“Letnia noc” to ścinający krew w żyłach mistrzowski thriller w stylu klasyki gatunku. Książka, która zainspirowała twórców serialu „Stranger Things”.


Letnia nocLato 1960 roku. Old Central School to potężny, mroczny gmach w miasteczku Elm Haven w Illinois. Dla bohaterów ta szkoła właśnie przechodzi do historii. Ostatni dzień nauki jest również ostatnim dla tajemniczego, skrywającego wiele tajnych przejść budynku, o którym przez lata krążyły legendy.

Teraz budynek ma zostać zamknięty, a w niedługim czasie również wyburzony.

Kiedy w Elm Haven zaczynają ginąć dzieci, nikt nie przypuszcza, że w miasteczku zagnieździły się demoniczne siły. Garstka dzieciaków odkrywa tajemnicę związaną z Old Central oraz z pewnym dzwonem, którego złowieszcze dźwięki rozlegają się po nocach w całym miasteczku.

Od tej chwili zło zdaje się deptać im po piętach., a dzieci nie mają wiele czasu – opracowują plan działania i stają do nierównej walki z siłami, o których istnieniu nie zdawały sobie dotąd sprawy.

***

„Dan Simmons pisze rewelacyjnie, łącząc koszmar z przerażeniem, napięciem i zaskakującą nostalgią za dawnymi czasami na amerykańskiej prowincji. To jedna z tych rzadkich powieści, które trzeba koniecznie przeczytać!”
Stephen King

Dan Simmons (ur. 4 kwietnia 1948 w Peoria w stanie Illinois) – amerykański pisarz science fiction i fantasy. Laureat wielu nagród i wyróżnień (m.in. Nagrody Hugo i Nagrody Locusa w 1990 r. za powieść “Hyperion”). Stopnie naukowe zdobywał w Wabash College – licencjat oraz na Uniwersytecie Waszyngtona w St. Louis – stopień magistra w dziedzinie pedagogiki. Od tego czasu, czyli roku 1971, przez kolejne 18 lat pracował jako nauczyciel w szkole podstawowej. Simmons należy do nielicznego grona pisarzy, którzy nie trzymają się jednego ściśle określonego nurtu literackiego, lecz z równą swobodą piszą zarówno książki science fiction, horrory, fantasy, kryminały, jak i powieści historyczne.

Dan Simmons
Letnia noc
Przekład: Arkadiusz Nakoniecznik
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Premiera: 29 listopada 2018
 
 

