 procent jeziora, właściciel stwierdza, że może bez obaw wyjechać z rodziną na wakacje. Kiedy wraca kilka tygodni później, zaszokowany widzi, że płaty lilii pokryły całe jezioro, a ryby wyginęły. Jeśli liczba roślin podwaja się co kilka dni, to wystarczyło ostatnie siedem podwojeń, by lilie pokryły całe jezioro (siedem podwojeń powiększyło ich powierzchnię 128-krotnie). Taka jest natura wzrostu wykładniczego.
Przypomnijmy Garriego Kasparowa, który wyrażał się lekceważąco o żałosnym stanie szachów komputerowych w 1992 roku. Jednak niepowstrzymane coroczne podwajanie się mocy komputerów umożliwiło pokonanie Kasparowa przez komputer zaledwie pięć lat później2. Lista dziedzin, w których komputery przekraczają obecnie ludzkie zdolności, szybko rośnie. Co więcej, wąskie zastosowanie inteligencji komputerów stopniowo poszerza się o kolejne czynności. Na przykład komputery diagnozują na podstawie elektrokardiogramów i zdjęć medycznych, sterują lotem i lądowaniem samolotów, kontrolują decyzje taktyczne broni automatycznych, podejmują decyzje dotyczące finansów i kredytów, powierza się im odpowiedzialność za wiele innych zadań, które wcześniej wymagały ludzkiej inteligencji. Wydajność tych systemów jest w coraz większym stopniu oparta na integracji wielu typów sztucznej inteligencji (Artificial Intelligence, AI). Dopóki jednak istnieją jeszcze niedociągnięcia AI w jakiejkolwiek dziedzinie, w której się ją wypróbowuje, dopóty sceptycy będą wskazywać ją jako naturalny przykład ludzkiej wyższości nad możliwościami naszych własnych wytworów.
W niniejszej książce twierdzę jednak, że w ciągu kilkudziesięciu lat technologie oparte na informacji opanują całą ludzką wiedzę i umiejętności, w tym ostatecznie nawet zdolność rozpoznawania wzorców, umiejętności rozwiązywania problemów oraz inteligencję moralną i emocjonalną ludzkiego umysłu.
Chociaż mózg pod wieloma względami może imponować, ma on również poważne ograniczenia. Używamy jego ogromnego paralelizmu (100 bilionów połączeń międzyneuronowych działających jednocześnie), aby szybko rozpoznawać trudne do uchwycenia wzorce. Ale nasze myślenie jest bardzo powolne: mózg wykonuje podstawowe operacje kilka milionów razy wolniej niż jakikolwiek współczesny obwód elektroniczny. To sprawia, że nasze fizjologiczne pasma przetwarzania nowych informacji są bardzo ograniczone w stosunku do wykładniczego powiększania się bazy całkowitej wiedzy ludzkiej.
Nasza wersja 1.0 ciała ludzkiego jest równie delikatna i może ulegać niezliczonym awariom, że nie wspomnę o uciążliwych rytuałach, których wymaga. Podczas gdy inteligencja człowieka jest czasami zdolna do gwałtownego zwiększania swojej kreatywności i ekspresji, wiele ludzkich myśli jest wtórnych, błahych i ograniczonych.
Osobliwość pozwoli nam przekroczyć te ograniczenia naszych biologicznych ciał i umysłów. Uzyskamy władzę nad naszym losem. Nasza śmiertelność będzie w naszych rękach. Będziemy mogli żyć tak długo, jak długo zechcemy (co nieco różni się od stwierdzenia, że będziemy żyli wiecznie). Będziemy mogli całkowicie zrozumieć ludzkie myślenie i znacznie wydłużymy oraz poszerzymy jego zasięg. Do końca tego wieku niebiologiczna część naszej inteligencji będzie biliony bilionów razy potężniejsza niż niewspomagana ludzka inteligencja.
Jesteśmy obecnie we wczesnej fazie tej przemiany. Przyspieszenie przesunięcia paradygmatu (szybkość, z którą zmieniamy podstawowe poglądy w sprawie techniki), a także wzrost wykładniczy wydajności technologii informacyjnych zaczynają osiągać kolano krzywej, czyli stan, w którym trend wykładniczy zaczyna być zauważalny. Zaraz po tym etapie trend szybko staje się gwałtowny. Przed połową obecnego stulecia prędkość rozwoju naszej technologii, którą trudno będzie odróżnić od nas samych, będzie na wykresie krzywą tak szybko wznoszącą się, że stanie się prawie pionowa. Ze ściśle matematycznej perspektywy tempo wzrostu będzie nadal skończone, ale tak ekstremalne, że zmiany przez nie wprowadzone będą wydawały się rozrywać tkaninę ludzkiej historii. Taka przynajmniej jest perspektywa dla nieulepszonej biologicznie ludzkości.
Osobliwość będzie stanowić kulminację połączenia naszego biologicznego myślenia i istnienia z naszą technologią i jej rezultatem będzie świat, który będzie nadal ludzki, ale w którym przekroczymy nasze biologiczne korzenie. Po pojawieniu się Osobliwości nie będzie żadnej różnicy między człowiekiem a maszyną ani pomiędzy rzeczywistością fizyczną i wirtualną. Jeśli zastanawiasz się, co pozostanie w takim świecie jednoznacznie ludzkie, to będzie to tylko jedna właściwość: nierozerwalnie związana z naszym gatunkiem potrzeba rozszerzania naszych fizycznych i umysłowych możliwości poza obecne ograniczenia.
Wielu komentatorów tych zmian skupia się na tym, co postrzega jako utratę pewnego istotnego aspektu naszego człowieczeństwa, która będzie wynikiem tego przejścia. Ta perspektywa wynika jednak z niezrozumienia tego, czym stanie się nasza technologia. Wszystkim maszynom, z którymi dotychczas mamy do czynienia, brakuje podstawowej subtelności biologicznych cech istoty ludzkiej. Chociaż Osobliwość ma wiele twarzy, jej najważniejsza konsekwencja jest następująca: technologia dopasuje się, a następnie znacznie przekroczy wyrafinowanie i elastyczność tego, co obecnie postrzegamy jako najlepsze z ludzkich cech.
INTUICYJNA WIZJA LINIOWA A HISTORYCZNA WIZJA WYKŁADNICZA
Kiedy powstanie pierwsza mieszana forma inteligencji i zacznie się cyklicznie samodoskonalić, prawdopodobnie nastąpi podstawowe zerwanie ciągłości, a jej cech nie jestem nawet w stanie przewidywać.
– MICHAEL ANISSIMOV
W latach 50. cytowano następujące słowa Johna von Neumanna, legendarnego teoretyka informacji: „Wciąż przyspieszający postęp technologiczny […] sprawia, że powstaje wrażenie pojawiania się ważnych osobliwości w historii rodu ludzkiego, po których ludzkie sprawy, tak jak je postrzegamy obecnie, nie będą mogły być kontynuowane3”. Von Neumann zauważa tu dwa zjawiska: przyspieszenie i osobliwość. Pierwsza myśl jest taka, że postęp ludzkości jest raczej wykładniczy (to znaczy, że zwiększa się przez stałe mnożenie przez stałą wartość) niż liniowy (to znaczy powiększający się ciągle przez dodawanie stałej wartości).
