Oceń artykuł:
5.00 avg. rating (96% score) - 1 vote

Poruszający portret niedoskonałej miłości rodzicielskiej nakreślony na tle niedawnej historii Szwecji znajdą czytelnicy w wybitnej powieści Åsy Linderborg, zatytułowanej „Nikt mnie nie ma”.


„Nikt mnie nie ma”, powieść Åsy Linderborg określana przez krytyków literatury mianem „jednej z najważniejszych książek współczesnej prozy szwedzkiej”, przez pryzmat zmagań jednostki opowiada o rzeczywistości robotniczego miasta, zdominowanego przez rytm pracy zakładu produkcyjnego i piętnie odciskanym przezeń na rodzinach, z których członkowie niemal każdej pracowali w fabryce. Począwszy od lat siedemdziesiątych XX wieku czytelnik śledzi sytuację rodzinną i zawodową Liefa Borisa Anderssona, pracownika Zakładów Metalurgicznych i samotnego ojca czyniącego heroiczne wysiłki, by dobrze wychować jedyną córkę.

Życie tego mężczyzny nieodwracalnie się zmieniło w chwili, gdy jego żona odeszła z innym, zostawiając Liefa z kilkuletnią pociechą. W owych czasach taki scenariusz należał do rzadkości, samotni ojcowie budzili zdumienie, toteż Lief nie miał skąd brać przykładów, jak wychować dziecko w pojedynkę, a co więcej w ogóle nie bardzo wiedział jak poradzić sobie z życiem, tak nagle odmienionym. Topienie wszystkich zmartwień w alkoholu stało się dla niego sposobem na przetrwanie.

Åsa Linderborg pisząc o tej dwójce portretuje społeczeństwo szwedzkie z czasów, gdy przeżywało ono flirt z komunizmem, upatrując w tym systemie nadziei na lepsze jutro i poprawę losu zwykłych ludzi eksploatowanych przez chciwych kapitalistów. Ta rzeczywistość nie ma nic wspólnego z dzisiejszym państwem opiekuńczym, stanowi scenerię dla trudnej, przytłaczającej egzystencji bohaterów. Lief pracuje tak ciężko, że w wolnych chwilach ledwo ma siłę się ruszyć, zasypia niemal na stojąco, pada bez świadomości wyczerpany harówką, wyniszczającą jego ciało i duszę. Åsa, bohaterka nosząca to samo imię co autorka książki – nie przez przypadek, jest to powieść oparta na motywach autobiograficznych, w tej sytuacji nie ma wyboru, staje się dzieckiem przedwcześnie dojrzałym; trudno wręcz ocenić, kto komu zapewnia tu większe wsparcie i kto kim się tutaj bardziej opiekuje: kilkuletnie dziecko swoim tatą czy tato dzieckiem.

Do czasu ojciec jest dla Åsy największym bohaterem, mistrzem hartownictwa, wręcz kimś, kto dokonuje w fabryce czynów magicznych: „wyobrażałam go sobie raczej jako poskramiacza smoków”. Nie narzuca dziecku swojej woli, Åsa nie wie, co to są zakazy, może chodzić spać, kiedy ma na to ochotę i jeść tyle słodyczy, ile jej się podoba. Ojciec traktuje ją poważnie, znajduje w niej najlepszego partnera do dyskusji na wszelkie tematy, są dla siebie „kumplami i kompanami”, a tato, najlepszy tato jakiego można sobie wyobrazić, jest niczym niezłomny kapitan Efraim Pończocha, tato Pippi Pończoszanki. Zabawia swoją córkę i rozpieszcza tak, jak potrafi.

Dopiero z upływem lat zachowanie ojca, a przede wszystkim jego alkoholowy nałóg, zaczynają wprawiać Åsę w zakłopotanie: „Wieczory nie były już zabawne, skończyła się zażyłość między nami. Tata nie miał ochoty na żarty, jego dowcipy były najczęściej prostackie”. Praca w fabryce nie jawi się jej już jako coś niezwykłego, zaczyna widzieć ojca nie jako bohatera, lecz jako przegranego człowieka. „Nie skończył czterdziestki, a wszystko go boli. Był chronicznie zmęczony. I chronicznie samotny”. Kochające spojrzenie córeczki tatusia zmienia się w coraz bardziej krytyczne, wypływają na światło dzienne oceny pełne niechęci, a wreszcie także pogardy.

Relacja ojca i córki, opisana rzeczowym, pozbawionym sentymentalizmu językiem, jest opowieścią zarazem niezwykle intymną, jak i na wielu poziomach uniwersalną.

Relacja tych dwojga, opisana rzeczowym, pozbawionym sentymentalizmu językiem, jest opowieścią zarazem niezwykle intymną, jak i na wielu poziomach uniwersalną. Czytelnik wkracza w prywatny świat małej rodziny, prowadzony przez naturalistyczne obrazy codzienności doświadcza niemal fizycznie znoju, w jakim żyją bohaterowie. Åsa Linderborg pisze w sposób emocjonalnie dojmujący, do bólu realistyczny.

Humanistyczny uniwersalizm jej powieści polega na wyeksponowaniu w sposób pozbawiony wstydu procesu zmieniającej się oceny rodzica przez dziecko, od etapu bezkrytycznej adoracji, poprzez etap niechęci i zażenowania postępowaniem dorosłego, obrzydzenia jego zmieniającą się, niszczejącą fizycznością, po czułość i tkliwość; ostateczne zrozumienie wartości wzajemnej relacji. Linderborg łamie tabu, mówi wprost o odczuciach i emocjach, które dobre wychowanie nakazuje ukrywać, zmiatać pod dywan, uważać za niebyłe. Rzadko zdarza się powieść tak szczera i poruszająca, zbliżająca się do granicy ekshibicjonizmu emocjonalnego, pozostająca jednak w sferze wnikliwej analizy stosunków międzyludzkich. Nikodem Maraszkiewicz

Åsa Linderborg, Nikt mnie nie ma, Przekład: Halina Thylwe, Wydawnictwo W.A.B., Premiera: 27 września 2017
 
 

Åsa Linderborg
Nikt mnie nie ma
Przekład: Halina Thylwe
Wydawnictwo W.A.B.
Premiera: 27 września 2017
 

fragment niedostępny