Dla miłośników historii nazwisko Churchilla jest nieustannie nośne i wzbudza wielkie emocje. Książkę, którą oddajemy Czytelnikowi jest opowieścią o wielkim mężu stanu, wybitnym polityku, nobliście i człowieku, który żył w niezwykle ciekawych czasach.


Sir Winston Leonard Spencer Churchill urodził się w Imperium Brytyjskim, a zmarł w Wielkiej Brytanii, jednym z państw europejskich. Za życia został odznaczony 37. orderami i medalami brytyjskimi i licznych krajów, 11 doktoratami honoris causa, a także innymi tytułami. Niemal na całym świecie znaleźć można niezliczone mnóstwo jego pomników czy popiersi w urzędowych gmachach lub na ulicach.

Churchill wygrywał w Wielkiej Brytanii wszystkie plebiscyty na człowieka naj… najlepszego brytyjskiego premiera w XX wieku, największego Brytyjczyka wszech czasów. W czasie dyskusji, sporów i awantur o brexit wystarczyło, by jeden z działaczy laburzystowskich powołał się na niego, by na dobre kilka dni zapomniano o Unii Europejskiej, a mówiono jedynie o tym, kim był Winston Churchill.

Winston Churchill słynął z błyskotliwego umysłu i nietuzinkowego poczucia humoru. Z tego powodu był często tematem anegdot.

Pewnego razu lady Astor, której awersja do Winstona była powszechnie znana, przebywała z wizytą u stryjecznego brata Churchilla w Blenheim, gdzie niespodziewanie zjawił się Winston. Oczywiście doszło do awantury. Nancy w pewnym momencie wybuchła: „Gdybym była twoją żoną, podałabym ci kawę z trucizną. – A gdybym ja był twoim mężem, natychmiast bym to wypił” – odparł spokojnie Churchill.

Nina Smolar, doktor biochemii, szefowa Wydawnictwa Aneks. Po wydarzeniach marca 1968 roku zajmowała się dokumentowaniem protestów studenckich i wysyłaniem materiałów do „Kultury” paryskiej czy Radia Wolna Europa oraz pomocą represjonowanym. W lutym 1970 roku wyemigrowała do Szwecji, gdzie na Uniwersytecie Uppsalskim obroniła doktorat z biochemii, jednocześnie angażując się w założenie kwartalnika Aneks.
Od 1975 roku mieszkała w Wielkiej Brytanii. W latach 1976-1982 pracowała naukowo w Imperial Cancer Research Fund w Londynie i King’s College Uniwersytetu Londyńskiego. Ze względów zdrowotnych musiała zrezygnować z pracy naukowej. W latach 1982-1999 kierowała książkowym Wydawnictwem Aneks a w latach 1976-1989 udzielaniem pomocy Komitetowi Obrony Robotników oraz podziemnym wydawnictwom opozycji demokratycznej.
W 1995 r. wróciła do Polski. W 2011 roku za pomoc dla opozycji została odznaczona przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Nina Smolar
Churchill. Opowieść o przegranym zwycięzcy
Wydawnictwo Poznańskie
Premiera: 9 lutego 2022
 
 