Druga obserwacja to spostrzeżenie, że wzrost jest zwodniczy, rozpoczyna się wolno i praktycznie niezauważalnie, jednak po przekroczeniu kolana krzywej staje się gwałtowny i indukuje głębokie zmiany. Przyszłość jest najczęściej źle pojmowana. Nasi przodkowie oczekiwali, że będzie ona bardzo podobna do ich teraźniejszości, która była bardzo podobna do ich przeszłości. Tendencje wykładnicze istniały nawet tysiąc lat temu. Były one jednak wówczas na bardzo wczesnym etapie, na którym ich spłaszczenie i powolność sprawiały wrażenie, że nie ma żadnej tendencji. W wyniku tego oczekiwania obserwatorów, że w przyszłości nie nastąpią zmiany, się spełniały. Dzisiaj spodziewamy się ciągłego postępu technologicznego i będących jego efektem skutków społecznych. Ale przyszłość będzie o wiele bardziej zaskakująca, niż większość ludzi może przypuszczać, ponieważ tylko niewielu obserwatorów naprawdę przyswoiło sobie implikacje faktu, że zmiany przyspieszają.
Większość długoterminowych prognoz dotyczących możliwości technicznych w przyszłości nie uwzględnia przyszłego rozwoju, ponieważ te przewidywania są oparte raczej na tym, co nazywam intuicyjną i liniową wizją historii, niż na wizji „historycznej i wykładniczej”. Moje modele pokazują, że podwajamy szybkość przesunięcia paradygmatu co dziesięć lat, co omówię w następnym rozdziale. W XX wieku następowało zatem stopniowe przyspieszenie do dzisiejszej szybkości postępu; jego osiągnięcia w związku z tym były równoważne około dwudziestu latom postępu przy jego szybkości z 2000 roku. Następnych dwudziestu lat postępu dokonamy w zaledwie czternaście lat (do 2014 roku), a potem dokonamy jeszcze raz tego samego w zaledwie siedem lat. Wyrażając to w inny sposób, w XXI wieku będziemy świadkami nie stu lat postępu technologicznego, ale postępu rzędu 20 tysięcy lat (oczywiście w stosunku do dzisiejszej szybkości postępu) lub tysiąc razy większego niż ten osiągnięty w XX wieku.
Fałszywe wyobrażenia o kształcie przyszłości pojawiają się często w różnych kontekstach. A oto jeden z wielu przykładów: niedawno uczestniczyłem w debacie, która dotyczyła możliwości produkcji molekularnej. Jej panelista, zdobywca Nagrody Nobla, odrzucił obawy dotyczące bezpieczeństwa nanotechnologii, twierdząc, że „nie zobaczymy samopowielających się produktów nanoinżynierii [urządzeń konstruowanych przez dodawanie fragmentów cząsteczkowych] jeszcze przez sto lat”. Zauważyłem, że sto lat jest uzasadnioną wartością szacunkową i rzeczywiście pasowało to do mojej własnej oceny postępu technicznego wymaganego, aby osiągnąć ten konkretny kamień milowy, jeśli będziemy to mierzyć dzisiejszą miarą postępu (pięciokrotność średniej szybkości zmian, które zaobserwowaliśmy w XX wieku). Ale ponieważ podwajamy szybkość postępu co dziesięć lat, osiągniemy równoważność stu lat postępu – przy dzisiejszej jego szybkości – za zaledwie dwadzieścia pięć lat kalendarzowych.
Podobnie na konferencji „Future of Life”, zorganizowanej przez magazyn „Time” w 2003 roku dla uczczenia pięćdziesiątej rocznicy odkrycia struktury DNA, wszyscy zaproszeni prelegenci zostali zapytani, jakie według nich będzie następne pięćdziesiąt lat4. Praktycznie każdy z nich wziął pod uwagę postęp dokonany w ostatnich pięćdziesięciu latach i użył go jako modelu dla następnych pięćdziesięciu lat. Na przykład James Watson, współodkrywca DNA, powiedział, że za pięćdziesiąt lat będziemy dysponować lekami, które pozwolą nam jeść tyle, ile chcemy, bez przybierania na wadze.
Odpowiedziałem: „Pięćdziesiąt lat?”. Uzyskaliśmy już taki efekt u myszy przez zablokowanie genu receptora insuliny, który kontroluje odkładanie tłuszczu w komórkach tłuszczowych. Leki dla ludzi (działające na zasadzie interferencji RNA i innych technik, które omówimy w rozdziale 5) są w fazie opracowywania i trafią do testowania przez Agencję Żywności i Leków za kilka lat. Będą dostępne za mniej więcej pięć–dziesięć lat, a nie za pięćdziesiąt. Inne wizje były podobnie krótkowzroczne i odzwierciedlały współczesne priorytety badawcze bardziej niż głębokie zmiany, które przyniesie następne pięćdziesiąt lat. Spośród wszystkich uczestników konferencji jedynie Bill Joy i ja zdawaliśmy sobie sprawę z wykładniczego charakteru przyszłości, jednak nie zgadzamy się w ocenie ważności pewnych zmian (na przykład Joy zapowiada zarzucenie niektórych technologii) – będzie to opisane w rozdziale 8.
Ludzie intuicyjnie zakładają, że obecne tempo postępu będzie takie samo w przyszłości. Nawet w wypadku osób, które żyją na tyle długo, aby doświadczyć, jak tempo zmian zwiększa się w czasie, niezweryfikowana intuicja powoduje, że powstaje wrażenie, iż kolejne zmiany zachodzą w tym samym tempie, co poprzednie. Z punktu widzenia matematyka przyczyną tego jest fakt, że krzywa wykładnicza wygląda jak linia prosta, jeśli bierzemy pod uwagę tylko jej mały fragment. W rezultacie nawet doświadczeni komentatorzy, kiedy przewidują przyszłość, zazwyczaj ekstrapolują obecne tempo zmian na następne dziesięć lub sto lat. To właśnie dlatego nazywam ten sposób myślenia o przyszłości spojrzeniem intuicyjnym liniowym.
Uważna analiza historii technologii pokazuje jednak, że zmiany technologiczne mają charakter wykładniczy. Wzrost wykładniczy jest cechą każdego procesu ewolucyjnego, czego najlepszym przykładem jest technologia. Możesz analizować dane na różne sposoby, w różnych przedziałach czasowych i pod kątem różnych technologii, od elektronicznych do biologicznych, jak również ich implikacji, od ilości ludzkiej wiedzy do wzrostu gospodarczego. Przyspieszenie postępu i wzrostu dotyczy każdego z nich. Faktycznie spotykamy nie tylko prosty wzrost ekspotencjalny, ale wzrost ekspotencjalny podwojony, co oznacza, że tempo wzrostu (to jest wykładnik) samo w sobie rośnie wykładniczo (zob. dyskusja na temat stosunku ceny do wydajności technologii informatycznych w kolejnym rozdziale).
