Współczesna historia Polski, Litwy, Ukrainy i Białorusi nie może być zrozumiana bez poznania dziedzictwa unii polsko-litewskiej. Brytyjski badacz Robert I. Frost poświęcił się zgłębieniu tego zagadnienia i napisał fascynującą książkę o tym, jak kształtowało się wielonarodowe i wielowyznaniowe państwo, w którym żyli nasi przodkowie.


Jak dowodzi Robert I. Frost w obszernej książce “Oksfordzka historia unii polsko-litewskiej tom 1” unia polityczna między Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim była jednym z najdłużej działających związków politycznych w historii Europy. Choć bardziej znana jest z tego, w jaki sposób się zakończyła, zniszczona przez sąsiadów pod koniec XVIII wieku, a nie z powodu sukcesu w utrzymywaniu przez ponad cztery stulecia bezkonfliktowego, zdecentralizowanego, wielonarodowego i pluralistycznego religijnie modelu unii politycznej opartej na koncepcji obywatelstwa republikańskiego. Od jego powstania w latach 1385-6 przez kolejne dziesięciolecia rozwijała się wizja unii politycznej, która okazała się atrakcyjna dla Polaków, Litwinów, Rusinów i Niemców, a potem rozszerzonej o Prusy Królewskie w latach 50. i Inflanty w latach 60. XVI wieku.

Pierwszy tom dzieła Roberta Frosta przedstawia przebieg kształtowania się unii od jej powstania aż do jej ostatecznego zdefiniowania w Lublinie w 1569 roku. Frost analizuje długoletnie spory o naturę związku, które ostatecznie zakończyły się zwycięstwem republikańskiej wizji unii narodów jako jednej politycznej wspólnoty obywateli pod władzą wybranego monarchy. Frost przedstawia związek polsko-litewski jako studium przypadku złożonego suwerennego państwa, na owe czasy będącego przykładem politycznej nowoczesności.

Unia polsko-litewska trwała 409 lat, od ślubu Władysława Jagiełły z Jadwigą w 1386 roku do trzeciego rozbioru w 1795 roku i, argumentuje Frost, była dziełem nie tylko Polaków, ale także Litwinów i Rusinów, którzy współpracowali w jej tworzeniu, a negocjacje prowadzące do jej zawarcia stanowiły przestrzeń politycznej rozmowy i politycznego sporu, niezbyt typowych w owych czasach, gdy głównym sposobów rozwiązywania konfliktów była wojna.

to bardzo kompleksowe i żywo napisane wyjaśnienie polityki polsko-litewskiej w wiekach XIV-XVI, syntetyczna monografia, oparta na bogatych źródłach i pracach badawczych

“Oksfordzka historia unii…” to bardzo kompleksowe i żywo napisane wyjaśnienie polityki polsko-litewskiej w wiekach XIV-XVI, syntetyczna monografia, oparta na bogatych źródłach i pracach badawczych w języku polskim, litewskim i ukraińskim, a także opracowaniach w języku niemieckim, angielskim, białoruskim, duńskim, francuskim i rosyjskim. O motywach, które skłoniły go do napisania tego dzieła tak pisze we wstępie do wydania polskiego Robert I. Frost: “Ta książka została napisana częściowo w nadziei, że pewien dystans do opisywanej materii pozwoli uzyskać nową perspektywę, ale głównie dlatego, iż opowieść przedstawiona na jej kartach jest po prostu tak interesująca, a do tego prawie zupełnie nieznana poza obszarem państw sukcesyjnych unii polsko-litewskiej. A zatem na jednym poziomie książka ta powstała dla czytelnika niepolskiego, aby wyjaśnić mu dlaczego proces formowania się unii polsko-litewskiej był też istotny, a przy okazji zastanowić się, jakie płyną z niego wnioski na temat dziejów Europy w bardziej ogólnym sensie”. Takie podejście autora pozwoliło na przedstawienie motywacji i działań wszystkich ludów uczestniczących w procesie tworzenia unii, z przekonaniem, że wszystkie one miały duży wkład w jej ostateczną formę.

