„Hatszepsut. Kobieta, która została królem” to napisana z niespotykaną erudycją opowieść o wielkim Egipcie czasów XVIII dynastii i na wpółmitycznej egipskiej królowej, która w sprytny sposób doszła do władzy.
Książka Kary Cooney to barwny portret pierwszej feministki starożytności – kobiety fascynującej i tajemniczej, wyjątkowo silnej władczyni – która do dziś budzi podziw i rozpala emocje.
Hatszepsut, córka uzurpującego sobie prawo do tronu generała, miała tylko jedno zadanie: przedłużenie rodu przez spłodzenie męskich potomków legitymujących władzę jej ojca. Wobec fiaska tych planów młoda księżniczka tak zręcznie pokierowała swym ojcem i bratem, że w efekcie to ona zasiadła na tronie Egiptu. Dumna i inteligentna Hatszepsut została regentką będącego jeszcze niemowlęciem Totmesa III.
Biografia królowej zawiera również mnóstwo interesujących faktów o egipskim społeczeństwie i zwyczajach, podpartych źródłami archeologicznymi i historycznymi. Wraz z autorką wnikamy głębiej za kulisy kazirodczych małżeństw oraz specyficznej egipskiej obyczajowości i religijności (manifestującej się nie tylko przez ofiary i modły, ale także akty seksualne).
„Co Stacy Schiff zrobiła dla Kleopatry, Kara Cooney uczyniła dla Hatszepsut. Absolutnie fantastyczna lektura o jednej z najpotężniejszych faraonek w starożytnym Egipcie. Książka, którą trudno odłożyć!”
Michelle Moran, autorka bestsellerowej „Nefertiti”
„Egiptolożka Cooney odsłania kolejne warstwy życia Hatszepsut […], ukazując wielowymiarowy obraz kobiecej siły, inteligencji i natury”
„Booklist”
Wciągająca podróż w czasie i przestrzeni do egzotycznego starożytnego świata pełna jest jednak zaskakujących analogii ze współczesnością.
Kara Cooney – profesor sztuki i architektury egipskiej na Uniwersytecie Los Angeles. Uczestniczyła w wykopaliskach w egipskich Deir el-Medina, Daszhur i Tebach, współpracowała także z muzeum w Kairze. Doktorat z egiptologii otrzymała na Hopkins University, zaś w 2005 roku, podczas postdoktoranckich studiów na Stanford University, była współkuratorem słynnej wystawy „Tutenchamon i Złoty Wiek Faraonów”. Szerszej publiczności znana jest z programów archeologicznych w Discovery Channel i artykułów popularnonaukowych dotyczących rzemiosła, sztuki i gospodarki w świecie starożytnym.
Hatszepsut. Kobieta, która została królem
Przekład: Jarosław Mikos
Wydawnictwo W.A.B.
Premiera: 23 listopada 2016
Hatszepsut. Kobieta, która została królem
Od autorki
Poczucie pewności odgrywa niewielką rolę w przedstawionej tutaj opowieści o Hatszepsut. Zachowane źródła mają bardzo różną wartość, a ponieważ zniszczono tak dużo pomników jej panowania, pozostają nam jedynie, często niezgodne ze sobą, wyobrażenia na jej temat, pochodzące od innych osób, z których wiele żyło tysiące lat po jej śmierci. Aby wydobyć z zapomnienia i ożywić zamiary, ambicje i rozczarowania Hatszepsut, musiałam naruszyć wiele zasad mojego warsztatu egiptologa i w wysiłkach zmierzających do odtworzenia jej charakteru i procesu podejmowania decyzji często uciekałam się do domysłów i spekulacji, jak również do niepoddających się weryfikacji hipotez (chociaż dokumentuję źródła i podkreślam swoją niepewność). Wszystkie wysuwane przeze mnie przypuszczenia są, jak sądzę, uzasadnione, ponieważ Hatszepsut pozostaje ważnym przykładem ambiwalencji, z jaką są postrzegane kobiety sprawujące władzę. Nawet bez dokładnej znajomości szczegółów historycznych oraz pobudek, jakimi kierowała się Hatszepsut, nadal mogę – odwołując się do wskazówek pozostawianych przez nią samą, innych królów oraz dworzan, urzędników i kapłanów – prześledzić jej drogę do władzy, uzupełniając w ten sposób obraz okoliczności, jakie ukształtowały jej drogę życiową.