Wielu naukowców i inżynierów prezentuje to, co określam „naukowym pesymizmem”. Często są oni tak skupieni na trudnościach i zawiłych szczegółach wyzwań współczesności, że nie biorą pod uwagę długofalowych implikacji swojej pracy ani nie widzą swojej dziedziny w szerszej perspektywie. Tak samo jak nie liczą na pojawienie się o wiele potężniejszych narzędzi, które będą dostępne z każdą nową generacją technologii.
Naukowcy uczą się sceptycyzmu, ostrożności przy określeniu celów obecnych badań i unikania spekulacji na tematy spoza obecnej generacji osiągnięć naukowych. Takie podejście mogło być satysfakcjonujące wówczas, gdy generacja nauki i technologii trwała dłużej niż pokolenie ludzkie, ale obecnie, kiedy generacja postępu naukowego i technologicznego trwa jedynie kilka lat, nie służy to już interesom społeczeństwa.
Weźmy na przykład biochemików, którzy w 1990 roku oceniali sceptycznie możliwość zapisania całego ludzkiego genomu w ciągu zaledwie piętnastu lat. Zapisanie jednej dziesięciotysięcznej genomu człowieka zajęło im wówczas cały rok. Nawet uwzględniając postęp, wydawało się im naturalne, że poznanie sekwencji całego ludzkiego genomu potrwa sto lat, jeśli nie więcej.
Przypomnijmy też, jak sceptycznie w połowie lat 80. odnoszono się do internetu, zastanawiając się, czy kiedykolwiek będzie znaczącym zjawiskiem. Wówczas miał on jedynie dziesiątki tysięcy węzłów (znanych również jako serwery). W rzeczywistości ich liczba podwajała się każdego roku, było więc prawdopodobne, że dziesięć lat później będą ich dziesiątki milionów. Ale ten trend nie był doceniany przez ludzi, którzy w 1985 roku dysponowali tylko taką technologią, jaka pozwalała na dodanie zaledwie kilku tysięcy węzłów na całym świecie w ciągu roku5.
Odwrotny błąd koncepcyjny występuje, kiedy pewne zjawiska wykładnicze są rozpoznawane i następnie stosowane w zbyt agresywny sposób, bez modelowania odpowiedniego tempa wzrostu. Wzrost wykładniczy nabiera szybkości wraz z upływem czasu, ale nie błyskawicznie. Kumulacja kapitału (czyli ceny akcji) podczas bańki internetowej i związanej z nią bańki telekomunikacyjnej (1997–2000) znacznie przewyższyła wszelkie rozsądne oczekiwania, nawet jeśli zakładano by wzrost wykładniczy. Jak pokazuję w następnym rozdziale, rzeczywiste przyjęcie się internetu i e-handlu wykazywało cechy łagodnego wzrostu wykładniczego zarówno w zwyżkach, jak i w spadkach: nadmierne oczekiwanie wzrostu miało wpływ jedynie na wycenę kapitału (akcji). Obserwowaliśmy już porównywalne błędy podczas wcześniejszych przesunięć paradygmatu, na przykład we wczesnej epoce kolejowej (lata 30. XIX wieku), kiedy zjawisko podobne do internetowych zwyżek i spadków doprowadziło do szaleńczego rozwoju kolei.
Inny błąd prognostyków to zastanawianie się nad przemianami w dzisiejszym w świecie, będącymi skutkami pojedynczej tendencji, w takich sposób, jakby nic więcej nie miało się zmienić. Dobrym przykładem na to są obawy, że znaczne wydłużenie życia ludzkiego spowoduje przeludnienie i wyczerpanie ograniczonych zasobów materialnych, niezbędnych do utrzymania ludzkości przy życiu, w których jednocześnie zupełnie nie bierze się pod uwagę porównywalnie znacznego wzrostu bogactwa w wyniku rozwoju nanotechnologii i silnej AI. Na przykład urządzenia produkcyjne oparte na nanotechnologii w latach 20. XXI wieku będą mogły wytworzyć prawie każdy produkt z tanich surowców i informacji.
Kładę nacisk na te perspektywy – wykładniczą i liniową – i ich przeciwstawienie, ponieważ to ich dotyczy najważniejszy błąd, który popełniają prognostycy, mówiąc o przyszłych trendach. Większość przewidywań przyszłości, a także osób, które ją przewidują, całkowicie ignoruje tę historyczną wykładniczą wizję postępu technologicznego. Tak naprawdę prawie każdy, kogo spotykam, ma liniową wizję rozwoju przyszłości. Dlatego ludzie mają skłonność do przeceniania tego, co może być osiągnięte w krótkim czasie (bo mamy tendencję do pomijania istotnych szczegółów), ale nie doceniają tego, co może być osiągnięte długoterminowo (ponieważ ignoruje się wzrost wykładniczy).
SZEŚĆ EPOK
Najpierw my tworzymy narzędzia, a potem one kształtują nas.
‒ MARSHALL MCLUHAN
Przyszłość nie jest już tym, czym zwykła być.
– YOGI BERRA
Ewolucja jest procesem tworzenia wzorców w rosnącym porządku. Pojęcie porządku omówię w następnym rozdziale, a w tej części zostanie położony nacisk na pojęcie wzorca. Uważam, że to ewolucja wzorców stanowi fundamentalną część historii naszego świata. Ewolucja działa w sposób pośredni: każdy etap lub epoka używa metod przetwarzania informacji poprzedniej epoki, aby stworzyć następną epokę. Wyróżniam w historii ewolucji, zarówno biologicznej, jak i technologicznej, sześć epok. Jak zostanie wykazane, Osobliwość zacznie się w piątej epoce i rozprzestrzeni się na resztę wszechświata w szóstej epoce.
Pierwsza epoka: fizyka i chemia. Możemy prześledzić nasze początki aż do stanu, który odzwierciedla informację w jej podstawowych strukturach: wzorcach materii i energii. Ostatnie teorie grawitacji kwantowej utrzymują, że czas i przestrzeń są rozbite na dyskretne kwanty: zasadniczo są to fragmenty informacji. Istnieją kontrowersje co do tego, czy materia i energia są ostatecznie cyfrowe czy analogowe w swojej naturze, ale niezależnie od rozwiązania tego problemu wiemy, że struktury atomowe przechowują i odzwierciedlają dyskretne informacje.
Kilkaset tysięcy lat po Wielkim Wybuchu zaczęły powstawać atomy, ponieważ elektrony zostały uwięzione na orbitach wokół jąder składających się z protonów i neutronów. Elektryczna natura atomów uczyniła je „lepkimi”. Chemia narodziła się kilka milionów lat później, kiedy atomy połączyły się, tworząc względnie trwałe struktury zwane cząsteczkami. Ze wszystkich pierwiastków najbardziej uniwersalny okazał się węgiel; jest on zdolny do tworzenia wiązań w czterech kierunkach (w wypadku większości innych pierwiastków – od jednego do trzech), dając początek złożonym, bogatym w informacje trójwymiarowym strukturom.