Letnia noc


1

Old Central School stała wciąż prosto, milcząca i tajemnicza. Nieliczne promienie słońca, którym udało się wedrzeć do środka, zawisły w osiemdziesięcioczteroletnich oparach kredowego pyłu. Nad ciemnymi posadzkami i schodami wciąż unosiły się wspomnienia ponad ośmiu dekad pastowania i froterowania, nasączając nieruchome powietrze mahoniowym zapachem trumien. Mury szkoły były tak grube, że zdawały się chłonąć wszystkie dźwięki, wysokie okna natomiast, o szybach zdeformowanych przez grawitację i pokrytych patyną wieku, nadawały wnętrzu zmęczony odcień sepii.
W Old Central czas płynął powoli albo wcale. W korytarzach i na klatkach schodowych rozlegały się odgłosy kroków, dźwięki te jednak były stłumione i nie miały żadnego związku z poruszeniami wśród cieni.
Kamień węgielny pod budynek położono w roku 1876, w tym samym, w którym generał Custer i jego ludzie zostali zdziesiątkowani nad rzeką Little Bighorn daleko na zachód stąd, i w tym samym, w którym w Filadelfii, daleko na wschód, zaprezentowano pierwszy telefon. Old Central School wzniesiono w Illinois, równo w połowie drogi między tymi wydarzeniami, ale z dala od głównego nurtu historii.
Wiosną roku 1960 szkoła przypominała paru wiekowych nauczycieli, którzy w niej pracowali: za starych, by dalej nauczać, lecz zbyt dumnych, żeby odejść, trzymających się prosto wyłącznie siłą przyzwyczajenia i uporu. Jałowa jak stara panna, Old Central przez dziesięciolecia pożyczała sobie cudze dzieci.
Dziewczynki bawiły się lalkami w jej salach i korytarzach, a później umierały przy porodach. Chłopcy biegali korytarzami, siedzieli za karę w gęstniejącym zimowym mroku w opustoszałych salach, a później grzebano ich w mogiłach w miejscach, o których nie słyszeli nawet podczas lekcji geografii: San Juan Hill, Belleau Wood, Okinawa, Omaha Beach, Pork Chop Hill, Inchon.
Niegdyś szkołę otaczały śliczne młode drzewka. W słoneczne majowe i wrześniowe dni wiązy rosnące bliżej budynku rzucały cień na okna sal lekcyjnych na parterze. Jednak z biegiem lat mniejsze drzewa pousychały, większe zaś, otaczające parcelę niczym ogromni strażnicy, straciły na dobre liście i zamieniły się w martwe posągi. Kilka wycięto, ale większość pozostała; cienie ich nagich gałęzi kładły się na trawnikach i boiskach, jakby usiłowały dosięgnąć budynku.
Goście odwiedzający miasteczko Elm Haven, którzy skręcili z Hard Road, minęli dwie przecznice i ujrzeli Old Central, często brali ją omyłkowo za przerośniętą siedzibę sądu lub inny budynek użyteczności publicznej, ze względów ambicjonalnych rozbudowany do absurdalnych rozmiarów. Na co komu potrzebny rozległy dwupiętrowy budynek na ogromnej działce w miasteczku liczącym zaledwie tysiąc ośmiuset mieszkańców? Dopiero chwilę potem dostrzegali boiska i domyślali się, że mają przed sobą szkołę. Bardzo dziwną szkołę, z ozdobną, krytą miedzianą blachą i obrośniętą grynszpanem wieżyczką usadowioną na szczycie czarnego stromego dachu, a także z neoromańskimi łukami zwieńczającymi wysokie na niemal cztery metry okna. Było tam też mnóstwo mniejszych, okrągłych i owalnych okienek sugerujących jakieś absurdalne podobieństwo z katedrą, mansardowe okienka na drugim piętrze, dziwaczne woluty rozrzucone bez ładu i składu po całej fasadzie, nad ukrytymi w wykuszach drzwiami i ślepymi oknami. Old Central, z trzema kondygnacjami martwych okien, z okapami i mansardami, wysokim dachem i sterczącą wyzywająco wieżyczką, była ogromna, a przez to dziwaczna i niepokojąca — zbyt kolosalna, jak na tak małe miasteczko.
Jeśli wśród gości znalazłby się ktoś mający choćby minimalne pojęcie o architekturze, wyłączyłby silnik, wysiadł z samochodu, przez chwilę chłonął z podziwem niezwykły widok, a następnie zrobiłby zdjęcie.