Postanowiłam pominąć rozbudowane analizy dzieł architektury, reliefów, posągów, tekstów i genealogii, skupiając się zamiast tego wyłącznie na opowieści tworzonej przez samą Hatszepsut; omówienie wątków pobocznych czytelnik znajdzie w przypisach. Zrezygnowałam także z rozwijania kwestii ambitnego programu budowlanego Hatszepsut, ponieważ dotycząca tego tematu bogata dokumentacja wypełnia już wiele tomów. (Szczerze mówiąc, imponujące zamierzenia budowlane Hatszepsut często skłaniały historyków do tworzenia opowieści raczej o przedmiotach i budowlach, niż o samej władczyni). Ta książka opowiada o kobiecie żyjącej w czasach starożytnych, o jej relacjach z egipskim systemem władzy i z potężnymi graczami, którzy go kształtowali, o jej decyzjach, jej ambicjach, jej rozpaczy i triumfach, jej porażkach. Omawiając historię życia Hatszepsut, począwszy od dziejów jej przodków aż po gorzki koniec, będę się starała, sytuując jej osiągnięcia w kontekście epoki, prześledzić, co udało się jej osiągnąć i w jaki sposób tego dokonała, oraz przedstawić własne hipotezy dotyczące motywów, jakimi się kierowała, i sposobu jej myślenia.
Wielu historyków bez wątpienia zarzuci mi, że uciekam się do fantazji: wymyślam emocje i uczucia, których istnienia nie potrafię poprzeć dowodami. I będą mieli rację. Starając się opisać Hatszepsut jako osobę z krwi i kości, zamierzam przedstawić na kartach tej książki wiele koncepcji i założeń; uważam, że to najlepszy sposób, by odtworzyć jej sposób podejmowania decyzji. Moje przypuszczenia, stanowiące efekt dwudziestu lat moich badań egiptologicznych, znajdują oparcie w istniejących źródłach i mają wyraźnie zarysowane granice. Próbując opisać uczucia kierujące Hatszepsut, mogę się mylić, ale kiedy wysuwam jakąś hipotezę, staram się obudować ją zastrzeżeniami, zaproponować alternatywne rozwiązania albo wyjaśnić w tekście wszelkie niejasności. Co nie znaczy, że chroni mnie to przed – częstym w przypadku studiów nad starożytnością – brakiem precyzji.
Książka o Hatszepsut stanowiła dla mnie rodzaj wytchnienia, była czymś całkiem odmiennym od moich wcześniejszych badań egiptologicznych, które skupiały się na danych dotyczących pogrzebów i studiów nad trumnami. Wykorzystałam wszystkie swoje umiejętności badawcze, ale pozwoliłam sobie także na dywagacje, posługiwanie się wyobraźnią i wyciąganie wniosków w sposób, w jaki nie uczyniłabym tego w innych pracach. Ta książka wyrasta z moich bliskich (i dziwnych nawet dla mnie samej) związków ze światem starożytnym i muszę podziękować niezliczonym badaczom, którzy podzielają to samo obsesyjne zainteresowanie przeszłością Egiptu – pokoleniom archeologów, którzy odnaleźli w piachu pustyni szczątki Hatszepsut; filologów, którzy przełożyli i poddali analizie jej teksty; historyków sztuki, którzy poskładali rozbite posągi i znaleźli ślady jej reliefów wymazanych z pamięci uderzeniami dłuta. Utorowali w ten sposób drogę tej biograficznej opowieści o roli Hatszepsut w dziejach.