Zasady obowiązujące w naszym wszechświecie i równowaga stałych fizycznych, które rządzą wzajemnymi oddziaływaniami podstawowych sił, są tak znakomicie, z tak subtelną dokładnością odpowiednie dla kodyfikacji i ewolucji informacji (co skutkuje zwiększającą się złożonością), że zastanawiamy się, jak powstała taka niezwykle mało prawdopodobna sytuacja. Tam, gdzie niektórzy dostrzegają rękę boską, inni widzą nasze własne ręce, a mianowicie zasadę antropiczną, według której jedynie we wszechświecie, w którym była możliwa nasza własna ewolucja, jest możliwe pojawienie się istoty zadającej tego rodzaju pytanie6. W najnowszych teoriach fizyki dotyczących mnogości wszechświatów pojawiają się spekulacje, że nowe wszechświaty tworzone są na bieżąco, każdy wraz ze swoimi wyjątkowymi zasadami, ale że większość z nich albo szybko ginie, albo istnieje dalej, ale bez ewolucji tworzącej interesujące wzorce (takie, jakie stworzyła biologia na Ziemi), ponieważ rządzące nimi prawa nie wspierają ewolucji rosnącej złożoności form7. Trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób moglibyśmy sprawdzić te teorie ewolucji w odniesieniu do wczesnej kosmologii, ale jest jasne, że fizyczne prawa naszego wszechświata zdają się dokładnie tym, czym powinny być, aby umożliwić ewolucję, w wyniku której zwiększa się porządek i rośnie poziom złożoności8.
Druga epoka: biologia i DNA. W drugiej epoce, która rozpoczęła się kilka miliardów lat temu, związki oparte na węglu stawały się coraz bardziej skomplikowane, aż złożone agregaty cząsteczek utworzyły mechanizmy samopowielania i powstało życie. Ostatecznie, systemy biologiczne wytworzyły dokładny mechanizm cyfrowy (DNA) służący do przechowywania informacji opisujących większą grupę cząsteczek. Ta cząsteczka i jej maszyneria wspomagająca w postaci kodonów i rybosomów umożliwiły zatrzymanie zapisu ewolucyjnych eksperymentów drugiej epoki.
Trzecia epoka: mózgi. Każda epoka kontynuuje ewolucję informacji przez przesunięcie paradygmatu do dalszego poziomu „pośredniości” (czyli ewolucja używa wyników jednej epoki, aby utworzyć kolejną). Na przykład w trzeciej epoce ewolucja prowadzona przez DNA wytworzyła organizmy, które mogły wykrywać informację przez własne narządy zmysłów i przetwarzać oraz magazynować tę informację we własnych mózgach i systemach nerwowych. Stało się to możliwe dzięki mechanizmom drugiej epoki (DNA oraz informacja epigenetyczna lub białka i fragmenty RNA kontrolujące ekspresję genów), które (pośrednio) umożliwiły powstanie mechanizmów przetwarzania informacji trzeciej epoki i je zdefiniowały (mózgi i systemy nerwowe organizmów). Trzecia epoka rozpoczęła się od pojawienia się zdolności do rozpoznawania wzorców przez pierwsze organizmy, która to zdolność wciąż stanowi dużą część aktywności naszych mózgów9. Ostatecznie nasz gatunek rozwinął zdolność tworzenia abstrakcyjnych modeli umysłowych doświadczanego świata i analizowania racjonalnych implikacji tych modeli. Mamy możliwość projektowania świata w naszych umysłach i wcielenia tych pomysłów w życie.
Czwarta epoka: technologia. Łącząc dar racjonalnego i abstrakcyjnego myślenia z posiadaniem przeciwstawnego kciuka, nasz gatunek zapoczątkował czwartą epokę i następny poziom pośredniości: ewolucję technologii stworzonej przez człowieka. Początkowo były to proste mechanizmy, potem postały skomplikowane automaty (automatyczne maszyny mechaniczne). Ostatecznie dzięki zaawansowanym maszynom do liczenia i komunikacji technologia sama stała się zdolna do odbioru, magazynowania i oceny zawiłych wzorców informacji. Aby porównać tempo postępu ewolucji biologicznej inteligencji do tempa ewolucji technologicznej, należy wziąć pod uwagę, że u ssaków co 100 tysięcy lat przyrastał mniej więcej jeden cal kwadratowy mózgu [6,45 cm2], podczas gdy zdolność obliczeniowa komputerów każdego roku zwiększa się mniej więcej podwójnie (zob. następny rozdział). Oczywiście ani rozmiar mózgu, ani wydajność komputera nie są jedynymi wyznacznikami inteligencji, ale odzwierciedlają pewne jej czynniki.
Jeśli umieścimy kamienie milowe ewolucji biologicznej i ludzkiego rozwoju technologicznego na wykresie, na którym osie x (ilość lat wstecz) i y (czas przesunięcia paradygmatu) są w skali logarytmicznej, zobaczymy stosunkowo prostą linię (stałe przyspieszenie), przy czym ewolucja biologiczna prowadzi bezpośrednio do rozwoju kierowanego przez człowieka10.
Odliczanie czasu do Osobliwości: zarówno ewolucja biologiczna, jak i ludzka technologia wykazują stałe przyspieszenie, na co wskazuje coraz krótszy czas do każdego kolejnego zdarzenia (2 miliardy lat od początku życia do komórek, czternaście lat od PC do światowej sieci internetowej).
Liniowa wizja ewolucji: w tej wersji poprzedniej ryciny wykorzystano te same dane, ale przedstawiono je na skali liniowej dla czasu przed teraźniejszością zamiast na skali logarytmicznej. Pozwala to ukazać przyspieszenie w bardziej spektakularny sposób, ale szczegóły nie są widoczne. Z perspektywy liniowej widać, że większość zasadniczych wydarzeń miała miejsce „ostatnio”.
Powyższe ryciny odzwierciedlają mój punkt widzenia na najważniejsze wydarzenia w historii biologii i technologii. Zauważmy jednak, że linia prosta pokazująca ciągłe przyspieszenie ewolucji nie jest zależna od dokonanego przeze mnie konkretnego wyboru wydarzeń. Wielu obserwatorów i wiele źródeł podaje listy ważnych wydarzeń ewolucji biologicznej i technologicznej, a każda z nich ma swoją specyfikę. Jeśli jednak połączymy listy z różnych źródeł (na przykład Encyclopedia Britannica, Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej czy „kosmiczny kalendarz” Carla Sagana), mimo różnorodnego podejścia zaobserwujemy to samo płynne przyspieszenie. Następny wykres przedstawia trzynaście różnych list najważniejszych wydarzeń11. Ponieważ różni myśliciele przypisują tym samym zdarzeniom różne daty, a różne listy zawierają podobne lub pokrywające się wydarzenia, można zaobserwować „pogrubianie się” linii tendencji z powodu „zakłóceń” (zmienności statystycznej) tych danych. Ogólna tendencja jest jednak bardzo jasna.