Dla polskiego czytelnika praca Frosta jest o tyle interesująca, że poddając analizie dominujące w polskiej historiografii polonocentryczne podejście i interpretacje tworzone przez rodzimych historyków przez wieki, spogląda w sposób zrównoważony i wyważony, prezentując obraz bardziej obiektywny i z wielu perspektyw, zwracając uwagę czytelnika na rzeczy, które do tej pory umykały naszym badaczom lub były pomijane. Nikodem Maraszkiewicz

Robert I. Frost, Oksfordzka historia unii polsko-litewskiej tom 1, Przekład: Tomasz Fiedorek, Dom Wydawniczy Rebis, Premiera: 2 października 2018
 

konkurs

 

 

Robert I. Frost
Oksfordzka historia unii polsko-litewskiej tom 1
Przekład: Tomasz Fiedorek
Dom Wydawniczy Rebis
Premiera: 2 października 2018
 

KRĖVA, КРЭВА, KREWO

Małe, senne miasteczko Krewo niewiele różni się od rozległej wioski i trudno je dostrzec w pofałdowanym, lesistym krajobrazie, pośród którego leży. Niszczejące drewniane domy z ogródkami warzywnymi, po których swobodnie biegają kury, są porozrzucane na chybił trafi ł wokół pobielonego kościoła katolickiego. Jest tam również kawiarenka z parkingiem dla wycieczek autobusowych zwiedzających ruiny imponującego XIV-wiecznego zamku. Rusztowanie wzniesione kiedyś w celu dokonania napraw w większości już się zawaliło. Wisi tam tabliczka, na której napisano, że ten zamek stanowi wartościowy pomnik historii oraz kultury Republiki Białorusi i że każdy, kto zdewastuje te ruiny, będzie podlegać karze. Samo narzuca się pytanie: Kogo władze zamierzają karać za zaniedbywanie tego obiektu?

W dzisiejszym Krewie niewiele rzeczy świadczy o tym, iż ta miejscowość miała kiedykolwiek większe znaczenie. W XIV wieku była to jednak Krėva, ośrodek władzy dynastii Giedyminowiczów. Giedymin (Gediminas), który w latach 1315/16–1341 był wielkim księciem Litwy, nadał Krewo w 1338 roku swemu synowi Olgierdowi (ok. 1300–1377). Wiele lat po tym, jak w 1345 roku Olgierd (Algirdas) sam został wielkim księciem, to on z kolei podarował Krewo temu ze swoich synów, którego wybrał na następcę, a mianowicie Jogaile, znanemu później jako Jagiełło. To właśnie tutaj Jogaila został uwięziony w 1381 roku, po tym jak od władzy odsunął go jego stryj i współwładca Kiejstut (Kęstutis). I to tutaj rok później uwięziony został Kiejstut, po tym jak obalił go Jogaila. Pięć dni później Kiejstut w tajemniczych okolicznościach został znaleziony martwy. W latach 1503 i 1506 zamek był oblegany i łupiony przez Tatarów perekopskich, a w 1518 roku w drodze do Moskwy odwiedził go ambasador cesarski Zygmunt Herberstein. To właśnie w Krewie w 1564 roku znalazł schronienie Andrzej Kurbski uciekający przed krwawymi rządami Iwana Groźnego. Później jednak Krewo utraciło swe znaczenie militarne i polityczne. Kiedy w połowie XIX wieku Napoleon Orda sporządzał jego szkic w swoim klasycznym zbiorze ilustracji dokumentujących stan zabytków dawnej Rzeczypospolitej, zamek krewski od dawna już był opuszczoną ruiną. Dalszych zniszczeń Krewo doznało w czasie pierwszej wojny światowej, kiedy przez trzy lata leżało na linii frontu. Porzucone przez mieszkańców, którzy zostali ewakuowani w głąb Rosji, było ciężko ostrzeliwane w 1916 roku, a rok później znalazło się w samym środku wielkiej bitwy, podczas której niemiecka artyleria zasypywała pociskami pozycje rosyjskie.

