“Silmarillion” to zbiór opowieści i legend z historii Śródziemia, poprzedzającej wydarzenia znane z “Hobbita” i “Władcy pierścieni”. J.R.R. Tolkien pracował nad nim blisko czterdzieści lat.


Silmarillion. Wydanie ilustrowaneW ubiegłym roku na półkach księgarni zagościło kolejne wydanie “Silmarilliona” zawierające teksty J.R.R. Tolkiena, uporządkowane i zredagowane przez syna pisarza, Christophera, wzbogacone o ilustracje kanadyjskiego malarza i ilustratora Teda Nasmitha.

Opowieści i legendy stworzone przez Tolkiena obejmują dzieje uniwersum Śródziemia, doskonale znanego czytelnikom “Hobbita” i “Władcy pierścieni”, od powstania świata po wydarzenia poprzedzające historię opowiedzianą w “Hobbicie”. Składają się one na imponujący świat, wykreowany przez Tolkiena, posiadający własną, kompletną mechanikę, zapełniony licznymi rasami posiadającymi indywidualne cechy, języki (wszak Tolkien był z zawodu lingwistą), kulturę, historię i wierzenia.

Tolkien zaczął tworzyć świat Śródziemia w 1917 – wtedy powstały pierwsze wersje opowieści, które później znalazły się w zbiorze “Silmarillion”, i pracował nad nimi, z przerwami na napisanie “Hobbita” i “Władcy Pierścieni”, aż do śmierci w roku 1973. Zbiór został ostatecznie zredagowany przez syna autora i wydany w 1977 roku. Pierwsze polskie wydanie “Silmarilliona” ukazało się, w znakomitym przekładzie Marii Skibniewskiej, w roku 1985.

***

Teksty zawarte w zbiorze “Silmarillion” zawierają odpowiedzi na pytania o wydarzenia z przeszłości, które przewijają się w fabule najbardziej znanych powieści z Śródziemia, między innymi: jak doszło do powstania świata, kim są Valarowie, jak Sauron zdobył swoją potęgę czy też skąd pochodzą pierścienie Elfów.
Na tom składają się:
– Ainulindalë – opowieść o stworzeniu świata przez Eru – Ardy,
– Valaquenta – opis Valarów i Majarów,
– Quenta Silmarillion – opowieść o powstaniu i utracie Silmarilów, trzech cudownych klejnotów stworzonych przez jednego z elfów imieniem Fëanor i będących przedmiotem pożądania Morgotha,
– Akallabêth – opis wzrostu potęgi i upadku Númenoru,
– Pierścienie Władzy i Trzecia Era – opowieść, mówiąca o wydarzeniach z Trzeciej Ery, które częściowo zostały opisane w powieści “Władca Pierścieni”.

***

W 1996 roku angielski wydawca zwrócił się do kanadyjskiego artysty Teda Nasmitha z propozycją przygotowania ilustracji do nowego wydania “Silmarilliona”. Nasmith, od lat wielki miłośnik twórczości Tolkiena, dał się już wcześniej poznać jako autor obrazów inspirowanych lekturą “Hobbita” i “Władcy pierścieni”, z których część trafiła do wydań książkowych. W ciągu kilku lat Nasmith wykonał 66 ilustracji do “Silmarilliona”, z których kilkanaście znalazło się w ekskluzywnej edycji ilustrowanej, po raz pierwszy wydanej w 1998 roku. Druga edycja, opublikowana w 2004 roku, zawierała 47 prac artysty, taka wersja jest również dostępna w Polsce.