Piętnaście koncepcji ewolucji: podstawowe przesunięcia paradygmatów w historii świata według piętnastu różnych list kluczowych wydarzeń. Widać jasną tendencję płynnego przyspieszania ewolucji biologicznej, a następnie technologicznej.
Fizyk i teoretyk złożoności Theodore Modis przeanalizował te listy i wyznaczył 28 grup wydarzeń (które nazwał kanonicznymi kamieniami milowymi), łącząc identyczne, podobne i/lub pokrewne wydarzenia z różnych list12. Ten proces zasadniczo usuwa „zakłócenia list” (na przykład różnice w datach pomiędzy poszczególnymi listami), ukazując raz jeszcze ten sam postęp:
Cechy, które rosną wykładniczo na tych wykresach, to porządek i złożoność, pojęcia, nad którymi będziemy się zastanawiać w następnym rozdziale. To przyspieszenie jest zgodne z naszymi zdroworozsądkowymi obserwacjami. Miliard lat temu nawet w ciągu miliona lat zdarzało się bardzo niewiele. Ale ćwierć miliona lat temu w ciągu jedynie stu tysięcy lat nastąpiły epokowe zdarzenia, takie jak ewolucja naszego gatunku. W dziedzinie technologii, jeśli cofniemy się 50 tysięcy lat wstecz, w ciągu tysiąca lat również wydarzało się bardzo niewiele. Ale w niedalekiej przeszłości możemy zobaczyć nowe paradygmaty, takie tak światowa sieć internetowa, przechodzące drogę od wynalezienia do popularyzacji (co należy rozumieć, że są używane przez jedną czwartą populacji w krajach rozwiniętych) w ciągu zaledwie dziesięciu lat.
Piąta epoka: połączenie ludzkiej technologii z ludzką inteligencją. W ciągu kilkudziesięciu lat wraz z piątą epoką zacznie się Osobliwość. Wyniknie z połączenia ogromnej wiedzy zawartej w naszych mózgach ze znacznie większą wydajnością, szybkością i zdolnością do udostępniania wiedzy charakteryzującą naszą technologię. Piąta epoka pozwoli naszej cywilizacji ludzko-maszynowej na przekroczenie ograniczeń ludzkiego mózgu, który ma zazwyczaj sto bilionów bardzo wolnych połączeń13.
Osobliwość pozwoli nam przezwyciężyć odwieczne ludzkie problemy i znacznie wzmocni ludzką kreatywność. Zachowamy i ulepszymy inteligencję, którą obdarzyła nas natura, pokonując jednocześnie głębokie ograniczenia ewolucji biologicznej. Ale Osobliwość wzmocni również nasze skłonności destrukcyjne, tak więc jej pełna historia nie została jeszcze napisana.
Szósta epoka: wszechświat się budzi. Omówię ten temat w rozdziale 6, zatytułowanym „Inteligentne przeznaczenie kosmosu”. W następstwie Osobliwości inteligencja pochodząca od swych biologicznych początków w ludzkim mózgu i od swoich technologicznych początków w pomysłowości człowieka zacznie nasycać materię i energię od środka. Osiągnie to przez reorganizację materii i energii w celu zapewnienia najlepszego poziomu przetwarzania (z ograniczeniami omówionymi w rozdziale 3) po to, by rozprzestrzeniać się ze swojego miejsca pochodzenia na Ziemi.
Obecnie rozumiemy prędkość światła jako czynnik ograniczający transfer informacji. Obejście tego ograniczenia jest dziś uważane za wysoce wątpliwe, są jednak wskazówki sugerujące, że to ograniczenie można wyeliminować14. Jeśli pojawią się choćby niewielkie odchylenia, ostatecznie wykorzystamy tę nadświetlną zdolność. To, czy nasza cywilizacja będzie nasycać resztę wszechświata swoją kreatywnością i inteligencją szybciej czy wolniej, zależy od jej niezmienności. W każdym razie „głupia” materia i mechanizmy wszechświata będą przekształcone w znakomicie wysublimowane formy inteligencji, które ustanowią szóstą epokę ewolucji wzorców informacji.
Jest to ostateczne przeznaczenie Osobliwości i wszechświata.
NADCHODZI OSOBLIWOŚĆ
Wiesz, rzeczy będą naprawdę inne!… Nie, nie, mam na myśli, że będą naprawdę inne!
‒ MARK MILLER (INFORMATYK) DO ERICA DREXLERA, OKOŁO 1986 ROKU
Jakie są skutki tego wydarzenia? Kiedy postęp będzie napędzany nadludzką inteligencją, będzie szybszy. W rzeczywistości nie ma przyczyny, dla której postęp sam w sobie nie miałby obejmować wytwarzania coraz bardziej inteligentnych istnień w coraz krótszym czasie. Najlepszą analogią, jaką dostrzegam, jest przeszłość ewolucyjna. Zwierzęta mogą się zaadaptować do trudności i wykazać się pomysłowością, ale często proces ten jest wolniejszy od selekcji naturalnej – świat w jej przypadku działa jak własny symulator. My, ludzie, mamy zdolność internalizacji świata i zastanawiania się „co, jeśli?”; możemy rozwiązać wiele problemów tysiące razy szybciej niż selekcja naturalna. Obecnie przez tworzenie środków do przeprowadzania tych symulacji ze znacznie większymi prędkościami wkraczamy do porządku tak bardzo różnego od naszej ludzkiej przeszłości, jak my sami jesteśmy różni od zwierząt niższych. Z ludzkiego punktu widzenia zmiana ta będzie odrzuceniem wszystkich wcześniejszych zasad, być może w mgnieniu oka, wykładniczym biegiem bez jakiejkolwiek nadziei na kontrolę.
– VERNOR VINGE, THE COMING TECHNOLOGICAL SINGULARITY, 1993
Zdefiniujmy ultrainteligentną maszynę jako maszynę, która może znacznie przewyższyć wszystkie możliwości intelektualne człowieka, niezależnie od tego, jak będzie on inteligentny. Ponieważ projektowanie maszyn jest jedną z czynności intelektualnych, maszyna ultrainteligentna mogłaby projektować nawet lepsze maszyny; wtedy nastąpiłaby więc niewątpliwie eksplozja inteligencji i inteligencja człowieka zostałaby daleko w tyle. Tak więc pierwsza ultrainteligentna maszyna jest ostatnim wynalazkiem, który człowiek musi kiedykolwiek stworzyć.
– IRVING JOHN GOOD, SPECULATIONS CONCERNING THE FIRST ULTRAINTELLIGENT MACHINE, 1965
Aby umieścić pojęcie Osobliwości w dalszej perspektywie, zastanówmy się nad historią tego słowa. „Osobliwość” jest w języku angielskim słowem oznaczającym wyjątkowe zdarzenie z osobliwymi konsekwencjami. Słowo to zostało przyjęte przez matematyków do określenia wartości, która przekracza każde skończone ograniczenie, takiej jak eksplozja liczb będąca wynikiem, kiedy dzielimy stałą przez liczbę, która jest coraz bliższa zera. Rozważmy na przykład prostą funkcję. Gdy wartość x zbliża się do zera, wartość funkcji (y) rośnie do coraz większych wartości.