Krewo zapisało się jednak na kartach historii z całkiem innych powodów. To tutaj bowiem 14 sierpnia 1385 roku dokonała się doniosła zmiana w geografii politycznej Europy, a stało się to za sprawą dokumentu liczącego zaledwie 26 linijek i 560 słów. Napisano go po łacinie, na pergaminie, który swoimi pieczęciami opatrzyli Jogaila, jego bracia Skirgiełło (Skirgaila), Korybut (Kaributas) i Lingwen (Lengvenis) oraz ich kuzyn, syn Kiejstuta – Witold (Vytautas). Pieczęcie zaginęły w XIX wieku, ale dokument do dzisiaj przechowywany jest w Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej. Oznaczał on przyjęcie przez Jogailę uzgodnionych w Krakowie w styczniu tego roku warunków, zgodnie z którymi miał on poślubić Jadwigę, wybraną na królową Polski i koronowaną w 1384 roku, dwa lata po śmierci jej ojca, Ludwika Andegaweńskiego, króla Węgier i Polski. Ponieważ Jadwiga była małoletnia, Skirgiełło udał się do Budy, żeby uzyskać zgodę na ślub od jej matki, Elżbiety Bośniaczki, ta zaś przysłała swoją delegację do Krewa, gdzie podpisano dokument znany jako układ krewski.

Zawiązanie tej relacji zajęło pięć miesięcy. Księcia mazowieckiego Siemowita IV, należącego do bocznej linii dynastii piastowskiej, która panowała w Polsce aż do 1370 roku, udało się przekonać w grudniu 1385, żeby zrezygnował ze swych pretensji do tronu. Jedenastego stycznia 1386 roku polskie poselstwo spotkało się z Jogailą w Wołkowysku, między Wilnem i Brześciem, i przedstawiło dokument, w którym Polacy gwarantowali mu bezpieczeństwo i potwierdzali obietnicę, że obiorą go na swego króla. Elekcja – czy też preelekcja, ponieważ Jogaila miał zostać koronowany dopiero po spełnieniu swoich obietnic – nastąpiła 2 lutego 1386 roku w Lublinie. Stamtąd Jogaila udał się do Krakowa, gdzie 15 lutego został ochrzczony i przyjął chrześcijańskie imię Władysław, na cześć dziada Jadwigi, Władysława Łokietka, który w 1320 roku odnowił Królestwo Polskie. Pogańscy bracia Witolda i Jogaili – Wigunt (Vygantas), Korygiełło (Karigaila) i Świdrygiełło (Švitrigaila) – także przyjęli wtedy chrzest. Trzy dni później Jogaila poślubił Jadwigę, a 4 marca został koronowany przez prymasa Polski, arcybiskupa gnieźnieńskiego Bodzętę.

W ten sposób dokonała się przemiana pogańskiego wielkiego księcia Jogaili w chrześcijańskiego króla Władysława II Jagiełłę (1386–1434) i dwa całkiem różne organizmy państwowe zjednoczyły się w związku, który miał trwać kolejne 409 lat. Na podstawie uzgodnionych w Krewie i Wołkowysku zwięzłych dokumentów, które pozostawiają wiele niedopowiedzeń oraz niejasności, trudno było przypuszczać, że układ krewski położy fundamenty pod jedną z najtrwalszych unii politycznych w dziejach Europy. Decyzja, jaką podjął Jogaila, angażując Litwę w związek polityczny z Polakami i ich zachodnią, katolicką kulturą, w żadnej mierze nie była nieodwracalna i wiele wskazywało na to, że ów związek będzie równie krótkotrwały, jak wcześniejsze unie Polski – z Czechami (1300–1306) i Węgrami (1370–1382).

[…]

24

JAGIELLOŃSKA EUROPA

Równolegle z przywracaniem ładu wewnętrznego w Polsce Kazimierz Jagiellończyk zdołał dokonać jednego ze swych najbardziej spektakularnych – chociaż i krótkotrwałych – osiągnięć, mianowicie stworzenia „jagiellońskiej Europy”. Jego kariera jako polityka dynastycznego zaczęła się od zawarcia w lutym 1454 roku małżeństwa z Elżbietą Habsburżanką, w Polsce zwaną Rakuszanką, córką Albrechta II, króla Rzymian. Ten mariaż oznaczał definitywne przyjęcie Jagiellonów do zaklętego – choć nie zawsze uroczego – kręgu monarchów europejskich. Jagiełło, po swoim pierwszym ślubie z królową Polski Jadwigą Andegaweńską, był zmuszony pojąć za żonę stosunkowo pośledniejszą księżniczkę włoską Annę Cylejską – mimo że pochodziła ona z polskiego rodu królewskiego – a następnie poślubił kolejno dwie swoje poddane. Władysław Warneńczyk poległ w bitwie, zanim zdążył się ożenić. Małżonka Kazimierza Jagiellończyka była jednak córką jednego cesarza, a od strony matki wnuczką drugiego – Zygmunta Luksemburskiego.

