Antonio Damasio w książce “Dziwny porządek rzeczy” proponuje nowe spojrzenie na ewolucję życia na Ziemi, pisze o tym, w jaki sposób w ludzkim ciele porządek powstaje z chaosu poprzez homeostazę i metabolizm oraz objaśnia rozwój samoświadomości istot żywych.


Dziwny porządek rzeczy“Dziwny porządek rzeczy” to ważna praca, dla wszystkich zainteresowanych naszymi nieustającymi próbami zrozumienia siebie, naszej kultury i naszego życia. Antonio Damasio prezentuje w niej oryginalne podejście do obowiązujących koncepcji powstania życia i ewolucji. Jego nowatorskie spojrzenie rozszerza, a miejscami zastępuje, teorię skupioną na genach teorią skoncentrowaną na termodynamice i biochemii.

Jak opisuje Damasio, istnieją dwa podejścia, które naukowcy podejmują, próbując zrozumieć źródła życia: pierwsze koncentruje się na genach, sugerując, że to one pojawiły się pierwsze i sterowały biochemiczną fabryką życia, drugie stawia na metabolizm, który pojawił się wcześniej niż geny, czyli w rzeczywistości dał początek genom i całej ewolucji.

Damasio jest zwolennikiem, opierając się na dzisiejszym stanie wiedzy i własnej interpretacji pewnych faktów, opcji stawiającej na metabolizm, związane z nim procesy homeostazy (czyli utrzymywania ciała w pewnym zakresie równowagi, np. jeśli chodzi o ciśnienie tętnicze, poziom cukru we krwi czy przekaźników neurochemicznych) oraz uczucia i emocje, rozumiane jako wskaźniki dobrostanu lub zaburzenia istotnych funkcji ciała, np. odczucie bólu – uniwersalnego sygnalizatora choroby lub uszkodzenia ciała, zespół reakcji mobilizujących narządy do walki lub ucieczki, różne objawy związane ze stresem, strach, niepokój, złość czy nie do końca uświadomiony dyskomfort. – Uczucia są doznaniami pewnych aspektów stanu życia organizmu. Te przeżycia nie są tylko dekoracjami. Dokonują one czegoś niezwykłego – w każdej chwili donoszą nam o stanie życia wewnątrz organizmu – pisze autor.

Według Damasio argumentem za opcją metaboliczno-homeostatyczną jest fakt, że w przeciwieństwie do genów to procesy metaboliczne są w stanie samodzielnie wytworzyć energię potrzebną do stworzenia cząsteczek niezbędnych do powstania życia. Wskutek czego miliardy lat temu w tzw. “pierwotnej zupie”, dzięki sprzyjającym warunkom temperatury, ciśnienia i pH mogły pękać i tworzyć się nowe wiązania chemiczne, tworząc w ten sposób pierwsze cząsteczki życia – proste aminokwasy, cukry i związki wysokoenergetyczne – przyczółki długiej drogi ewolucji żywych organizmów.

Damasio w swoim wywodzie koncentruje się przede wszystkim na ewolucji emocji, argumentując, że to właśnie uczucia ukształtowały człowieka i naszą kulturę, a powstały one w wyniku przekształceń procesów homeostatycznych, które w wersji najbardziej prymitywnej można zaobserwować już na poziomie pojedynczych komórek bakterii. Ponieważ z czasem organizmy zyskiwały coraz bardziej złożone ciała, ich procesy homeostatyczne i odczuwanie stawały się również bardziej złożone. Na przykład, kiedy powstały elementy układu nerwowego, przejęły one część funkcji kontrolnych homeostazy, a w miarę jak mózgi stawały się coraz bardziej złożone, było możliwe przeniesienie emocji i odczuć na wyższy poziom, aż do powstania samoświadomości, jaką dysponuje gatunek ludzki, a być może również niektóre zwierzęta.

Damasio w swoim wywodzie koncentruje się przede wszystkim na ewolucji emocji, argumentując, że to właśnie uczucia ukształtowały człowieka i naszą kulturę

Autor umiejscawia swoją argumentację w czasie i przestrzeni, opisując logiczne następstwo istotnych zdarzeń w rozwoju organizmów żywych: ciało kształtuje się wcześniej niż centralny układ nerwowy, nasze emocje, temperament i nastrój są wcześniejsze niż nasze uświadomione uczucia, a te pojawiają się przed naszym rozumem. Damasio podając przykłady ze świata zwierząt na działanie mechanizmów biochemicznych, powodujących zachowania quasispołeczne (życie owadów, tworzenie kolonii bakterii w celu “obrony przed wrogiem”) zwraca uwagę, że dla rozwoju ludzkich mechanizmów kulturowych sama homeostaza i instynkty (choć zapewniają podstawowy poziom monitorowania i motywacji) to za mało, tu potrzebny był rozwój uczuć, warunkujących powstanie komunikacji werbalnej i intelektu, który z kolei jest w stanie monitorować i oceniać otoczenie społeczne i kulturowe jednostki, tworzyć sztukę, religię, zasady moralne, politykę i technologię.

