Żywa, barwna opowieść Kordiana Tarasiewicza, przedwojennego dyrektora cieszącej się ogromnym szacunkiem klientów firmy „Pluton”, wzbogacona osobistymi relacjami jej pracowników.


Zapach świeżej kawyW Polsce pod koniec XIX wieku kupowano w sklepach surowe ziarno kawy, które później palono na kuchennych patelniach lub w specjalnych blaszanych bębenkach.
Pierwszą profesjonalną palarnię kawy pod nazwą „Pluton” założył w 1882 roku w Warszawie Tadeusz Tarasiewicz. W kolejnych latach stopniowo rozwijano interes, ucząc konsumentów nowej kultury picia tego napoju. Dwadzieścia pięć lat później firma obejmowała sieć sześciu sklepów w Warszawie i dwa w Łodzi, w przededniu II wojny światowej było ich już ponad trzydzieści, w tym także w Poznaniu, Lwowie, Gdyni i Lublinie.

Autor książki, Kordian Tarasiewicz, dziś już 103-letni wnuk założyciela przedsiębiorstwa, przestawia fascynujące dzieje „Plutona” na tle historii Polski i Warszawy od końca XIX wieku do lat pięćdziesiątych XX wieku, gdy za czasów stalinizmu państwo postarało się, by przedsiębiorstwo upadło. Praktykę w firmie rozpoczął w 1930 roku, a cztery lata później objął w niej funkcję dyrektora. Właśnie z okresu jego działalności pochodzą najbogatsze wspomnienia, liczne anegdoty oraz historie wojenne. Relacja autora opiera się na zachowanych dokumentach firmowych oraz archiwach, ale przede wszystkim na wspomnieniach własnych oraz pracowników firmy. To barwna opowieść o ludziach, którzy wspólnie tworzyli „Plutona”, o tradycji kawy w Polsce, o sztuce prowadzenia uczciwego biznesu.

Ta książka stanowi również dowód na to, że dobra reklama i konkurencyjność nie są domeną dzisiejszych czasów, a tajniki właściwego prowadzenia przedsiębiorstwa, z takimi jego elementami, jak awanse poziome, coaching, marchandising czy franczyza (używając współczesnej terminologii) mimo upływu lat nadal mogą być ważnym punktem odniesienia dla wszystkich, którzy zechcą czerpać z tych skutecznych wzorców.
Na podkreślenie zasługuje także niezwykła wręcz lojalność pracowników wobec firmy, co – między innymi – pozwoliło jej przetrwać trudny czas kryzysu lat 30., a potem okupacji.
”Zapach świeżej kawy” ilustruje bogaty wybór zdjęć, w tym wiele publikowanych po raz pierwszy (firmowa ikonografia, rodzaje opakowań, druki reklamowe, fotografie siedzib firmy). Do książki dołączono ciekawe przepisy kulinarne z użyciem kawy.

Autorem opracowania naukowego publikacji jest dr Tomasz Ochinowski – psycholog, trener umiejętności społecznych, historyk biznesu, docent w Zakładzie Socjologii Organizacji Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, doradca prezesa spółki Szpital Mazowiecki.

To drugi po „Zapachu świeżych malin” Krystyny Wasilkowskiej-Frelichowskiej tytuł z serii „Historie ze smakiem”.

O autorze
 
Kordian Tarasiewicz (ur. 19 listopada 1910 roku w Warszawie) – polski przedsiębiorca, syn aktora Michała Tarasiewicza. Ukończył studia w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej. Członek Akademickiej Korporacji Jagiellonia, założonej przez polskich studentów w 1910 roku w Wiedniu. W latach 1934–1950 stał na czele „Plutona”. W latach powojennych pełnił wiele funkcji zawodowych, m.in. był prezesem Ogólnopolskiego Związku Hurtowników Spożywczych, członkiem zarządu Zrzeszenia Importerów i Eksporterów RP, prezesem Izby Przemysłowo-Handlowej w Warszawie, a także szefem przedsiębiorstwa Libella.

Kawa – magiczny napój, nawet Ci, którzy jej nie piją, kochają zapach świeżo parzonej małej czarnej.

Więcej o książce

Żywa, barwna opowieść Kordiana Tarasiewicza, przedwojennego dyrektora cieszącej się ogromnym szacunkiem klientów firmy „Pluton”, wzbogacona osobistymi relacjami jej pracowników. To niezwykła postać dzisiaj już 103-latka (!), który przejął firmę w wieku 24 lat i z sukcesem przeprowadził ją przez kryzys lat 30., potem niemiecką okupację, aż do wymuszonego upadku za czasów stalinowskich.
Gdy po śmierci stryja Kordianowi Tarasiewiczowi przyszło zająć się firmą (jego ojciec był wybitnym przedwojennym aktorem, nie mógł objąć zarządzania „Plutonem”), z braku czasu zarzucił myśl o wyczynowym uprawianiu tenisa, mimo świetnie zapowiadającej się kariery. Słynne korty Legii, na których poznał swoją przyszłą żonę, cały czas mają dla niego własność sentymentalną.

