Praca Andrzeja Chwalby “Legiony Polskie 1914-1918” to kompletna legionowa historia i mitologia w jednym pasjonującym tomie.


Legiony Polskie 1914-1918W roku jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości Andrzej Chwalba proponuje książkę, jakiej przez dekady brakowało na polskim rynku: napisaną żywym językiem popularną syntezę dziejów Legionów Polskich i legionistów, którzy po 1918 roku stanowili istotną część elit politycznych II Rzeczypospolitej, współtworząc historię Polski.

Kiedy 6 sierpnia 1914 roku Pierwsza Kompania Kadrowa pod dowództwem Józefa Piłsudskiego opuściła budynki przy krakowskich Oleandrach i wyruszyła w kierunku granicy z Rosją, rozpoczęła tym samym symbolicznie nowy etap w historii Polski. Jednak już w Kielcach legionistów witały nie owacje i kwiaty, lecz zamknięte okiennice i wrogie spojrzenia. Zarówno sama formacja, jak i osoba dowódcy budziła przez lata tyle głosów krytyki i sprzeciwu ze strony zwolenników odmiennej drogi do niepodległości, co i głosów pochwały, wdzięczności i bezgranicznego uwielbienia.

A jacy naprawdę byli legioniści? Jak żyli na co dzień? Jakie przyświecały im idee i czy udało się je zrealizować? Sądzimy, że historia Legionów jest powszechnie znana, ale czy wiemy, które jej elementy są prawdziwe, a które należy uznać za mity?

W swej najnowszej książce Andrzej Chwalba stawia te i inne, nowe pytania na temat Legionów i stara się na nie odpowiedzieć. Jednym tchem przeczytamy więc o militarnych dziejach Legionów Polskich, o broni i wyposażeniu, a także o zażartych sporach między brygadami, o posłudze medycznej i duchowej, wreszcie o tym, jaki wpływ miał legionowy etos na popularyzację sportu, literatury i sztuki wśród Polaków.

Andrzej Chwalba
Legiony Polskie 1914-1918
Wydawnictwo Literackie
Premiera: 31 stycznia 2018
 
 