Zamiast posłowia

Sir Winston Leonard Spencer Churchill urodził się w Imperium Brytyjskim, a zmarł w Wielkiej Brytanii, jednym z państw europejskich. Za życia został odznaczony 37. orderami i medalami brytyjskimi i licznych krajów, 11 doktoratami honoris causa, a także innymi tytułami. Niemal na całym świecie znaleźć można niezliczone mnóstwo jego pomników czy popiersi w urzędowych gmachach lub na ulicach. Nawet w Pradze czeskiej stoi duże jego popiersie na tyłach dworca głównego. Jeden z pomników Churchilla umieszczono w siedzibie telewizji BBC.
Imieniem Churchilla nazwano wiele różnych instytucji, okrętów i rzeczy, na przykład duże cygara hawańskie czy szampana brut ze znanej winnicy Pola Rogera w miejscowości Épernay w Szampanii. W roku śmierci Churchilla została wybita moneta (pół szylinga, czyli ćwierć funta) z jego podobizną – pierwszy raz w historii tego zaszczytu doznał ktoś spoza rodziny królewskiej; w 2016 roku wprowadzono do obiegu pięciofuntowy banknot z twarzą Churchilla na rewersie, co spotkało się z protestami feministek, ponieważ żadna kobieta poza królową nie dostąpiła takiego zaszczytu; Royal Mail wyprodukowała znaczek pocztowy z Churchillem, a poczta wyspy Guernsey w 50-lecie śmierci wydała serię trzech znaczków pocztowych z podobizną Churchilla o wartości jednego funta.
Na okręcie amerykańskiej Marynarki Wojennej, nazwanym Churchill, tradycyjnie pod flagą USA jest wywieszona flaga Royal Navy i służy na nim jeden brytyjski marynarz na ogół jako meteorolog.
Churchill wygrywał w Wielkiej Brytanii wszystkie plebiscyty na człowieka naj… najlepszego brytyjskiego premiera w XX wieku, największego Brytyjczyka wszech czasów (dwa miliony oddanych głosów) i inne podobne rankingi.
Był uosobieniem mocnego, zdecydowanego, odważnego człowieka (podróżował w najbardziej niebezpiecznym okresie wojny), nie bał się tłumów, choć zdumiewał łatwym wzruszaniem się, okazywanym płaczem (był chyba największą beksą wśród mężów stanu). Był aktywistą, działanie stanowiło istotę jego bytu, znaczyło dla niego sformułowanie problemu i znalezienie rozwiązania bez rozszczepiania włosa na czworo.
Zadziwiała jego szeroko komentowana zdolność pochłaniania dużej ilości alkoholu, gdy w rzeczywistości pił umiarkowanie, i nierozstawanie się z cygarem, a naprawdę palił najwyżej trzy dziennie.
Winston nie lubił biżuterii, nosił jedynie złoty pierścień, podarunek od ojca, z herbem Marlborough, nie cierpiał wyrzucać starych ubrań, natomiast lubował się w nakryciach głowy, których miał stosy. Najczęściej nosił stary filcowy melonik, co z upodobaniem rejestrowali fotografowie – w końcu łatwiej jest być „bratem łatą” w takim kapeluszu niż w cylindrze. A Churchill skracał dystans, był bezpośredni w kontaktach i nie znosił celebry, z wyjątkiem uroczystości związanych z monarchią i Imperium. Nie robiły na nim większego wrażenia żadne tytuły.
Churchill umiał wznieść się ponad osobiste uprzedzenia czy animozje i docenić kompetencje. Mimo wielu złośliwych uwag ze strony Keynesa w czasie wojny wysłał go do Waszyngtonu, by pilnował brytyjskich interesów finansowych. Z Attlee’m, mimo iż dzieliła ich ideologia i przynależność partyjna, był na tyle zaprzyjaźniony, że zapraszał go nie tylko na oficjalne spotkania, ale też na prywatne kolacje i rodzinne uroczystości. Z de Gaulle’em, z którym łączyła go niezmiernie burzliwa znajomość, pozostawał w stałym kontakcie. Podobnie postępował wobec wielu innych ludzi, których cenił.
Wielką wadą Churchilla, czasami obracającą się w zaletę, była gadatliwość, czym niekiedy zamęczał rozmówców (Colville zauważył kiedyś, że mówił nawet do swojego kota). Co trafniejsze lub dowcipne riposty czy powiedzenia przypisywane są często jemu. Wobec tego ukazało się kilka książek i opracowań, których autorzy wyliczają, co naprawdę powiedział, a co nie było autorstwem Churchilla.
Znał wagę słowa zarówno pisanego, jak i mówionego. Gdy po wojnie zapytano Attlee’go, co dokładnie zrobił Churchill dla wygrania wojny, odpowiedział: „Mówił o tym”. A Edward Murrow, korespondent prasy amerykańskiej w Londynie w czasie wojny, napisał: „Churchill zmobilizował język angielski i posłał go na pole bitwy”.
Eisenhower w swoich pamiętnikach stwierdził: „Był człowiekiem o wyjątkowo silnych przekonaniach i mistrzem w sporach i debatach (…). Mógł być bardzo elokwentny nawet w dyskusji z jedną osobą, ale jednocześnie jego skupienie na temacie rozmowy sprawiało, że przekaz wydawał się naturalny i właściwy. Równie łatwo posługiwał się humorem i patosem, czerpał ze wszystkiego, od greckich klasyków po Kaczora Donalda, przytaczając cytaty, powiedzonka i ostry slang, by wzmocnić swoją argumentację (…). Podziwiałem go i lubiłem”.

