Dalszy ciąg bestsellerowego cyklu „Baśniobór”. Brandon Mull nie ustaje w wysiłkach, aby ponownie zachwycać dzieci i ich rodziców swoimi historiami! Wojna ze smokami się nasila. Aby je pokonać, konieczne będzie wsparcie ze strony Doliny Tytanów…


Mistrz Igrzysk TytanówDolina Tytanów to smoczy azyl inny niż wszystkie, w którym smoki żyją w niewoli. Mieści się tam również arena Igrzysk Tytanów, walk gladiatorskich nadzorowanych przez samego Humbugla – demona, który skradł Sethowi wspomnienia!

Doliną włada potężna Królowa Olbrzymów, jedna z pięciorga monarchów magicznego świata. Podczas gdy Seth próbuje odzyskać wspomnienia, a Kendra szuka Setha, wszyscy próbują znaleźć sposób na powstrzymanie smoków przed opanowaniem całego świata.

Wyjątkiem jest Ronodin – mroczny jednorożec, który ma własne przebiegłe plany…

Kto zwycięży w straszliwym starciu olbrzymów ze smokami? Czy w wyścigu po magiczny talizman, który może zaważyć na losach wojny, Kendra może zaufać Sethowi? Czy w krainie trolli i tytanów znajdą odpowiedzi na pytania, których tak bardzo potrzebują? A może czeka ich kolejna zdrada?

Brandon Mull
Mistrz Igrzysk Tytanów
Przekład: Rafał Lisowski
seria Baśniobór. Nowe Przygody: Smocza Straż tom 4
Wydawnictwo Wilga
Premiera: 19 maja 2021
 
 


Rozdział 1. Raj

Kryształowe wieże pałacu Królowej Wróżek były wsparte na wijących się przyporach z lśniącego adamantu. Fantazyjny gmach wyglądał tak, jakby wcale go nie zbudowano, tylko urósł sam, a następnie został wydrążony od wewnątrz przez żywioły. Komnaty w nieprzewidywalny sposób zwężały się i zakręcały, delikatne mostki łączyły zaskakująco rozmieszczone tarasy, a zaokrąglone korytarze wiły się niczym skomplikowane systemy korzeni.
Kendra szła jasnym korytarzem, który mógłby zostać wyżłobiony przez wiatr albo wodę. Obok niej maszerował Paprot swobodnym krokiem kogoś, kto jest u siebie w domu. Przed niespełna dobą przybyli tutaj przez wróżkową kapliczkę w Sierpowej Lagunie i wkroczyli do chronionej krainy Królowej Wróżek – jednej z pięciorga znanych monarchów magicznego świata.
Dziewczyna czuła się tutaj obco. Kobiety – wysokie, smukłe, emanujące eterycznym pięknem – były ubrane w misterne kolaże z opadłych liści albo arcydzieła uplecione przez jedwabniki. Mężczyźni trafiali się rzadko, ale od czasu do czasu widywała astrydów ze złotymi skrzydłami złożonymi pod wypolerowaną zbroją.
Odkąd wkroczyli do Krainy Wróżek, od Paprota bił jeszcze silniejszy blask, jakby jego ciało nie mogło okiełznać wewnętrznej jasności. Paprot zawsze wyglądał oszałamiająco, teraz jednak robił wyjątkowe wrażenie – jego blada skóra i zmierzwione białe włosy zdawały się wypełnione światłem. Gdyby Kendra nie znała go wcześniej, mogłaby pomyśleć, że to anioł.
– Prace są dużo bardziej zaawansowane niż ostatnio – stwierdziła, kiedy mijali szerokie okno.
Usiłowała nie skupiać się na obezwładniającym wyglądzie Paprota.
