“Perfumiarka” to słoneczna opowieść w nurcie feel-good, historia skomponowana niczym perfumy. Na własnej skórze poczuj uwodzicielskie nuty: głowy, serca oraz głębi…


PerfumiarkaIngrid nienawidzi swojej pracy. Pewnego dnia w rodzinnym domu dziewczyna odnajduje wśród rzeczy taty rysunek tajemniczego flakonu perfum. Wiedziona przeczuciem postanawia udać się do malowniczej miejscowości Grasse w Prowansji, by dowiedzieć się, czym właściwie zajmował się jej ojciec podczas długich wyjazdów służbowych.

Szereg tropów prowadzi ją do Sonji Richard, tajemniczej właścicielki fabryki perfum, u której Ingrid postanawia się zatrudnić. Nie zdradza jednak przełożonej prawdziwego powodu swojej przeprowadzki. Czy Ingrid rozwikła rodzinny sekret?

W tym samym czasie zostaje ogłoszony konkurs na nowy zapach dla Chanel, a jakby tego było mało, w życiu dziewczyny pojawia się przystojny Jean, pochodzący z rodziny, która od pokoleń zajmuje się produkcją perfum…

Miłość wśród róż, lawendy i jaśminu. Opowieść o zmysłowych sekretach sztuki perfumiarskiej w krajobrazie słonecznej Prowansji. Tej powieści się nie czyta, tę powieść się czuje!

Margit Walsø
Perfumiarka
Przekład: Maria Gołębiewska-Bijak
Wydawnictwo Literackie
Premiera: 19 czerwca 2019
 
 

Perfumiarka


NUTA SERCA

*

Na drodze przez pola miejscami dominowała woń rozmarynu. Ingrid mijała plantacje jaśminu leżące w dobrach Jeana. Gdzieniegdzie krzaki wychylały się za miedzę, zatrzymywała się wtedy i odłamywała gałązkę.
Zbiory zaczynały się zwykle pod koniec lipca i trwały cały sierpień, a czasami jeszcze we wrześniu lub nawet w październiku. Drobne białe kwiatuszki były niepozorne, za to pachniały oszałamiająco. Chemicy w laboratoriach naśladowali ten zapach, syntetyzując octan benzylu, dihydrojasmonian metylu, czyli hedione, indol – inaczej benzopirol, antranilan metylu, a także zwykły olejek goździkowy.

