Wędrowny Zakład Fotograficzny znów wyruszył w Polskę. Tym razem bez aparatu i drukarki. Tym razem nie szuka opowieści, a dzieli się własnymi opowieściami.

fot. Krzysztof Kaniewski

Agnieszka Pajączkowska w latach 2012–2016 przemierzyła rejony wschodniej granicy Polski oraz Dolny Śląsk, wykonując fotografie portretowe w zamian za jedzenie i opowieści. – Wjeżdżając do wsi zatrzymywałam samochód, spotykałam pierwszą osobę i mówiłam: Dzień dobry, prowadzę Wędrowny Zakład Fotograficzny, mogę Panu/Pani wykonać zdjęcie portretowe, zdjęcie drukuję na miejscu, jest za darmo, ale chętnie przyjmę na wymianę coś do jedzenia albo opowieść – wspomina Agnieszka Pajączkowska.

Reakcje były różne, zwykle przychylne, ale też z nutą podejrzliwości, niekiedy niechęci (niech pani jedzie dalej). Żeby taka wymiana była możliwa, musiało zaiskrzyć wzajemne zaufanie, czasem opowieść pojawiała się dopiero później, np. przy zrywaniu ogórków podarowanych za zdjęcie. Kiedy już zaiskrzyło, to wydawało się, że opowieść czekała właśnie na ten moment, siedziała w ludziach od lat i wreszcie mogła się uwolnić. Pajączkowska przyznaje, że uruchamiała się w ludziach szczerość wynikająca choćby ze świadomości, że więcej się nie spotkają, że ta opowieść może wybrzmieć tylko tu i teraz. Z drugiej strony autorka budziła swoją osobą ciekawość u napotkanych ludzi; że sama dziewczyna tak podróżuje? że zdjęcia za darmo?

Zdjęcia miały być tylko narzędziem do spotkań z ludźmi, pretekstem do rozmów o świecie, który dziś jest, ale jutro może go już nie być. I o tych spotkaniach czytamy w książce, spotkaniach, które odsłaniają świat tkwiący w zakamarkach pamięci, ale też świat współczesny, który dla wielu z nas wciąż jest postrzegany w kategoriach egzotyki.

fot. Krzysztof Kaniewski

Dotarcie do opowieści poprzez zdjęcia, poprzez Wędrowny Zakład Fotograficzny zrodziło się z pytania, czy możliwe, że w 2012 roku (kiedy projekt wystartował), w XXI wieku, kiedy mówi się, że wszyscy jesteśmy fotografami, czy są w ogóle ludzie, którzy potrzebują usługi wędrownej fotografii?
Posłużyłam się prostym kryterium – mówiła Pajączkowska – wynikającym z wyobrażeń, w pewnym stopniu ze stereotypów, że ktoś, kto potrzebuje portretu, musi mieszkać na terenach bardzo odległych od dużych miast, musi być osobą ubogą, która nie ma dostępu do tego, co mamy na wyciągnięcie ręki, może to być osoba starsza, która nie doświadczyła tego, co nazywamy rewolucją cyfrową. Tak powstał szlak Wędrownego Zakładu Fotograficznego, wytyczony wioskami wschodniego pogranicza, rozszerzony później o Dolny Śląsk.

Okazało się, że w jednych miejscach (i to wielu) oferta portretowa okazywała się nieadekwatna do potrzeb mieszkańców, w innych była postrzegana jako atrakcyjne dobro. – Spotkałam osobę, której poprzednie zdjęcie pochodzi sprzed 40 lat, robiłam zdjęcie, które ma posłużyć jako portret nagrobny, fotografowałam wielodzietną rodzinę, której najmłodsze dwuletnie dziecko „nie załapało się” dotąd na rodzinne zdjęcie – wspomina Pajączkowska. – Przy okazji oferowania, robienia zdjęcia, pytałam też o przechowywane w domach fotografie. Przyjazd fotografa był okazją, by sięgnąć po zdjęcia z szuflad i nagle wszystko zaczynało płynąc w sposób narracyjny, opowieść zaczynała wykraczać daleko poza oglądane zdjęcia.

Agnieszka Pajączkowska zauważyła, że zdjęcia portretowe kryją w sobie magię – są podszyte tym, co jest nam bliskie, są nośnikiem pamięci, emocji, ożywiają wspomnienia. W tym kontekście szczególnie cenne są właśnie zdjęcia papierowe – ze względu na ich ograniczoną ilość, każde jest ważne, wyjątkowe, można je włączyć w swoją codzienność, powiesić na ścianie, podpiąć, wziąć do ręki.

Choć książka zawiera w sobie fotografie z podróży, nie zobaczymy w niej jednak portretów rozmówców Pajączkowskiej. Jak wyjaśniała, chciała nawiązać do praktyki rzemieślniczej dawnych wędrownych fotografów, kiedy to wykonane zdjęcia miały wartość użytkową i były własnością fotografowanego. One nie były przeznaczone dla osób postronnych, z chwilą wymiany należały wyłącznie do osób, które przystały na ofertę wędrownego fotografa. Beata Kaniewska

Wieczór autorski z Agnieszką Pajączkowską odbył się 17 września 2019 r we wrocławskim Klubie Proza.

zdjęcia: Krzysztof Kaniewski

 
Agnieszka Pajączkowska, Wędrowny Zakład Fotograficzny, Wydawnictwo Czarne, premiera 14 sierpnia 2019

 

Wędrowny zakład fotograficzny

 
Wesprzyj nas