Wróżki odbudowywały królestwo w przestrzeni dawniej służącej za więzienie demonów, które wcześniej zwabiły do swojej dawnej ojczyzny. Gdy Kendra po raz ostatni odwiedzała to miejsce, drzewa i krzewy wydawały się młodsze i nie porastały jeszcze tak dużej części krajobrazu. Dziewczyna wiedziała, że wróżki potrafią przyspieszać wegetację, ale zaskoczył ją widok dojrzałych lasów i pól pełnych kwiatów.
– Czeka nas jeszcze dużo pracy – odrzekł Paprot. – Na tę chwilę gotowy jest pałac i udało się wyrzucić większość nieczystości, którą pozostawiły demony. Sądzę, że matka opowie nam o wszystkim szczegółowo.
Kendra uniosła w dłoniach diadem wysadzany klejnotami.
– Ucieszy się, kiedy to zobaczy – powiedziała.
– Ciągle nie mogę uwierzyć, że pożyczyła ci koronę.
– Zrobiła to, żebym mogła cię uratować.
– Wcześniej pozwoliła mi tkwić w niewoli. Z powodu wojny ze smokami Krainie Wróżek musi grozić duże niebezpieczeństwo. Inaczej nie zdecydowałaby się na takie ryzyko.
Kendra zauważyła, że w pałacu prawie nie ma drzwi. Wydzielenie poszczególnych pomieszczeń umożliwiały zakręty korytarzy i wolnostojące przegrody. Na końcu jednego z wijących się przejść ominęli misternie malowany parawan i znaleźli się w olbrzymiej otwartej przestrzeni. Półprzezroczyste ściany rozszerzały się, a potem biegły niewiarygodnie wysoko i daleko.
Choć na zewnątrz był dzień, w komnacie panował jakby zmierzch. Przed Kendrą rozciągał się staw porośnięty sitowiem, graniczący z trawiastym polem oraz lasem pełnym majestatycznych drzew o srebrnych pniach i pozłacanym listowiu. Dziewczyna czuła woń kwiatów, żywicy i mokrej ziemi.
– Czy nadal jesteśmy wewnątrz pałacu? – zapytała.
Paprot roześmiał się łagodnie.
– Kilka komnat w tym pałacu jest znacznie większych, niż teoretycznie powinno.
– Wielkie przestrzenie w małych zbiornikach – zamyśliła się Kendra. – Czy Królowa Wróżek spotka się z nami tutaj?
– Daleko od sali tronowej – odparł Paprot. – Matka woli unikać formalności podczas ważnych spotkań.
– Dziwię się, że pozwoliła mi przyjść do pałacu.
– Masz jej koronę.
– Część wróżek krzywo na mnie patrzyła.
– Pękają z zazdrości.
– Bo jestem z tobą.
– Muszą czuć respekt. To, że powierzono ci koronę, czyni cię absolutnie wyjątkową. Niektóre mogą się nawet zastanawiać, czy mają nową królową.
Kendra usłyszała szelest na skraju lasu, a potem wyłonił się stamtąd elegancki jednorożec. Lśniąc niczym księżyc, galopował w kierunku stawu. Na jego skraju nachylił się, by napić się wody. Czubek rogu wzbudził koliste fale na gładkiej tafli.
Kiedy jednorożec się odwrócił, stał się Królową Wróżek, wspaniałą wróżką wyższą od Kendry o ponad głowę. Srebrno-białe skrzydła na moment rozpostarły się za nią jak u pawia, który demonstruje pióropusz, a potem złożyły się i ukryły za zgrabnymi ramionami.
– Masz skrzydła? – zdziwiła się Kendra.
– Kiedy chcę – odparła Królowa Wróżek.
Wonie w komnacie się nasiliły. Kendra jeszcze wyraźniej wyczuwała świeżą wodę w stawie, żywicę w drzewach, minerały w ziemi i aromat kwiatów.
– Słusznie pokładałam w tobie nadzieję – rzekła królowa i ruszyła wokół stawu w stronę dziewczyny.
Stawiała bose stopy na gęstym błocie, te jednak się nie brudziły. Gdziekolwiek stanęła, z ziemi wybijały zielone pędy i kiełki.