*

Mimo szerokiego uznania dla jego dokonań, obecności pomników, książek, artykułów prasowych, programów telewizyjnych czy filmów, w Wielkiej Brytanii dla 20 proc. młodych Brytyjczyków – jak pokazały opublikowane w 2008 roku w „Daily Telegraph” badania na próbie 3000 nastolatków – Churchill jest postacią fikcyjną. Natomiast aż 63 proc. wierzy, że król Artur rzeczywiście przewodził rycerzom w zamku Camelot; 58 proc. sądzi, że naprawdę żył Sherlock Holmes i mieszkał na Baker Street 221B w Londynie; dla 51 proc. Robin Hood to nie wytwór wyobraźni ludowej, ale prawdziwy rabuś, który zabierał bogatym i obdarzał biednych; 47 proc. nastolatków jest przekonanych, że naprawdę istniała bohaterka napisanej przez Paula McCartheya piosenki Eleanor Rigby z albumu Beatlesów Revolver. I nic w tym dziwnego, skoro 77 proc. przyznało, że nigdy nie przeczytało choćby jednej książki historycznej, a 61 proc. nie ogląda telewizyjnych programów historycznych.
Natomiast dla dorosłych Brytyjczyków nazwisko Churchilla jest nieustannie nośne i wzbudza wielkie emocje. W czasie dyskusji, sporów i awantur o brexit wystarczyło, by jeden z działaczy laburzystowskich powołał się na niego, by na dobre kilka dni zapomniano o Unii Europejskiej, a mówiono jedynie o tym, kim był Winston Churchill.

*

No właśnie, kim był? Nie ma na to pytanie jednoznacznej i krótkiej odpowiedzi. Nie na darmo lord Moran, jego lekarz, powiedział, że „Churchill to więcej niż jedna osoba”. W tygodniku mody dla panów „Tailor & Cutter” autor, ówczesny arbiter męskiej elegancji, zaznaczył: „Jest [Churchill] artystycznym kameleonem i dziwakiem w swoim kraju. Tymczasem mąż stanu powinien być znany z jednej lub dwóch cech, a nie ze zmienności. – Ale w konkluzji artykułu stwierdza: – Kocha różnorodność, bo pasuje do jego temperamentu. Człowiek, który gra wiele ról, potrzebuje wielu kostiumów”.
Słabością Churchilla było albo niezrozumienie zmieniającego się świata, w tym samego społeczeństwa brytyjskiego i Wspólnoty Brytyjskiej po II wojnie, albo – co bardziej prawdopodobne – zasadniczy opór przed przyjmowaniem zmian do wiadomości. Zgodnie ze swoim charakterem starał się dostosować świat do swoich pryncypiów, wyobrażeń i planów.
Popełniał, oczywiście co nieuchronne, liczne błędy w sprawach szczegółowych, ale nie w tych najważniejszych. Był mężem stanu na skalę światową. Był ideowym konserwatystą-liberałem, ale mimo zdecydowanych przekonań antysocjalistycznych walczył o gwarancje socjalne i podnoszenie poziomu życia swoich współobywateli.
Szokiem dla Churchilla, ale i dla całego świata było to, że większość Brytyjczyków od razu po II wojnie w demokratycznych wyborach odrzuciła tego, wydawałoby się powszechnie uwielbianego Winstona, który tak bardzo przyczynił się do samotnego stawienia oporu przez Brytanię i ostatecznego zwycięstwa nad Hitlerem. Wyborcy odwrócili się od niego, bo trwał przy starych pryncypiach, nie przyjął do wiadomości zmian zachodzących w społeczeństwie, tego, że Brytyjczycy walczyli o zmniejszenie nierówności klasowych, o lepsze życie dla siebie, co obiecywała Partia Pracy.