Taka funkcja matematyczna w rzeczywistości nigdy nie osiąga wartości nieskończonej, ponieważ dzielenie przez 0 jest matematycznie „nieokreślone” (niemożliwe do obliczenia). Jednak wartość y przekracza wszelkie możliwe ograniczenia (zbliża się do nieskończoności), kiedy dzielnik x zbliża się do zera.
Kolejną dziedziną, która przyjęła to słowo, była astrofizyka. Jeśli ogromna gwiazda ulega eksplozji supernowej, jej pozostałości ostatecznie zapadają się do punktu, w którym jej objętość wynosi zero i gęstość jest nieskończona, a w jej centrum powstaje „osobliwość”. Ponieważ uważa się, że światło nie może uciec z gwiazdy po osiągnięciu przez nią tej nieskończonej gęstości15, została ona nazwana czarną dziurą16. Stanowi ona pęknięcie w tkaninie czasoprzestrzeni.
Według jednej z teorii wszechświat jako taki rozpoczął się od takiej Osobliwości17. Interesujące jest jednak to, że horyzont zdarzeń (powierzchnia) czarnej dziury ma skończony rozmiar, a siła grawitacji jest tylko teoretycznie nieskończona w jej centrum o zerowym rozmiarze. W każdym miejscu, które mogłoby być rzeczywiście poddane pomiarom, siły są skończone, choć bardzo duże.
Pierwszą wzmianką o Osobliwości jako o zdarzeniu zdolnym do rozerwania tkanki ludzkiej historii jest stwierdzenie Johna Neumanna zacytowane powyżej. W latach 60. XX wieku I.J. Good pisał o „eksplozji inteligencji” będącej wynikiem tworzenia przez inteligentne maszyny swojego następnego pokolenia bez interwencji człowieka. Vernor Vinge, matematyk i informatyk na Uniwersytecie Stanowym San Diego, napisał o szybko zbliżającej się „osobliwości technologicznej” w artykule dla czasopisma „Omni” w 1983 roku i w powieści science fiction Marooned in Realtime w 1986 roku18.
The Age of Intelligent Machines, moja książka z 1989 roku, ukazała przyszłość zmierzającą nieuchronnie ku maszynom znacznie przewyższającym ludzką inteligencję już w pierwszej połowie XXI wieku19. Hans Moravec w Mind Children, swojej książce z tego samego roku, analizując postęp robotyki, doszedł do podobnego wniosku20. W 1993 roku, na sympozjum zorganizowanym przez NASA, Vinge w przedstawionej przez siebie pracy opisał Osobliwość jako zbliżające się zdarzenie będące przede wszystkim skutkiem nadejścia „jednostek o inteligencji większej niż ludzka”, które Vinge widział jako zapowiedź zjawiska ucieczki21. Moja książka z 1999 roku, Age of Spiritual Machines, opisuje coraz bliższy związek między naszą inteligencją biologiczną a sztuczną inteligencją, którą tworzymy22. Książka Hansa Moravca z tego samego roku, Robot: Mere Machine to Transcendent Mind, opisuje roboty z lat 40. XXI wieku jako naszych „ewolucyjnych spadkobierców”, maszyny, które „wyrosną z nas, nauczą się naszych umiejętności i będą dzielić nasze cele i wartości […], dzieci naszych umysłów23”. Australijski uczony Damien Broderick w książkach z 1997 i 2001 roku, obu zatytułowanych The Spike, przeanalizował wszechogarniający wpływ ekstremalnej fazy przyspieszenia technologii oczekiwanego w ciągu kilkudziesięciu lat24. W rozległej serii publikacji John Smart opisał Osobliwość jako nieunikniony skutek tego, co nazwał sprężeniem MEST (materii, energii, przestrzeni i czasu)25.
Moim zdaniem Osobliwość ma wiele twarzy. Oznacza ona prawie pionową fazę wzrostu wykładniczego, który zachodzi, kiedy jego tempo jest tak ogromne, że wydaje się, iż technologia rozwija się z nieskończoną szybkością. Oczywiście z perspektywy matematycznej nie ma nieciągłości, a tempo wzrostu pozostaje skończone, chociaż jest niezwykle duże. Jednak w naszym obecnie ograniczonym modelu to nieuchronne zdarzenie wydaje się ostrą i nagłą przerwą w ciągłości postępu. Podkreślam słowo „obecnie”, ponieważ jedną z najistotniejszych konsekwencji Osobliwości jest zmiana w naturze naszej zdolności rozumienia. Kiedy połączymy się z naszą technologią, staniemy się znacznie mądrzejsi.
Czy tempo rozwoju technologicznego może przyspieszać bez końca? Czy nie ma punktu, w którym ludzie nie będą już zdolni myśleć wystarczająco szybko, aby nadążyć za tym tempem? W przypadku nieulepszonego człowieka jest to jasne. Co jednak osiągnęłoby tysiąc naukowców, z których każdy byłby tysiąc razy inteligentniejszy niż dzisiejsi naukowcy i działał tysiąc razy szybciej niż współcześni ludzie (ponieważ przetwarzanie informacji w ich w głównej mierze niebiologicznych mózgach byłoby szybsze)? Rok chronologiczny byłby dla nich jak tysiąc lat26. Co mogliby wymyślić?
Cóż, z jednej strony stworzyliby technologię, dzięki której staliby się jeszcze inteligentniejsi (ponieważ ich inteligencja nie miałaby już ograniczonej wydajności). Zmieniliby swój proces myślowy, aby móc myśleć szybciej. Kiedy naukowcy staną się milion razy bardziej inteligentni i będą działać milion razy szybciej, godzina będzie oznaczała sto lat postępu (w dzisiejszych warunkach).
Osobliwość obejmuje następujące zasady, które w dalszej części tej książki udokumentuję, rozwinę, przeanalizuję i które będą przedmiotem rozważań:
• Tempo przesunięcia paradygmatu (innowacja techniczna) przyspiesza, obecnie podwajając się co dziesięć lat.
• Moc (stosunek cena – wydajność, szybkość, pojemność i przepustowość) technologii informatycznych rośnie wykładniczo w jeszcze szybszym tempie, obecnie podwajając się mniej więcej każdego roku27. Ta zasada odnosi się do szerokiego zakresu zjawisk, w tym ilości wiedzy ludzkiej.
• Dla technologii informatycznych istnieje drugi poziom wzrostu wykładniczego – to wzrost wykładniczy w tempie wzrostu wykładniczego (wykładnik). Przyczyna: ponieważ technologia staje się bardziej opłacalna, wykorzystuje się więcej zasobów po to, by ją rozwinąć, więc tempo wzrostu wykładniczego rośnie w czasie. Na przykład przemysł komputerowy w latach 40. XX wieku składał się z garści z dzisiejszego punktu widzenia historycznie ważnych projektów. Obecnie całkowity dochód w przemyśle komputerowym wynosi więcej niż bilion dolarów, więc budżet na badania i rozwój jest odpowiednio wyższy.