– Wspaniale cię widzieć, wasza wysokość. – Kendra uklękła na jedno kolano.
– Powstań, moje dziecko – rzekła Królowa Wróżek.
Wyciągnęła ramiona w kierunku Paprota, a on wtulił się w jej objęcia.
– Dzień dobry, mamo – powiedział.
– Musisz przestać nas tak straszyć. – Puściła go, a potem zrobiła krok wstecz. – Dość mieliśmy rozpaczy przez to, że twój ojciec tak długo był uwięziony.
– Jest wojna.
– To prawda.
Wzrok królowej padł teraz na Kendrę, a dziewczyna poczuła się dogłębnie zrozumiana. Widziała w tym spojrzeniu współczucie z powodu trudów i porażek, które ją spotkały, uznanie za odwagę i wdzięczność za bohaterstwo.
– Oto twoja korona – powiedziała, wyciągając ją przed siebie.
Królowa Wróżek uklękła przed Kendrą i uniosła głowę. Dziewczyna przez moment była zbyt zaskoczona, żeby zareagować. Potem oburącz nałożyła jej diadem na skroń.
Królowa wstała.
– Dziękuję.
– Dlaczego zaryzykowałaś koronę? – zapytał Paprot.
– Nadszedł czas stanowczego działania – odparła Królowa Wrożek. – Gdybym tego nie zrobiła, groziłoby nam większe niebezpieczeństwo. Potrzebowałam cię tutaj. Obawiam się, że Ronodin nie próżnował.
– Oczyściłem jego trzeci róg – oznajmił Paprot, podając go matce.
Królowa Wróżek przyjęła perłowobiały przedmiot.
– To nie lada wyczyn. – Chwyciła lśniący róg w obie dłonie i przyjrzała mu się ze smutkiem. – Jak ktoś tak nam bliski mógł się stać równie podły? Doprawdy najboleśniejsze ciosy zadają ci, którzy niegdyś byli naszymi sojusznikami.
– Komu ufać, jeśli nie rodzinie? – odrzekł Paprot. – Mój kuzyn powinien był pozostać jednym z naszych najgorliwszych obrońców. Zamiast tego ruszył zgubną ścieżką i najwyraźniej zamierza podążać nią aż do końca.
– Po waszym starciu zbiegł?
– Nie wiem dokąd.
– Kendro – powiedziała królowa, prostując się – raz jeszcze wyświadczyłaś mojemu ludowi ogromną przysługę. Jakże mogę ci się odwdzięczyć?
Dziewczyna zerknęła na Paprota.
– Próbuję uratować mojego brata, Setha. Uciekł Podkrólowi, ale ciągle nie ma dostępu do wspomnień. Czy pomożesz nam się dostać do Doliny Tytanów?
Królowa Wróżek ze smutkiem spojrzała na dziewczynę.
– Chcesz udać się tam z moim synem.
– Tak – potwierdził Paprot. – Seth podróżuje we wnętrzu lewiatana.
– Szkoda, że nie mogę w całości spełnić twojego życzenia. – Królowa westchnęła. – Niestety przez pewien czas Paprot będzie mi potrzebny tutaj.
– Co takiego? – zdziwił się jej syn.
– Musimy usunąć stąd jeszcze kilka demonów, tak jak zrobiliśmy z Jubayą. Były tutaj przed naszym przybyciem, więc mają prawo do zajmowanego terytorium. Kraina Wróżek nie będzie bezpieczna, dopóki nie stanie się czysta. Ponieważ wojna ze smokami się nasila, potrzebujemy pełnych zabezpieczeń.
– Skoro tych demonów nie udało się wygnać mimo wszelkich naszych starań, co ja mogę zrobić? – spytał Paprot.
– Możesz odnieść sukces tam, gdzie inni zawiedli.
– Masz do dyspozycji inny oręż. Czy nie może ich wypędzić żaden jednorożec? Ani astrydzi do spółki z wróżkami? Czy czerpałaś ze Źródła?