*

Churchill do dzisiaj ma wielbicieli i zagorzałych wrogów, podważających jego zasługi i oskarżających go o wszelkie możliwe grzechy. Oto najważniejsze ciągle stawiane pytania:

Był czy nie był rasistą? Dziś niektórzy zarzucają mu rasizm. Tak, był bez wątpienia człowiekiem swoich czasów i wedle współczesnych kryteriów – rasistą. Uważał, że bycie członkiem Wspólnoty Brytyjskiej jest największym zaszczytem i szczęściem. Nie rozumiał, dlaczego mieszkańcy kolonii nie chcą być poddanymi Korony, domagają się niepodległości. Jako człowiek czynu cenił akcję, walkę o swoje zasady, dlatego w pierwszym swoim wystąpieniu w Izbie Gmin oświadczył „gdybym był Burem, tobym walczył”. I dlatego nie mógł darzyć szacunkiem Gandhiego z jego filozofią biernego oporu. Oskarża się Winstona o skazanie na śmierć głodową milionów mieszkańców Bengalu (w większości muzułmanów) w czasie wojny i żadne argumenty naukowe botaników i innych specjalistów, badania historyków dowodzące, że nie był to wynik Churchillowskiej machinacji, nie przekonują oskarżycieli, którzy często zestawiają go z Hitlerem.
Kilka lat temu w Londynie przed pomnikiem Churchilla na Parlament Square pod zarzutem szerzenia nienawiści rasowej wobec muzułmanów zaaresztowano Paula Westona, przywódcę skrajnie prawicowej partii Liberty GB, który czytał na głos fragmenty książki 25-letniego wówczas Churchilla The River War z 1899, napisanej po kampanii w Sudanie. Ten sam pomnik w czasie niedawnych demonstracji Black Lives Matter, po zabiciu George’a Floyda w Stanach Zjednoczonych, został pomazany napisem „rasista”.
W dzienniku Harolda Macmillana, ministra w rządzie Churchilla i późniejszego premiera, jest wpis ze stycznia 1955 roku dotyczący dyskusji o nadchodzących wyborach: „Premier myśli, że Keep Britain White (Zachowaj Brytanię białą) może być dobrym hasłem wyborczym”, oczywiście nagłośniony przez brexitowców. Problem polega na tym, że w żadnych dokumentach, papierach, w stenogramie z tego posiedzenia rządu, wspomnieniach czy zapiskach innych ministrów nie ma śladu tej sugestii Churchilla. Torysi wygrali wtedy wybory, głosząc hasło: „Zjednoczeni dla pokoju i postępu”.
Tymczasem w pewnym momencie Winston tak był zafascynowany islamem, że rodzina obawiała się jego konwersji, a w 1940 roku, już jako premier, wymusił na swoich ministrach zgodę na przekazanie ogromnej sumy, 100 milionów ówczesnych funtów, na wybudowanie meczetu w Londynie w uznaniu zasług muzułmanów z Indii, walczących po stronie brytyjskiej. Później w Izbie Gmin poinformował: „Wielu naszych przyjaciół z krajów muzułmańskich na całym Wschodzie wyraziło wdzięczność za ten dar”.
 
Był demokratą czy autokratą? Churchill zawsze bronił procedur demokratycznych, parlamentaryzm był dla niego ostoją i bronią przed autokratyzmem. Ale nie tylko same procedury były dla niego ważne, dbał o zwykłych ludzi. W młodości, w początkach XX wieku, jako prezes Izby Handlu razem z Lloydem George’em, ówczesnym kanclerzem skarbu, opracował tzw. „budżet dla ludu”, w którym po raz pierwszy między innymi wprowadzono płacę minimalną, zasiłki chorobowe i dla bezrobotnych, powołał urzędy pośrednictwa pracy przy wyższym opodatkowaniu posiadaczy ziemskich. Będąc ministrem finansów, w 1924 roku obniżył wiek emerytalny, podatki dla mało i średnio zarabiających pracowników, podnosząc ceny towarów luksusowych i podatki najbogatszym. Zarazem pryncypialnie i bardzo ostro zwalczał ostro socjalizującą politykę Partii Pracy i ostrzegał przed systemem komunistycznym.
Z drugiej strony, gdy był całkowicie przekonany o swoich racjach, potrafił w czasie sprawowania urzędu premiera prośbą lub groźbą postawić na swoim.
Jednak to Churchill gorzko powiedział: „Najlepszym argumentem przeciw demokracji jest pięciominutowa rozmowa z byle przechodniem”.
 