Trzeba przy tym podkreślić, że choć zaawansowany system nerwowy pozwolił człowiekowi na manifestację uczuć, błędem jest twierdzenie, że mózg jest jedynym organem za nie odpowiedzialnym, bowiem dopiero komunikacja między mózgiem – najbardziej zaawansowanym i najnowszym organem, a pozostałymi częściami ciała, korzystającymi ze starszych ewolucyjnie sposobów komunikacji i utrzymania ciała w sprawności (“mózg brzuszny”) pozwala w pełni wykorzystać potencjał intelektualny i kulturowy człowieka. Mówiąc krótko, zdaniem badacza, każdy z nas ma w sobie coś z bakterii czy owadów i wciąż jesteśmy na łasce procesów i systemów, które sięgają korzeniami pierwszych form życia sprzed miliardów lat.

I na koniec refleksja, aktualna od zarania cywilizacji: “ogół poświęca niewiele czasu na czytanie powieści czy poezji, co nadal jest najpewniejszym i najbardziej satysfakcjonującym sposobem poznania komedii i tragedii naszej egzystencji i stwarza okazję do refleksji nad tym, kim jesteśmy lub możemy być.” Grzegorz Bogusz

Antonio Damasio, Dziwny porządek rzeczy, Przekład: Andrzej Jankowski, Seria: Nowe Horyzonty, Dom Wydawniczy Rebis, Premiera: 30 października 2018
 
 

Dziwny porządek rzeczy

Antonio Damasio
Dziwny porządek rzeczy
Przekład: Andrzej Jankowski
Seria: Nowe Horyzonty
Dom Wydawniczy Rebis
Premiera: 30 października 2018
 

POCZĄTKI

1

To książka o pewnym zainteresowaniu i pewnej koncepcji. Od dawna intryguje mnie ludzki afekt – świat uczuć i emocji. Poświęciłem wiele lat na badanie, dlaczego i jak wyrażamy emocje, jak wykorzystujemy uczucia do budowy własnego „ja”, jak pomagają nam one lub przeszkadzają postępować zgodnie z naszymi najlepszymi intencjami, dlaczego i jak mózg wchodzi w interakcje z ciałem, by wspomagać takie funkcje. Poznałem nowe fakty i interpretacje dotyczące tych spraw, którymi chcę się podzielić z Czytelnikiem.
Co do wspomnianej koncepcji, jest ona bardzo prosta: otóż uważam, że uczuciami nie zajmowano się dotąd w sposób, na jaki zasługują jako motywy czy pobudki ludzkich działań kulturowych oraz ich obserwatorzy [ang. monitors] i biorący w nich udział negocjatorzy. Ludzie różnią się od innych istot tym, że tworzą spektakularny zbiór obiektów, praktyk i pojęć zwanych łącznie kulturami. Zbiór ten obejmuje nauki humanistyczne, dociekania filozoficzne, systemy moralne i wierzenia religijne, prawo, rządy, instytucje gospodarcze oraz technologie i nauki ścisłe. Jak i dlaczego zaczął się ten proces? Odpowiadając na to pytanie, często przywołuje się ważną zdolność ludzkiego umysłu – język werbalny – wraz z innymi charakterystycznymi dla nas cechami, takimi jak silna socjalność i znakomity umysł. Osoby zorientowane biologicznie dodadzą do tego również dobór naturalny na poziomie genów. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że umysł, socjalność i język odegrały w tym procesie fundamentalną rolę, i nie trzeba dodawać, iż ludzie stali się organizmami zdolnymi do stworzenia kultury, posiadającymi specyficzne, niezbędne do tego zdolności dzięki doborowi naturalnemu i przekazywaniu genów. Lecz aby zaczęła się saga o ludzkich kulturach, potrzeba było jeszcze czegoś. Tym czymś był motyw, a motywem uczucia, od bólu i cierpienia po dobre samopoczucie i przyjemność.
Weźmy medycynę, jedno z najznakomitszych przedsięwzięć kulturowych. Medycyna, łącząca technologię i naukę, powstała jako reakcja na ból i cierpienie powodowane przez najróżniejsze choroby, od urazów fizycznych i infekcji poczynając, na raku kończąc: ich przeciwstawieniem są dobre samopoczucie, przyjemności i perspektywa rozkwitu. Medycyna nie zaczęła się jako rozrywka umysłowa, której celem było wytężanie intelektu w celu rozwiązania zagadki diagnostycznej czy tajemnicy fizjologicznej. Zaczęła się w konsekwencji konkretnych odczuć pacjenta i konkretnych odczuć pierwszego lekarza, włącznie, ale nie tylko, ze współczuciem, które mogło się zrodzić z empatii. Te motywy istnieją nadal. Nie ujdzie uwagi żadnego czytelnika tej książki, że za naszego życia wizyty u dentysty czy w poradni chirurgicznej zmieniły się na lepsze. Głównym motywem wprowadzania takich ulepszeń jak skuteczne znieczulenie i precyzyjne instrumenty chirurgiczne jest chęć niesienia pomocy pacjentom. Chwalebną rolę odgrywają w tym inżynierowie i naukowcy, ale nie robią tego bezinteresownie. Duże znaczenie ma też motyw zysku przyświecający firmom farmaceutycznym i producentom sprzętu medycznego, bo skoro ludzie chcą, by ulżono im w cierpieniu, i gotowi są za to zapłacić, przedsiębiorstwa te odpowiadają na zapotrzebowanie. Pogoń za zyskiem rozpalają różne pragnienia – chęć dokonania postępu, zyskania prestiżu, a nawet chciwość, a to wszystko przecież emocje. Nie sposób pojąć, dlaczego wkłada się tyle wysiłku w opracowanie leków na chorobę Alzheimera czy nowotwory bez uwzględnienia uczuć jako motywów, obserwatorów i negocjatorów tych starań. Nie można też pojąć na przykład, dlaczego kultury zachodnie nie starają się tak samo intensywnie pracować nad stworzeniem leków przeciw malarii w Afryce czy zapanować nad szerzącym się uzależnieniem od narkotyków, jeśli nie weźmie się pod uwagę siatki uczuć zachęcających i zniechęcających do takich przedsięwzięć. Głównymi sprawcami i wykonawcami tych skomplikowanych procesów są język, socjalność, wiedza i rozum. Ale to uczucia motywują je, sprawdzają wyniki i pomagają uzgodnić konieczne poprawki.
A zatem koncepcja ta głosi w istocie, że działanie kulturowe zaczyna się od uczucia i jest w nim głęboko osadzone. Jeśli mamy zrozumieć konflikty i sprzeczności targające ludzką naturą, musimy wziąć pod uwagę korzystne oraz niekorzystne wzajemne oddziaływania uczuć i rozumu.

