“Czterech pór roku opisanie”, najnowszy projekt Tadeusza Kijańskiego – reżysera, pisarza i malarza to próba przedstawienia za pomocą elementów malarskich, prozatorskich i graficznych najistotniejszych aspektów naszych tradycji narodowych.


Czterech pór roku opisanieDzieło przybliża czytelnikom kalendarz najważniejszych świąt, a także wywodzących się z tradycji ludowej zwyczajów i obrządków.

Pokazuje ich mistyczny charakter, a jednocześnie towarzyszący im materialny wyraz w postaci jadła, zwyczajów myśliwskich, sztuki i pieśni.

Wspaniały opis kuchni ,,okołomyśliwskej” autorstwa Ewy Borowik – uzupełnia dzieło.

***

„Rozwój cywilizacji spowodował, że my, ludzie współcześni, znaleźliśmy się o przysłowiowy krok od zagłady środowiska, w którym żyjemy. Nieustanne znikają z naszej planety coraz to nowe gatunki zwierząt i roślin. Zapisano w „Czerwonej Księdze Danych” IUCN, iż los zagrożonych eksterminacją zwierząt i roślin zależy przede wszystkim od refleksji i postaw etycznomoralnych ludzi.

Polska … kraj to bardzo lesisty, ale nie mało przecie obfitujący w złoto i srebro, chleb i mięso, w ryby i miód…’ – takim to wytwornym stylem benedyktyński zakonnik, nazwany Gallem, na zlecenie króla Bolesława Krzywoustego opisywał w latach bogactwa ziemi polskiej.

Czas dawny puszczy polskiej – czas prześniony?

NIE.

Przecież i dzisiaj nie brak w naszych puszczach i lasach „wszelakiego zwierza”. Miejsc jakby przyśnionych z dawnego, przeszłego już czasu. O miejscach takich chcemy opowiedzieć w naszej książce. Opiszemy niektóre zwyczaje, obrządki, w jakich dane nam było uczestniczyć. Znajdą się w książce przepisy na potrawy z kuchni myśliwskiej, przygotowane i przetestowane przez moją żonę. Opowiemy także o ludziach lasu, zwierzętach, drzewach, roślinach i puszczańskiej magii.

Tym wszystkim, którzy zechcą przyjąć nasze słowa i obrazy Darz Bór!”

(z przedmowy do poprzedniego wydania)

Tadeusz Kijański (ur. 1 września 1947 r. w Wojkowicach), polski reżyser, scenarzysta, scenograf, aktor, malarz i pisarz. Ukończył Wydział Aktorski krakowskiej PWST (1972) oraz Wydział Reżyserii Filmowej Teatralnej i Telewizyjnej PWSFTviT w Łodzi (1975). Autor filmów kinowych (m. in. Okrągły Tydzień, …Cóżeś ty za pani…), telewizyjnych (m.in. Szara aureola, Przepłyniesz rzekę, Chichot Pana Boga), spektakli teatralnych (m.in. Pocałunek kobiety pająka, Antygona w transkrypcji Helmuta Kajzara), sztuk teatralnych (m.in. MM, Zabawy dziecięce), słuchowisk radiowych oraz kilku książek.
Swoje obrazy, witraże, kalendarze i kompozycje dekoracyjne prezentował w galeriach w Monachium, Dürnzhausen, Kolonii, Frankfurcie nad Menem, Wiedniu, Sztokholmie, Madrycie i Stanach Zjednoczonych.
Zaangażowany w działalność na rzecz ochrony środowiska, jest autorem multimedialnych projektów: “Terra Polona”, “Zielone okna”, “Czy zasypią nas śmieci”. Reżyser i scenarzysta ekologicznych filmów fabularnych: Czy zasypią nas śmieci, Czysta Energia, Raport oraz cyklu filmów o czterech żywiołach pt. Vigor.

Tadeusz Kijański
Czterech pór roku opisanie
Wydawnictwo Świat Książki
Premiera: 22 listopada 2017
 
 

Czterech pór roku opisanie


ze wstępu:

L – liberatura (od łacińskiego liber – ,,książka”, ,,wolny”) to inspirujący, nowy gatunek literacki, w którym tekst i inne formy książki tworzą wymyśloną przez autora całość. Wybrane, narysowane, namalowane obrazy, napisany tekst, format książki, rodzaj liternictwa – tworzą dzieło w pełni autorskie. “Czterech pór roku opisanie” – jest książką wykonaną zgodnie z listą „przymusów” sporządzoną przez autora.