Jako twórca obrazów opartych na motywach tolkienowskich Nasmith dopracował się własnego, wyrazistego stylu, charakteryzującego specyficznym odwzorowaniem krajobrazów i nawiązaniami do wiktoriańskiego neoklasycyzmu. Styl Nasmitha przyniósł mu uznanie wśród krytyków i publiczności, zaowocował także wybraniem jego prac do jedenastu edycji kalendarzy tolkienowskich wydawanych w latach 1987-2010. Tomasz Wojciechowski

J.R.R. Tolkien, Silmarillion. Wydanie ilustrowane, Redakcja: Christopher Tolkien, Przekład: Maria Skibniewska, Ilustracje: Ted Nasmith, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Premiera: 25 września 2017
 
 

Silmarillion. Wydanie ilustrowane

J.R.R. Tolkien
Silmarillion. Wydanie ilustrowane
Redakcja: Christopher Tolkien
Przekład: Maria Skibniewska
Ilustracje: Ted Nasmith
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Premiera: 25 września 2017
 

Quenta Silmarillion – Historia Silmarilów

Rozdział XIX

Beren i Lúthien

[…]

Przez cztery następne lata Beren tułał się samotnie po Dorthonionie, zaprzyjaźnił się z ptakami i innymi zwierzętami, one zaś pomagały mu i nigdy go nie zdradziły; odtąd Beren nie jadał mięsa i nie polował na żadne stworzenia, z wyjątkiem tych, które służyły Morgothowi. Nie bał się śmierci, drżał tylko przed niewolą, lecz dzięki desperackiej odwadze uniknął obu tych niebezpieczeństw, a sława czynów samotnego śmiałka rozniosła się szeroko po Beleriandzie i dotarła nawet do Doriathu.
Wreszcie Morgoth naznaczył cenę na jego głowę, nie mniejszą niż na głowę Fingona, Najwyższego Króla Noldorów, ale orkowie zamiast szukać spotkania z nim, umykali, gdy się zbliżał. Toteż wysłano przeciw niemu całą armię pod dowództwem Saurona, który wziął ze sobą swoje wilkołaki, dzikie bestie, opętane przez straszliwe duchy, które czarnoksiężnik uwięził w wilczych ciałach. Zło przeniknęło teraz całą krainę, a wszystko, co czyste, uciekło. Beren, osaczany coraz ciaśniej, musiał wreszcie także uciekać z Dorthonionu.
Była śnieżna zima, gdy pożegnał ziemię i grób ojca i wspiąwszy się wysoko na Gorgoroth, Góry Zgrozy, ujrzał stamtąd w oddali Doriath. Wtedy w sercu jego zrodziło się postanowienie, że pójdzie do Ukrytego Królestwa, którego nie dotknęła jeszcze nigdy stopa śmiertelnika. Straszna była ta wędrówka na południe. Wokół ziały przepaście Ered Gorgoroth, pod górami słały się cienie rozsnute jeszcze przed wschodem księżyca, a dalej leżało pustkowie Dungortheb, gdzie czarnoksięska moc Saurona spotykała się z czarem Meliany, a na wędrowca czyhały groza i szaleństwo. Tam straszliwe pająki z rodu Ungolianty snuły swe niewidzialne sieci, chwytając w nie wszelkie żywe stworzenia, tam można było spotkać potwory, które wylęgły się na długo przed pierwszym wschodem słońca, miały mnóstwo oczu i polowały w milczeniu. W tym nawiedzanym przez złe siły kraju nie było pożywienia dla elfów czy ludzi, nie było nic prócz śmierci. Ta wędrówka zalicza się do największych czynów Berena, lecz on nikomu o niej później nie opowiadał, nie chcąc wracać myślą do tych okropności, i nikt też nie wiedział, jakim sposobem syn Barahira trafił na ścieżki, na które nie ośmieliłby się wstąpić żaden inny człowiek czy nawet elf, prowadzące do granicy Doriathu.