Legiony Polskie 1914-1918


WSTĘP

Zapewne niejeden czytelnik jest przekonany, że o Legionach Polskich lat 1914–1918 prawie wszystko, co istotne, już napisano. Z pewnością jest w tym wiele racji, niemniej warto i trzeba do tematu powracać, Legiony Polskie bowiem – obok strzelców – były pierwszą polską formacją zbrojną, której żołnierze w sierpniu 1914 roku uznali, że zaczyna się wojna o niepodległą Polskę. Trudno tego nie uważać za najważniejszy powód, dla którego bada się ich dzieje i zapewne dalej tak się będzie czynić. Do tematu Legionów Polskich trzeba powracać także dlatego, że wiedza o nich wśród młodszego pokolenia jest dalece niewystarczająca. Na potrzeby książki został przeprowadzony sondaż wśród uczniów drugich i trzecich klas dwóch krakowskich liceów ogólnokształcących, który miał dać odpowiedź na temat skojarzeń, jakie mają z Legionami Polskimi lat 1914–1918. Wyniki sondażu nie były budujące, zwłaszcza że odpowiedzi udzielili uczniowie – mieszkańcy miasta, w którym Legiony się narodziły, gdzie przed 1914 rokiem zawiązały się oddziały strzeleckie, a od wielu już lat w mediach tradycyjnych i elektronicznych obecny jest temat Legionów, Piłsudskiego, Oleandrów, pierwszej kompanii kadrowej, krakowskich Błoń, upamiętnienia legionistów na cmentarzu Rakowickim.
Spośród uczniów z obu krakowskich liceów 30 procent napisało, że z Legionami Polskimi lat 1914–1918 „nie mają żadnych skojarzeń”. Niektórzy dodali, że „niestety nie kojarzę z czymkolwiek”, „przykro mi, jeszcze tego nie przerabialiśmy”, „nie mam rzadnych skojażeń [pisownia oryginalna]”. Natomiast 65 procent uczniów identyfikowało Legiony Polskie lat 1914–1918 „z orszakami konnymi”, „polami walki na terenach miasta”, „błoniami zapełnionymi po brzegi”, „Monte Cassino”, „Mazurkiem Dąbrowskiego”, z Kościuszką, Napoleonem, Józefem Wybickim, Józefem [sic!] Dąbrowskim, Czarnieckim, z „legionami rzymskimi”, wreszcie z „polskimi Termopilami 1920 roku”. Zdarzało się, że łączono je z Piłsudskim, którego umiejscawiano we Włoszech, w towarzystwie Napoleona, czy z pieśnią My, Pierwsza Brygada, ale za jej autora uważano Wybickiego. Legiony Polskie kojarzono też z Rotą i Czerwonymi makami… Jedynie 5 procent podało prawidłowe odpowiedzi.
Honor szkoły, czy może raczej lekcji historii, ratowały klasy humanistyczne. W nich sondaż wypadł pocieszająco. Niektórzy uczniowie wymienili najważniejsze bitwy legionistów: pod Kostiuchnówką, Łowczówkiem, Kielcami, Rokitną, Rarańczą. Podawali tytuły pieśni, rodzaje karabinów, nazwiska najbardziej znanych oficerów, głównie kawalerzystów. Wskazywali na maciejówkę, rogatywkę, pierwszą kompanię kadrową, Oleandry, kryzys przysięgowy, „rozczarowanie postawą narodu”, wspominali o narodzinach piłki ręcznej – szczypiorniaka. Jeden z uczniów zacytował opinię Piłsudskiego, że My, Pierwsza Brygada to „najdumniejsza pieśń Legionów, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła”. Ale tak pisali najlepsi. Inni uczniowie z klas humanistycznych kojarzyli Legiony Polskie lat 1914–1918 z Napoleonem, Wybickim, Kościuszką. Powyższe wyniki utwierdziły mnie w przekonaniu, że istnieje potrzeba przygotowania kolejnej publikacji na temat Legionów Polskich, o charakterze syntetyzującym, popularnej w treści i naukowej w formie.
Istotnym powodem zmierzenia się z tematem była poważna rola legionistów jako elity władzy po odzyskaniu niepodległości. Po 1918 roku stali się decydującą siłą w armii, w istotnym stopniu wpływali na politykę wojskową, i to zarówno na początku lat dwudziestych, czego świadectwem są kariery polityczne legionistów kiedyś niechętnych Piłsudskiemu, choćby Szeptyckiego czy Sikorskiego, jak i po przewrocie majowym w 1926 roku, kiedy to w wojsku, rządzie, administracji, szkolnictwie, sztuce, biznesie odgrywali decydującą rolę legioniści I Brygady, a następnie legioniści III Brygady, natomiast niektórzy legioniści II Brygady przeszli do opozycji. Więzi, jakie żołnierze trzech brygad zadzierzgnęli podczas przemarszów, walk okopowych i na tyłach w latach 1914–1918, pozostały na tyle mocne, że można mówić o uformowaniu się obozów legionowych, wewnętrznie zróżnicowanych politycznie i ideowo. Jeszcze w czasie działań wojennych doszło między nimi do wybuchu „brudnej wojny”, która rozsadzała jedność Legionów i utrudniała budowanie wspólnej pamięci. Polemiki i połajanki były coraz ostrzejsze i brutalniejsze – zwłaszcza między Sikorskim, Piłsudskim, Hallerem, Zagórskim i Szeptyckim. Swoje sympatie i antypatie, napięcia, urazy legioniści wnieśli po 1918 roku do życia politycznego odrodzonej Polski. Okazały się one trwałe również na wychodźstwie w latach drugiej wojny światowej, we francuskim Angers i w Londynie, oraz w okupowanym kraju, w strukturach politycznych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Bez znajomości historii napięć i konfliktów, przyjaźni i wrogości między politykami wywodzącymi się z trzech brygad Legionów nie zbliżymy się do zrozumienia fenomenu II Rzeczypospolitej, nie zrozumiemy losów polskiej polityki wojennej doby 1939–1945. Konflikt w Legionach o polityczne racje był w istocie walką o miejsce w życiu politycznym przyszłej Polski. Jest to kolejny powód zainteresowania się Legionami i powstania niniejszej książki. I wreszcie powód symboliczny: obchodzimy stulecie wielkiej wojny, stulecie powstania Legionów Polskich, a przede wszystkim stulecie powstania niepodległej Rzeczypospolitej. Legiony i odrodzona Polska tworzą klamrę dziejów. Jubileusz stanowi dodatkową zachętę do pracy.

