Archeologia potwierdza, że postaci i miejsca opisane w Biblii istniały naprawdę. O obecnym stanie badań, konkluzjach jakie przynoszą i prognozach na przyszłość mówi Aleksandra Polewska, autorka książki „Na tropach biblijnych tajemnic”.

Aleksandra Polewska na tropie biblijnych tajemnic

-Po co współczesnemu człowiekowi wiedza na temat tajemnic z zamierzchłej przeszłości? Czy jest ona przydatna?
Jest takie powiedzenie: kto nie ma korzeni nie ma też skrzydeł. Wiedza o naszej przeszłości, każdej przeszłości, także zamierzchłej, tworzy naszą tożsamość. Przecież historia to w głównej mierze dzieje cywilizacji, a więc tego co ludzkości i tego co ludzkość kreowała. Archeologia biblijna, o której piszę w swojej książce wiąże się z tożsamością chrześcijan i wyznawców judaizmu. Biblię postrzega się dzisiaj podobnie jak w dobie oświecenia. Bardzo często kwestionuje się historyczność opisanych w niej zdarzeń, niestety bardzo rzadko poddawane w wątpliwość kwestie popiera się konkretną wiedzą. W czasach oświecenia na przykład, uczeni twierdzili, iż Stary Testament to czysta fantastyka. Dziś trudno nam w to uwierzyć, ale Babilon, Niniwę czy Królestwo Saby, traktowano wówczas równie „poważnie” co dziś wioskę smerfów.

W XIX wieku dokonano pierwszych odkryć archeologicznych dotyczących Asyrii czy Mezopotamii i jednoznacznie dowiedziono ich historyczności. Podobnie jest dziś. Naukowcy dokonują kolejnych odkryć potwierdzających realność zdarzeń opisanych w Piśmie Świętym, a to w konsekwencji pomaga odkrywać dzisiejszym chrześcijanom ich tożsamość. Dziś wiadomo już choćby to, że słynne plagi egipskie – z wyjątkiem śmierci pierworodnych, a nawet otwarcie się morza da się wyjaśnić w logiczny sposób. Bóg czyniąc spektakularne cuda posługuje się najwyraźniej siłami przyrody. Podobna historia wiąże się z zagładą Sodomy i Gomory. Deszcz ognia i siarki może spaść na nas nawet dziś. A w słup soli można zamienić się dosłownie, nie tylko w przenośni.

-W jaki sposób można dziś poszukiwać odpowiedzi na pytania sprzed tysięcy lat?
Sposobów jest całe mnóstwo i prawdopodobnie wkrótce będzie jeszcze więcej, jako że nauka rozwija się w szalonym tempie i wciąż podsuwa coraz lepsze narzędzia pracy badaczom przeszłości. Ponadto warto pamiętać, że archeolodzy nie pracują sami. Towarzyszą im całe zastępy przedstawicieli innych dziedzin nauki. I tak np. archeolodzy odnaleźli szczątki Tutenchamona, a specjaliści od medycyny sądowej i anatomii przy użyciu nowoczesnych technik informatycznych na podstawie zachowanych kości czaszki, odtworzyli precyzyjnie jego twarz. Podobnie rzecz się miała z twarzą św. Mikołaja, którego kości spoczywają w Bari, czy Mikołaja Kopernika.


Od lat trwa spór między Włochami a Hiszpanami o pochodzenie Kolumba. Genetycy porównywali więc DNA odkrywcy Ameryki z DNA uzyskanym ze szczątków jego krewnych pochowanych w Katalonii. Jeśli potwierdzi się, że Kolumb był Hiszpanem zupełnie zmieni się jego biografia. Życie Kolumba-Hiszpana, jeszcze przed odkryciem Nowego Świata, okaże się wtedy nie mniej intrygujące niż w czasie wielkich wypraw. Przy badaniach możliwości wystąpienia plag egipskich pracowali u boku archeologów i historyków epidemiolodzy, klimatolodzy i wulkanolodzy. Sodomą i Gomorą zajmują się geolodzy, geofizycy i chemicy. Analiza relikwii Krzyża Pańskiego należała do dendrologów. Tablicę ze znanym nam z ikonografii napisem „INRI” badali paleografowie, historycy sztuki i hebraiści. Na ten temat można by mówić bardzo długo.