Kiedy zleceniodawcom albo klientom pokazywano laboratorium, chemików uprzedzano, by nie zwracali uwagi na gości i nie przerywali pracy. Wiadomo też było, że należało traktować jako wyróżnienie, jeśli odwiedzający zatrzymali się przy którymś stanowisku i o coś pytali. Mimo wszystko Ingrid miała nadzieję, że nie dostąpi tego zaszczytu, bo ujawniłaby, że jest cudzoziemką. Nieco dalej od niej Claire z zapałem ustawiała buteleczki. Sonja jednak – w śnieżnobiałym fartuchu, z włosami ściągniętymi w ścisły węzeł – minęła je obie i zdecydowanym krokiem poprowadziła wizytujących dalej. Pozwoliła im stanąć dopiero przy Jeanie i go wypytywać. Jako specjalista wyjaśnił, że sprawdzają tu w skali laboratoryjnej jakość tego, co wytwarza się w halach produkcyjnych. Otworzył buteleczkę i dał gościom do powąchania. Pokiwali głowami i wyglądali na usatysfakcjonowanych.
Claire, która podeszła do Ingrid i przyglądała się wraz z nią tej scenie, szepnęła, że wysoka i bardzo szczupła kobieta w jasnoniebieskim obcisłym kostiumie z białą opaską na tlenionych włosach to madame Dournon, szefowa marketingu i sprzedaży w domu mody Chanel, a ten drugi to menedżer produktu. I że Sonja na pewno stanie na głowie, żeby ich przekonać do LSR.
Jeana, Ingrid i Claire zaproszono jako asystentów na spotkanie informacyjne w sali konferencyjnej, więc dołączyli do grupy, ustawiając się na jej końcu. Przy stole miejsca u szczytu zajęli Sonja i Gerard z gośćmi, po obu jego stronach usadowił się zespół, a trójka młodych na szarym końcu.
Pierwsza zabrała głos madame Dournon, informując, że konkurs jest otwarty i inne firmy również pracują nad projektem perfum. Chanel wiele się spodziewa po LSR, niemniej to wytwórnia musi zainwestować czas i zasoby. Oczekują zapachu, który zmieni dzieje perfum. Czegoś klasycznego, co przejdzie do historii. Plany sprzedażowe rosną, toteż jeśli LSR wygra konkurs, nakłady zwrócą się wielokrotnie.
Ingrid obserwowała Gerarda, który nie spuszczał oka z Sonji. Wiedziała, że nie podoba mu się pomysł pracy bez zapewnionego zlecenia. Właścicielka LSR wyglądała na spokojną. Podkreślała zalety swojej wytwórni – wyjątkowy dostęp do naturalnych surowców, najwyższe kompetencje działu produkcyjnego przy uzyskiwaniu esencji zapachowych i przodującą pozycję laboratorium w otrzymywaniu syntetyków. Ingrid jednak odnosiła wrażenie, że głos Sonji jest spięty.
Chanel poszukiwał perfum o zapachu świeżych kwiatów i trwałości od rana do wieczora – dla nowoczesnych, aktywnych kobiet, które nie będą się przebierać do kolacji, lecz prosto z pracy pójdą na wieczorne przyjęcie bądź do teatru.
– Kobiety nie czekają dziś, aż dostaną perfumy w prezencie. Kupują sobie same taki zapach, który je najlepiej wyraża – podkreślił menadżer produktu.
– Ciekawe, że kiedy dwadzieścia lat temu Estée Lauder lansowała Youth Dew w USA, zapach po raz pierwszy pojawił się jako olejek do kąpieli. Znaczyło to, że kobiety miały go uznać za użyteczny, kojarzący się z czystością, nie z luksusem, i dzięki temu kupować go bez wyrzutów sumienia – dodała szefowa marketingu.
– Myślimy o mieszance kwiatów, nie tylko o kilku łatwo rozpoznawalnych gatunkach. Chodzi nam raczej o kwiatowy bukiet, a nie o zwykłą różę – odezwała się Sonja. – A może tak: nie bukiet, lecz kosz pełen świeżo zebranych naturalnych kwiatów.
– Perfumy muszą jednak także kojarzyć się z aktywnym życiem w mieście. Oczywiście mają być kobiece, niemniej powinny odwoływać się zarówno do kobiecości, jak i efektywności – doprecyzowała madame Dournon.
– Naturalną różę i jaśmin można uzupełnić syntetykami. Aldehydy dają teraz tyle możliwości – zgodziła się Sonja. – Perfumy muszą mieć ciężar i moc w bazie, jeśli mają przetrwać do wieczora. Poza tym przykładamy dużą wagę do obramowania, które nadaje zapachowi kształt i charakter.
Madame Dournon skinęła głową, jej kolega również wydawał się zadowolony.
– Obiecaliśmy mademoiselle Chanel, że projekty będą gotowe na pierwszy dzień września. Zdążą państwo? – upewniła się szefowa marketingu.
– Bardzo nam zależy, by dom mody Chanel nas wybrał – odparła Sonja, zerkając na Gerarda. – Nie sprawimy zawodu. Po zebraniu chciałabym państwu pokazać plantacje róż. Sezon niedługo się zacznie. Tylko w Grasse uprawia się różę stulistną i tylko tu powstaje najlepsza esencja różana.
Goście skinęli głowami i poprosili o specyfikację przyszłej kompozycji. Sonja przytoczyła listę składników, która już teraz była imponująca.
– Czy to wszystkie komponenty, czy też jest coś jeszcze, o czym nam państwo nie mówią? – zapytała szefowa marketingu i upiła łyk wody ze szklanki.
Sonja przyznała, że LSR ma kilka baz własnego pomysłu, których nie może ujawnić na liście.
– Znaczy, że wszystkie dalsze zamówienia będą szły przez LSR? – zapytała kobieta.
Sonja skinęła głową.
– Pewnie dojdziemy do porozumienia – wtrącił menedżer produktu. – Możemy obejrzeć te plantacje?
Wielu pracowników poszło z gośćmi, ale Ingrid musiała uporać się ze swoim zadaniem. Sonja wręczyła jej długą listę składników, które należało odmierzyć na następny dzień, a przecież brakowało jej praktyki, którą mieli inni.