Oceń artykuł:
0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Biblioteka modnych obecnie powieści przygodowych z pogranicza fikcji literackiej i historycznych faktów wzbogaciła się o kolejny tytuł. Tym razem wielbiciele gatunku wyruszą z bohaterami w wyścig z czasem.


Wyścig z czasem, pojedynek dobra ze złem, wielka tajemnica do rozwikłania, miłość, nienawiść, zemsta – ten zestaw motywów, sprawnie połączonych piórem literata zawsze znajdzie zainteresowanie wśród publiczności. Jeśli dodać do tego wybrańców niebios, przepowiednię sprzed tysięcy lat, świętą relikwię, która zmieni losy świata, satanistyczną sektę i ukraińską mafię (a właściwie nie tylko ukraińską) – to mamy już bestseller.

Tym tropem podążyli Esteban Martin i Andreu Carranza, autorzy książki „Tajemnica Gaudiego”, wpisując się w nurt powieści, które – eksploatując meandry rzeczywistej historii – tworzą przygodową rzeczywistość, prowokującą czytelnika do zadania sobie pytania: „a jeśli to zdarzyło się naprawdę”? Stworzenie takiej iluzji jest sztuką i takiego zdania podjął się ów pisarski duet.

Gaudi, którego życie i twórczość panowie wzięli na warsztat, bez wątpienia istniał naprawdę i pozostawił po sobie szereg zdumiewających budowli, których symbolika wciąż zachęca badaczy do interpretacyjnych dysput, choć wydawałoby się, że wszystko już dawno zostało powiedziane. Tak, był żarliwym katolikiem – wszak od 1992 roku trwa jego proces beatyfikacyjny. W rzeczywistości, tak samo jak w powieści, zginął potrącony przez tramwaj, a ofiarę wypadku uznano za bezdomnego żebraka, nie rozpoznając w niej wielkiego mistrza. Fakty wykorzystane jako element fabuły można by mnożyć bez końca. Z ich opracowania autorzy wywiązali się znakomicie – i nawet, prawie, prawie udało się im stworzyć wspomnianą wcześniej iluzję, ale posługując się młodzieżowym kolokwializmem: przegięli.

Wątek nawiązujący do prawdziwych zdarzeń z życia Gaudiego, który z powodzeniem mógłby pozostawić czytelnika w otoczeniu gradu pytań, wątpliwości i dziecięcego wprost zauroczenia tajemnicami z przeszłości, otoczyli tak szczelnie kordonem absurdów, że momentami trzeba bardzo się starać, by wyłowić go z ich gęstwiny. Główna nić opowieści staje się blada i ledwo widoczna pośród szczegółowych opisów makabrycznych zbrodni, hektolitrów krwi i bezsensownych jatek. Mamy przed sobą rzecz chaotyczną i niekonsekwentną – właściwie nie wiadomo dla kogo ta książka. Czytelnik, którego zaciekawi pomysł, jakoby Gaudi przechowywał wielką tajemnicę, a zatem ten – który musi być choć w podstawowym stopniu sympatykiem modernizmu obeznanym odrobinę z historią architektury i sztuki, a także życiorysem tego wielkiego twórcy, z pewnością nie wyrazi aprobaty dla bezsensownej ilości absurdalnych opisów przemocy, nie wnoszących dodatkowo do fabuły zbyt wiele. Miłośnik rzezi, zbrodni i opowieści o psychopatycznych zbirach będzie się za to denerwował, że opisy jatek przeplatane są jakimiś przydługimi wywodami, których bez orientacji w historii niepodobna zrozumieć. Nie jest to więc książka ani dla czytelnika wyspecjalizowanego, którego tytułowy Gaudi może przyciągnąć, ani dla miłośników niewymagających horrorów klasy B. Dualizm książki dla obu stron może się okazać ponad siły.

Trzeba jednak przyznać, że przysługa, jaką ostatnio oddają pisarze powieści popularnych Barcelonie, traktując to miasto jako istotny element fabuły, jest nie do przecenienia. Za pomocą światowych bestsellerów najpierw Zafon, a teraz duet Martin – Carranza, sprawili, że niekłamany urok tego miejsca dotarł na nowo we wszystkie zakątki naszego globu i wraz z łatwo przyswajalnymi przygodami bohaterów, jakie przedstawiono na kartach powieści trafił do milionów czytelników. Biura promocji miast i regionów zamiast zatrudniać różnej maści specjalistów z bożej łaski, powinny chyba zacząć wspierać młodych pisarzy. Bo choć „Tajemnica Gaudiego” nie jest jedną z tych lektur, które zmieniają życie człowieka, ani też nie będę jej wspominał przez długie lata, to do Barcelony po jej przeczytaniu pojechałbym dziś, pomny jej magicznego uroku przedstawionego w powieści pomiędzy jednym trupem a drugim. Jest więc jakiś pożytek z tej lektury. Trzymajcie ją jednak z daleka od dzieci!

Tomasz Orwid

Esteban Martin, Andreu Carranza
Tajemnica Gaudiego
Muza
Premiera: grudzień 2011