Wraz z postępem nauki rozszyfrowywanych jest coraz więcej zagadek. Czy Pani zdaniem nie doprowadzi to w pewnym momencie do odcyfrowania sfery sacrum w stopniu, który nadwątli podstawy światowych religii?
Nie chciałabym wypowiadać się na temat światowych religii, bo nie czuję się kompetentna, pozostanę po prostu przy chrześcijaństwie. Myślę, że odkrycia archeologiczne dotyczące szeroko rozumianej historii Kościoła nie są w stanie w żaden sposób naruszyć sfery sacrum. Zdaje sobie sprawę, że to twierdzenie brzmi może nieco zuchwale, ale musimy pamiętać, że istotą chrześcijaństwa jest przesłanie płynące z Ewangelii: Miłość, Zmartwychwstanie, życie. Żadne odkrycie archeologiczne nie uderzy w tą istotę. Może wzruszyć sprawy drugo czy trzeciorzędne, ale nie sedno chrześcijaństwa. Ostatnio głośno jest o odnalezieniu szczątków Chrystusa przez jednego ze zmarłych wiele lat temu archeologów. Kilka lat temu w Jerozolimie, ktoś jeszcze inny odnalazł jeszcze inne szczątki Chrystusa w ossuarium z napisem „Jezus syn Józefa”. Oczywiście znalezisko takie przeczyłoby Zmartwychwstaniu. Tyle, że w przypadku jednego z nich bardzo szybko udowodniono w sposób nie budzący wątpliwości fałszerstwo. Na ossuarium pochodzącym z czasów Jezusa ktoś bardzo umiejętnie sfałszował napis. Co do tego drugiego, nie traktuje go poważnie nawet żaden z niechrześcijańskich naukowców. Znaleziska należy bardzo gruntownie badać. Konfrontować. Bardzo łatwo jest wywołać tanią sensację, ale na dłuższą metę i tak nic z niej nie wyniknie. Moja ksiązka powstała po to by pokazać, że nauka wcale nie narusza sacrum. Odkrycia i badania nie burzą wiary, one ją umacniają.

-Jak przebiegała Pani kwerenda przed napisaniem książki „Na tropach biblijnych tajemnic”?
Samo pisanie zajęło mi około pięciu miesięcy. Natomiast kwerendy sensu stricte właściwie nie było. Jako nastolatka i licealistka byłam pewna, że zostanę archeologiem, ta dziedzina była moją wielką pasją. Pewnego dnia jednak w lokalnej gazecie opublikowano mój artykuł i wtedy ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu, odkryłam, że moja miłość do pisania jest większa niż uczucie do archeologii. To ostatnie jednak nie zgasło nigdy. Archeologia biblijna interesowała mnie w sposób szczególny, więc zbierałam przez długie lata wszystkie publikacje i materiały, które jej dotyczyły. Pierwszą książkę o archeologii biblijnej dostałam na Gwiazdkę od taty w 1989 roku. Kupowałam czasopisma archeologiczne. Podróżowałam, byłam w Izraelu, w wielu miejscach o których piszę, na Santorini, w Rzymie. Wydawałam ogromne pieniądze na książki i dzieła starożytnych kronikarzy. Potrafiłam ściągać je z antykwariatów oddalonych o 500 km. Pisałam artykuły dla prasy o wykopaliskach, znam tez osobiście kilku archeologów, którzy pomagali mi również w szukaniu rozmaitych ciekawostek. Obejrzałam setki filmów dokumentalnych, czytałam opracowania archeologów z Kustodii Ziemi Świętej głównie obcojęzyczne. Nie potrafię tego wszystkiego wymienić. I pewnego dnia okazało się, że mogę to wszystko wykorzystać.