Kluczem do zrozumienia, kim jest i co sobą reprezentuje mieszkaniec willi na Myśliwieckiej, jest przedsiębiorczość rozumiana jako styl działania i życia oraz nośnik określonych wartości. Traktowano ją nie jako źródło przywilejów, ale obowiązek wobec innych. Na przykład w czasie wojny Kordian Tarasiewicz wypłacał na rzecz Stefana Jaracza stały zasiłek, który pozwolił temu ostatniemu przetrwać okupację i pobyt w obozie koncentracyjnym.

Warte przywołania są stosowane przez Tarasiewicza nowatorskie metody zarządzania. Właściciele wychodzili z założenia, że o pracowników trzeba dbać, bo leży to w dobrze pojętym interesie firmy – pracownicy traktowani z szacunkiem i podmiotowością, wiążą się z nią na dobre i złe. Pewna familiarność stosunków w firmie, ale bez przekraczania naturalnych granic, wzajemne zaufanie i uczciwość, to był cenny depozyt, z którego czerpano w latach chudszych, kiedy trzeba było zacisnąć pasa. Pracownik odpowiednio uposażony (płacono mu 15 pensji, dodatkową – na Boże Narodzenie, Wielkanoc i na ”odzież zimową”), pracujący 8 godzin dziennie, z przerwą na posiłek (bezpłatnie serwowano zupę!), mogący skorzystać ze wsparcia kasy zapomogowo-pożyczkowej, odpłacał niezwykłą lojalnością wobec zarządu i samej marki. Po objęciu przez Tarasiewicza firmy w 1934 r., w niezbyt dobrej kondycji finansowej, pracownicy zgodzili się na redukcję swoich uposażeń aż o 25%! On sam pobierał połowę pensji.

Pod zarządem Kordiana Tarasiewicza rozpoczęto pracę nad nowymi materiałami wizerunkowymi. Konkurs na logotyp (płonące ziarnko kawy) wygrał znany architekt Jerzy Hryniewiecki, a reklamy i opakowania projektował Eryk Lipiński. Może dlatego do dzisiaj przyciągają uwagę!

Można też powiedzieć, że właściciele „Plutona” byli prekursorami nowoczesnych rozwiązań własnościowych – gdy w 1914 r. firma została przekształcona w spółkę akcyjną z kapitałem miliona rubli, część akcji rozdano pracownikom, których było wtedy 60!

Kordian Tarasiewicz
Zapach świeżej kawy
Seria: Historie ze smakiem
Wydawnictwo Dom Wydawniczy PWN
Premiera: 18 marca 2013

Na przestrzeni 62 lat, od końca XIX wieku do czasu apogeum stalinizmu, kolejnym pokoleniom tej rodziny przyszło przeprowadzić własne przedsiębiorstwo przez bardzo burzliwe czasy, stawiać czoła kolejnym kryzysom, a przede wszystkim decydować się na poszukiwanie równowagi między działalnością firmową a życiem rodzinnym, między biznesem a kulturą, między efektywnością przedsiębiorstwa a działaniem na rzecz jego otoczenia społecznego, między sukcesem rynkowym a troską o pracowników, między ciągłością i tradycją a innowacyjnością, między intuicją praktyków a ustaleniami nauk dotyczących zarządzania. Takie właśnie wielowymiarowe przesłanie przejął, kontynuował oraz twórczo rozwinął Kordian Tarasiewicz.
Ze wstępu Tomasza Ochinowskiego

Trzeba było stworzyć formę obrony przeciwko uciskowi okupanta oraz ratować firmę. I tutaj nadarzyła się okazja. Musieliśmy przestawić się na zupełnie inną działalność, bo kawa i herbata zostały skonfiskowane przez Niemców. Należało więc wymyślić masę produktów innych niż te, które sprzedawaliśmy dotąd, czyli: kawa zbożowa, cykoria, marmolada, sacharyna… Liczne nowe pomysły musiały zadziałać, żeby firmę utrzymać, bo jednak w momencie wybuchu wojny było zatrudnionych 120 osób. Wobec tego angażowaliśmy młodych ludzi. Mieliśmy umowę z pewnymi szkołami zawodowymi w Warszawie, których dyrektorzy nam gwarantowali, że najlepsi kończący naukę nadają się do tego, aby u nas praktykować. Powstała grupa około dwudziestu, trzydziestu młodych ludzi, którzy znaleźli praktykę właśnie w „Plutonie”.