• Skanowanie ludzkiego mózgu jest jedną z tych technologii, których doskonalenie przebiega wykładniczo. Jak pokażę w rozdziale 4, czasowy i przestrzenny rozkład i szerokość pasma skanowania mózgu podwaja się każdego roku. Już teraz uzyskujemy narzędzia wystarczające, aby zacząć na poważnie odwrotną inżynierię (dekodowanie) zasad działania ludzkiego mózgu. Mamy już imponujące modele i symulacje kilkudziesięciu z kilkuset regionów mózgu. W ciągu dwudziestu lat będziemy już szczegółowo rozumieli, jak pracują wszystkie regiony ludzkiego mózgu.
• Będziemy mieć sprzęt niezbędny do naśladowania ludzkiej inteligencji za pomocą superkomputerów przed końcem obecnego dziesięciolecia i będziemy mogli robić to samo za pomocą urządzeń o rozmiarach komputera osobistego przed końcem następnego dziesięciolecia. Do połowy lat 20. XXI wieku będziemy mieli skuteczne oprogramowanie w postaci modeli ludzkiej inteligencji.
• Dysponując sprzętem i oprogramowaniem niezbędnym, by w pełni naśladować ludzką inteligencję, możemy oczekiwać, że komputery zdadzą test Turinga, prezentując inteligencję niemożliwą do odróżnienia od ludzkiej do końca lat 20. XXI wieku28.
• Kiedy komputery osiągną ten poziom rozwoju, będą mogły łączyć tradycyjne mocne strony ludzkiej inteligencji z atutami inteligencji maszyny.
• Wśród tradycyjnych atutów ludzkiej inteligencji można wymienić ogromną zdolność rozpoznawania wzorców. Wielopłaszczyznowość i organizacja ludzkiego mózgu stanowią idealną konstrukcję dla rozpoznawania wzorców nawet różniących się drobnymi, niezmiennymi cechami. Ludzie są również zdolni do uczenia się dzięki spostrzeżeniom i wnioskowaniu z doświadczenia, w tym wykorzystaniu informacji zebranych za pomocą mowy. Kluczową zdolnością ludzkiej inteligencji jest tworzenie w umyśle modeli rzeczywistości i przeprowadzanie myślowych eksperymentów typu „co jeśli”, polegających na zmianie poszczególnych aspektów tych modeli.
• Tradycyjne mocne strony inteligencji maszynowej to m.in. zdolność dokładnego pamiętania miliardów faktów i natychmiastowego ich przywoływania.
• Kolejną zaletą inteligencji niebiologicznej jest fakt, że kiedy maszyna opanuje daną umiejętność, może wykonywać ją wielokrotnie, z dużą szybkością, przy optymalnej dokładności i się nie męcząc.
• Być może najważniejsze jest to, że maszyny mogą przekazywać wiedzę z bardzo dużą prędkością w porównaniu z małą prędkością przekazywania wiedzy przez człowieka za pomocą mowy.
• Inteligencja niebiologiczna będzie zdolna do pobierania umiejętności i wiedzy od innych maszyn, a ostatecznie również od ludzi.
• Maszyny będą przetwarzać i przełączać sygnały z szybkością zbliżoną do prędkości światła (około 300 milionów metrów na sekundę), w porównaniu z prędkością 100 metrów na sekundę charakteryzującą sygnały elektrochemiczne w biologicznych mózgach ssaków29. Stosunek tych prędkości wynosi co najmniej 3 miliony do jednego.
• Maszyny przez internet będą miały dostęp do całej wiedzy cywilizacji ludzko-maszynowej i będą zdolne do wykorzystania całej tej wiedzy.
• Maszyny mogą połączyć swoje zasoby, inteligencję i pamięć. Dwie maszyny – lub milion maszyn – mogą się połączyć, aby się stać jednością i następnie ponownie się rozdzielić. Wiele maszyn może w tym samym czasie stawać się jedną maszyną i rozłączać się jednocześnie. Ludzie nazywają ten proces zakochiwaniem się, ale nasza biologiczna zdolność do niego jest ulotna i zawodna.
• Połączenie tych tradycyjnych atutów (zdolności do rozpoznawania wzorców biologicznej inteligencji ludzkiej oraz szybkości, pojemności pamięci i dokładności, a także wiedzy i zdolności dzielenia umiejętności charakteryzujących inteligencję niebiologiczną) będzie wspaniałą rzeczą.
• Inteligencja maszyn będzie miała całkowitą wolność projektowania i kształtowania (czyli nie będą one ograniczone biologicznie przez takie czynniki, jak niewielka szybkość przełączania połączeń międzyneuronalnych lub ograniczona wielkość czaszki), jak również przez cały czas stałą wydajność.
• Kiedy tylko inteligencja niebiologiczna połączy tradycyjne atuty człowieka i maszyn, niebiologiczna część inteligencji naszej cywilizacji będzie korzystać z podwójnego wzrostu wykładniczego stosunku ceny do wydajności, prędkości i pojemności maszyn.
• Kiedy maszyny osiągną zdolność projektowania i konstruowania technologii tak, jak robią to ludzie, ale ze znacznie większą szybkością i możliwościami, będą miały dostęp do swoich projektów (kod źródłowy) i zyskają zdolność ich przekształcania. Ludzie dokonują teraz czegoś podobnego za pomocą biotechnologii (zmiana informacji genetycznej i innych procesów informacyjnych będących podstawą naszej biologii), ale o wiele wolniej i w bardziej ograniczony sposób, niż będą to w stanie osiągnąć maszyny przez modyfikowanie swoich programów.
• Biologia ma naturalne ograniczenia. Na przykład każdy żywy organizm musi być zbudowany z białek, które są złożone z jednowymiarowych łańcuchów aminokwasów. Mechanizmom opartym na białkach brakuje siły i szybkości. Będziemy mieli możliwość przekształcenia wszystkich organów i układów w naszych biologicznych ciałach i mózgach tak, by stały się znacznie bardziej wydajne.
• Jak omówimy to w rozdziale 4, inteligencja ludzka ma pewną plastyczność (zdolność do zmiany struktury), która jest nawet większa, niż sądziliśmy wcześniej. Ale architektura ludzkiego mózgu jest mimo to bardzo ograniczona. Na przykład w czaszce zmieści się jedynie 100 bilionów połączeń międzyneuronalnych. Kluczową zmianą genetyczną, która pozwoliła na zwiększenie zdolności poznawczych ludzi w porównaniu z naszymi przodkami, naczelnymi, było wykształcenie większej powierzchni kory mózgowej, jak również zwiększenie objętości tkanki substancji szarej w niektórych regionach mózgu30. Zmiana ta następowała jednak bardzo powoli na skali czasu ewolucji biologicznej i wciąż wiąże się z dziedzicznymi ograniczeniami pojemności mózgu. Maszyny będą zdolne do ponownego opracowania własnych projektów i zwiększania swoich zdolności bez ograniczeń. Dzięki projektom opartym na nanotechnologii ich zdolności będą o wiele większe niż biologicznych mózgów, których rozmiary ani zużycie energii nie rosną.