2

Jak doszło do tego, że ludzie stali się jednocześnie osobami cierpiącymi, żebrakami, pławiącymi się w rozkoszach sybarytami, filantropami, artystami i uczonymi, świętymi i przestępcami, dobrotliwymi panami ziemi i potworami chcącymi ją zniszczyć? Na pewno odpowiedź na to pytanie wymaga pracy historyków i socjologów oraz obdarzonych szczególną wrażliwością artystów, którzy intuicyjnie wyczuwają ukryte schematy ludzkiej tragedii, ale także wkładu przedstawicieli różnych dziedzin biologii.
Gdy zastanawiałem się nad tym, jak uczucia mogły nie tylko doprowadzić do pojawienia się kultury, ale także jak to się stało, że pozostały integralną częścią jej ewolucji, zacząłem poszukiwać sposobu, w jaki mogło się łączyć znane nam obecnie ludzkie życie – umysł, uczucia, świadomość, pamięć, język, złożona natura społeczna i twórcza inteligencja – z początkami życia około trzech miliardów ośmiuset milionów lat temu. Aby ustalić ten związek, musiałem zaproponować pewien porządek i chronologię powstania i pojawienia się tych ważnych zdolności w długiej historii ewolucji.
Rzeczywista kolejność pojawienia się biologicznych struktur i zdolności, które odkryłem, jest sprzeczna z tradycyjnymi oczekiwaniami i tak dziwna, jak sugeruje tytuł niniejszej książki. Wydarzenia składające się na historię życia nie zgadzają się z konwencjonalnymi poglądami, jakie sobie wyrobiliśmy na temat budowy owego wspaniałego narzędzia, które lubię nazywać umysłem kulturowym.
Zamierzając napisać książkę o istocie i konsekwencjach ludzkich uczuć, doszedłem do wniosku, że nasze sposoby myślenia o umyśle i kulturach nie przystają do biologicznej rzeczywistości. Gdy żywy organizm zachowuje się w otoczeniu społecznym inteligentnie i ujmująco, zakładamy, że zachowanie to wynika z jego zdolności przewidywania, przezorności i złożoności i że pomaga mu w tym wszystkim układ nerwowy. Jednak obecnie jest jasne, że takie zachowania mogły się narodzić w wyniku działania prostego wyposażenia pojedynczej komórki, a mianowicie bakterii, już u zarania biosfery. Słowo „dziwny” jest zbyt łagodnym określeniem tej rzeczywistości.
Możemy wyobrazić sobie wyjaśnienie, w którym przyjmuje się te sprzeczne z intuicją odkrycia. Opiera się ono na mechanizmach samego życia i warunkach jego regulacji, zbiorze zjawisk opisywanych ogólnie jednym słowem: homeostaza. Uczucia są psychicznymi wyrazami homeostazy, ona sama zaś, działając pod przykrywką uczucia, jest funkcjonalną nicią, która łączy wczesne formy życia z nadzwyczajnym partnerstwem późniejszych ewolucyjnie ciał i układów nerwowych. To partnerstwo odpowiada za wyłonienie się świadomego, czującego umysłu, który z kolei jest odpowiedzialny za stworzenie tego, co jest najbardziej charakterystyczne dla ludzkości: kultur i cywilizacji. W tej książce uczucia są na pierwszym planie, ale swą moc czerpią z homeostazy.
Połączenie kultur z uczuciem i homeostazą wzmacnia ich więź z naturą i pogłębia humanizację procesu kulturowego. Uczucia i twórczy umysł kulturowy powstały w długim procesie, w którym za sprawą homeostazy ważną rolę odgrywała selekcja genetyczna. Połączenie kultur z uczuciami, homeostazą i genetyką przeciwdziała rosnącemu oderwaniu teorii, praktyk i obiektów kulturowych od procesów życiowych.