Przedmowa
Hatszepsut była pierwszą kobietą, która przez wiele lat rządziła Egiptem jako król. Wcześniej zdarzało się, że Egipcjanki sprawowały najwyższą władzę, ale zwykle pełniły funkcję przywódczyń lub regentek dosyć krótko. Jeśli zsumujemy czas regencji Hatszepsut i okres sprawowania przez nią władzy królewskiej, okaże się, że panowała przez niemal dwadzieścia dwa lata. Co jeszcze bardziej znaczące, zdobyła tę władzę, nie uciekając się do rozlewu krwi i nie wywołując kryzysu społecznego. Nie dysponujemy żadnymi dowodami, które świadczyłyby o jakichkolwiek udanych zamachach na członków jej rodziny czy też próbach dokonania przewrotu (inicjowanych przez Hatszepsut albo kogokolwiek innego). Chociaż zdobyła władzę w sposób czysty i sprawny, wymagało to od niej użycia wszystkich środków, jakie miała do dyspozycji – wykorzystała swoje królewskie pochodzenie, wykształcenie, zręczność polityczną, a także głębokie (czasami radykalne) pojmowanie społecznego znaczenia religii.
Dlaczego zatem tak niewielu zna dziś imię tej niezwykłej kobiety? Słyszeliśmy o morderstwach dokonanych przez Kleopatrę VII i o jej podbojach seksualnych, jej rozrzutności i katastrofalnych kampaniach wojskowych. Hatszepsut, o ile wiadomo, nie była uwodzicielką wielkich generałów stojących na czele legionów. Z prostej przyczyny: wokół niej nie było mężczyzn potężniejszych niż ona. Zamiast uwodzić zwykłych śmiertelników, stworzyła mechanizm pozwalający jej – publicznie i w sposób niepodważalny, a do tego bez konieczności seksualnego podporządkowania się mężczyznom – dowieść miłości, jaką obdarzali ją bogowie. Potomni nie zapamiętali też Hatszepsut z powodu klęsk bitewnych, bo wszystkie jej dokonania militarne przynosiły jej ludowi i jej bogom tylko rosnącą zamożność imperium. Nie istnieją żadne opowieści mówiące o tym, jak próbowała wyczarować gotówkę z pustego skarbca – ponieważ miała więcej pieniędzy niż ktokolwiek inny w ówczesnym świecie. Nie zapamiętano jej także ze względu na drastyczną śmierć – bo nic nie wskazuje na to, że została usunięta siłą czy zamordowana albo że popełniła samobójstwo.
Hatszepsut miała nieszczęście być władczynią, która wszystko zrobiła, jak należy; kobietą, która potrafiła do realizacji stojących przed nią zadań wykorzystać swój intelekt i energię w sposób tak doskonały, że nie odnotowano żadnych wywołanych przez nią fal niezadowolenia. W wypadku Hatszepsut wszystko, co przetrwało, to pozostałości jej sukcesu, fundament mocnej władzy jej następców, którzy nigdy nie oddali jej takiego hołdu, na jaki zasłużyła.
Przywódcy płci męskiej zwykle cieszą się sławą ze względu na swoje sukcesy, a ich wyskoki i nadużycia z reguły się usprawiedliwia – jako konieczną i wliczoną w koszta cenę męskiej ambicji. Ryzykowne zachowania monarchy będą najprawdopodobniej postrzegane jako niezbędne i korzystne, mogące przynieść mu wielką nagrodę, jeśli zwycięży. Przymyka się oko nawet na socjopatyczny narcyzm męskiego przywódcy. Władczynie, które robią wszystko nie tak, stanowią wspaniałą pożywkę dla strasznych opowieści. Kleopatra, Jezebel, jej córka Athaliah, Semiramida, cesarzowa Lü… Są niebezpieczne, podstępne, obsesyjnie skupione na własnej korzyści. Już sama ich seksualność i uwodzicielska siła może prowadzić do katastrofy. Historia pokazała, że kobieta, która w sposób nowatorski stara się zrealizować swoje ambitne zamierzenia, nie tylko zostaje oczerniona w podręcznikach jako podstępna, fałszywa uwodzicielka, która lekkomyślnie, pod wpływem irracjonalnych pragnień doprowadza do ruiny porządnych mężczyzn ze swojego otoczenia. Jej poczynania, opisane w najdrobniejszych szczegółach, mają też stanowić niezbity dowód na to, że kobiety nigdy nie powinny sięgać po władzę. Pod tym względem starożytny Egipt okazał się zaskakująco współczesny, w ogóle dając Hatszepsut szansę na sprawowanie rządów.