• Maszyny będą również korzystać z bardzo szybkich trójwymiarowych obwodów molekularnych. Dzisiejsze obwody elektroniczne są mniej więcej milion razy szybsze niż przełączanie elektrochemiczne w mózgach ssaków. Obwody molekularne jutra będą oparte na takich urządzeniach, jak nanorurki, które są małymi cylindrami atomów węgla o przekroju wielkości mniej więcej dziesięciu atomów, pięćset razy mniejszymi niż dzisiejsze tranzystory oparte na krzemie. Ponieważ sygnały będą miały mniejszą odległość do przebycia, będą mogły operować z prędkością rzędu teraherców (biliony operacji na sekundę) w porównaniu z prędkością kilku gigaherców (miliardy operacji na sekundę) współczesnych chipów.
• Tempo zmian technologicznych nie będzie ograniczone do szybkości umysłu człowieka. Inteligencja maszynowa poprawi swoje zdolności w cyklu sprzężenia zwrotnego tak, że niewspomagana ludzka inteligencja nie będzie w stanie za nimi nadążyć.
• Ten cykl inteligencji maszynowej iteracyjnie poprawiającej własną konstrukcję będzie stawał się coraz szybszy. Właśnie to w rzeczywistości przewiduje wzór na stałe przyspieszenie tempa przesunięcia paradygmatu. Jedno z zastrzeżeń wysuniętych wobec dalszego przyspieszenia przesunięcia paradygmatu dotyczy tego, że ostatecznie staje się ono za szybkie dla ludzi, i dlatego, jak twierdzą niektórzy, nie może do niego dojść. Przejście od inteligencji biologicznej do niebiologicznej umożliwi jednak kontynuację tej tendencji.
• Wraz z coraz szybszym cyklem ulepszania inteligencji niebiologicznej nanotechnologia umożliwi manipulację rzeczywistością fizyczną na poziomie cząsteczkowym.
• Nanotechnologia umożliwi konstrukcję nanorobotów – robotów zaprojektowanych na poziomie molekularnym, wielkości mniej więcej jednego mikrona (jedna milionowa metra), takich jak respirocyty (mechaniczne czerwone krwinki)31. Nanoroboty będą odgrywać niezliczenie wiele ról w organizmie ludzkim, w tym odwracanie procesów starzenia (w stopniu, w którym zadanie to nie zostało jeszcze wypełnione przez biotechnologię, taką jak inżynieria genetyczna).
• Nanoroboty będą współpracować z biologicznymi neuronami w znacznym poszerzaniu ludzkiego doświadczenia przez tworzenie rzeczywistości wirtualnej wewnątrz układu nerwowego.
• Miliardy nanorobotów w naczyniach włosowatych mózgu rozszerzą również bardzo ludzką inteligencję.
• Kiedy inteligencja niebiologiczna zyska przyczółek w ludzkich mózgach (co rozpoczęło się już wraz ze skomputeryzowanymi implantami neuronowymi), inteligencja maszynowa w naszych mózgach będzie rosła wykładniczo (jak to się cały czas dzieje), co najmniej podwajając swoją moc każdego roku. W odróżnieniu od niej inteligencja biologiczna ma w rzeczywistości określone możliwości. Niebiologiczna część naszej inteligencji ostatecznie okaże się więc dominująca.
• Nanoroboty poprawią również stan środowiska, usuwając zanieczyszczenia powstałe w wyniku wcześniejszej industrializacji.
• Nanoroboty nazywane fogletami, które potrafią przetwarzać obraz i falę dźwiękową, przeniosą jakość morfingu z rzeczywistości wirtualnej do świata rzeczywistego32.
• Zdolność człowieka do rozumienia emocji i prawidłowych reakcji na nie (tak zwana inteligencja emocjonalna) jest jedną z form ludzkiej inteligencji, która może być zrozumiana i opanowana przez inteligencję maszynową przyszłości. Nasze niektóre reakcje emocjonalne są dostosowane do ograniczeń i słabości naszych ciał biologicznych. Inteligencja maszynowa przyszłości również mieć będzie „ciała” (na przykład wirtualne ciała w wirtualnej rzeczywistości lub dzięki fogletom projekcje w prawdziwej rzeczywistości), aby współdziałać ze światem, ale te ciała powstałe w wyniku nanoinżynierii będą o wiele sprawniejsze i trwalsze niż biologiczne ludzkie ciała. Tak więc niektóre odpowiedzi „emocjonalne” maszynowej inteligencji przyszłości zostaną przeprojektowane tak, aby odzwierciedlić jej znacznie zwiększone możliwości fizyczne33.
• Ponieważ rzeczywistość wirtualna w układzie nerwowym staje się konkurencyjna dla prawdziwej rzeczywistości pod względem rozdzielczości i wiarygodności, coraz więcej naszych doznań będziemy odczuwać w środowiskach wirtualnych.
• W rzeczywistości wirtualnej możemy być zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie innymi osobami. W zasadzie inni ludzie (jak nasi partnerzy w związkach) będą mogli wybrać dla nas inne ciało niż to, które wybierzemy sobie my sami (i na odwrót).
• Prawo przyspieszających zwrotów będzie działało do czasu, aż inteligencja niebiologiczna będzie bliska „nasycenia” materii i energii w sąsiadującym wszechświecie naszą inteligencją ludzko-maszynową. Przez nasycenie rozumiem wykorzystanie wzorców materii i energii do przetwarzania w optymalnym stopniu, opartego na naszym rozumieniu fizyki przetwarzania. Kiedy zbliżymy się do tej granicy, inteligencja naszej cywilizacji będzie kontynuować ekspansję swojego potencjału przez rozprzestrzenianie się na zewnątrz, ku reszcie wszechświata. Szybkość tej ekspansji w krótkim czasie osiągnie maksymalną prędkość, z którą może być przesyłana informacja.
• Ostatecznie cały wszechświat nasyci się naszą inteligencją. Taka będzie jego przyszłość (zob. rozdział 6). To my będziemy określać własny los, który raczej nie będzie zdeterminowany przez obecne „bezrozumne”, proste, maszynowe siły, które rządzą mechaniką nieba.
• Czas, którego będzie potrzebował wszechświat, aby stać się inteligentny w takim stopniu, zależy od tego, czy prędkość światła jest niezmiennym ograniczeniem. Istnieją wskazówki, że są możliwe sytuacje, w których ono nie zachodzi, lub subtelne możliwości obejścia tego ograniczenia, które, jeśli istnieją, będą możliwe do wykorzystania przez ogromną inteligencję naszej cywilizacji w opisywanym czasie w przyszłości.
Taka jest więc Osobliwość. Niektórzy stwierdzą, że nie jesteśmy w stanie jej pojąć, przynajmniej na naszym obecnym poziomie zrozumienia. Z tego powodu nie możemy spojrzeć poza jej horyzont zdarzeń i zrozumieć pełnego sensu tego, co leży poza nim. To przyczyna, dla której nazywamy to przekształcenie Osobliwością.