-Czy Pani zdaniem w najbliższych latach możemy spodziewać się kolejnych odkryć archeologicznych, które odsłonią kilka nowych starożytnych bądź antycznych sekretów? Jakie badania, spośród najbardziej kluczowych dla rozwiązania niewiadomych z przeszłości, są obecnie prowadzone?
Myślę, że znaczących odkryć archeologicznych możemy się spodziewać się niemal każdego dnia. W różnych częściach globu nieustannie pracują całe legiony archeologów, więc kolejne wielkie odkrycia to tylko kwestia czasu. Oczywiście nie możemy przewidzieć czego one będą dotyczyły, tak samo jak nie jesteśmy w stanie zaplanować sobie, że w ciągu np. pięciu lat odszukamy jakiś zaginiony artefakt, bo przecież nikt z nas nie wie czy on w ogóle przetrwał do naszych czasów. Obok archeologów mamy też sporą grupę bardzo profesjonalnych poszukiwaczy amatorów, którzy też mają na swoim koncie bardzo interesujące sukcesy.
Warto zresztą pamiętać, że ojcami archeologii byli bardzo często nie, wykształceni badacze, a poszukujący przygód awanturnicy i to im przypadły w udziale najbardziej spektakularne znaleziska. Bardzo często też odkryć dokonuje się przypadkiem. Zwoje z Kumran przykładowo, znaleźli w czasie zabawy w skalnych grotach dwaj chłopcy. Tak więc, kolejnego wielkiego odkrycia możemy się spodziewać w każdej chwili. Jeśli zaś chodzi o drugą cześć Pani pytania, to skupię się na tylko archeologii biblijnej, jako że nie sposób powiedzieć w dwóch zdaniach o głównych kierunkach poszukiwań w ogóle. Obecnie największą uwagę skupia na sobie prof. Eilat Mazar, izraelska archeolog, której dziadek – pionier archeologii biblijnej i założyciel prawdziwie archeologicznego rodu – urodził się w Polsce.

Prof. Mazar od kilku lat prowadzi badania na jerozolimskim wzgórzu Ofel. Jest to najstarsza część miasta, w której według Starego Testamentu wzniósł niegdyś wspaniały pałac król Dawid, a później przez jakiś czas zamieszkiwał w nim także jego syn król Salomon. Prof. Mazar zdecydowała się na badania tej części Jerozolimy m.in. z tego powodu, iż od dawna nie możliwe jest prowadzenie badań na najbardziej interesującym naukowców – Wzgórzu Świątynnym. Od kilku lat między archeologami w Izraelu toczy się prawdziwa wojna o historyczność i status Salomona. Po tym wielkim władcy bowiem nie zachował się do dziś żaden bezpośredni, materialny ślad. A przynajmniej żaden taki jak dotąd nie został odnaleziony. Ten fakt podzielił izraelskich archeologów na trzy obozy. Pierwsi z nich twierdzą, że Salomon jest postacią fikcyjną. Drudzy, że choć ten władca istniał wcale nie zasiadał na tronie liczącego się królestwa. Trzeciej grupie przewodzi Eilat Mazar, która poszukuje dowodów na potwierdzenie biblijnych zapisów dotyczących tak Salomona jak i Dawida, ponieważ wierzy, że Stary Testament ma olbrzymią wartość jako źródło historyczne. Zresztą jej dziadek – Beniamin Mazar – w latach 40. odnalazł ślady panowania Dawida. Ponadto bardzo dyskretnie i sumiennie od wielu dziesięcioleci badają Izrael i okolice, wspaniale wykwalifikowani franciszkańscy archeolodzy z Kustodii Ziemi Świętej. To oni odnaleźli m.in. dom Św. Piotra w Kafarnaum. Choć nie są tak spektakularni jak Mazar, trudno przecenić ich wkład w rozwój archeologii biblijnej.