Tymczasem Hatszepsut uratowała sytuację w kraju i swoją dynastię, przygotowując grunt pod rządy małoletniego władcy, który przypuszczalnie żuł swoje insygnia podczas własnej koronacji. To spychanie Hatszepsut w niepamięć może wynikać z naszej niezdolności do tego, aby należycie docenić uczciwą, otwartą kobiecą ambicję, nie wspominając już o skutecznym sprawowaniu przez kobietę realnej władzy. Potomni z upodobaniem pielęgnują przekonanie, że jest coś niegodnego zaufania w kobietach sprawujących władzę nad mężczyznami, jakiś rodzaj opresji. Że ich zmienne nastroje mają niszczycielską siłę, ich wrodzony brak talentu do polityki potrafi zrujnować starannie pielęgnowane sojusze, że kierując się przede wszystkim dobrem własnych dzieci, mogą zagrozić szerszym interesom politycznym. Wszystkie te uprzedzenia sprawiają, że trudno nadać osiągnięciom Hatszepsut należytą rangę. Tracimy okazję zarówno do tego, aby docenić jej sukcesy, jak i do tego, żeby przeanalizować jej metody i taktykę. W jakich kategoriach mamy postrzegać kobietę przywódcę, która nie podąża przeznaczoną jej drogą katastrofy i wstydu? Kobietę, która zamiast tego ostatecznie pozostawia po sobie państwo w tak dobrym stanie, że mężczyźni korzystający z jej osiągnięć wolą zamieść jej zwycięstwa pod dywan i skazać ją na wieczne zapomnienie?
Dlaczego rządy Hatszepsut niepokoją nas nawet dzisiaj? Kobiety sprawujące władzę są często automatycznie szufladkowane jako kierujące się emocjami, egoistyczne, pozbawione autorytetu, niegodne zaufania i nieznające się na polityce. Starożytni Egipcjanie także nie ufali kobietom sprawującym rządy i w tym kontekście osiągnięcia Hatszepsut stają się tym bardziej zdumiewające. Przez ponad dwadzieścia lat była najpotężniejszą postacią w świecie starożytnym. A jednak z chwilą jej śmierci wszystko, co stworzyła i zbudowała, natychmiast uznano za niebyłe, tak jakby nie pozostawiła po sobie żadnego dziedzictwa.
Osiągnięcia Hatszepsut mają dla nas znaczenie właśnie dlatego, że zostały ostatecznie odrzucone i zapomniane – zarówno przez jej lud, jak i przez historyków. Była najpotężniejszą, odnoszącą największe sukcesy kobietą, jaka kiedykolwiek rządziła w zachodnim świecie starożytnym, a mimo to dzisiaj niewiele jest osób, które potrafią chociażby wymówić jej imię. Nigdy tak naprawdę nie poznamy Hatszepsut, ale ślady, jakie po sobie pozostawiła, mówią nam wiele o tym, co to znaczy być kobietą na szczytach władzy. Przekraczała reguły rządzące systemem patriarchalnym, wzięła na siebie odpowiedzialność za los swojej rodziny, przeżywała ogromne straty osobiste i potrafiła – w okolicznościach, na które miała niewielki wpływ – niezwykle twórczo przeżyć swoje życie.
W istocie mamy całkiem sporo informacji na temat Hatszepsut i Egiptu sprzed niemal trzydziestu pięciu stuleci – na ich podstawie stworzyłam tę opowieść o jej życiu i dokonaniach. Aby zrozumieć tę kobietę, musimy sięgnąć po każdy skrawek informacji, wszystko, co pozwoli nam lepiej uchwycić jej obawy i żal, jej rozczarowania i aspiracje – począwszy od dokumentów królewskiej administracji i relacji niezliczonych urzędników, poprzez opisy pałaców, świątyń, łodzi i rydwanów, aż po opisy chorób, które zagrażały jej i jej rodzinie.