Był podżegaczem wojennym czy pacyfistą? Na pewno nie był podżegaczem wojennym, choć w pismach krajów komunistycznych przedstawiano jego karykatury jako odrażającą osobę – tłustą postać z pyskiem buldoga z cygarem w zębach, w cylindrze i bombką atomową pod pachą. A to Churchill sprzeciwiał się energicznie planom amerykańskim użycia bomby atomowej w wojnie koreańskiej; to jego męczyły i stanowiły wyrzut sumienia do końca życia konsekwencje zrzucenia bomb na Hiroszimę i Nagasaki. Dla niego nowe rodzaje broni atomowej nie miały celu ofensywnego, pełniły rolę obronnego straszaka wobec Sowietów. Z drugiej strony, stał się pierwszym czołowym zachodnim politykiem, który z obawy przed realną groźbą wybuchu wojny atomowej zaczął głosić konieczność poszukiwania odprężenia w stosunkach z ZSRR. Pracował przy tym usilnie na rzecz stosunków transatlantyckich i utworzenia NATO.
Trudno jednak nazwać go pacyfistą – wojna była dla niego dopuszczalna, gdy trzeba było bronić niepodległości, demokracji lub zasobów Imperium Brytyjskiego.
 
Był za członkostwem Wielkiej Brytanii w zjednoczonej Europie czy przeciw? Zjednoczona Europa była dla Churchilla najlepszą gwarancją pokoju w Europie. Już w 1940 roku proponował Francji pełne połączenie w jeden organizm państwowy, a w 1942 roku napisał do Edena: „Trudno przewidzieć w tych ciężkich czasach (…), ale oczekuję [powstania] Stanów Zjednoczonych Europy, w których granice między krajami będą minimalne i nieograniczone podróże będą możliwe”. Dzisiaj Churchill zapewne zostałby wyrzucony z patii konserwatywnej (we wrześniu 2019 roku za głosowanie przeciw brexitowi wyrzucono Nicolasa Soamesa, wnuka Churchilla, syna Mary).
W Holandii w maju 1948 roku na kongresie europejskim powiedział: „Naszym celem nie może być nic innego jak Unia Europejska i wyczekujemy z zaufaniem dnia, kiedy taka unia stanie się faktem”. W podobnym duchu przemawiał na każdym zgromadzeniu międzynarodowym i jest uważany za jednego z ojców zjednoczonej Europy. W 1949 roku oświadczył w Izbie Gmin: „Brytania jest integralną częścią Europy i mamy rolę do odegrania w przywróceniu jej dobrobytu i wielkości”.
Jednak 11 maja 1953 roku w czasie debaty o stosunkach międzynarodowych wygłosił ważne przemówienie, którego fragmenty często potem cytowano. Powiedział między innymi: „Jaka jest nasza pozycja? Nie jesteśmy członkami Europejskiej Wspólnoty Obronnej [European Defence Community, na mocy traktatu z maja 1952 roku miały ją tworzyć Francja, Belgia, Holandia, RFN, Włochy i Luksemburg] ani nie zamierzamy włączyć się do federacji europejskiej. Sądzimy, że mamy specjalne stosunki z obiema organizacjami, które można określić, kładąc nacisk na przyimek »z«, ale nie »w«, czyli jesteśmy z nimi, nie w nich. Mamy własną Wspólnotę i Imperium (…) – i dodał:– Będziemy grać aktywną i pełną zaangażowania rolę w politycznym, militarnym i gospodarczym stowarzyszeniu zachodniej Europy i w NATO”. I później konsekwentnie popierał wszystkie brytyjskie rządy w staraniach o przyjęcie do wspólnoty europejskiej. Czyli – zgodnie ze współczesnym powiedzeniem – był za, a nawet przeciw.
Dwa lata przed śmiercią w 1963 roku zapisał, że „przyszłość Europy, jeśli Brytania będzie z niej wykluczona, jest rzeczywiście czarna” w reakcji na kolejny sprzeciw de Gaulle’a na propozycję akcesji Wielkiej Brytanii do EWG.
Oczywiście brexitowcy nie cytowali żadnego z proeuropejskich wystąpień Churchilla, natomiast szeroko rozpowszechniali fałszywki. Na przykład słowa wykluczające Wielką Brytanię z połączonej Europy: „Kiedy plany dla Europy przyjmą formę federalizmu, my nie możemy być częścią federacji, ponieważ nie możemy podporządkowywać się czy przystać na kontrolę brytyjskiej polityki przez władze federalne”. Stwierdzenie to wypowiedział Eden, nigdy Churchill. Inna fałszywka, bardzo popularna wśród brexitowców, to rzekome słowa z przytaczanego już wystąpienia w Izbie Gmin w maju 1953 roku: „Mamy nasze własne marzenia i własne cele. Jesteśmy z Europą, ale nie z niej. Jesteśmy połączeni, ale nie jesteśmy jej częścią. Jesteśmy zainteresowani i stowarzyszeni, ale nie wchłonięci. Jeśli Wielka Brytania musi wybierać między Europą a otwartym morzem, to zawsze wybierze otwarte morze”. Tymczasem cztery pierwsze zdania (zaznaczone kursywą) pochodzą z artykułu dla amerykańskiej gazety „Saturday Evening Post” z 1930 roku i nigdy później nie były powtórzone przez autora, a końcowe zostały wykrzyczane przez rozwścieczonego Churchilla do de Gaulle’a tuż przed D-Day, kiedy jeszcze dodał: „Zawsze, gdy będę musiał wybierać między panem a Rooseveltem, opowiem się za Rooseveltem”.
 