*

Na końcu książki zamieszczona została bibliografia, która ze względu zarówno na charakter pracy, jak i wymogi wydawnicze zawiera wyłącznie monografie książkowe i rozprawy. W tytule książki zostały podane lata 1914–1918 jako klamry dziejów Legionów. W literaturze można też się spotkać z innymi cezurami końcowymi. Niemniej uważam, że kresem dziejów Legionów był marzec 1918 roku, kiedy to po bitwie pod Rarańczą II Brygada pod dowództwem Hallera weszła w skład II Korpusu Polskiego w Rosji i zatraciła dotychczasową tożsamość.
Książka składa się z dwóch podstawowych części. Część pierwsza zatytułowana Militarne dzieje Legionów ma układ chronologiczny: od prezentacji ruchu strzeleckiego w przeddzień wybuchu wojny aż po proces legionistów w październiku 1918 roku. W części drugiej zatytułowanej Społeczna historia Legionów opowiadam o werbunku, wyposażeniu, wizerunku społecznym legionistów, o sporach między brygadami, o posłudze medycznej oraz duchowej. Ta część ma układ problemowy.
Z roboczą wersją książki zapoznali się Profesorowie Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego: Michał Baczkowski, Tadeusz Czekalski, Tomasz Gąsowski, za co jestem im wdzięczny. Profesorowie podzielili się z autorem wrażeniami z lektury i zasugerowali zmiany, które zostały wprowadzone. Serdeczne słowa podziękowania kieruję do Profesora Michała Klimeckiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, specjalisty historii wojennej, w tym Legionów Polskich, którego cenne opinie i propozycje wpłynęły na ostateczny kształt tekstu.