Korzenie tego małżeństwa tkwią w złożonej sytuacji politycznej, która zapanowała w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej po dokonaniu przez Turków podboju większej części Bałkanów. Ponadto kluczowe znaczenie miały tutaj brak męskiego potomka Zygmunta Luksemburskiego oraz przedwczesne zgony Albrechta Habsburga w 1439 i Władysława Warneńczyka w 1444 roku. Bitwa pod Warną zakończyła krótki pobyt Jagiellonów na tronie węgierskim, ale w niewielkim stopniu przyczyniła się do przywrócenia stabilności politycznej w regionie. W 1440 jeden z habsburskich kuzynów Albrechta został wybrany na króla Rzymian jako Fryderyk III, ale jego władza w Niemczech była słaba po tym, jak próba zreformowania Rzeszy, podjęta bez entuzjazmu w 1444 roku, zakończyła się fiaskiem. Poza tym starania Fryderyka o potwierdzenie praw Habsburgów do tronów Czech i Węgier napotkały znaczny opór ze strony tamtejszej szlachty, która zaciekle broniła miejscowych tradycji monarchii elekcyjnej. Kiedy w 1452 roku Fryderyk udał się na koronację do Rzymu – jak się miało okazać, była to ostatnia koronacja cesarza niemieckiego w Wiecznym Mieście – w Austrii wybuchł przeciwko niemu bunt i jego przeciwnicy pozbawili go opieki nad zaniedbywaną przez niego Elżbietą Habsburżanką. Jej opiekunem został przywódca wspomnianego buntu, Ulryk Cylejski. Po śmierci narzeczonego Elżbiety, syna księcia saskiego Fryderyka, pojawiła się idea wydania jej za Kazimierza Jagiellończyka, ponieważ Ulryk chciał pozyskać sobie wsparcie Polski1.
Potęga Jagiellonów w Europie Środkowej została zbudowana właśnie na tym małżeństwie. W kategoriach osobistych było ono udane, zwłaszcza na tle innych mariaży królewskich: nawet Miechowita przyznaje, że małżonków łączyły więzy miłości. Elżbieta okazała się oddaną żoną, ciepło pisała o mężu w testamencie oraz utożsamiała się całkowicie z nowym królestwem: po śmierci Kazimierza pozostała w Polsce aż do swej śmierci w 1505 roku. Co jednak najważniejsze, urodziła polskiemu królowi sześciu synów i siedem córek. Aż jedenaścioro z tych dzieci dożyło pełnoletności3. Z jej sześciu synów czterech zostało królami, piąty był kolejno biskupem, arcybiskupem i kardynałem, a szósty – rzecz jasna już po śmierci – został kanonizowany. Wszystkie jej córki wyszły za niemieckich książąt i można powiedzieć, że była królową Wiktorią swoich czasów, gdyż każdy monarcha we współczesnej Europie jest jej potomkiem (por. Tablica genealogiczna 5, s. 436).

Małżeństwo Kazimierza Jagiellończyka okazało się takim triumfem dynastycznym nie tylko dlatego, że Elżbieta rodziła zdrowe dzieci, ale również z tego prostego powodu, że Władysław Pogrobowiec zmarł bezpotomnie w 1457 roku. Do tego czasu Elżbieta powiła syna Władysława, który przyszedł na świat w 1456 roku, i była już w kolejnej ciąży, jak się potem okazało, z córką Jadwigą. W ciągu następnych dwóch lat urodziła kolejnych dwóch synów. Wobec braku wyraźnych następców tronów Czech i Węgier Elżbieta, jako córka Albrechta Habsburga, wysunęła pretensje do koron obu tych krajów w imieniu swoich synów. W lutym 1459 roku grupa możnowładców węgierskich obwołała królem cesarza Fryderyka III, ale nie zdołał on objąć tronu, na którym w styczniu 1458 roku sejm węgierski umieścił Macieja Korwina, piętnastoletniego syna Jana Hunyadiego, żywiąc przy tym nadzieje – już wkrótce brutalnie rozwiane – iż okaże się on posłusznym narzędziem w jego rękach. Ponieważ synowie Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety byli niepełnoletni, polska para królewska nie naciskała w kwestii ich praw do tronu węgierskiego. Czesi także wybrali sobie na króla własnego rodaka, Jerzego z Podiebradów (1458–1471), przywódcę umiarkowanego odłamu husytów, który pośredniczył w zawarciu niełatwego pokoju między stronnictwami katolickim i husyckim.