Wielki Panie, spraw,
Aby nam, leśnym ludziom,
I wszystkim tym, co kochają wolny świat –
Pod stopami kłosiła się trawa
Jabłoń dzika broczyła jabłuszkami.
Spraw, żeby ziemskie wiatry
Frunęły z Czterech Bram Świata.
Śniegi, deszcze, mgły i szrony siwe,
Mieszkały za naszymi powiekami.
I żeby sarna złota – skakała przez łuk tęczy.
Wielki Panie, spraw,
Aby dookoła naszej zielonej kołyski,
Tańczyły ziemskie obrazy do końca świata
I o jeden dzień dłużej…

Styczeń

Styczeń – w Polsce średniowiecznej nazywany był „tyczniem”. W miesiącu tym chłopi pracowali w lesie i wyrąbywali tyki, przydatne wielce w gospodarstwie. Przy tykach sadzono grochowiny, układano kopy siana, używano ich na grzędy i jako oznakowania do „sznurków” – pasków rozgraniczających ogrody. Wycinano proste tyki leszczynowe i osadzano je przy tyczach, potyczach i tykłach – ptaszych sieciach.
W Kalendarzu polskim i ruskim – większym, wydanym w Zamościu w roku 1761, napisano o pierwszym miesiącu roku: „Polskie miesiące mają denominację do terminów niektórych i okoliczności, jako styczeń – że styka się z przeszłym miesiącem, którego też zatykano, to jest znaczono stacje na konsystencję zimową wojska, która się nazywa stativa”.
„STYCZNIA nazwę – pisze w Encyklopedii Staropolskiej Zygmunt Gloger – objaśniano rozmaicie i najpodobniejsze do prawdy wytłumaczenie podał Miklosich (w rozprawie Die slavischen Monatsnamen, 1867), zbliżając ją ze słowami – studzić i stygnąć oraz nazwą starobulgarską studen… STYCZEŃ, przeto oznaczałby miesiąc zimny, studzący…”.
W polskich przysłowiach i baśniach ludowych wiele jest wzmianek o styczniu:

„Styczeń do pieca się przyczyń”
„Kiedy w styczniu lato, w lecie zima za to”
„Gdy styczeń jasny i biały, w lecie bywają upały”
„Gdy w styczniu ciepło na dworze, pustki będą w komorze”

STYCZEŃ, TYCZEŃ, GODNIK (Podhale) – „pomieszkuje” w najchłodniejszej porze roku – ZIMIE, o której Jan Kochanowski pisał:

Patrzaj, jako śnieg po górach się bieli,
Wiatry z północy wstają,
Jeziora się ścinają,
Żurawie, czując zimę, precz lecieli…

Zima w naszej szerokości geograficznej trwa aż 89 dni! Zaczyna się od przesilenia zimowego – 22 grudnia – do równonocny wiosennego – 20 marca. Owiewa chłodem STRZELCA, KOZIOROŻCA, WODNIKA, RYBY i BARANA – pięć zodiakalnych znaków astronoma greckiego, pochodzącego z Bitynii – HIPPARCHA. 1 stycznia słońce w Polsce wschodzi ok. godziny 7.45, zachodzi – ok. 15.34. Dzień trwa osiem godzin. Ostatniego dnia stycznia słońce wschodzi o godzinie 7.19, a zachodzi o 16.21. Mówią ludzie: „Na NOWY ROK przybywa dnia na barani skok”. Dzień wydłuża się aż o 75 minut!