A potem przeszedł przez zasłonę, którą Meliana osnuła wokół królestwa Thingola; stało się to, co ona sama przepowiedziała, gdyż Berena prowadziła moc wielkiego przeznaczenia. Ballada o Leithian opowiada, że Beren wszedł do Doriathu na chwiejących się nogach, siwy i zgarbiony, jakby pod ciężarem wielu lat nieszczęść, tak straszne męczarnie musiał znosić w drodze. Lecz błąkając się latem po lasach Neldoreth, zobaczył Lúthien, córkę Thingola i Meliany, jak wieczorem przed wzejściem księżyca tańczyła na niewiędnącej trawie polany nad Esgalduiną. W okamgnieniu Beren zapomniał o wszystkim, co przecierpiał, i wpadł w zachwyt, Lúthien bowiem była najpiękniejsza z Dzieci Ilúvatara. Suknię miała błękitną jak pogodne niebo, lecz oczy szare jak gwiaździsty wieczór, płaszcz naszyty złotymi kwiatami, lecz włosy ciemne jak cienie o zmierzchu, jak światło na liściach drzew, jak głos czystego strumyka, jak gwiazdy nad mgłami świata — takie było jej dostojeństwo i uroda, a twarz jej jaśniała światłem.
Zniknęła mu jednak z oczu, a Beren oniemiał jak urzeczony i długo błąkał się po lasach, dziki i czujny niby zwierz, szukając jej. Nazwał ją w swym sercu Tinúviel, czyli Słowikiem, córką półmroku w języku Elfów jak liść na wietrze jesienią i jak gwiazdę na wzgórzu zimą, ale niewidzialny łańcuch skuwał jego nogi.
Wreszcie o przedwiośniu zdarzyło się na krótko przed świtem, że Lúthien tańczyła na zielonym wzgórzu i nagle zaczęła śpiewać. Była to pieśń rześka, przenikająca serce, jak śpiew skowronka, gdy wzlatuje z bram nocy, sięga głosem między blednące gwiazdy i widzi już słońce za ścianami świata. Od śpiewu Lúthien pękły okowy zimy, przemówiły ścięte lodem wody, a kwiaty wyrastały z zimnej ziemi wszędzie, gdzie jej dotknęła stopami. Beren też ocknął się z niemocy i zaczął ją wołać: „Tinúviel!” — a lasy rozbrzmiewały echem tego imienia. Lúthien zdziwiona zatrzymała się i już nie uciekała przed nim, więc Beren podszedł i gdy spojrzała na niego z bliska, ją także dotknęła moc przeznaczenia i zakochała się w Berenie; lecz gdy wysunęła się z jego ramion i zniknęła mu z oczu w pierwszych promieniach świtu, Beren leżał na ziemi zemdlony, jakby porażony w jednej chwili błogością i rozpaczą; zapadł w sen jak w otchłań cienia, a gdy się zbudził, był zimny jak kamień, a w sercu czuł pustkę i samotność. Umysł jego błądził po omacku jak człowiek porażony nagłą ślepotą, gdy stara się chwycić rękami utracone światło. Taką udręką zaczynał spłacać cenę losu, który mu przypadł w udziale i w który Lúthien także została uwikłana: będąc nieśmiertelną, podzieliła z nim śmiertelność, będąc wolną, przyjęła jego łańcuch i zaznała więcej cierpień niż ktokolwiek z Eldarów.
Chociaż nie miał nadziei, wróciła do niego, siedzącego w ciemnościach, i przed wiekami, w Ukrytym Królestwie, podała mu rękę. Odtąd często go nawiedzała i chodzili tajemnie po lesie we dwoje wiosną i latem, a nikt z Dzieci Ilúvatara nie cieszył się nigdy większym szczęściem niż oni, mimo że trwało ono tak krótko.
Lecz Daeron, minstrel króla, także kochał Lúthien, a gdy wyśledził jej spotkania z Berenem, doniósł o nich Thingolowi. Król bardzo się zagniewał, bo kochał Lúthien ponad wszystko w świecie i nawet książęta elfów nie wydawali mu się jej godni; śmiertelnych ludzi nie chciał przyjmować nawet do służby. Zatroskany i zaskoczony wezwał córkę na rozmowę, lecz nie chciała mu nic wyjawić, dopóki nie przysiągł, że nie ukarze jej wybrańca ani śmiercią, ani więzieniem. Wysłał wszakże sługi, rozkazując ująć go i sprowadzić do Menegroth jak złoczyńcę, ale Lúthien ubiegła wysłanników ojca i sama przywiodła Berena przed tron Thingola jak gościa zasługującego na wszelkie honory.
[…]