– Nasza możliwość korzystania ze Źródła nadal jest ograniczona. Wyczerpaliśmy wszystkie rozwiązania. Między innymi właśnie dlatego ryzykowałam utratę korony, żeby cię uratować.
– Mogłem się domyślić, że byłem ci potrzebny.
– W nadciągającym konflikcie wszyscy musimy wziąć na siebie odpowiedzialność. Grozi nam Era Mroku, która pochłonie drzewa i strumienie.
– Najpierw odnajdę Setha.
– Przykro mi, ale nie. Wypędź demony, a będziesz mógł pomóc Kendrze.
– Ile czasu to zajmie? – zapytała dziewczyna.
– Patrząc na dotychczasowe niepowodzenia? – odparł Paprot. – Nie da się przewidzieć.
– To chyba coś ważnego.
– Owszem. – Dotknął dłonią jej szyi. – Ty też jesteś ważna.
– Kendro, zapewnię ci dostęp do Doliny Tytanów przez moje królestwo – oznajmiła Królowa Wróżek. – Tobie i wszystkim towarzyszom spoza tej krainy, którzy zechcą iść z tobą.
– Jeszcze więcej przybyszów z zewnątrz? – zdziwił się Paprot.
– Nasza kraina wciąż nie jest czysta – odparła królowa. – Nie dopuszczą się profanacji. Mogę zrobić chociaż tyle.
– Dziękuję – powiedziała Kendra. – Czy jeśli znajdziemy Setha, pomożesz mi przywrócić mu wspomnienia?
– Brak wspomnień wiąże się z Czarkamieniem. Nie mogę pokonać jego mocy. Wesprę cię jednak, jak tylko potrafię, a kiedy Paprot wypędzi demony z naszego królestwa, uzyskasz również jego pomoc.
– Dziękuję, wasza wysokość. – Dziewczyna lekko dygnęła.
– To za mało – zaprotestował Paprot. – Po tym wszystkim, co Kendra straciła? Co ryzykowała?
– Dopiero zaczynam okazywać jej wdzięczność – powiedziała Królowa Wróżek. – Wszystko po kolei, mój synu. Jeśli nie przywrócę naszej krainie pełnej mocy, zakres mojego wsparcia pozostanie bardzo ograniczony. Przetrwanie tego królestwa jest kluczowe dla równowagi w świecie.
Paprot kiwnął głową.
– Zrobię, co każesz.
Królowa Wróżek popatrzyła na Kendrę.
– Czy przed udaniem się do Doliny Tytanów pragniesz wrócić do przyjaciół na Timbuli w Sierpowej Lagunie?
– Tak – potwierdziła dziewczyna. – Zwłaszcza jeśli dzięki temu mogę zabrać część z nich ze sobą.
– W porządku. Paprot wskaże ci drogę powrotną. Wstęp do mojego królestwa pozostanie dla ciebie otwarty, dopóki nie udasz się z towarzyszami do Doliny Tytanów.
– Dziękuję.
– Synu, po odprowadzeniu Kendry wróć do mnie – poleciła królowa.
– Jak sobie życzysz, mamo – odpowiedział Paprot.
Królowa Wróżek odwróciła się i weszła do stawu. Zagłębiała się coraz bardziej, w ogóle nie unosząc się w wodzie. Jej głowa zniknęła pod powierzchnią, ale nie wywołała tym fal. Ten widok skojarzył się Kendrze z działaniem Eliksiru Suchej Głębi.
– Zdajesz sobie sprawę, że mogłaś zatrzymać koronę, prawda? – odezwał się Paprot.
– Jak to? – spytała dziewczyna.
– Korona to nie tylko symbol. Kiedy ją nosiłaś, formalnie sprawowałaś urząd królowej wróżek.
– Nie umiałabym z niej korzystać tak jak twoja matka.