STYCZEŃ jest w Polsce jednym z najzimniejszych miesięcy ZIMY. Rzeki skute lodem, a ziemia: lasy, łąki, pola i skaliste gołoborza – przykryte śniegiem. Śpią pod białą kołderką nasiona, kłącza, cebule, bulwy i korzenie. Ogołocone z liści drzewa liściaste grzechocą na wietrze twardymi skorupami nasion i opukują gałęziami puste, ptasie domki. Mówią ludzie z miasta: „Usnęła ziemia. Czasami słychać tylko skrzypienie sań Królowej Śniegu, która zabiera ze sobą na wieczność zamarznięte, ludzkie serca”.
Ale leśni ludzie, ci, co słyszą, jak Ziemia przemawia, wiedzą, że las, pole, łąka i woda – nie śpią. Nie śpią krzyżodzioby świerkowe, sosnowe i pręgowe. W styczniu wyprowadzają swoje lęgi. Wysiadują cztery białawe jaja z czerwonobrązowymi plamkami w masywnych gniazdach, zbudowanych z patyków i mchu. „Kipp, gipp” – nawołują się w stadzie i wbijają ostre „papuzie” dzioby w szyszki, wyłuskując z nich drobne nasionka. „Giff, giff ” – miękko i melodyjnie śpiewają krzyżodzioby pręgowe w lesie modrzewiowym, rozpościerając czarne skrzydła z białymi pręgami. Leśni ludzie z Gór Świętokrzyskich, tam, gdzie wciąż jeszcze na gołoborzach tańcują z diabłami czarownice – nazywają te ptaki mumkami. Krzyżodzioby, kiedy kończy się ich ptasi żywot i odfruwają do ptasiego raju, nazywanego wyrajem – są tak nasiąknięte żywicą, że wysychają jak zabalsamowane mumie.
Kto jeszcze w styczniu nie śpi na polach, w ogrodach, lasach i torfowiskach? Kolorowe gile w czarnych czapeczkach na głowie. Śnieżki, wróble, jemiołuszki, czeczotki, śnieguły, orzechówki, myszołowy włochate, kruki, sikorki, dzięcioły, sroki i „leśna policja” – rozwrzeszczane sójki. Nie zapada w zimowy sen większość zwierząt. Ani Canis lupus – wilk europejski. Jelenie, łosie, daniele, sarny, muflony, kozice górskie, sika, dziki, lisy, rysie, żbiki, zające ani kuny.
Obserwują i opisują STYCZEŃ leśni ludzie:
„Czarny las szeleści listkami na gałęziach dębów i grabów. Grzechoce suchymi owocami olchy, skrzydlakami klonów, lip i jesionów. W niebieszczejącym śniegu odbija się zimowe niebo, przez które, ścigając się z małymi chmurkami, przelatują ptaki. Huśtają się na wietrze gałęzie z owocami jarzębiny, kaliny i dzikiej róży, przy których znieruchomiały na chwilę chmary jemiołuszek, gilów i czeczotek. Przez okno leśniczówki patrzą leśni ludzie na bór iglasty, obsypany ciemnozielonymi szpilkami jodły, świerka i sosny, z gałęziami uginającymi się pod dojrzałymi szyszkami, z których wydziobują nasionka krzyżodzioby świerkowe. Przez śnieg przebijają się liście borówki brusznicy, wrzosy, małe listeczki żurawin, paprotki nerecznicy samczej i długie pędy widłaków.
A pole?
Małymi drożynami „ciekną” szare kuropatwy. Przebiega wypłoszony z kotlinki zając i z przypolnego sadu przerażony królik, próbujący się schronić przed „sznurującym” miedzą lisem. W wartkim nurcie rzeki, nad którą polatują zimorodki, odbywają swe tarło łososie, trocie i pstrągi źródlane, ocierając się o wielkie kłącza grążela żółtego i grzybienia; rozłogi i wąsy trzciny wodnej, turzycy i tataraku.
Na wysokim lesie stoją chmary jeleni, kierdle saren; przebiegają watahy dzików i odciska swój ślad na śniegu duch puszczy – ryś. Brodaty Alces alces – łoś łopatacz – odwraca łeb w kierunku szarego basiora, prowadzącego zgraję wygłodniałych wilków”.
TAKI OBRAZ STYCZNIA: las, pole, łąka i rzeka – namalował mi słowami mój przyjaciel Stasiu Kuśnierz, nadleśniczy z Lubartowa. Każdego dnia; „uzbrojony” w ołówek, kartkę i raportówkę – wyrusza do swojego leśnego królestwa, które jest – jak mówi – jego „pierwszym domem”.