Był obrońcą Imperium Brytyjskiego czy jego grabarzem? Sądząc po efektach, Churchill był raczej grabarzem, mimo że robił wszystko, by ocalić Imperium. Jak powiedział w listopadzie 1942 roku: „Nie zostałem premierem rządu Jego Królewskiej Mości, by prezesować likwidacji Imperium Brytyjskiego”. Jednak koszt wygrania II wojny światowej był tak wielki, że stopniowo w ciągu kilku czy kilkunastu lat po wojnie, szczególnie po przyznaniu niepodległości Indiom, tej „perły w Koronie”, i później innym koloniom w Afryce czy na Karaibach i w Azji, w zasadzie pozostało tylko wspomnienie o potędze Imperium. Ostatnia kolonia brytyjska Hongkong została oddana Chinom w 1997 roku. Dziedzictwem Imperium jest powszechość języka angielskiego – dziś dla 460 milionów ludzi jest to pierwszy język. Wiele byłych kolonii stosuje brytyjskie prawo. Podobnie popularne stały się takie rodzaje sportów, jak krykiet, futbol czy tenis.
Nasilenie się nastrojów niepodległościowych spowodowało, że już w 1931 roku Imperium zmieniło nazwę na Wspólnotę Narodów (Commonwealth of Nations). Dzisiaj należy do niej 52 niepodległych, dobrowolnie zrzeszonych państw, uznających monarchię brytyjską za symboliczną głowę Wspólnoty.
 
Czego dokonał Churchill? W latach trzydziestych niemal samotnie, przeciw wszystkim, spotykając się z brutalnym potępieniem i z lewa, i z prawa, wzywał do dozbrojenia się Wielkiej Brytanii w obliczu rosnącej militaryzacji hitlerowskich Niemiec oraz walczył z polityką appeasementu. Przede wszystkim doprowadził do wygrania II wojny światowej i zniszczenia nazizmu. Stojąc na czele rządu kraju kompletnie do wojny nieprzygotowanego, odmawiał choćby zastanawiania się nad formułowanymi w Berlinie propozycjami zawarcia układu o neutralności i dania Hitlerowi wolnej ręki w Europie. Jednocześnie i po I wojnie światowej jako minister wojny, i po II wojnie okazywał wielkoduszność wobec przegranych, przejmując się losem niemieckich cywili. Ponieważ w swoim życiu Churchill kierował się zasadami: „W czasie wojny – stanowczość; w klęsce – opór; w zwycięstwie – wspaniałomyślność; w czasie pokoju – dobra wola”.
Po obu wojnach chciał pomóc Polsce – w 1920 roku wspierał antybolszewickie oddziały „białych” i robił, co mógł, by dostarczać broń wojsku polskiemu, walczącemu z Rosją; w 1945 roku był gotów pójść na wojnę z Moskwą o ujarzmioną przez ZSRR Polskę. Po II wojnie światowej pierwszy ostrzegał przed rzeczywistym niebezpieczeństwem i planami Związku Radzieckiego, choć wielu uważalo to za paranoję antykomunistyczną, a Amerykanie przyznali mu rację dopiero w czasie blokady Berlina przez Sowietów. I trzecia wielka zasługa, to doprowadzenie do transatlantyckiego sojuszu, co zagwarantowało pokój w Europie.

 

 
Wesprzyj nas