Jako osoba zajmująca się historią społeczną starożytnego Egiptu mam skłonność do skupiania się na realiach życia codziennego epoki, zwłaszcza na okolicznościach, nad którymi ludzie nie mogli zapanować, takich jak choroby, miejsce w strukturze społecznej, system władzy patriarchalnej, nierówności płciowe czy położenie geograficzne. Chciałabym wiedzieć, jak starożytni Egipcjanie radzili sobie w świecie, na który mieli tak niewielki wpływ i w którym mieli tak mało czasu, aby odcisnąć swoje piętno. W świecie, gdzie żal, smutek i obawy stanowiły doświadczenie bardziej powszechne niż sukces i gdzie większość ludzi wiedziała, że nigdy nie zdołają wprowadzić w swoim życiu jakiejkolwiek zmiany, skazani na robienie tego samego, co robili przed nimi ich ojcowie i matki. Dzięki swoim badaniom nad życiem społecznym Egiptu mogłam pokusić się o odtworzenie, możliwie jak najwierniej, obrazu świata Hatszepsut, co pozwoliło mi lepiej ją poznać.
Spędziłam dwadzieścia lat, badając przedmioty, jakie pozostawili po sobie starożytni Egipcjanie – listy, przepisy, teksty grobowe, trumny, bandaże grobowe, talizmany – wszelkie świadectwa podejmowanych przez tych ludzi prób uczynienia swojego życia nieco lepszym. Starożytni Egipcjanie mieli do dyspozycji jedynie skromne środki, za pomocą których byli w stanie wprowadzić w swoim życiu niewielkie zmiany – rzemieślnik mógł dostać pracę, przekupiwszy urzędnika; żona mogła zażądać świadectwa członków rodziny, by uzyskać rozwód z mężem, który znęcał się nad nią, gdy wypił za dużo piwa; rodzice mogli wyrzec się w testamencie własnych dzieci, jeśli te nie dość się o nich troszczyły… Jednocześnie ludzie ci zdawali sobie sprawę, że ich życie zostało już z góry ukształtowane przez działanie sił pozostających daleko poza zasięgiem zwykłych śmiertelników. Hatszepsut urodziła się w wyższej sferze, to jasne, ale nawet ona spotykała na swojej drodze mnóstwo przeszkód, z których nie najmniejszą stanowił fakt, że była kobietą. Wymyślenie sposobu zmiany okoliczności społecznych określających jej sytuację, wykraczającego poza oczekiwania jej czasów, wymagało od niej nadzwyczajnej wytrwałości i twórczego myślenia. Hatszepsut była niezwykłą kobietą, należała do tych nielicznych osób, które potrafią przełamywać utarte schematy i brać los we własne ręce. Wprowadziła radykalną zmianę, żeby móc samą siebie uczynić królem. Zrobiła wszystko, jak należy, ale i tak nie miało to żadnego znaczenia. Została skrzywdzona nie tylko przez starożytnych władców Egiptu, którzy panowali po niej, lecz także przez dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych egiptologów, którzy podejrzliwie patrzyli na jej motywacje i chętnie osądzali ją za to, że sięgnęła po coś, co zgodnie z prawem jej się nie należało.
Historia Hatszepsut powinna nas nauczyć, że kobiety mogą sprawować władzę jedynie pod warunkiem, że ukryją swoje prawdziwe intencje, i ogłoszą, że jeśli czegoś pragną, to nie dla siebie, lecz dla innych. Muszą zadeklarować, że poświęcą się służbie innym. Oświadczyć, że zostały do pełnienia takiej funkcji wybrane przez opatrzność albo los, i twierdzić, że nigdy nie pragnęły władzy dla siebie. Jeśli kobieta nie wyrzeknie się ambicji dla samej ambicji, będzie postrzegana jako dwulicowa albo samolubna, kierująca się niskimi pobudkami. Może Hatszepsut tak bardzo skupiona była na wspinaniu się po drabinie władzy, szczebel za szczeblem, że nigdy nie zastanawiała się nad tymi prawidłowościami. A może przeciwnie – wierzyła, że zdoła zmienić system. Może i my nadal w to wierzymy.