Powinno być oczywiste, że ustalane przeze mnie powiązania nie zmniejszają autonomii, którą zjawiska kulturowe uzyskują na przestrzeni dziejów. Nie sprowadzam tych zjawisk do ich biologicznych korzeni ani nie staram się wyjaśnić naukowo wszystkich aspektów procesu kulturowego. Same nauki ścisłe nie są w stanie objaśnić całości ludzkiego doświadczenia bez światła, które rzucają na nie sztuki piękne i nauki humanistyczne.
Dyskusje o tworzeniu kultur często grzęzną w sporze między dwoma przeciwstawnymi wyjaśnieniami, z których jedno mówi, że ludzkie zachowania są wynikiem autonomicznych procesów kulturowych, natomiast drugie, że są przekazywaną przez geny konsekwencją doboru naturalnego. Nie ma jednak potrzeby opowiadania się za jednym z nich i wykluczania drugiego. Na ludzkie zachowania wpływają w różnym stopniu i w różnej kolejności oba te procesy.
Co ciekawe, odkrywanie korzeni ludzkich kultur w biologii innych stworzeń w niczym nie umniejsza wyjątkowej pozycji ludzi. Wynika ona z niezwykłego znaczenia cierpienia i rozkwitu w kontekście naszych wspomnień, a więc przeszłości, i tworzonych przez nas obrazów przyszłości, którą stale przewidujemy.

3

My, ludzie, jesteśmy urodzonymi gawędziarzami i opowiadanie o tym, jak się wszystko zaczęło, sprawia nam ogromną przyjemność. Świetnie sobie radzimy, gdy snujemy opowieść o jakimś przyrządzie albo o związku z inną osobą, przy czym najwspanialszymi tematami opowieści o początku rzeczy są miłość i przyjaźń. Jeśli chodzi o świat przyrody, nie idzie nam to już tak dobrze i często się mylimy. Jak powstało życie? Jak powstały umysł, uczucia i świadomość? Kiedy pojawiły się zachowania społeczne i kultury? Udzielenie odpowiedzi na te pytania nie jest łatwe. Proszę zauważyć, że kiedy Erwin Schrödinger, laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki, przeniósł zainteresowania na biologię i napisał swe klasyczne już dzieło Czym jest życie?, nie zatytułował go Pochodzenie życia. Zorientował się, że to daremny trud.
Mimo to trzeba podjąć ten trud. Książka ta ma przedstawić pewne fakty kryjące się za powstaniem umysłu, który tworzy opowieści i znaczenia, pamięta przeszłość i wyobraża sobie przyszłość, oraz fakty leżące u podstaw maszynerii uczucia i świadomości odpowiedzialnych za wzajemne związki między umysłem, światem zewnętrznym i życiem. Czując potrzebę poradzenia sobie ze strapionym sercem, pragnienie pogodzenia przeciwieństw stwarzanych przez cierpienie, strach, złość i poszukiwanie dobrostanu, ludzie zwrócili się w stronę tego, co budzi zachwyt i podziw, i odkryli muzykę, taniec, malarstwo i literaturę. Kontynuowali wysiłki, tworząc często wspaniałe, a czasami tuzinkowe eposy, które noszą takie nazwy, jak wierzenia religijne, dociekania filozoficzne i władza polityczna. To niektóre ze sposobów, na jakie kulturowy umysł próbował sobie poradzić od kołyski po grób z dramatem ludzkiego istnienia.