Epoka Jagiellonów jednak świtała już na horyzoncie. Upadek Konstantynopola zwiększył nacisk turecki na Węgry i sprawił, że papież był coraz bardziej zainteresowany zjednoczeniem koron czeskiej, węgierskiej i polskiej w celu wzmocnienia oporu państw chrześcijańskich. Pamięć o bohaterskiej śmierci Władysława pod Warną przetrwała w Rzymie oraz w Budzie, a Czechy i Węgry nadal były rozdzierane konfliktami wewnętrznymi. Kiedy synowie Kazimierza Jagiellończyka osiągnęli pełnoletność, kandydatura jagiellońska nabrała wiarygodności. Jerzy z Podiebradów stracił poparcie wielu katolików i za zachętą papieża Maciej Korwin poparł powstanie katolickie na Morawach, gdzie w maju 1469 roku został koronowany na króla Czech. Jerzy zwrócił się o pomoc do Jagiellonów, uznając Władysława, najstarszego syna Kazimierza Jagiellończyka, za swego następcę, chociaż miał własnych synów z prawego łoża. Kiedy w marcu 1471 roku Jerzy z Podiebradów zmarł, jego stronnicy wybrali na jego następcę Władysława II Jagiellończyka. Zaciekła wojna z Maciejem Korwinem trwała aż do roku 1479, kiedy to Władysław oddał Maciejowi Korwinowi Morawy, Śląsk i Łużyce w zamian za uznanie swej władzy w Czechach.

Zwycięstwa militarne Korwina, jego pełna blichtru monarchia oraz osiągnięcia intelektualne jego wspaniałego renesansowego dworu nie mogły przesłonić chwiejnych podstaw jego rządów. Na Węgrzech miał do czynienia ze znaczną – chociaż często milczącą – opozycją ze strony wielu z tych, którzy najpierw doprowadzili do jego elekcji, ale potem przerazili się jego autokratycznym sposobem sprawowania władzy. Od południa coraz bardziej napierała Turcja, a brak męskiego potomka zagrażał jego dziedzictwu. Staraniami o zapewnienie sukcesji swemu nieślubnemu synowi Janowi Maciej Korwin zraził do siebie z kolei drugą żonę, Beatrycze Aragońską, która nie cierpiała pasierba i zachęcała jego przeciwników, żeby rozejrzeli się za innym kandydatem na następcę tronu.