MILITARNE DZIEJE LEGIONÓW

I. Wojenne lata

1. NARODZINY

Nie byłoby legionistów bez strzelców, a strzelców bez założonego w 1908 roku w Galicji, w zaborze austriackim, tajnego Związku Walki Czynnej (ZWC), który powstał z inicjatywy polskich socjalistów, emigrantów z zaboru rosyjskiego, w tym członków Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Zadaniem ZWC było przygotowanie kadr przyszłej armii polskiej do walki z Rosją u boku wojsk austro-węgierskich oraz upowszechnianie myśli niepodległościowej. Galicja już od kilku dziesięcioleci uchodziła za polski Piemont, co miało oznaczać, że stanie się zaczynem procesu odzyskiwania niepodległości, tak jak niegdyś włoski region, w którym zapoczątkowano wojnę o zjednoczone i niepodległe Włochy. Aby realizować tę niepodległościową wizję, ZWC założył w 1910 roku we Lwowie legalne stowarzyszenie paramilitarne o nazwie Związek Strzelecki, a w Krakowie – Strzelec. W kolejnych miesiącach i latach powstały następne koła i gniazda strzeleckie w Galicji i na Śląsku Cieszyńskim oraz poza granicami Austro-Węgier. Dzięki nim coraz silniejszy stawał się obóz niepodległościowy, który zwano również irredentystycznym (z wł. irredenta – [ziemie] niewyzwolone). Nie był on jednolity pod względem ideowym. Jedni jego działacze wywodzili się z ruchu socjalistycznego, drudzy z tak zwanej secesji, czyli antyrosyjskiej części obozu narodowodemokratycznego (endecji) Królestwa Polskiego. Członkowie secesji przybyli do Galicji po rewolucji 1905–1907 roku i założyli w 1911 roku Polskie Drużyny Strzeleckie (PDS). Łączna liczba strzelców przekroczyła w 1914 roku 12 tysięcy osób. W Królestwie Polskim i w zaborze pruskim irredentyści zakładali nielegalne koła strzeleckie, natomiast w zachodniej Europie, USA, Brazylii – legalne. Z PDS związane były Drużyny Podhalańskie.
Własne organizacje strzeleckie tworzyła również galicyjska Narodowa Demokracja (ND). Na bazie Sokoła, patriotycznego stowarzyszenia gimnastycznego, powołała Polowe Drużyny Sokole oraz współtworzyła z PDS i ludowcami z Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) Drużyny Bartoszowe, nawiązujące do czynu chłopów z powstania kościuszkowskiego, mające charakter „wiejskiego bractwa wojskowego”. W sumie były liczniejsze niż formacje irredentystów, ale słabiej wyszkolone i uzbrojone. W kolejnych partiach książki opowiem o nadziejach, jakie Narodowa Demokracja wiązała z własnymi formacjami strzeleckimi.
Bez poparcia Wiednia tak rozległy społecznie ruch strzelecki nie mógłby funkcjonować. Cesarsko-królewskie (ck) władze austro-węgierskie oczekiwały, że w momencie wybuchu wojny z Rosją strzelcy i sokoły przeprowadzą akcje dywersyjne i sabotażowe na terenie Królestwa Polskiego, a tym samym ułatwią ofensywę własnych armii. Spodziewały się także wybuchu antyrosyjskiego powstania. Wypowiedzenie wojny Serbii przez Austro-Węgry 28 lipca 1914 roku skłoniło stronę austriacką reprezentowaną przez oficerów wywiadu do pogłębienia współpracy z irredentystami i spowodowało sprecyzowanie wzajemnych oczekiwań. Austriacy wyrazili zgodę na mobilizację oddziałów strzeleckich i wkroczenie do Królestwa Polskiego, gdyż byli pewni, że po stronie Serbii stanie Rosja. Rozkazy mobilizacyjne podpisał Józef Piłsudski, komendant główny polskich oddziałów strzeleckich. 31 lipca 1914 roku podporządkowali się mu także strzelcy z PDS, a 6 sierpnia z koszar zlokalizowanych w krakowskich Oleandrach wyruszyła w kierunku granicy rosyjskiej Pierwsza Kompania Kadrowa skupiająca najlepiej uzbrojonych strzelców. W kolejnych dniach w ślad za nią poszły następne kompanie i bataliony, kierując się na Kielce. Podlegały dowódcy ck grupy operacyjnej gen. Heinricha Kummera, składającej się z dwóch dywizji Landwehry (obrony krajowej) i dywizji kawalerii.
Strzelcy i ck wojska powinny działać razem przeciwko wspólnemu wrogowi, ale obie strony kontraktu miały różne oczekiwania. Irredentyści traktowali oddziały strzeleckie jako kadry Wojska Polskiego, Austriacy natomiast widzieli w nich jedynie grupy dywersyjne o statusie pospolitego ruszenia podległe Naczelnej Komendzie Armii (Armeeoberkommando, AOK). Jeszcze inne nadzieje wiązali ze strzelcami polscy lojaliści z Galicji, konserwatyści i demokraci. Dla nich mieli być atutem w staraniach o przekształcenie dualistycznych Austro-Węgier w trialistyczne Austro-Węgro-Polskę, co miało się dokonać w następstwie przyłączenia, po zwycięskiej wojnie, Królestwa Polskiego do Galicji.
Kiedy strzelcy wkroczyli do Królestwa Polskiego, okazało się, że nie mają ochoty realizować zobowiązań wobec AOK. Ich akcje dywersyjne i sabotażowe były mało znaczące i co istotne, nie zorganizowali oni na tyłach wojsk rosyjskich oczekiwanego przez AOK powstania zbrojnego. Niechętnie współpracowali z ck dowództwem, podkreślając na każdym kroku, że są Wojskiem Polskim wyzwalającym ziemie polskie spod rosyjskiej okupacji, oraz bez zgody AOK tworzyli własną cywilną i wojskową administrację podporządkowaną polskiemu Rządowi Narodowemu, który miał jakoby powstać w Warszawie. Nakładali też na ludność podatki, przeprowadzali rekwizycje żywności i skór, zaprzysięgali wójtów na wierność Rządowi Narodowemu. W polskiej prasie konserwatywnej pojawiły się zdania, że strzelcy mieli się dopuścić „czynów karygodnych”. Samo chciejstwo strzelców, rzeczywiste czy domniemane, oburzyło władze ck monarchii, które zaczęły w nich widzieć formację awanturniczą i wichrzycielską. W ich opinii zawiódł Piłsudski, tym samym, jak twierdzili, wygasł jego mandat na dowodzenie strzelcami. Ck generałowie i politycy postanowili jak najszybciej przerwać działalność strzelców, bowiem pociecha z nich była niewielka, a polityczne szkody znaczące. Także lojaliści uznali ich postępowanie w Królestwie za nie do przyjęcia, gdyż strzelcy utrudniali porozumiewanie się ze stroną rządową w związku z perspektywą trializmu. Ponadto stali się niezależną od nich siłą polityczną. Obie niezadowolone strony szybko się porozumiały.