Myślę, że odkrycia archeologiczne dotyczące szeroko rozumianej historii Kościoła nie są w stanie w żaden sposób naruszyć sfery sacrum

-Szczególnie interesującym miejscem wydaje się być Wzgórze Świątynne w Jerozolimie, które ze względu na trwający konflikt zbrojny wciąż nie zostało dokładnie przebadane przez naukowców. Co może tam na nich czekać?
Niestety nie możemy wykluczyć opcji, że nic tam na nich nie czeka. Spora grupa badaczy podejrzewa, iż Wzgórze kryje Arkę Przymierza. Mieliby ją tam ukryć w tajnej komnacie jerozolimscy kapłani. Jeden z poszukiwaczy-amatorów, nie żyjący od dziesięciu lat Ronald Wyatt, twierdził wręcz, że ją tam odnalazł, jednak ze względu na prośbę władz izraelskich, obawiających się konsekwencji politycznych tego odkrycia, pozostawił ją nietkniętą i nie wyjawił nikomu w którym dokładnie miejscu spoczywa. Władze Izraela nigdy oczywiście tej informacji nie potwierdziły, ale także jej nie zaprzeczyły. Wiadomo, że Arka zaginęła w czasie najazdu babilońskiego króla Nabuchodonozora na Jerozolimę w 586 p.n.e. Biblijna II Księga Machabejska mówi, iż prorok Jeremiasz wywiózł Arkę z miasta i ukrył przed Nabuchodonozorem w kryjówce na górze Nebo. Naukowcy podejrzewają również, że Wzgórze może kryć także słynny Skarb Salomona, czyli najwyższej próby, liczne złote naczynia liturgiczne używane w Świątyni. Jednak Józef Flawiusz, najwybitniejszy żydowski historyk epoki rzymskiej pisze bardzo wyraźnie, że skarb Salomona wpadł w ręce władcy Babilonu i został wywieziony do babilońskich świątyń. Czyli innymi słowy bezpowrotnie przepadł. Sądzę , że wielu badaczy – ze słynną prof. Eilat Mazar na czele – wierzy, że odnajdzie tam pozostałości Świątyni Salomona, na które o dziwo nikt jeszcze nie trafił. Wzgórze Świątynne ze względu na swą niedostępność rozbudza najśmielsze nadzieje archeologów i marzenia poszukiwaczy skarbów. Może kryć coś wspaniałego, niekoniecznie jednak Arkę Przymierza, ale równie dobrze może nie ukrywać w sobie nic.

-Czy w najbliższym czasie wyruszy Pani tropem kolejnych zagadek czy może przygotowuje Pani dla czytelników zupełnie inną książkę?
Mam już wystarczającą ilość materiału do napisania kontynuacji „Biblijnych tajemnic” i prawdę mówiąc nie mogę się doczekać, kiedy wezmę się do pracy na nią. Zwłaszcza, że kolejne odkrycia w tej dziedzinie są równie ekscytujące, co te które już opisałam. Jednak wszystko wskazuje na to, że wcześniej ukaże się inna książka, choć utrzymana w bardzo podobnej konwencji. Nie chciałabym zdradzać zbyt wielu szczegółów, powiem tylko tyle, że tematyka będzie dotykała niezwykłych wydarzeń, jakie splotły się z wielką historią w różnych epokach. I już tradycyjnie zaznaczę, że owe niezwykłości nie mają nic wspólnego ani z symbolicznym już „Kodem Leonarda da Vinci”, ani Marsjanami tudzież innymi cywilizacjami pozaziemskimi. Ludzie z krwi i kości, wielka historia – jak choćby zrzucenie bomby atomowej na Nagasaki – w tle i absolutnie zadziwiające towarzyszące temu zdarzenia – z tych elementów zamierzam zbudować swą najbliższą publikację.

Rozmawiała: Agnieszka Kantaruk


Aleksandra Polewska ur. 1974 r. w Koninie. Prawnik, dziennikarka, pisarka. Swoje artykuły oraz korespondencje zagraniczne – głównie ze Światowych Dni Młodzieży, publikuje w czasopismach ogólnopolskich i polonijnych. Autorka i ilustratorka świątecznych opowiadań dla dzieci zamieszczanych w katolickim tygodniku „Niedziela”. Laureatka nagrody Mater Verbi 2004. Książki jej autorstwa to m.in. „Bajkowe biografie”, „Stróżowie poranka – niezwykłe świadectwa uczestników Światowych Dni Młodzieży” czy „Na tropach biblijnych tajemnic”.