Korwin miał wielu wrogów. Pokój podpisany przez niego w 1463 z cesarzem Fryderykiem załamał się w 1485 roku. Król węgierski zajął następnie Dolną Austrię z Wiedniem, Styrię oraz część Karyntii, przyjmując tytuł księcia Austrii i przeganiając Fryderyka z terenów stanowiących tradycyjne oparcie Habsburgów. Korwin utrzymał te ziemie w swoich rękach do czasu, gdy 6 kwietnia 1490 roku niespodziewanie zmarł w Wiedniu. Wskutek prowadzonej przez niego agresywnej polityki i braku prawowitego następcy Europa Środkowa po jego śmierci pogrążyła się w zamęcie i właśnie wtedy pojawili się Jagiellonowie, żeby zgarnąć dla siebie główną nagrodę, nawet jeśli miało to odrobinę popsuć harmonię panującą do tej pory w łonie dynastii. Kazimierz starannie przygotowywał synów do rządzenia, powierzając im rozmaite obowiązki i dzieląc się praktycznym doświadczeniem. Władysław II Jagiellończyk, który w wieku 15 lat został wysłany w 1471 roku do Czech, żeby objąć tamtejszy tron, był leniwym sybarytą. Największe nadzieje Kazimierz wiązał ze swym drugim synem, także Kazimierzem, urodzonym w 1458 roku, który, tak jak jego młodsi bracia, odebrał wspaniałe wykształcenie od Długosza oraz włoskiego humanisty Filippa Buonaccorsiego (1437–1496), znanego w Polsce pod imieniem Kallimach. Słynny ze swej pobożności, która miała mu później przynieść kanonizację, Kazimierz miał ujmującą powierzchowność, był popularny i zdolny. W 1471 roku, kiedy miał trzynaście lat, został wysłany na Węgry, żeby poprzeć roszczenia do tamtejszego tronu, ale był jedynie pionkiem w rękach stronnictwa możnowładczego, które uknuło spisek w celu obalenia Korwina. W rezultacie wybuchła wojna, która nie przyniosła jednak żadnych rozstrzygnięć i po trzech latach walk Jagiellonowie w końcu pogodzili się z porażką. Od 1481 roku rządy w Polsce sprawował królewicz Kazimierz w imieniu swego ojca, który przez pięć lat – z jedną krótką przerwą – przebywał na Litwie. W 1484 roku młody Kazimierz zmarł jednak na gruźlicę, pozostawiając rodziców pogrążonych w bólu, a jego obowiązki jako następcy tronu wyznaczonego przez ojca przejął trzeci z synów królewskich, Jan Olbracht, który był ulubieńcem Elżbiety.

Jana Olbrachta obarczono znaczną odpowiedzialnością. W 1485 roku towarzyszył on Kazimierzowi Jagiellończykowi w wyprawie do Mołdawii, którą Polska od dawna uznawała za swoje lenno. Rosnące zagrożenie osmańskie dla tego księstwa objawiło się z pełną grozą, gdy Turcy zajęli byłe kolonie genueńskie Kilię oraz Białogród (Akerman), zagrażając w ten sposób szlakom handlowym biegnącym z Polski wzdłuż Dunaju i Dniestru do Morza Czarnego. Zakończenie wojen domowych na Litwie oraz kompromisowe rozwiązanie sprawy Podola i Wołynia w połowie XV wieku pobudziły handel przez Kijów, Kamieniec Podolski, Lwów i Łuck. Kiedy wielkie karawany podążały przez Ruś, wyładowane jedwabiem, aksamitem, adamaszkiem, pieprzem, szafranem i wschodnimi przyprawami, ruskim woskiem oraz miodem czy ubraniami i towarami wyrabianymi na Zachodzie, Polska i Litwa stanęły w obliczu rosnącej konkurencji w tym regionie ze strony innych potęg. Czasy, gdy Witold budował zamki nad Morzem Czarnym, już dawno minęły. Po rozszerzeniu wpływów tureckich na północ Tatarzy krymscy zaczęli niszczące najazdy na ziemie południowej Rusi. Jan Olbracht bronił tej południowej granicy państwa unijnego, odnosząc kilka zwycięstw nad czambułami tatarskimi.

Śmierć Macieja Korwina w kwietniu 1490 roku pokazała, że płodność może być równie wielkim problemem dla dynastii jak niespłodzenie następcy tronu. Kazimierz Jagiellończyk wysunął roszczenia do korony węgierskiej w imieniu Jana Olbrachta. Jego starszy brat Władysław II Jagiellończyk, którego czeskie królestwo zostało znacznie okrojone przez zachłannego Korwina, miał jednak inne pomysły i z nietypową dla niego żwawością rzucił wyzwanie Janowi Olbrachtowi i jego stronnikom, a także innym pretendentom do sukcesji, takim jak Maksymilian I Habsburg i syn Korwina z nieprawego łoża – Jan. Kazimierz Jagiellończyk ostatecznie przeniósł poparcie na starszego syna, ale Jan Olbracht został tymczasem wybrany na króla przez jedno ze stronnictw szlachty węgierskiej i uparcie odmawiał rezygnacji ze swych pretensji. W rezultacie na Węgrzech wybuchła wojna domowa, która trwała dwa lata, do czasu, gdy Jan Olbracht został pokonany na polu bitwy i wzięty do niewoli. Na mocy zawartego następnie porozumienia między Jagiellonami Jan Olbracht otrzymał księstwo głogowskie i połowę Śląska, z tytułem supremus Silesiae dux, oraz obietnicę sukcesji na Węgrzech, gdyby Władysław zmarł bezpotomnie.