– To oczywiste. Gdybyś spróbowała władać królestwem wróżek jako śmiertelniczka, nie poszłoby ci to lepiej, niż gdybyś chciała rządzić demonami. Ale zaufanie matki dotyczyło nie tylko tego, że nie stracisz korony. Zaufała, że ją oddasz.
– Kiedy uklękła, to była prawdziwa koronacja – zrozumiała Kendra.
– Tak – potwierdził Paprot, zerkając w stronę lasu. – Nie jesteśmy sami.
Spomiędzy drzew wyłonił się jakiś mężczyzna. Zmierzał w ich stronę, wspierając się na długiej lasce. Był zarazem dojrzały i pozbawiony wieku, miał nieskazitelną skórę nietkniętą promieniami słońca. Jego szata z kapturem wydawała się raz srebrna, raz szara, w zależności od kąta padania światła.
– Witaj, ojcze – powiedział Paprot.
– Twój powrót mnie cieszy – odezwał się mężczyzna, zbliżając się z cichym dostojeństwem. – Dziękuję, że go sprowadziłaś, Kendro. To królestwo jeszcze nigdy nie zawdzięczało aż tyle jednej śmiertelniczce.
– Cieszę się, że mogłam pomóc – odparła dziewczyna.
– Czy mogę zamienić z wami słowo, zanim Kendra nas opuści? – spytał Król Wróżek.
– Oczywiście – zgodził się jego syn.
– Chcę, żebyś przemówił matce do rozsądku.
– Na jaki temat?
– Mój. – Ojciec Paprota stanął przed nimi i wsparł się na lasce. – Zmagam się z tą sprawą, odkąd tu wróciłem. Choć bardzo mnie boli ta świadomość, jestem pewien, że nie powinienem tu dłużej przebywać.
– Jak to?
Król spojrzał na syna smutnym, pełnym miłości wzrokiem.
– Twoja matka nie chce dostrzec prawdy. To ona jest tu monarchinią, jedną z najmądrzejszych istot na świecie, obawiam się jednak, że jestem dla niej jak martwy punkt, w którym emocje uniemożliwiają trafną ocenę sytuacji.
– Wie, że wciąż dochodzisz do siebie.
Król Wróżek skinął głową.
– Owszem, ale ignoruje stwarzane przeze mnie zagrożenie. Paprocie, przez wieki tkwiłem przykuty do Króla Demonów. Nie zdołam opisać, jakim koszmarem było nieprzerwane przebywanie z nim w jego więzieniu. Przez całe tysiąclecia ciągał mnie na łańcuchu razem z innymi martwymi lub umierającymi trofeami.
Kendra skrzywiła się na samą myśl.
– Wolę sobie tego nie wyobrażać – przyznał Paprot.
– Doznałem prawdziwej krzywdy na ciele i duszy – mówił dalej król. – Przeżyłem, lecz umniejszony. Upadły. Niegdyś, dawno temu, moja cnota była nieskalana. Owa perfekcja przepadła na zawsze. Jestem zraniony, zbrukany, okaleczony do głębi. Żadne oczekiwanie i żadne pokłady cierpliwości nie przywrócą mi dawnego stanu. Kraina Wróżek nie będzie czysta, dopóki tu żyję, ja zaś nigdy nie zaznam spokoju jako jej mieszkaniec, a tym bardziej władca.
– To nie twoja wina, że cię tam uwięziono. Byłeś niewinną ofiarą. Jak mogło cię to uczynić nieczystym?
– Nie tak niewinną, jak sądzisz. Znalazłem się tam z powodu swoich błędów, a pod naporem cierpienia moje mechanizmy obronne nie wytrzymały. Zostałem prawdziwie skrzywdzony, teraz jestem bezbronny, a na to nie ma tutaj miejsca.
– Ojcze, musi istnieć jakiś sposób, żeby pomóc ci dojść do siebie.