Nawet w tym krótkim czasie uważny obserwator spostrzegłby, że okna przypominają wielkie czarne dziury, jakby miały za zadanie raczej pochłaniać światło, niż je przepuszczać. I że pseudoromańskie, pseudorokokowe i pseudowłoskie ozdobniki umieszczono na budowli wzniesionej w prostym i często spotykanym stylu architektonicznym, który można by nazwać środkowowschodnim szkolnym gotykiem, oraz że w rezultacie tych zabiegów nie powstał ani piękny gmach, ani nawet architektoniczna ciekawostka, lecz tylko gigantyczna, przytłaczająca masa cegieł i kamieni, zwieńczona wieżyczką zaprojektowaną wedle wszelkiego prawdopodobieństwa przez wariata.
Nieliczni odwiedzający, nie zważając lub ignorując ogarniający ich niepokój, wypytywali miejscowych lub nawet decydowali się na przejażdżkę do Oak Hill, do siedziby miejscowych władz, by poszukać materiałów dotyczących szkoły. Mogli się tam dowiedzieć tylko tego, że Old Central była pierwszą i jedyną szkołą zbudowaną przed osiemdziesięcioma pięcioma laty w ramach planu zakładającego wzniesienie w okręgu pięciu takich budowli.
W latach siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku Elm Haven było ludniejsze niż w roku 1960, głównie za sprawą kolei (obecnie nieczynnej) oraz napływu osadników z Chicago, zwabionych śmiałymi planami ambitnych urbanistów. Liczba mieszkańców okręgu zmalała w ciągu niespełna wieku z dwudziestu ośmiu do niespełna dwunastu tysięcy, wśród których większość stanowili farmerzy. W roku 1875 Elm Haven liczyło sobie cztery tysiące trzysta dusz, a sędzia Ashley, milioner stojący za planami rozbudowy miasteczka oraz wzniesienia Old Central, prorokował, że wkrótce stanie się większe od Peorii, w przyszłości zaś będzie rywalizowało z Chicago.
Architekt, którego sędzia Ashley sprowadził ze wschodu, niejaki Solon Spencer Alden, kształcił się pod kierunkiem Henry’ego Hobsona Richardsona i R.M. Hunta. W stworzonym przez siebie architektonicznym koszmarze zdołał zawrzeć najmroczniejsze elementy nadchodzącego neoromantyzmu, pozbawiając go równocześnie dostojeństwa czy choćby pozorów użyteczności, charakterystycznych dla większości budowli wznoszonych w tym stylu.
Sędzia Ashley uparł się — a społeczność miasteczka go poparła — że tak wielka szkoła jest niezbędna, by pomieścić przyszłe pokolenia dzieci, również te ściągnięte do Creve Coeur County. W związku z tym w budynku przewidziano miejsce nie tylko dla szkoły podstawowej, ale również dla gimnazjum (sale na drugim piętrze, wykorzystywane jedynie przed pierwszą wojną światową) oraz dla miejskiej biblioteki, a nawet dla college’u, gdyby zaszła taka potrzeba.
Ani w Creve Coeur County, ani w Elm Haven nigdy nie zaszła potrzeba założenia college’u. Stojąca przy Broad Avenue rezydencja sędziego Ashleya spłonęła do fundamentów w roku 1919, krótko po bankructwie jego syna podczas Wielkiego Kryzysu. Old Central pełniła wyłącznie funkcję szkoły podstawowej i uczęszczało do niej coraz mniej dzieci, w miarę jak ludzie wyprowadzali się z miasteczka, a w innych częściach okręgu wznoszono nowe, nowocześniejsze budynki szkolne.
W pełni wyposażone sale na drugim piętrze stały się całkowicie zbędne w roku 1920, kiedy w Oak Hill otwarto prawdziwą szkołę średnią. Zamknięto je więc na głucho, by zarastały pajęczynami. W roku 1939 miejska biblioteka przeniosła się na parter i górne kondygnacje zostały zupełnie puste. Spoglądały martwymi oknami na nielicznych uczniów, błąkających się po pogrążonych w półmroku korytarzach i zbyt szerokich klatkach schodowych — dzieciaki te wyglądały jak uciekinierzy w ruinach dawno opuszczonego miasta z niewyobrażalnie odległej przeszłości.
Wreszcie, latem roku 1959, nowa rada miejska w porozumieniu z okręgowym kuratorium doszła do wniosku, że Old Central School straciła już rację bytu, że utrzymanie i ogrzewanie tego architektonicznego potwora jest zbyt kosztowne, i że jesienią 1960 roku uczniowie ostatniej klasy przeniosą się do nowego budynku w Oak Hill.
Ale latem 1960 roku, w ostatni dzień nauki, na kilka godzin przed odejściem na wieczną emeryturę, Old Central School wciąż stała prosto, pieczołowicie strzegąc swoich tajemnic.