Jagiellonowie zasiadali teraz na tronach Polski, Litwy, Czech i Węgier. Do czasu śmierci Kazimierza Jagiellończyka w czerwcu 1492 roku zmieniała się korzystna sytuacja, która przyniosła ten dynastyczny triumf. Papieskie nadzieje na powstanie ligi antytureckiej legły w gruzach, gdy okazało się, że w łonie dynastii jagiellońskiej wyraźnie brakowało braterskich uczuć. Pomimo ostrożnego pojednania między Władysławem i Janem Olbrachtem, pielęgnowanego podczas kilku spotkań, które odbyły się po zakończeniu wojny domowej na Węgrzech, wzajemne relacje psuła rywalizacja o Mołdawię i Śląsk. Po przedłużających się sporach Jan Olbracht poprowadził w 1497 roku dużą armię polską do Mołdawii na zaproszenie swego lennika Stefana III, żeby odzyskać Kilię i Białogród. Wyprawa okazała się jednak katastrofą. Kiedy Węgrzy, którzy także rościli sobie pretensje do zwierzchnictwa nad Mołdawią, nie wsparli Jana Olbrachta, Stefan szybko zmienił strony, uznając się za lennika tureckiego i występując przeciwko Polakom. Armię Jana Olbrachta, która według wątpliwych danych miała liczyć 40 000 ludzi, tworzyło w większości pospolite ruszenie z Małopolski, Wielkopolski, Mazowsza i Rusi. Ani przez moment nie zbliżyła się ona do osiągnięcia swych celów i została zdziesiątkowana przez zarazę, która powaliła również samego króla oraz zmusiła go do odwrotu. Jan Olbracht, nękany przez Mołdawian, wpadł w zasadzkę w długim wąwozie w czasie bitwy pod Koźminem na Bukowinie (25–26 października 1497) i przed katastrofą uratowała go tylko szarża gwardii królewskiej. Około 5000 uczestników tej wyprawy, w tym wielu szlachciców, straciło życie, armia zaś powróciła do kraju w nieładzie. Jan Olbracht pocieszał się potem w Krakowie długotrwałą rozpustą, co w końcu ściągnęło mu na głowę napomnienie ze strony kardynała Fryderyka, który sam wcale nie byłem wzorem moralnego prowadzenia się.

Klęska mołdawska wyleczyła Jana Olbrachta z mrzonek o wyprawach krzyżowych i podkopała mu zdrowie. Jej następstwa pokazywały, jak niebezpieczne mogło być stawanie do walki z Turkami bez żadnych sojuszników. W 1498 roku turecka wyprawa odwetowa dotarła do Przeworska i Jarosławia; druga wyprawa, przeprowadzona w listopadzie tego samego roku, doszła pod Sambor. W czerwcu i sierpniu 1500 roku Tatarzy przeprowadzili dwa niszczące najazdy, które były nawet jeszcze większym wstrząsem. Przeprawili się oni przez Wisłę i złupili okolice Sandomierza oraz Opatowa, po czym ruszyli dalej na północ, aby spustoszyć Mazowsze i w okolicach Brześcia wkroczyć na Litwę. Polska nie mogła pozwolić sobie na wojnę z Turcją, a pięcioletni rozejm wynegocjowany w październiku 1502 roku ustalił schemat relacji między obydwoma państwami obowiązujący do końca XVI wieku. Chociaż najazdy tatarskie nadal trwały, Polska starała się unikać wojny. Rozejm był przedłużany w 1507, 1509, 1510, 1511, 1514 i 1519 roku. Składane przez papieża propozycje wspólnej wyprawy polsko-węgierskiej w 1510 i 1517 roku grzecznie odrzucono. Kiedy w 1521 roku Turcy uderzyli na Węgry, Zygmunt Stary wysłał pomoc, co wywołało krótką wojnę, bardzo niepopularną w Polsce. W 1525 roku podpisano kolejny rozejm.