– Chciałbym, żeby tak było. Nie życzyłem sobie upadku, lecz szkoda już się stała. Będzie, co ma być, ale nie jestem już tą samą istotą co niegdyś. Jeżeli pisane mi dojście do siebie, to nie tutaj. Kraina Wróżek jest ze swej istoty nieskończona i niezmienna. Jeśli pragnę transformacji, muszę ruszyć między śmiertelników.
– Chyba nie zamierzasz iść tam teraz. Szaleje wojna, będzie coraz gorzej, a ty nie masz takiej mocy jak kiedyś.
– To tylko kolejny dowód na to, że jestem kulawy. Twoja matka tego nie widzi. Paprocie, dopóki tu mieszkam, nie uda wam się wypędzić demonów. Stanowię barierę dla czystości, przeszkodę dla Źródła. Dopóki tu mieszkam, to nie jest prawdziwa Kraina Wróżek. Moja obecność ją bezcześci.
– Czy matka nie może cię uzdrowić?
– Próbowała, ja również. Moja powłoka jest kompletna, ale wewnętrzne jestestwo znajduje się poza zasięgiem nas obojga.
– Co mogę zrobić?
– Pomóż matce to dostrzec. Pomóż jej zrozumieć. Próbowałem odejść wbrew jej woli, lecz jest tutaj zbyt potężna. Nawet bez korony. Musisz ją przekonać, żeby mnie puściła.
Paprot miał łzy w oczach.
– A kto przekona mnie?
– Miej współczucie, synu. Kocham ciebie i twoją matkę. Uwielbiam tę krainę. Chroniłem ją od wieków. Nie pozwól, żebym teraz ją zgubił. Nie wyobrażam sobie gorszej kary. Daj mi szansę na wyzdrowienie.
– Decyzja nie należy do mnie.
– Ale możesz pomóc mi w przekonaniu matki.
Paprot w zamyśleniu pokiwał głową.
– Może jeśli nie uda mi się z demonami i sytuacja stanie się poważna. Jesteś pewien, że masz rację?
– A czy kiedykolwiek postąpiłem jak głupiec?
– Nie, ale możesz myśleć, że lepiej się poświęcić, niż czuć się ciężarem.
– Staram się wyzdrowieć. Staram się już długo. I dalej będę się starał. Mam nadzieję, że wrócę do dawnego stanu. Wierzę w tę możliwość. Ale na pewno nie nastąpi to tutaj, a moja obecność zagraża naszym zabezpieczeniom.
– Muszę odprowadzić Kendrę do Timbuli.
– Oczywiście. Chciałem z tobą porozmawiać, zanim pochłoną cię nowe obowiązki. Kendro, po wsze czasy będę dłużnikiem twoim i twojego brata, ponieważ wyzwoliliście mnie od Gorgroga. Sądziłem, że mrok nigdy nie minie. I nie mijał… aż w końcu ustąpił. Dzięki wam, śmiertelnikom.
– Cała przyjemność po mojej stronie – odparła dziewczyna.
Król Wróżek się roześmiał.
– Odpowiedziałaś tak, jakbym podziękował ci za lody. Bardzo mi przykro z powodu twojego brata. Pragnę, aby odzyskał tożsamość. Nie spocznę, dopóki do tego nie doprowadzimy.
Kendra poczuła, że ma łzy w oczach. Podnosiło ją na duchu, że komuś tak ważnemu bardzo zależy na jej bratu.
– Ja też nie spocznę – powiedziała.
– To był twój pomysł? – zapytał Paprot. – Z koroną?
Król Wróżek rzucił mu zagadkowy uśmiech.
– Myślisz, że matka sama wymyśliłaby coś takiego?
– Czyli twój. Chcesz porozmawiać o zniszczeniu Krainy Wróżek? Właśnie do tego doprowadziłaby utrata korony.
– Owszem, to możliwe. Czy jednak ją straciliśmy?
Paprot pokręcił głową.
Król skłonił się lekko, a potem odszedł.

 
Wesprzyj nas