Podjęte zostały specjalne działania organizacyjne w naszym domu przy ulicy Grzybowskiej, żeby tym młodym ludziom nie tylko dawać dobrą pracę i możliwość życia, deputaty, ale jednocześnie doszkalać ich. Po pewnym czasie z uwagi na fakt, że pracownikiem „Plutona” został pan, który był wychowawcą w szkole imienia Reja. To była jedna z lepszych szkół w Warszawie, prowadzona przez ewangelików. Nazywał się Koelichen, nosił właśnie niemieckie nazwisko. Dostał pracę w „Plutonie” jako magazynier i to właśnie on nad tą młodzieżą w pewnym sensie czuwał, żeby właśnie jak najwięcej dawać im takiego pożywienia intelektualnego. Dzięki tej inicjatywie urządziliśmy naszym młodym pracownikom specjalny kurs, w który zaangażowało się kilkudziesięciu prelegentów z różnych dziedzin: z dziedziny organizacji naukowej, dziedziny reklamy, dziedziny produkcji, dziedziny organizacji administracyjnej i tak dalej. Mieliśmy więc cały sztab ludzi, którzy przychodzili na wykłady i zorganizował się w ten sposób taki mały uniwersytet, nawet z egzaminami przy końcu. Przyznawaliśmy również nagrody – pierwsze, drugie… /…/

Mam także jeszcze żyjącego kolegę, który też skończył na pierwszym miejscu ten mały uniwersytet, jak go nazywaliśmy, i do dziś, jak się spotykamy, to sobie wspominamy o tych czasach, gdzie organizowało się rozgrywki siatkówki – także z zaprzyjaźnionymi firmami – ping-ponga, płyty na gramofonie nagrywaliśmy, bibliotekę się zorganizowało – miała prawie czterysta pozycji z różnych dziedzin. Zachowały się pamiętniki pracowników, w których opisują, że to była dla nich wielka sprawa, że mieli za darmo lekarza, on przychodził, zapisywał lekarstwa, które firma kupowała, mieli także całkowitą swobodę leczenia się i tak dalej.

Cztery główne zasady zapewniające powodzenie w rozwoju przedsiębiorstwa [według Kordiana Tarasiewicza]

1. Przedsiębiorstwo zarówno duże, jak i małe powinno starać się wyrobić sobie opinię solidnego postępowania. Kadra pracownicza musi mieć przeświadczenie, że pracuje w solidnej instytucji, a ta solidność powinna się objawiać punktualnością przy obsłudze klientów, wysoką jakością towarów i usług oraz akuratnym wywiązywaniem się ze swoich zobowiązań i rozliczeń finansowych.

2. Dobór pracowników jest następnym ważnym elementem rozwoju i powodzenia przedsiębiorstwa. Trzeba stawiać wysokie wymagania przyjmowanym do pracy kandydatom zarówno w dziedzinie fachowej, jak i od strony motywacyjnej. Rozwój przedsiębiorstwa wymaga dynamiki w działaniu i umiejętności obserwacji rynku i konkurencji. Szef winien dbać o dobre wynagrodzenie pracowników i nagradzać ich dodatkowo za specjalne osiągnięcia. Większe przedsiębiorstwa mogą statutowo zapewnić pracownikom udział w rocznych zyskach.

3. Konieczny jest stały postęp techniczny i organizacyjny. Konieczność bacznego śledzenia, co się dzieje na świecie i w kraju w danej dziedzinie, oraz jakie usprawnienia organizacyjne można i należy wprowadzić. Nie żałować na inwestycje techniczne pozwalające zwiększyć wydajność lub polepszyć jakość towaru. Unikać zbytniego luksusu w urządzeniu lokali biurowych i administracyjnych. W wypadku budowy zakładu, najpierw hala produkcyjna, a na końcu pomieszczenia biurowe.

4. Bardzo pożytecznym dla przedsiębiorstwa może być udział jego kierownictwa w organizacjach gospodarczych branżowych czy regionalnych. W wielu wypadkach samo przedsiębiorstwo nie jest w stanie właściwie interpretować różnych skomplikowanych przepisów w dziedzinie podatkowej, cła, standaryzacji, kredytów i temu podobnych. Sprawnie działające stowarzyszenie przedsiębiorców powinno dysponować fachowym aparatem, który nie tylko może udzielić wyjaśnień, ale również może wpływać na ich kształt w czasie ich powstawania. Przez ostatnie pół wieku nie było warunków w Polsce, aby wykształcał się samorząd gospodarczy, który byłby partnerem dla administracji państwowej lub terenowej i mógł jednocześnie bronić swoich członków. Dlatego ważnym jest, aby obecnie przedsiębiorcy łączyli [się] we wspólne organizacje, które w innych krajach europejskich odgrywają bardzo poważną rolę. Koniczne jest wypełnienie powstałej luki, gdyż bez sprawnie działającego samorządu gospodarczego trudno sobie wyobrazić dobre funkcjonowanie gospodarki polskiej.